Rozwód rodziców a dobro dziecka

25_rodzina_kupione_cmy_optDziecko, mimo rozwodu rodziców, wciąż potrzebuje obojga rodziców – ich miłości, opieki i wsparcia. Dlatego, z psychologicznego punktu widzenia, kluczowa w decydowaniu o zakresie opieki rodziców nad dzieckiem jest umiejętność uwzględnienia perspektywy każdego z nich, jak i małego człowieka.

Jak podaje Rocznik Demograficzny Głównego Urzędu Statystycznego (wydanie na rok 2014), w 2013 r. w Polsce 66 132 par małżeńskich zdecydowało się na rozstanie. Dla porównania, w 1980 r. było to 39 833 małżeństw, w 1990 r. – 42 436, w 200  r. – 42 770, ale już w 2010 r. było ich aż 61 300. Gdyby porównać liczbę rozwodów z liczbą nowozawieranych małżeństw, to w 1980 r. na 1 000 zawartych małżeństw rozwiązanych zostało 129,6. W 2000 r. liczba ta wyniosła 202,6 a w 2013 r. – 366,6. Z kolei, współczynnik rozwodów podawany w stosunku do liczby ludności wskazuje, że w 2013 r. na 10 tys. Polaków przypadało 17,2 rozwodów. Współczynnik ten zmienił się nieznacznie od 2000 roku. W latach 1980-1990 miał wartość o wiele mniejszą, bo 11,2.

W 2013 r. wśród rozwodzących się małżonków największą grupę stanowiły osoby z wykształceniem zasadniczym (25 130 osób) oraz średnim (21 722 osoby); wyższe wykształcenie miało 12 084 osoby. Wiek osób rozwiązujących swoje małżeństwa mieścił się w przedziale 20-29 lat (blisko 80 proc. wszystkich osób). Większość tych par mieszkała w miastach (76 proc.) i miała dzieci (58 proc.) – w Polsce w 2013 r. aż 55 180 dzieci doświadczyło rozwodu rodziców, zaś 80 proc. z nich było w wieku 3-15 lat. Decyzją wyroku sądu w 2013 r. w 60 proc. przypadków wykonywanie władzy rodzicielskiej powierzono tylko matce, zaś tylko ojcu – w 4,5 proc. przypadków.

Powyższe dane pokazują, z jednej strony, jak powszechnym zjawiskiem stał się rozpad małżeństwa, z drugiej zaś – dobrze opisują grupę społeczną, z którą spotykają się sędziowie rodzinni i pełnomocnicy występujący w tego typu sprawach. To trudna grupa, osób młodych, często przeżywających kłopoty finansowe, nie najlepiej wykształconych i niejednokrotnie pozostających bez wsparcia bliskich. Osób, które przeżywają jedną z trudniejszych zmian w swoim życiu. Wiele z nich odczuwa silne poczucie porażki, ma świadomość, że traci rodzinę, dobra materialne, poczucie bezpieczeństwa. Osoby te zazwyczaj mówią w badaniach, że mają świadomość utraty dzieci lub że to, co im pozostało, to dzieci – i walczyć o nie i ich miłość gotowi są „na śmierć i życie”.

Orzekający o rozwodzie sąd podejmuje również decyzje o prawach rodziców, rozstrzyga o ich władzy rodzicielskiej, określa obowiązki alimentacyjne. Często, już po orzeczeniu rozwodu, sąd określa też zakres i harmonogram kontaktów każdego z rodziców z dziećmi. Dla sędziów i pełnomocników niezwykle zatem ważna i trudna w tego typu sprawach jest umiejętność odróżnienia sytuacji dziecka rozwodzących się rodziców od sytuacji samych rozstających się małżonków. Dziś sporo już wiadomo na temat czynników decydujących o negatywnych skutkach rozwodu – zarówno dla rozwoju dzieci, jak i psychiki rodziców. Tymczasem, wiele orzeczeń sądów rodzinnych w Polsce opartych jest na mocno utrwalonych stereotypach dotyczących ról rodzicielskich i nie bierze pod uwagę wyników takich badań. Dlatego tak ważne jest, by podejmując decyzje w sprawach z zakresu prawa rodzinnego i opiekuńczego, sędziowie uwzględniali nie tylko uwarunkowania sytuacyjne małżonków, ale też indywidualne cechy oraz potrzeby fizyczne i emocjonalne ich dzieci.

