Czy o karaniu sprawcy przestępstwa ma decydować wyłącznie państwo? Czy kara ma być bezwarunkowym następstwem przestępstwa, czy też społeczeństwo jest w stanie zaaprobować przestępstwo bez kary? A może to do pokrzywdzonego powinien należeć głos decydujący? Od odpowiedzi na te pytania zależy kierunek reformy ustawodawstwa karnego.Prawo państwa do sprawowania wymiaru
sprawiedliwości, w szczególności do
określania tego, co zabronione pod groźbą
kary oraz faktycznego wymierzania tej kary,
wydaje się czymś oczywistym. Nie zawsze
jednak tytułowe „prawo karania” było domeną
państwa. Kara wywodzi się przecież
z dawnej zemsty krwawej, odwetu osoby
bezpośrednio pokrzywdzonej lub osób
jej najbliższych wobec sprawcy naruszenia
obowiązującej normy postępowania.
Kara wymierzana przez państwo jest
ucywilizowaniem dawnej zemsty, polegającym
na wyznaczeniu jej granic oraz
wymierzaniu jej przez organ nie utożsamiający
się z pokrzywdzonym. Mówi
się, że kara została „upaństwowiona” – pokrzywdzony
został pozbawiony prawa
jej wymierzania. Z karą, obok funkcji odpłaty,
wiązane są dziś jeszcze inne funkcje.
Ma ona za zadanie powstrzymać karanego
przed powrotem na drogę przestępstwa,
ma utrwalić w społeczeństwie określone
normy postępowania, ma w końcu zaspokajać
społeczne poczucie sprawiedliwości.
Coraz częściej zastanawiamy się jednak,
czy owe „upaństwowienie” nie
poszło zbyt daleko. Czy pokrzywdzony
ma być jedynie świadkiem, z pewnymi
uprawnieniami w zakresie dochodzenia
odszkodowania lub zadośćuczynienia za
szkody i krzywdy? Oprócz pytań o status
pokrzywdzonego rodzi się też zasadniczy
dla polityki karnej dylemat. Czy kara ma
być bezwarunkowym następstwem przestępstwa,
czy też społeczeństwo jest w stanie
zaaprobować przestępstwo bez kary?
Już dzisiaj państwo pozostawia pewien
zakres postępowania w sprawach kryminalnych
w dyspozycji osób pokrzywdzonych.
W przypadku przestępstw ściganych
z oskarżenia prywatnego, porozumienie
się pokrzywdzonego ze sprawcą (obojętne,
na jakiej drodze) prowadzi w praktyce do
zakończenia postępowania. Piszę „w zasadzie”,
gdyż także w stosunku do takich
przestępstw prokurator może wszcząć postępowanie
z urzędu i wnieść akt oskarżenia
nie pytając o zgodę pokrzywdzonego.
Drugą kategorią przestępstw, w których
wola osoby pokrzywdzonej odgrywa istotną
rolę, są przestępstwa ścigane na wniosek
pokrzywdzonego. Złożenie wniosku
przez osobę uprawnioną pozbawia ją jednak
wpływu na dalsze postępowanie, które
toczy się już z urzędu, zaś cofnięcie
wniosku nie rodzi żadnych konsekwencji
prawnych. Kategoria ta obejmuje przestępstwa
o dużej rozpiętości społecznej
szkodliwości, również zbrodnie – gwałtu
i gwałtu ze szczególnym okrucieństwem
(art. 197 § 3 i 4 k.k.).
Obowiązujący kodeks karny w istotny
sposób wzmocnił pozycję pokrzywdzonego
w postępowaniu karnym, zaś
w przepisach karnych w większym stopniu
odzwierciedlenie zyskała idea tzw. sprawiedliwości
naprawczej. Celem postępowania
karnego, według tej idei, jest nie tyle ukaranie
sprawcy, co zniesienie konfliktu wywołanego
popełnieniem przestępstwa.
