Wyrażoną w Europejskiej Konwencji Bioetycznej zasadę, że interes i dobro istoty ludzkiej przeważają nad interesem społeczeństwa, powinniśmy wpisać do konstytucji.Felieton, który będzie ukazywał się na łamach kwartalnika „Na wokandzie”, ma pobudzać do dyskusji nad stanem polskiego ustawodawstwa. Nie mam żadnych wątpliwości, że stan ten wymaga wielu zmian. Inaugurując swój publicystyczny cykl chcę nawiązać do tak bardzo dyskusyjnej w Polsce kwestii, jaką jest ratyfikacja Konwencji o ochronie praw człowieka i godności istoty ludzkiej wobec zastosowań biologii i medycyny, uchwalonej 4 kwietnia 1997 r. w hiszpańskim Oviedo z inicjatywy Rady Europy.
Prowadzona w Polsce dyskusja dotycząca zagadnień bioetycznych została sprowadzona praktycznie do dwóch problemów: zapłodnienia in vitro i eutanazji, przy czym ta ostatnia kwestia nie jest w ogóle przedmiotem regulacji. Konwencja stanowi jedynie w art. 9, iż przy stosowaniu zabiegów leczniczych, jeżeli w chwili ich przeprowadzenia pacjent nie jest w stanie wyrazić swojej woli, należy brać pod uwagę jego wcześniej wyrażone życzenia co do interwencji medycznej. Zagadnienie tzw. testamentu życia jest jednak bardzo odległe od problemu eutanazji. Życzenia pacjenta, które byłyby niezgodne z obowiązującym prawem i etyką lekarską, nie wiążą w żadnym wypadku lekarza i go nie usprawiedliwiają. W dyskusji został natomiast pominięty niezwykle ważny, wręcz fundamentalny zapis Konwencji. W art. 2 E uropejska Konwencja Bioetyczna stanowi: „interes i dobro istoty ludzkiej przeważa nad wyłącznym interesem społeczeństwa lub nauki”. Wyrażona w tym przepisie zasada stanowi klucz do rozwiązywania szeregu konfliktów, które zachodzą na wielu polach życia społecznego, a w których wartościami konkurującymi są interes i dobro pojedynczego człowieka oraz interes ogółu.
Nie tak dawno polski Trybunał Konstytucyjny musiał rozstrzygać o zgodności z Konstytucją przepisu zezwalającego na zestrzelenie samolotu pasażerskiego w sytuacji, gdy zachodzi wysokie prawdopodobieństwo użycia go w celach terrorystycznych (wyrok z 30 września 2008 r., K 44/07). Trybunał orzekł, że „w wolnym i demokratycznym państwie nie można uczynić z pozbawienia życia niewinnych ludzi prawnego instrumentu ochrony innych dóbr”. Tym samym dał wyraz, że zasada prymatu interesu i dobra pojedynczego człowieka znajduje już dzisiaj podstawy w polskim porządku konstytucyjnym, w szczególności w art. 30 Konstytucji RP. Problem, którym zajmował się Trybunał, dotyczy sytuacji nadzwyczajnych i oby rozstrzygnięcie to pozostało wyłącznie na poziomie abstrakcyjnej kontroli norm. Pytanie o sposób rozwiązania konfliktu pomiędzy interesem i dobrem pojedynczego człowieka a interesem ogółu lub interesem nauki nie ma jednak charakteru tylko abstrakcyjnego. Dotyczy bowiem zjawisk bardzo konkretnych i występujących stale w życiu społecznym.
| Andrzej Zoll: |
| „Na polu stosowania procedur medycznych niebezpieczeństwo poświęcenia dobra pojedynczego człowieka dobru nauki jest szczególnie aktualne”. |
Zasadę prymatu interesu i dobra pojedynczego człowieka nad interesem ogółu należałoby stosować także w innych, pozamedycznych dziedzinach życia społecznego. Nie może jej nie zauważać prawo karne. Powinna stanowić podstawową dyrektywę, zarówno dla ustawodawcy przy określaniu środków represji karnej, jak i dla sędziego wymierzającego karę. Zasada ta winna być także podstawą dla określenia w postępowaniu karnym pozycji prawnej pokrzywdzonego. W konsekwencji powinna mieć rangę konstytucyjną.
Trwa już dyskusja na temat nowelizacji Konstytucji z 1997 r. Uważam, że zasada wyrażona w art. 2 E uropejskiej Konwencji Bioetycznej powinna znaleźć się w art. 30 Konstytucji RP, obok normy stwierdzającej przyrodzoną i niezbywalną godność każdego człowieka jako źródła wolności i praw. Znaczenie tej zasady dla porządku prawnego w pełni uzasadnia nadanie jej tak wysokiej rangi.
Andrzej Zoll
Autor jest profesorem nauk prawnych, kierownikiem Katedry Prawa Karnego UJ i przewodniczącym Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego. W latach 1989-1997 był sędzią Trybunału Konstytucyjnego, w tym w latach 1993-1997 jego prezesem













