Upadłość konsumencka – sukces nowych rozwiązań

ChromaStock_1058034_c_optPopularność obowiązującej od początku br. nowej formuły upadłości konsumenckiej znacząco przerosła oczekiwania. W ciągu pierwszego półrocza 2015 r. do sądów wpłynęło ponad 2,5 tys. spraw o ogłoszenie takiej upadłości, podczas gdy Ministerstwo Sprawiedliwości szacowało, że będzie ich ok. 1,8 tys.

Ustawa z 29 sierpnia 2014 r. o zmianie ustawy Prawo upadłościowe i naprawcze, ustawy o Krajowym Rejestrze Sądowym oraz ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych weszła w życie 31 grudnia 2014 r. Gruntownie zmieniła – obowiązujące od 2009 r. – przepisy regulujące postępowanie upadłościowe wobec osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej. Potrzeba nowych regulacji wynikała z tego, że dotychczasowe prawo było w praktyce martwe. – Statystyki dotyczące złożonych wniosków o upadłość konsumencką niezbicie dowodzą, jak bardzo ta ustawa była potrzebna – komentuje wiceminister sprawiedliwości Jerzy Kozdroń. Jak podkreśla wiceminister, zanim nowela weszła w życie, w Polsce – w odróżnieniu od większości krajów Zachodu – instytucji upadłości konsumenckiej w praktyce nie było. Ogłosić upadłości mógł jedynie przedsiębiorca, co rodziło oczywistą nierównowagę.

Więcej wniosków, więcej upadłości

Jak zauważa Arkadiusz Zagrobelny, sędzia X Wydziału Gospodarczego dla spraw upadłościowych i naprawczych Sądu Rejonowego dla m. st. Warszawy, zmiana ta była istotna przede wszystkim w wymiarze praktycznym. – Wystarczy porównać liczbę składanych wniosków o ogłoszenie tzw. upadłości konsumenckiej oraz ogłaszanych upadłości. W Sądzie Rejonowym dla m. st. Warszawy w Warszawie w pierwszym półroczu 2014 r. wpłynęło 13 takich wniosków i ogłoszono cztery upadłości. W tym samym sądzie w pierwszym półroczu 2015 r. wpłynęło 331 wniosków i ogłoszono 156 upadłości. To ponad 25-krotny wzrost, jeżeli chodzi o wnioski o ogłoszenie upadłości oraz 39-krotny jeżeli chodzi o ogłaszane upadłości – mówi sędzia.

Trend ten potwierdzają ogólnopolskie statystyki. Z danych Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że w pierwszym półroczu 2015 r. – pod rządami nowelizacji – wniosków o ogłoszenie upadłości zgłoszono 2535, a rozpatrzono 1235. Z tego upadłość konsumencką ogłoszono w 699 sprawach. Negatywnie rozpoznano 536 spraw.

– Już można zaryzykować stwierdzenie, że reforma jest sukcesem. Przez pięć lat obowiązywania poprzednich przepisów, a więc od 2009 do 2014 roku, łączna liczba upadłości konsumenckich wyniosła ok. 120. Oczywiście pełna ocena nowych przepisów będzie możliwa dopiero za trzy, cztery lata, kiedy dojdzie do oddłużeń po wykonaniu planów spłat w regularnym przebiegu postępowania, w którym okres wykonywania planu spłat wynosi do 36 miesięcy. Wcześniejsze oddłużenia będą bowiem obejmować w większości wyjątkowe przypadki dłużników niezdolnych do dokonania jakichkolwiek spłat – ocenia dr Marek Porzycki z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz Sekcji Prawa Upadłościowego Instytutu Allerhanda.

W ocenie sędziego Zagrobelnego popularność nowych przepisów to efekt tego, że ustawodawca na pierwszym miejscu postawił interes upadłego, a dopiero na drugim – wierzycieli. Zgodnie z nowelą postępowanie należy prowadzić tak, by umożliwić umorzenie zobowiązań upadłego niewykonanych w postępowaniu upadłościowym, a jeśli to możliwe – zaspokoić roszczenia wierzycieli w jak najwyższym stopniu. – Dostrzegając prymat interesu upadłego, nie można jednakże zapominać, iż upadły z chwilą ogłoszenia upadłości traci prawo zarządu oraz możliwość korzystania i rozporządzania mieniem wchodzącym do masy upadłości, a masa ta służy zaspokojeniu wierzycieli upadłego. Innymi słowy, w postępowaniu upadłościowym może dojść do umorzenia zobowiązań upadłego, ale jednocześnie upadły zasadniczo traci cały swój majątek – zastrzega sędzia.