W gąszczu negatywnych emocji

Decyzji o rozwodzie zwykle towarzyszą intensywne emocje małżonków, głównie negatywne. Dominuje żal, złość, niechęć czy wrogość. Stan, w którym człowiek przeżywa silne emocje, utrudnia trafną ocenę sytuacji. Małżonkowie mają poważny kłopot, by dostrzec prawdziwe intencje w postępowaniu partnera. Rodzice często nie ufają sobie nawzajem, a to nie sprzyja znajdowaniu optymalnych rozwiązań, które można by przedstawić w sądzie. Zwykle oboje rodzice deklarują, że dobro dziecka jest dla nich bardzo ważne, ale pomimo tych deklaracji, większości rodziców bardzo trudno jest skoncentrować się na interesie dziecka, uświadomić sobie, że punkt widzenia i potrzeby dorosłego są w tej sytuacji zupełnie różne od punktu widzenia i potrzeb dziecka.

Rodzice chcący się rozstać często tej drugiej osoby pragnęliby już nigdy nie spotykać. Tymczasem dziecko nadal potrzebuje kontaktu z obojgiem rodziców, potrzebuje miłości, opieki i wsparcia – zarówno mamy, jak i taty. Większość badaczy wyraźnie wskazuje, że niezależnie od sprawności wykonywania rodzicielskich obowiązków przez rodzica, dzieci równie mocno kochają swoje mamy, co swoich ojców i potrzebują z nimi kontaktu (por. Schaffer, R.H./2014/ – Psychologia dziecka, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa). W ocenie dziecka mama i tata są dla niego równie ważni.

Warto, by sędziowie czy pełnomocnicy stron uczestniczący w rozprawach rozwodowych byli świadomi powyższych uwarunkowań. W narracji skrzywdzonego małżonka drugi rodzic najczęściej opisywany jest jako osoba nieodpowiedzialna i nieprzewidywalna. W większości tego typu przypadków (a tu warto wrócić do przytoczonych wcześniej danych GUS o wykształceniu i wieku rozwodzących się rodziców), dla takiego małżonka niewyobrażalne jest, aby jego dotychczasowy partner dobrze wypełniał obowiązki rodzicielskie. Z jego perspektywy najlepiej więc władzę rodzicielską współmałżonka ograniczyć. Co oczywiste, osoby rozstrzygające o władzy rodzicielskiej nie powinny zatem „wchodzić w koalicję” z którymkolwiek z rodziców. Kluczowa jest tu umiejętność zachowania dystansu i spojrzenia na sytuację z różnych perspektyw – perspektywy każdego z małżonków i ich dziecka (dzieci). Dopiero na tej podstawie osoba niezaangażowana emocjonalnie może mieć szansę na obiektywną ocenę sytuacji.

Niepewność rodzica, zmiana zachowania dziecka

25_kurator_procesowy_c_optSytuacja każdej zmiany jest trudna nawet dla dorosłego, przede wszystkim wzmaga jego gotowość do ochrony własnych zasobów. Rodzice mają wpływ na przebieg rozwodu, kontrolują sytuację, rozumieją wydarzenia i, przynajmniej do pewnego stopnia, mogą przewidzieć nadchodzącą sekwencję zdarzeń. Dziecko natomiast zupełnie nie ma wpływu na swoje przyszłe życie i nie wie, czego po rozwodzie rodziców może się spodziewać.

Poczucie zagrożenia dziecka związane z niewiedzą, niepewnością, nieznanym powoduje, że wymaga ono silnego wsparcia od rodziców. Natomiast rodzice, którzy sami czują się niepewnie, często nie są w stanie tego wsparcia dać. Dlatego sąd, decydując o tym, komu powierzyć pieczę nad dzieckiem, powinien nie tylko brać pod uwagę to, kto dzieckiem zajmował się przed rozwodem, ale też to, kto w obecnej chwili, w chwili rozstania, ma zasoby psychiczne, by zaspokoić psychologiczne potrzeby dziecka.

