
Dla zwykłych ludzi jesteśmy dziwakami. Kiedy obywatel załatwia coś w sądzie, widzi płacz albo kłótnie, patrzy na sędziów usadowionych w podobnych do tronów fotelach, to często czuje strach. Warto, byśmy tego strachu nie pogłębiali używaniem prawniczego żargonu. 1. Przeciętny człowiek przestąpiwszy próg sądu wkracza do innego świata. Biura podawcze, sale rozpraw, w jednym budynku często kilka sądów, a w każdym sądzie kilka wydziałów karnych, cywilnych, rodzinnych. Otrzymał wezwanie, chce złożyć pozew, próbuje gdzieś się dostać, czegoś dowiedzieć... Kiedy już przebrnie przez ów inny świat – złoży pozew, znajdzie salę – to z reguły czeka go rozprawa. Wtedy dopiero trafia do prawdziwej Krainy Czarów. Dziwni ludzie w czarnych, długich togach, którzy po wypowiedzeniu kilku dziwacznych zdań uśmiechają się do siebie albo zdumiewają. Ci ważniejsi siedzą na podwyższeniu, a najważniejszy ma na szyi srebrnego orła na dużym złotym łańcuchu. Mniej ważni siedzą po bokach, nieco poniżej. Wszyscy ubrani niemal tak samo, a jednak każdy pełni inną funkcję. Czy różne kolory kawałków materiału pod ich szyjami mają jakieś znaczenie?