Diagnozę tę potwierdza Piotr Zimmerman, radca prawny z Kancelarii Zimmerman i Wspólnicy, były sędzia specjalizujący się w prawie upadłościowym. – Nowa ustawa bardzo otwiera drogę do upadłości konsumenckiej. Umożliwia pomoc osobom, które nie są w stanie udźwignąć swoich problemów finansowych. Natomiast jest na tyle zamknięta, by nie prowokować łatwego zarabiania pieniędzy kosztem wierzycieli. Zabezpieczenia pod tym względem są wystarczające, co widać również po liczbie wniosków. Upadłość konsumencka skutkuje utratą całego majątku, nie jest to więc droga łatwa, wymaga tak wielu wyrzeczeń i tak mocno komplikuje życie, że nikt pochopnie się na nią nie decyduje – mówi mecenas.

Co należy poprawić?

15 okladka_cmyk_optPraktycy podkreślają, że co do zasady nowe przepisy sprawdzają się w praktyce. Zdaniem mecenasa Zimmermana, można już jednak zdiagnozować problem z ustalaniem list wierzytelności przez syndyków, co trwa bardzo długo.

– Jest to o tyle zaskakujące, że zwykle dłużnicy nie mają wielu wierzycieli. Więc ustalenie takiej listy powinno być kwestią, powiedzmy, miesiąca po upływie terminu zgłaszania roszczeń wierzytelności. Należy się domyślać, że powodem tych trudności jest to, że sądy upadłościowe nie nadążają przetworzać zgłoszeń wierzytelności. Nadal obowiązuje bowiem procedura, która nakazuje sędziemu komisarzowi kontrolę formalną braków zgłoszeń wierzytelności, więc każde zgłoszenie musi być przez niego wzięte do ręki, sprawdzone, ewentualnie odesłane do poprawek. To zajmuje czas i może powodować problem z terminowym wydawaniem tych orzeczeń – ocenia.

Jak postulują praktycy, zator w przypadku list wierzytelności pokazuje, że ustawodawca będzie musiał w niedalekiej przyszłości pochylić się nad problemem właściwości sądów, do których trafiają sprawy o ogłoszenie upadłości konsumenckiej. Proponują, by takie sprawy przenieść z właściwości sądów upadłościowych do sądów cywilnych.

– Sprawy przedsiębiorców, jako ważne, trudne i zawsze dotyczące kwoty większej niż 100 tys. zł, powinny trafiać do sądów okręgowych, natomiast te dotyczące konsumentów – do zwykłych sądów cywilnych, których jest najwięcej, i które są najbliżej ludzi. Sprawy konsumenckie, jako prostsze, dotyczące kilku wierzycieli, mogłyby być sprawnie i szybko przez te sądy załatwiane, gdyż u jednego sędziego czy w jednym wydziale nie powstawałaby „kolejka” takich spraw – uważa mecenas Zimmerman.

Także sędzia Arkadiusz Zagrobelny wskazuje, że w przypadku dalszego wzrostu liczby ogłaszanych upadłości oraz braku wzmocnienia obsady sądów upadłościowych, problemem może być sprawne przeprowadzanie postępowań upadłościowych.

Ministerstwo Sprawiedliwości ma świadomość tego problemu. – Jestem gorącym zwolennikiem zmiany właściwości sądów, do których trafiają sprawy o ogłoszenie upadłości konsumenckiej. Jeszcze tego nie zrobiliśmy, ponieważ sędziów specjalistów w zakresie upadłości, znających całe prawo upadłościowe, jest za mało – wyjaśnia wiceminister Jerzy Kozdroń. – Gdybyśmy dzisiaj przekazali te sprawy do sądów cywilnych, to reforma poniosłaby fiasko i spotkalibyśmy się z krytyką, że nieprzygotowani, nieznający problemu sędziowie, zbyt długo rozpoznają wnioski. Tymczasem nam chodziło o rozwiązanie problemu i jak najszybsze wejście tej ustawy w życie, ponieważ ona jest naprawdę potrzebna ludziom – tłumaczy.