Nie bez znaczenia jest też długość procesu rozwodowego. Im szybciej zostanie rozstrzygnięta sprawa, tym lepiej dla sytuacji dziecka. Przedłużający się proces ma negatywny wpływ na psychiczny spokój rodziców, wzmaga ich poczucie niestabilności i niepewności, a więc zmniejsza poczucie bezpieczeństwa dziecka. Nie jest tak, że przedłużanie procesu decyzyjnego zwiększa trafność podjętych wyborów. Wraz z wydłużającym się okresem niepewności, postawy rodziców raczej się uskrajniają, a nie przybliżają skonfliktowane strony do kompromisu. Ponadto, przedłużający się stan niepewności rozwodzących się małżonków źle wpływa na rozwój ich dzieci.

Większość dzieci, choć nie wszystkie – niezależnie od ich wieku czy płci, sytuacji materialnej, kultury i doświadczeń – przynajmniej przez krótki czas odczuwa rozwód jako negatywną zmianę w ich życiu. Chociaż reakcje dzieci na sytuację rozwodu rodziców są bardzo indywidualne, to istnieją pewne prawidłowości – skutki krótkotrwałe i długotrwałe. Z badań wynika, że dzieci rozwiedzionych rodziców częściej od swoich rówieśników doświadczają depresji i smutku, mają niższą samoocenę, niższe kompetencje społeczne i są mniej odpowiedzialne społecznie (por. P. R. Amato – Children of divorce in 1990’s; An update of the Amato and Keith (1991) meta-analysis, Journal of Family Psychology, nr 15/2001, s. 355-370).

Badania wskazują, że reakcje dzieci na rozwód są różne w zależności od płci i wieku dziecka. Większość dziewczynek szybciej i lepiej od chłopców radzi sobie z tą trudną sytuacją. U chłopców, bezpośrednio po rozwodzie lub w ciągu roku od rozwodu, występują zaburzenia zachowania takie jak agresja i zachowania aspołeczne (por. P. S. Malone, J. E. Lansford, D. R. Castellino, L. J. Berlin, K. A. Dodge, J. E. Bates, G. S. Pettit – Divorce and child behavior problems: Applying latent change score models to life event data, Structural Equation Modeling, nr 11 (3)/2004, s. 401-423). Najtrudniej radzą sobie z rozwodem rodziców przedszkolaki oraz nastolatki między 15. a 18. rokiem życia. U nastolatków trudności przejawiają się porzucaniem szkoły, konfliktami z prawem, uzależnianiem się od substancji psychoaktywnych, przedwczesną ciążą (por. R. L. Simons i inni, red. – Understanding differences between divorced and intact families; Stress, interaction and child outcome, wyd. Thousand Oaks, 1996 r.). Rozwód wpływa na relacje dziecka nie tylko z rodzicami, ale i z rodzeństwem, kolegami, nauczycielami. Przystosowanie się do sytuacji rozwodu rodziców większości dzieci zajmuje ok. 2-3 lata.

To ważne dane. Część negatywnych symptomów u dzieci obserwowalna jest bowiem już na początku procesu rozwodowego. Sprawy rozwodowe w Polsce mogą trwać od miesiąca do 2 lat i więcej. Obserwowana w tym czasie zmiana zachowania dziecka może zatem nie świadczyć o tym, że zajmujący się nim rodzic jest niewydolny, ale właśnie stanowić reakcję dziecka na sytuację rozwodu rodziców w ogóle. Badania dzieci rozwiedzionych rodziców dowodzą, że to nie sam fakt rozwodu wywołuje opisane wyżej kłopoty w zachowaniu. Większość negatywnych skutków rozwodu jest rezultatem konfliktu między rodzicami, który zaczyna się jeszcze przed rozwodem i kontynuowany jest po rozwodzie (por. K. A. Clarke-Stewart, D. L. Vandell, K. McCartney, M. T. Owen, C. Booth – Effects of parental separation and divorce on very young children, Journal of Family Psychology, nr 14/2000, s. 304-326).