Idea sprawiedliwości naprawczej znalazła
swój wyraz w przewidzianym
w art. 66 § 3 k.k. poszerzeniu możliwości
stosowania warunkowego umorzenia postępowania
karnego, jeśli pokrzywdzony
pojednał się ze sprawcą, gdy sprawca naprawił
wyrządzoną szkodę lub ustalił
sposób naprawienia szkody. Szeroko rozumiana
idea sprawiedliwości naprawczej
leży też u podstaw konsensualnego
zakończenia postępowania karnego przewidzianego
przede wszystkim w art. 335
k.p.k. W znaczącym odsetku spraw karnych
postępowania kończą się dziś bez
przeprowadzania rozprawy, zaś sąd wymierza
kary proponowane przez oskarżycieli
publicznych w uzgodnieniu
z oskarżonymi. W celu likwidacji konfliktu
wywołanego przestępstwem, wydanie
wyroku może być poprzedzone
próbą uzgodnienia pomiędzy sprawcą
i pokrzywdzonym sposobu naprawienia
szkody lub zadośćuczynienia (art. 341 § 3
k.p.k.). Sprawca wykazujący gotowość
przyjęcia na siebie kary i wynagrodzenia
spowodowanej szkody korzysta zaś z poważnych
złagodzeń (art. 343 k.p.k.).
W Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego
trwa dyskusja nad możliwością
rozszerzenia zastosowania art. 335
k.p.k. i objęcia nim postępowania karnego
w sprawach o wszystkie występki nie tylko
zagrożone karą nieprzekraczającą 10 lat
pozbawienia wolności. Dyskutujemy nad
wprowadzeniem mechanizmu podobnego
do możliwości łagodzenia kary w sytuacji,
gdy oskarżony o występek składa w trakcie
rozprawy wniosek o wydanie wyroku
skazującego bez przeprowadzania postępowania
dowodowego (art. 387 § 1 k.p.k.).
Są wśród członków Komisji zwolennicy
rozszerzenia zakresu stosowania tego artykułu
także na zbrodnie.
I tu rodzą się zasadnicze pytania. Czy rezygnacja
z prowadzenia rozprawy wobec
oskarżonego o zbrodnię, po uwzględnieniu
jego wniosku o wymierzenie określonej
kary (już niezależnie od tego, czy z łagodzeniem
nadzwyczajnym, czy bez), nie będzie
prowadziła do „wylania dziecka z kąpielą”?
Rozprawa powinna przecież mieć oddziaływanie
ogólnoprewencyjne. Czy nie przemawia
za poszerzeniem zakresu stosowania
art. 387 § 1 k.p.k. możliwość zakończenia
poza rozprawą spraw o takie zbrodnie, jak
te przewidziane w art. 197 § 3 i 4 k.k.?
Są to pytania, na które Komisja musi w najbliższym
czasie znaleźć odpowiedź – pamiętając,
że przyspieszenie i uproszczenie postępowania,
choć jest ważnym zadaniem reformy
procedury karnej, nie może dokonać
się za każdą cenę. Tak samo, Komisja musi
rozstrzygnąć, czy i w jakich wypadkach pojednanie
się sprawcy przestępstwa z pokrzywdzonym
ma skutkować brakiem karalności
popełnionego czynu zabronionego.
A może państwo z prawa karania, pomimo
likwidacji konfliktu wywołanego przestępstwem,
rezygnować nie powinno?
Są to niezwykle istotne pytania, od których
rozstrzygnięcia zależy kierunek reformy
polskiego ustawodawstwa karnego.
Andrzej Zoll
Autor jest profesorem nauk prawnych, kierownikiem
Katedry Prawa Karnego UJ i przewodniczącym
Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego. W latach
1989-1997 był sędzią Trybunału Konstytucyjnego,
w tym w latach 1993-1997 jego prezesem
Prawo państwa do sprawowania wymiaru sprawiedliwości, w szczególności do określania tego, co zabronione pod groźbą kary oraz faktycznego wymierzania tej kary, wydaje się czymś oczywistym. Nie zawsze jednak tytułowe „prawo karania” było domeną państwa. Kara wywodzi się przecież z dawnej zemsty krwawej, odwetu osoby bezpośrednio pokrzywdzonej lub osób jej najbliższych wobec sprawcy naruszenia obowiązującej normy postępowania.sprawiedliwości, w szczególności do
określania tego, co zabronione pod groźbą
kary oraz faktycznego wymierzania tej kary,
wydaje się czymś oczywistym. Nie zawsze
jednak tytułowe „prawo karania” było domeną
państwa. Kara wywodzi się przecież
z dawnej zemsty krwawej, odwetu osoby
bezpośrednio pokrzywdzonej lub osób
jej najbliższych wobec sprawcy naruszenia
obowiązującej normy postępowania.
