Na wokandzie

W najnowszym numerze

Wydarzenia
Wokanda
Dobre praktyki
Studia i kariera
Opinie
Książki prawnicze
Felieton

Dobre praktyki

Sędzia liniowy

Jak widzą tak piszą

Niemal codziennie możemy czytać w prasie o opieszałości sądów, przewlekłości postępowań, o braku profesjonalizmu sędziów. Na ile te opinie są prawdą? I jak wizerunek sądownictwa poprawić?1. Jakiś czas temu znajoma poprosiła mnie, żebym poszedł na ogłoszenie wyroku w jej sprawie. Sama nie mogła być obecna z powodu nagłego wyjazdu. Miała wprawdzie pełnomocnika, ale wolała, żebym to ja zreferował jej ustne motywy rozstrzygnięcia. Chętnie się zgodziłem, gdyż od zakończenia aplikacji zasiadywałem zawsze po „drugiej” stronie stołu sędziowskiego. Tym razem mogłem wejść na salę w charakterze publiczności i zobaczyć, jak sąd postrzegany jest przez strony procesu. Nie byłem już aplikantem wpatrzonym w swojego patrona, a sędzią z doświadczeniem i wyrobionym warsztatem pracy. Co zobaczyłem?
Biuro Obsługi Interesanta stawiane za wzór innym jednostkom wymiaru sprawiedliwości, ulotki w przystępny sposób tłumaczące sądowe procedury, winda przystosowana dla osób starszych i niepełnosprawnych. Takie standardy obsługi klienta obowiązują w Sądzie Rejonowym i Sądzie Okręgowym w Częstochowie. Z badań Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka wynika, że Częstochowa należy w tym względzie do krajowej czołówki.Siedziba Sądu Rejonowego i Okręgowego znajduje się w centrum miasta, przy ul. Dąbrowskiego. To charakterystyczna ulica. Zagęszczenie podmiotów zajmujących się obsługą prawną jest tu tak duże, że na Dąbrowskiego łatwiej sporządzić pozew, niż zrobić codzienne zakupy. Z budynkiem sądów sąsiaduje przez ścianę Prokuratura Okręgowa, a po drugiej stronie ulicy siedzibę ma Prokuratura Rejonowa. Przy Dąbrowskiego jest też Rada Adwokacka oraz dziesiątki kancelarii adwokackich, radcowskich i notarialnych. W gmachu sądów (8 tys. m kw.) każdego dnia przebywa średnio ok. 750 interesantów. Podążmy ich śladem, by sprawdzić, dlaczego obsługa klienta częstochowskich sądów jest wyjątkowa.
Warunki pracy sędziego to również jego fotel – wielki, zdobny i niewygodny. Ma przydawać sądowi majestatycznej powagi. I przydaje. Jednakże siedzisko jest też zwykłym narzędziem pracy, dlatego powinno być funkcjonalne, jak każdy inny sprzęt. Ale nie jest.Prawdę mówiąc, nie zastanawiam się nad tym, czy fotel jest wygodny. Podczas rozprawy człowiek jest maksymalnie skupiony, szczególnie wtedy, kiedy trzeba obserwować świadków, żeby ocenić ich wiarygodność. O niczym innym się nie myśli. Ale po pracy, gdy emocje opadają, kręgosłup faktycznie doskwiera. W moim przypadku pewnie też dlatego, że jestem niewielkiej postury, więc siadam na brzegu i nie opieram się – zwierza się pani sędzia, która woli pozostać anonimowa, bo uważa, że wypowiadanie się o udrękach siedzenia nie licuje z godnością sprawowanej funkcji. Trudno znaleźć rozsądne powody przemilczania akurat tego aspektu warunków pracy. Odnotujmy jednak takie podejście jako dość typowe, a przy tym nieuzasadnione. Skoro wypada skarżyć się na tomy akt, które trzeba układać na podłodze, na zawieszające się komputery, na płace, to dlaczego nie na fotele? Bagatelizowanie „kwestii fotela” ma znamienne konsekwencje. Brak wyraźnych sygnałów o nieergonomicznym wyposażeniu sal sądowych oznacza akceptację dla powielanych przez dziesięciolecia wzorów umeblowania, dla schorzeń kręgosłupa, dla obniżenia efektów pracy.

Kompetencje miękkie

Emocje na sali rozpraw

Intelektualna warstwa procesu pozostaje pod kontrolą wiedzy, na którą sędziowie pracują przez wiele lat. Aspekt emocjonalny postępowania niestety nie zawsze da się opanować wiedzą teoretyczną. Jak z emocjonalnymi wyzwaniami profesji sędziego radzić sobie samemu? Emocje, które pojawiają się w sali rozpraw, z reguły należą do tych nieprzyjemnych, często niszczących – agresja, strach, rozpacz, gniew, złość. Doświadczać ich mogą zarówno uczestnicy postępowania, jak i sędzia. Ten ostatni odpowiedzialny jest jednak za całość postępowania. Reżyser i protagonista w jednej osobie trzymać musi w swojej ręce wszystkie nici toczącego się dramatu. „Bez emocji!” – często słyszymy taką radę i równie często sami sobie jej udzielamy. Psychologowie twierdzą, że zadnie to nie tyle jest trudne do wykonania, co nie do końca właściwe. Radę należy przeformułować – zamiast „bez emocji” powiedzmy: „uczyń emocje swoimi sprzymierzeńcami” lub przynajmniej „nie traktuj ich jak wrogów”.