Dziecko – świadek konfliktu

Badacze jasno wskazują, że najpoważniejsze negatywne psychologiczne skutki rozwodu rodziców wynikają z faktu, że dzieci są świadkami, a często też uczestnikami konfliktu między rodzicami. Co ciekawe, dzieci z pełnych rodzin, w których panuje konflikt, przejawiają więcej problemów z zachowaniem niż dzieci z rodzin rozbitych, ale bez konfliktów.

Dzieci, które wielokrotnie są świadkami kłótni czy awantur rodziców, nie przyzwyczajają się z czasem do tych konfliktów. Przeciwnie, stają się coraz… wrażliwsze. Nie potrafią sobie radzić z własnymi silnymi i długotrwałymi emocjami. Reagują częstym płaczem, złością i w końcu – agresją. Czasem pojawia się depresja. Kiedy jest spór między rodzicami, ojcowie częściej budują jakościowo gorszą relację z dzieckiem, co równocześnie wyraźnie wpływa na sposób radzenia sobie przez dziecko ze skutkami rozwodu (por. M. K. Pruett, T. Williams, G. Insabella, T. D. Little – Family and legal indicators of child adjustment of divorce among families with young children, Journal of Family Psychology, nr 17/2003, s. 169-180).

Równocześnie, walka między rodzicami czy tylko brak porozumienia między nimi zwiększa poczucie zagrożenia dziecka (dziecko przestaje czuć, że rodzic zapewni mu bezpieczeństwo) oraz generuje tzw. konflikt lojalności (dziecko czuje, że musi ukrywać przed rodzicem informacje na temat jego relacji z drugim rodzicem). Nierzadko dzieci przejmują rolę opiekuna jednego z rodziców – tego, którego uważają za pokrzywdzonego lub słabszego. Często nie są pewne, jakimi informacjami i uczuciami mogą, a jakimi nie, dzielić się z każdym z rodziców. Taka niepewność może prowadzić do ukrywania trudnych uczuć, problemów i myśli, które wymagają przedyskutowania z dorosłym. Dziecko nie sięga jednak po pomoc rodzica, bo nie jest pewne, czy może i czy nie doprowadzi do następnego konfliktu. Stara się radzić sobie samo, czemu często nie może podołać.

W sytuacji stałego uniemożliwiania jednemu z rodziców kontaktów z dzieckiem dochodzi do tzw. syndromu Gardnera (po raz pierwszy opisanego przez amerykańskiego psychiatrę sądowego dr Richarda Gardnera), zwanego też zespołem oddzielenia od drugoplanowego opiekuna lub zespołem alienacji rodzicielskiej (w skrócie PAS, od ang. Parent Alienation Syndrome). Jeśli jeden z rodziców czynnie angażuje dziecko w potępianie i krytykowanie drugiego rodzica (zazwyczaj tego, który nie mieszka z dzieckiem), a krytyka ta jest nieuzasadniona lub wyolbrzymiona, relacja dziecka z rodzicem ulega zaburzeniu. Pojawia się wrogość, niechęć i pogarda (por. Namysłowska, Heitzman, Siewierska/2009/ – Zespół Gardnera – zespół oddzielenia od drugoplanowego opiekuna (PAS). Rozpoznanie czy rzeczywistość rodzinna? – Psychiatria Polska, nr 1/2009 r., tom XLIII, s. 5-17).

Powyższe dane wskazują, że dobro dziecka wymaga, by w sytuacji rozwodu w szczególny sposób zadbać o wypracowanie porozumienia między rodzicami. Jeśli rodzice sami nie potrafią dojść do konsensusu, powinni skorzystać z pomocy mediatora. Mediacje rodzinne mogą pomóc w stworzeniu klarownej, jasno opisanej struktury kontaktów i opieki nad dzieckiem, przejrzystego podziału obowiązków i sposobów spędzania czasu z dzieckiem każdego z rodziców. Doświadczenie jednocześnie wskazuje, że mediacje zmniejszą konflikty i prawdopodobieństwo negatywnych skutków rozwodu. Nadto, mediacja rodzinna przeprowadzona przez bezstronnego i neutralnego mediatora, który nie ma prawa do podejmowania rozstrzygających decyzji, może mieć pozytywne skutki dla sytuacji dziecka. Dobrze przeprowadzone mediacje pozwalają rodzicom skoncentrować się na potrzebach dziecka i dzięki temu wypracować porozumienie zapewniające mu poczucie bezpieczeństwa, stabilności i przewidywalności co do jego przyszłości. Mediator pomaga rodzicom kontrolować negatywne uczucia wobec byłych małżonków i pomaga doprowadzić do ograniczenia ich wpływu na podejmowane decyzje. Dba również o zaspokojenie podstawowych potrzeb rodziców, co pozwala na zmniejszenie zagrożenia wykorzystywania dziecka przeciwko współmałżonkom.