Kara wymierzana przez państwo jest
ucywilizowaniem dawnej zemsty, polegającym
na wyznaczeniu jej granic oraz
wymierzaniu jej przez organ nie utożsamiający
się z pokrzywdzonym. Mówi
się, że kara została „upaństwowiona” – pokrzywdzony
został pozbawiony prawa
jej wymierzania. Z karą, obok funkcji odpłaty,
wiązane są dziś jeszcze inne funkcje.
Ma ona za zadanie powstrzymać karanego
przed powrotem na drogę przestępstwa,
ma utrwalić w społeczeństwie określone
normy postępowania, ma w końcu zaspokajać
społeczne poczucie sprawiedliwości.
Coraz częściej zastanawiamy się jednak,
czy owe „upaństwowienie” nie
poszło zbyt daleko. Czy pokrzywdzony
ma być jedynie świadkiem, z pewnymi
uprawnieniami w zakresie dochodzenia
odszkodowania lub zadośćuczynienia za
szkody i krzywdy? Oprócz pytań o status
pokrzywdzonego rodzi się też zasadniczy
dla polityki karnej dylemat. Czy kara ma
być bezwarunkowym następstwem przestępstwa,
czy też społeczeństwo jest w stanie
zaaprobować przestępstwo bez kary?
Już dzisiaj państwo pozostawia pewien
zakres postępowania w sprawach kryminalnych
w dyspozycji osób pokrzywdzonych.
W przypadku przestępstw ściganych
z oskarżenia prywatnego, porozumienie
się pokrzywdzonego ze sprawcą (obojętne,
na jakiej drodze) prowadzi w praktyce do
zakończenia postępowania. Piszę „w zasadzie”,
gdyż także w stosunku do takich
przestępstw prokurator może wszcząć postępowanie
z urzędu i wnieść akt oskarżenia
nie pytając o zgodę pokrzywdzonego.
Drugą kategorią przestępstw, w których
wola osoby pokrzywdzonej odgrywa istotną
rolę, są przestępstwa ścigane na wniosek
pokrzywdzonego. Złożenie wniosku
przez osobę uprawnioną pozbawia ją jednak
wpływu na dalsze postępowanie, które
toczy się już z urzędu, zaś cofnięcie
wniosku nie rodzi żadnych konsekwencji
prawnych. Kategoria ta obejmuje przestępstwa
o dużej rozpiętości społecznej
szkodliwości, również zbrodnie – gwałtu
i gwałtu ze szczególnym okrucieństwem
(art. 197 § 3 i 4 k.k.).
Obowiązujący kodeks karny w istotny
sposób wzmocnił pozycję pokrzywdzonego
w postępowaniu karnym, zaś
w przepisach karnych w większym stopniu
odzwierciedlenie zyskała idea tzw. sprawiedliwości
naprawczej. Celem postępowania
karnego, według tej idei, jest nie tyle ukaranie
sprawcy, co zniesienie konfliktu wywołanego
popełnieniem przestępstwa.
Idea sprawiedliwości naprawczej znalazła
swój wyraz w przewidzianym
w art. 66 § 3 k.k. poszerzeniu możliwości
stosowania warunkowego umorzenia postępowania
karnego, jeśli pokrzywdzony
pojednał się ze sprawcą, gdy sprawca naprawił
wyrządzoną szkodę lub ustalił
sposób naprawienia szkody. Szeroko rozumiana
idea sprawiedliwości naprawczej
leży też u podstaw konsensualnego
zakończenia postępowania karnego przewidzianego
przede wszystkim w art. 335
k.p.k. W znaczącym odsetku spraw karnych
postępowania kończą się dziś bez
przeprowadzania rozprawy, zaś sąd wymierza
kary proponowane przez oskarżycieli
publicznych w uzgodnieniu
z oskarżonymi. W celu likwidacji konfliktu
wywołanego przestępstwem, wydanie
wyroku może być poprzedzone
próbą uzgodnienia pomiędzy sprawcą
i pokrzywdzonym sposobu naprawienia
szkody lub zadośćuczynienia (art. 341 § 3
k.p.k.). Sprawca wykazujący gotowość
przyjęcia na siebie kary i wynagrodzenia
spowodowanej szkody korzysta zaś z poważnych
złagodzeń (art. 343 k.p.k.).
W Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego
trwa dyskusja nad możliwością
rozszerzenia zastosowania art. 335
k.p.k. i objęcia nim postępowania karnego
w sprawach o wszystkie występki nie tylko
zagrożone karą nieprzekraczającą 10 lat
pozbawienia wolności. Dyskutujemy nad
wprowadzeniem mechanizmu podobnego
do możliwości łagodzenia kary w sytuacji,
gdy oskarżony o występek składa w trakcie
rozprawy wniosek o wydanie wyroku
skazującego bez przeprowadzania postępowania
dowodowego (art. 387 § 1 k.p.k.).
Są wśród członków Komisji zwolennicy
rozszerzenia zakresu stosowania tego artykułu
także na zbrodnie.
I tu rodzą się zasadnicze pytania. Czy rezygnacja
z prowadzenia rozprawy wobec
oskarżonego o zbrodnię, po uwzględnieniu
jego wniosku o wymierzenie określonej
kary (już niezależnie od tego, czy z łagodzeniem
nadzwyczajnym, czy bez), nie będzie
prowadziła do „wylania dziecka z kąpielą”?
Rozprawa powinna przecież mieć oddziaływanie
ogólnoprewencyjne. Czy nie przemawia
za poszerzeniem zakresu stosowania
art. 387 § 1 k.p.k. możliwość zakończenia
poza rozprawą spraw o takie zbrodnie, jak
te przewidziane w art. 197 § 3 i 4 k.k.?
Są to pytania, na które Komisja musi w najbliższym
czasie znaleźć odpowiedź – pamiętając,
że przyspieszenie i uproszczenie postępowania,
choć jest ważnym zadaniem reformy
procedury karnej, nie może dokonać
się za każdą cenę. Tak samo, Komisja musi
rozstrzygnąć, czy i w jakich wypadkach pojednanie
się sprawcy przestępstwa z pokrzywdzonym
ma skutkować brakiem karalności
popełnionego czynu zabronionego.
A może państwo z prawa karania, pomimo
likwidacji konfliktu wywołanego przestępstwem,
rezygnować nie powinno?
Są to niezwykle istotne pytania, od których
rozstrzygnięcia zależy kierunek reformy
polskiego ustawodawstwa karnego.
Andrzej Zoll
Autor jest profesorem nauk prawnych, kierownikiem
Katedry Prawa Karnego UJ i przewodniczącym
Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego. W latach
1989-1997 był sędzią Trybunału Konstytucyjnego,
w tym w latach 1993-1997 jego prezesem
Kara wymierzana przez państwo jest ucywilizowaniem dawnej zemsty, polegającym na wyznaczeniu jej granic oraz wymierzaniu jej przez organ nie utożsamiający się z pokrzywdzonym. Mówi się, że kara została „upaństwowiona” – pokrzywdzony został pozbawiony prawa jej wymierzania. Z karą, obok funkcji odpłaty, wiązane są dziś jeszcze inne funkcje. Ma ona za zadanie powstrzymać karanego przed powrotem na drogę przestępstwa, ma utrwalić w społeczeństwie określone normy postępowania, ma w końcu zaspokajać społeczne poczucie sprawiedliwości.
Coraz częściej zastanawiamy się jednak, czy owe „upaństwowienie” nie poszło zbyt daleko. Czy pokrzywdzony ma być jedynie świadkiem, z pewnymi uprawnieniami w zakresie dochodzenia odszkodowania lub zadośćuczynienia za szkody i krzywdy? Oprócz pytań o status pokrzywdzonego rodzi się też zasadniczy dla polityki karnej dylemat. Czy kara ma być bezwarunkowym następstwem przestępstwa, czy też społeczeństwo jest w stanie zaaprobować przestępstwo bez kary?
Już dzisiaj państwo pozostawia pewien zakres postępowania w sprawach kryminalnych w dyspozycji osób pokrzywdzonych. W przypadku przestępstw ściganych z oskarżenia prywatnego, porozumienie się pokrzywdzonego ze sprawcą (obojętne, na jakiej drodze) prowadzi w praktyce do zakończenia postępowania. Piszę „w zasadzie”, gdyż także w stosunku do takich przestępstw prokurator może wszcząć postępowanie z urzędu i wnieść akt oskarżenia nie pytając o zgodę pokrzywdzonego.
Drugą kategorią przestępstw, w których wola osoby pokrzywdzonej odgrywa istotną rolę, są przestępstwa ścigane na wniosek pokrzywdzonego. Złożenie wniosku przez osobę uprawnioną pozbawia ją jednak wpływu na dalsze postępowanie, które toczy się już z urzędu, zaś cofnięcie wniosku nie rodzi żadnych konsekwencji prawnych. Kategoria ta obejmuje przestępstwa o dużej rozpiętości społecznej szkodliwości, również zbrodnie – gwałtu i gwałtu ze szczególnym okrucieństwem (art. 197 § 3 i 4 k.k.).
