Praktyk z przekonania

51_pap_19901114_00B_gr_opt

Profesor Jan Grajewski w całym swoim życiu kierował się precyzją, odwagą i uczciwością. Dla gdańskiego środowiska prawniczego był człowiekiem-instytucją. Warto dziś wspomnieć postać profesora jako inspirację dla nowych pokoleń prawników. W dniu wprowadzenia stanu wojennego, 13 grudnia 1981 r. Jan Grajewski był na wyjeździe w Hamburgu, wraz z grupą pracowników i studentów Uniwersytetu Gdańskiego. Na wieść o wydarzeniach w Polsce gospodarze tej wizyty zaproponowali jej uczestnikom azyl polityczny w RFN. Naukowcom zaoferowano zatrudnienie na hamburskim uniwersytecie, a studentom – możliwość kontynuowania tam nauki. – Z powodów politycznych ojcu zaraz po skończeniu studiów na blisko 20 lat uniemożliwiono prowadzenie kariery naukowej. W początku lat 80. należał on do „Solidarności”, a jego stosunek

Punktualny, czyli kulturalny

Publikujemy komentarz Dariusza Świeckiego, sędziego Sądu Najwyższego i rzecznika prasowego SN, do felietonu „Spóźnialski jak polski sędzia” autorstwa Krzysztofa Sobczaka, który ukazał się w nr 1 (23)/2015 „Na wokandzie”. Punktualność jest elementem zachowania świadczącym o kulturze osobistej każdego człowieka. Wyraża też stosunek do osoby, która czeka. Przestrzeganie punktualności jest szczególnie ważne wtedy, gdy można pozwolić sobie na niepunktualność. Beze mnie nie zaczną – może pomyśleć sędzia. Taki sposób myślenia może prowadzić do opisanego w ostatnim numerze „Na wokandzie” artykule „Spóźnialski jak polski sędzia” niepokojącego – już na pierwszy rzut oka – zjawiska niepunktualnego rozpoczynania rozpraw. Podano w nim dane z raportu „Obywatelski Monitoring Sądów” przeprowadzonego przez

Pochwała przestępstwa?

32. Dubois OK

Zwalczanie przestępczości stało się przemysłem angażującym tysiące osób i dziesiątki instytucji. Rywalizacja o to, kto będzie bardziej skuteczny – zwalczający czy produkujący przestępczość – powoduje, że żołnierze „jasnej strony mocy” sięgają po nowe, wątpliwe metody. Podobno lepsze jest wrogiem dobrego. Do tej zasady nie stosują się pracownicy CBA. Po spektakularnym zatrzymaniu w listopadzie 2014 r. członków zarządu Związku Piłki Siatkowej funkcjonariusze uznali, że to jeszcze za mały sukces. Uruchomili infolinię, namawiając obywateli, by przekazywali informacje o innych przestępstwach, których dopuścili się zatrzymani działacze sportowi. Pomysł z pozoru dobry, bo nic tak nie zwiększa wydajności organów powołanych do wykrywania przestępstw niż denuncjacje. Zresztą CBA