Oprócz konfliktów, dla dziecka trudne są zmiany w zachowaniu rodziców, niestabilność ich uczuć i zachowań. Wielu rodziców pod wpływem stresu i zmieniającej się sytuacji przeżywa częste zmiany nastroju oraz niepewność dotyczącą postępowania z dzieckiem. Rodzic staje się bardziej dyscyplinujący, narzuca dziecku swoje wymagania, a niekiedy wręcz przeciwnie – aby złagodzić skutki rozwodu staje się zbyt pobłażliwy, uległy. W niektórych sytuacjach rodzic okazuje dziecku mniej uczuć, a w innych – „zalewa” je opiekuńczością i okazywaniem miłości. Negatywne skutki takiego postępowania rodziców mogą być łagodzone przez możliwość kontaktu z obojgiem rodziców oraz z ich rodzinami.

Być z każdym z rodziców

25_świadek - dziecko1__optZdarza się, że rozwodzący się rodzice, pochłonięci walką o swój dobrostan, zupełnie zapominają o swoich dzieciach. W takich sytuacjach osoba sędziego czy rozsądnego pełnomocnika dbającego o sytuację dziecka może okazać się dla dziecka bezcenna.

Artykuł 58 § 1 i 1a kodeksu rodzinnego i opiekuńczego mówi o zasadach regulacji opieki nad dziećmi. Możliwe jest pozostawienie pełni władzy rodzicielskiej obojgu rozwiedzionym małżonkom. Warunkiem jest przedstawienie porozumienia wychowawczego, które opisywałoby istotne elementy dotyczące wspólnego wykonywania władzy rodzicielskiej. Porozumienie to musi zaakceptować sąd, biorąc pod uwagę przede wszystkim dobro dziecka. Wymaga to ustalenia, że rodzice przy tworzeniu tego dokumentu współpracowali ze sobą i będą współpracować nadal. Pozostawienie pełnej władzy rodzicielskiej obojgu rodzicom jest z punktu widzenia dziecka najlepszym rozwiązaniem. Możliwość stałego kontaktu z obojgiem rodziców to, jak wspomniano wcześniej, jest ze wszech miar korzystne dla rozwoju dziecka. Tak więc, jeśli to tylko możliwe, warto dążyć do takiego właśnie rozwiązania.

W sytuacji, gdy nie ma możliwości pozostawienia pełni władzy rodzicielskiej obojgu rodzicom, wówczas przepis art. 58 k.r.o. inaczej określa obowiązki i prawa rodziców względem dziecka. Sąd decyduje się powierzyć wykonywanie władzy rodzicielskiej tylko jednemu z nich. Określa się zatem w sposób zindywidualizowany, do jakich praw i obowiązków ograniczona zostaje władza rodzicielska drugiego z rodziców.

Takie rozwiązanie wymaga oceny przez sąd: sytuacji życiowej dziecka, stosunku rodziców do dziecka, rodzaju i głębokości relacji dziecka z każdym z rodziców. Większość badaczy wskazuje jednak, że mimo określenia obszarów, które sąd powinien brać pod uwagę, ocena tego, jaki sposób sprawowania władzy będzie dla dziecka najlepszy, jest nadal bardzo subiektywna. Zdarza się, że dobro dziecka nie jest w jej wyniku respektowane.

Sąd może też w uzasadnionych przypadkach odebrać władzę rodzicielską jednemu z rodziców, warto przy tym pamiętać, że prawo do widywania się z dzieckiem nie jest tożsame z posiadaniem władzy rodzicielskiej. Sąd może jedynie rozstrzygać w wyroku o władzy rodzicielskiej, nie ma zaś prawa regulować sprawy kontaktów rodziców z dzieckiem.