Obowiązujący kodeks karny w istotny sposób wzmocnił pozycję pokrzywdzonego w postępowaniu karnym, zaś w przepisach karnych w większym stopniu odzwierciedlenie zyskała idea tzw. sprawiedliwości naprawczej. Celem postępowania karnego, według tej idei, jest nie tyle ukaranie sprawcy, co zniesienie konfliktu wywołanego popełnieniem przestępstwa.
Idea sprawiedliwości naprawczej znalazła swój wyraz w przewidzianym w art. 66 § 3 k.k. poszerzeniu możliwości stosowania warunkowego umorzenia postępowania karnego, jeśli pokrzywdzony pojednał się ze sprawcą, gdy sprawca naprawił wyrządzoną szkodę lub ustalił sposób naprawienia szkody. Szeroko rozumiana idea sprawiedliwości naprawczej leży też u podstaw konsensualnego zakończenia postępowania karnego przewidzianego przede wszystkim w art. 335 k.p.k. W znaczącym odsetku spraw karnych postępowania kończą się dziś bez przeprowadzania rozprawy, zaś sąd wymierza kary proponowane przez oskarżycieli publicznych w uzgodnieniu z oskarżonymi. W celu likwidacji konfliktu wywołanego przestępstwem, wydanie wyroku może być poprzedzone próbą uzgodnienia pomiędzy sprawcą i pokrzywdzonym sposobu naprawienia szkody lub zadośćuczynienia (art. 341 § 3 k.p.k.). Sprawca wykazujący gotowość przyjęcia na siebie kary i wynagrodzenia spowodowanej szkody korzysta zaś z poważnych złagodzeń (art. 343 k.p.k.).
W Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego trwa dyskusja nad możliwością rozszerzenia zastosowania art. 335 k.p.k. i objęcia nim postępowania karnego w sprawach o wszystkie występki nie tylko zagrożone karą nieprzekraczającą 10 lat pozbawienia wolności. Dyskutujemy nad wprowadzeniem mechanizmu podobnego do możliwości łagodzenia kary w sytuacji, gdy oskarżony o występek składa w trakcie rozprawy wniosek o wydanie wyroku skazującego bez przeprowadzania postępowania dowodowego (art. 387 § 1 k.p.k.). Są wśród członków Komisji zwolennicy rozszerzenia zakresu stosowania tego artykułu także na zbrodnie.
I tu rodzą się zasadnicze pytania. Czy rezygnacja z prowadzenia rozprawy wobec oskarżonego o zbrodnię, po uwzględnieniu jego wniosku o wymierzenie określonej kary (już niezależnie od tego, czy z łagodzeniem nadzwyczajnym, czy bez), nie będzie prowadziła do „wylania dziecka z kąpielą”? Rozprawa powinna przecież mieć oddziaływanie ogólnoprewencyjne. Czy nie przemawia za poszerzeniem zakresu stosowania art. 387 § 1 k.p.k. możliwość zakończenia poza rozprawą spraw o takie zbrodnie, jak te przewidziane w art. 197 § 3 i 4 k.k.?
Są to pytania, na które Komisja musi w najbliższym czasie znaleźć odpowiedź – pamiętając, że przyspieszenie i uproszczenie postępowania, choć jest ważnym zadaniem reformy procedury karnej, nie może dokonać się za każdą cenę. Tak samo, Komisja musi rozstrzygnąć, czy i w jakich wypadkach pojednanie się sprawcy przestępstwa z pokrzywdzonym ma skutkować brakiem karalności popełnionego czynu zabronionego. A może państwo z prawa karania, pomimo likwidacji konfliktu wywołanego przestępstwem, rezygnować nie powinno?
Są to niezwykle istotne pytania, od których rozstrzygnięcia zależy kierunek reformy polskiego ustawodawstwa karnego.
Andrzej Zoll
Autor jest profesorem nauk prawnych, kierownikiem Katedry Prawa Karnego UJ i przewodniczącym Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego. W latach 1989-1997 był sędzią Trybunału Konstytucyjnego, w tym w latach 1993-1997 jego prezesem