MS zapowiada dalszą analizę liczby wniosków o upadłość konsumencką oraz samych ogłaszanych upadłości – po to, by zdecydować, czy dla zachowania sprawności rozpoznawania tego typu spraw konieczne będzie np. tworzenie nowych wydziałów upadłościowych, wzmocnienie tych działających dzisiaj, czy może postulowana przez praktykę zmiana właściwości sądów. – W przypadku tego ostatniego rozwiązania z pewnością musielibyśmy mieć czas na przeszkolenie kadry, a więc byłaby ona możliwa dopiero w perspektywie kilku lat – twierdzi minister Kozdroń.
Jakie są inne mankamenty w stosowaniu nowego prawa? Sędzia Zagrobelny wskazuje, że pewne trudności sprawia konsumentom prawidłowe złożenie wniosku o ogłoszenie upadłości z powodu konieczności zamieszczenia we wniosku spisu wierzycieli – z podaniem ich adresów i wysokości wierzytelności każdego z nich oraz terminów zapłaty. Trudności wiążą się przede wszystkim z prawidłowym określeniem przez dłużników terminów zapłaty.

– Pewne trudności dla sędziego sprawia również ustalenie, czy w danym przypadku przeprowadzenie postępowania (pomimo istnienia negatywnych przesłanek upadłościowych) jest uzasadnione względami słuszności lub względami humanitarnymi. Problematyczne jest też stosowanie przepisów regulujących zasady pokrywania przez Skarb Państwa kosztów postępowania upadłościowego oraz kwestia możliwości umorzenia zobowiązań upadłego, a wcześniej określenia planu spłat, w sytuacji niedokonania zgłoszenia wierzytelności przez żadnego z wierzycieli upadłego – wymienia sędzia Zagrobelny. Z kolei zdaniem dr. Porzyckiego, jeżeli chodzi o stopień skomplikowania postępowania, to jest on porównywalny z wcześniej obowiązującą procedurą. Jak dodaje, ułatwieniem dla konsumentów będzie wprowadzenie od 1 stycznia 2016 r. formularza wniosku o ogłoszenie upadłości.

Upadłość wpisana w rynek

Z obserwacji mecenasa Zimmermana wynika, że wśród klientów jego kancelarii zainteresowanych uzyskaniem orzeczenia o upadłości konsumenckiej dominują byli przedsiębiorcy. – Druga grupa to osoby bezdomne, po rozwodzie, nieposiadające żadnego majątku, ale chcące poradzić sobie z problemem komornika. To grupa osób, które nie mają nic do stracenia. Upadłość jest im najbardziej potrzebna dla przywrócenia jakiejkolwiek stabilności życiowej – zaznacza mec. Zimmermann. Podobne wnioski wysuwa sędzia Zagrobelny: – Analiza składanych wniosków o ogłoszenie upadłości konsumenckiej pozwala na stwierdzenie, iż są one składane m.in. przez byłych przedsiębiorców; osoby bezdomne, osoby niebędące w stanie płacić rat kredytowych, w szczególności rat kredytów mieszkaniowych, np. z uwagi na utratę pracy czy śmierć współmałżonka.

Sędzia Zagrobelny przewiduje, że należy oczekiwać rosnącej popularności upadłości konsumenckiej. Taką samą opinię wyraża dr Porzycki. – W Niemczech jest ok. 100 tys. upadłości konsumenckich rocznie. Zapotrzebowanie w Polsce szacuję na docelowo kilka-kilkanaście tysięcy rocznie. Ta liczba zostanie osiągnięta stopniowo, jeżeli doświadczenia z pierwszymi sprawami będą pozytywne – twierdzi naukowiec.

Również mecenas Zimmerman zwraca uwagę, że upadłość konsumencka od lat z powodzeniem funkcjonuje w krajach Zachodu. – To nieodłączny element gospodarki opartej na kredycie. Skoro jako społeczeństwo powszechnie korzystamy z dóbr, na które jeszcze nie zarobiliśmy, a zarobimy na nie w przyszłości – a tak przecież wygląda współczesna cywilizacja zachodnia – to musimy mieć rozwiązania na wypadek, gdy komuś nie uda się tych zobowiązań wypełnić. Upadłość konsumencka jest więc nieodzownym elementem takiego typu gospodarowania – podsumowuje mecenas.