Takie uprawnienia ma natomiast sąd opiekuńczy – może on ograniczyć rodzicom utrzymywanie kontaktów z dzieckiem. Decyzja taka jest zawsze tym gorszym wyborem. Większość badań i doniesień, np. American Law Institiute, pokazuje, że takie ograniczenie jest najczęstszą przyczyną negatywnych skutków rozwodu dla dzieci.

Niejednokrotnie w podjęciu przez sąd decyzji o tym, które z rodziców ma sprawować opiekę nad dzieckiem, znaczące jest to, kto ile czasu spędzał z dzieckiem przed rozwodem. Pojawia się pytanie, czy jest to najlepsza przesłanka w procesie podejmowania takiej decyzji. Wielu psychologów wskazuje na błędy takiego założenia (por. M. J. Dolan, D. J. Hynan – Fighting Over Bedtime Stories: An Empirical Study of the Risks of Valuing Quantity Over Quality in Child Custody Decisions, Law & Psychology Review, nr 38, 2013 r., s. 45-96). W pełnej rodzinie bowiem małżonkowie wspólnie decydują o podziale obowiązków rodzicielskich. Często to ojcowie, z racji możliwości zarobienia większych pieniędzy, są delegowani do zabezpieczenia bytu materialnego rodziny. W konsekwencji, spędzają mniej czasu z dziećmi, choć jest to wynik wyłącznie wspólnych decyzji obojga rodziców. Po rozwodzie często ojcowie mają możliwość takiego zorganizowania sobie codziennych obowiązków, by spędzać z dziećmi więcej czasu. Coraz częściej wskazuje się, że zwiększenie zaangażowania ojca w wychowanie dziecka może być jednym z pozytywnych skutków rozwodu na rozwój dzieci.

Sędziowie winni również uwzględniać, że czym innym jest opieka nad dzieckiem w weekendy, a czym innym towarzyszenie mu w dzień powszedni – wspieranie w obowiązkach szkolnych, towarzyszenie przy zasypianiu, bycie w smutku i chorobie, towarzyszenie w zabawach i spotkaniach z przyjaciółmi. Dlatego warto tak zorganizować opiekę, by każdy z rodziców miał okazję być zarówno „rodzicem świątecznym”, jak i „rodzicem od spraw codziennych”. W tym kontekście pewnym rozwiązaniem jest opieka naprzemienna – podział opieki sprawowany przez rodziców oparty o określoną ilość dni (np. cztery dni mama – poniedziałek, wtorek, środa, czwartek; cztery dni tata – piątek, sobota, niedziela, poniedziałek, itd.) lub tygodni (np. mama dwa pierwsze tygodnie miesiąca, tata – dwa kolejne). Czasem pojawia się zarzut, że – szczególnie w przypadku małych dzieci – jest to rozwiązanie nie do przyjęcia, gdyż dzieci powinny mieć jeden dom rozumiany jako stałe miejsce pobytu. Zauważyć jednak należy, że stałość w tym przypadku można zapewnić na różne sposoby, stałością może być dla dziecka choćby określony rytm opieki, przewidywalność kontaktów z mamą i tatą. Brak napięć w tym obszarze zniweluje skutki braku „jednego domu”.

Oczywiście, opieka naprzemienna nie jest odpowiednia dla wszystkich dzieci. Te z nich, które przejawiają pewne kłopoty rozwojowe czy mają rozmaite deficyty lub diagnozę zaburzeń rozwojowych (np. autyzm, ADHD, deficyty uwagi), w systemie opieki naprzemiennej mogą gorzej funkcjonować. Niektóre dzieci (np. silnie lękowe) będą potrzebowały czasu i odpowiedniego wsparcia, specjalistycznego przygotowania czy większej dojrzałości. Autorki tego artykułu w swojej pracy od lat obserwują pozytywne rezultaty w przypadku rodzin funkcjonujących w modelu opieki naprzemiennej. Warto zwrócić uwagę sądów na tę formę opieki – tak, by była ona częściej rekomendowana.

Ojciec jako opiekun

W większości przypadków w interesie dziecka jest zadbanie o możliwość kontaktu dziecka z obojgiem rodziców. W wielu krajach stosuje się podział od 35 do 50 proc. ogólnego czasu spędzanego przez jedno z rodziców z dzieckiem. Taki podział ma swoje zalety, choć, oczywiście, ilość nie gwarantuje jakości. Badania pokazały, że odgórne ustalenie sztywnych ram czasowych sprawowanej opieki bywa konieczne, ale nie najlepsze (Dolan, Hynan, 2013). Istotne jest uwzględnienie preferencji i możliwości obojga rodziców.

W przeszłości naturalna wydawała się tendencja powierzania opieki matce, szczególnie opieki nad młodszym dzieckiem. Jednak na świecie już na przełomie lat 70. i 80. (Dolan, Hynan, 2013) wskazywano, że ten rodzaj opieki nie dla wszystkich dzieci jest optymalny. Zmieniły się zarówno modele macierzyństwa, jak i ojcostwa. Coraz więcej mężczyzn odnajduje się w roli opiekuna swoich dzieci i świetnie realizuje obowiązki opiekuńcze. Ojcowie są często kompetentnymi opiekunami i budują głębokie, bezpieczne relacje z dziećmi. Przy podejmowaniu decyzji o sprawowaniu opieki sąd winien uwzględniać ten zmieniający się kontekst kulturowy. Wiele badań wskazuje również, że w przypadku samotnych matek obciążenie pełną opieką nad dzieckiem negatywnie wpływa na jakość ich relacji z dzieckiem. Matki w takich sytuacjach czują się przemęczone, mają kłopot z zapewnieniem dziecku odpowiednich warunków ekonomicznych, częściej korzystają ze zwolnień z pracy (Dolan, Hynan, 2013). Również polskie badania pokazały, że samotni ojcowie częściej budują bezpieczne, stabilne relacje z dziećmi. W ich opiece mniej jest emocjonalnego obciążania dzieci, zaś w wychowywaniu potomstwa są bardziej konsekwentni i racjonalni niż samotne matki (I. Janicka – Rodzice i dzieci w różnych systemach rodzinnych, wyd. Impuls, Kraków 2010 r.).

Konieczne zmiany

Historie rozwodzących się małżonków są czasem dramatyczne i wyraźnie widać, że rozpad małżeństwa następuje z winy konkretnej osoby. Sędziowie decydujący o zakresie opieki nad dziećmi powinni pamiętać, że bycie złym, czasem nieczułym na potrzeby drugiego czy niewydolnym partnerem nie oznacza, że jest się też złym czy niewydolnym rodzicem. Z kolei pełnomocnicy reprezentujący rozwodzących się małżonków winni pamiętać, że dzieci nie wchodzą w skład majątku, a opieka nad nimi nie może stanowić karty przetargowej. Paradoksalnie, o czym w sali sądowej często się zapomina, dobro dziecka wiąże się z zadbaniem również o dobrostan rodziców – każdego z rodziców.

W polskich warunkach wskazanym byłoby częstsze na etapie sądowym kierowanie skonfliktowanych małżonków do wykwalifikowanych mediatorów oraz zmiana w postrzeganiu opieki naprzemiennej, która – wbrew irracjonalnym opiniom wielu prawników – jest szansą, a nie zagrożeniem, dla prawidłowego psychologicznego rozwoju dziecka. Wydaje się też, że pożyteczne byłoby kierowanie rozwodzących się rodziców na szkolenia dotyczące dalszego wspólnego wychowania dzieci oraz stworzenie bezpłatnego programu konsultacji porozwodowych dla rodziców silnie skonfliktowanych. Wszak na świecie od lat istnieją regulacje prawne, które nie pozwalają zakończyć spraw rozwodowych rodziców bez poświadczenia zakończenia przez nich obowiązkowych warsztatów z zakresu sprawowania opieki nad dziećmi po rozwodzie (por. program Children First in Divorce funkcjonujący od 30 lat w Children’s Clinic and Family Center Hope Haven w Jacksonville na Florydzie – www.hope-haven.org/divorce-counseling).