Biurowość sądowa, czyli o sprawach, których w sądach nie ma

Tagi: ,

Ma_gorzata_Tomkiewicz_zdj.Niejawna inwigilacja dotyka materii niezmiernie wrażliwej społecznie i stanowi jedną z najbardziej drastycznych form ingerencji w wolność osobistą jednostki.

Wobec faktu, iż stosowanie kontroli operacyjnej powierzono „niezawisłym sądom” nie sposób nie zadać pytania, na ile ten aspekt działalności jest dla sądów obciążający i czy – analizując zagadnienie od strony organizacyjnej – sądy w kwestii kontroli operacyjnej żadnych trudności nie mają.

Z informacji podanych przez Prokuratora Generalnego na podstawie art. 10ea ust. 1 poprzednio obowiązującej ustawy o prokuraturze wynika, że w roku 2015 Policja i inne służby skierowały
do sądów
wnioski o zastosowanie kontroli operacyjnej w odniesieniu do 5.673 osób. Zatrzymując się na podanej liczbie, można byłoby odnieść wrażenie, że w skali całego kraju kontrola operacyjna nie jest zjawiskiem masowym, a co za tym idzie, sądy taką kontrolą nadmiernie obciążone nie są. Czy jednak na pewno?

Próbując odpowiedzieć na powyższe pytanie, trzeba przede wszystkim wyraźnie podkreślić, że wskazane dane obejmują ilość osób, których dotyczyły wnioski o zastosowanie kontroli operacyjnej, nie zaś ilości wniosków, które w przedmiocie kontroli operacyjnej rozpoznały sądy. Tych jest zdecydowanie więcej: kontrola zastosowana wobec jednej osoby z reguły bywa bowiem kilkakrotnie „rozszerzana” (np. na inny numer telefonu lub adres e-mail) czy też „przedłużana” w czasie. Już więc chociażby pobieżna analiza powyższych danych wyraźnie wskazuje, że faktyczna ilość spraw, które w przedmiocie kontroli operacyjnej rozpoznają sądy, wykracza daleko poza dane podawane opinii publicznej i jest dla sądów znaczącym obciążeniem. W praktyce, sądy okręgowe, na których spoczywa ustawowy obowiązek orzekania w przedmiocie kontroli operacyjnej, rozpoznają od kilkuset do nawet kilku tysięcy spraw tego rodzaju rocznie.

Pełno ich, a jakoby żadnej nie było

e-biurowo__1_WojciewskiIle tych spraw jest dokładnie – tego formalnie nie wie nikt. Rzecz bowiem w tym, że chociaż kontrola operacyjna od kilku lat występuje w sądach, sprawy dotyczące wniosków w przedmiocie kontroli operacyjnej nie są ujmowane w żadnych danych statystycznych związanych z działalnością sądów. W świetle statystyk sądowych – spraw takich nie ma.

Niezależnie od luki statystycznej, szczególnym niepokojem napawa fakt, iż pomimo wprowadzania w ostatnim czasie wielu zmian systemowych w zakresie funkcjonalnej działalności sądów, sprawy związane z kontrolą operacyjną pomijane są milczeniem. Nadal nie zauważa ich m.in. zarządzenie Ministra Sprawiedliwości z 12 grudnia 2003 r. w sprawie organizacji i zakresu działania sekretariatów sądowych oraz innych działów administracji sądowej. Jedyna wzmianka jaka w odniesieniu do analizowanej materii występuje w wymienionym zarządzeniu zawarta jest w § 356 ust. 2, który nakazuje prowadzenie w sądach okręgowych „rejestru postanowień dotyczących kontroli operacyjnej”. Wspomniane zarządzenie nie przyporządkowuje jednakże tej kategorii spraw do żadnego urządzenia ewidencyjnego, które pozwalałoby na nadanie sprawie określonej sygnatury sądowej i nie określa też żadnych innych reguł, które precyzowałyby czynności sekretarsko-biurowe. Problem bierze się stąd, że wniosek o zastosowanie kontroli operacyjnej nie jest sprawą karną ani pismem wnoszonym w sprawach karnych, nie jest sprawą z zakresu szeroko pojmowanego nadzoru sprawowanego przez sąd nad postępowaniem przygotowawczym (gdyż takie postępowanie jeszcze się nie toczy), jak również nie jest żadną ze spraw enumeratywnie wymienionych w § 380- 427 rozporządzenia. Nie jest więc jasne, gdzie, po wpłynięciu wniosku do sądu, taką sprawę należy zarejestrować i według jakich reguł gromadzić dokumentację, która ze sprawą tą się wiąże.

Na kogo wypadnie, na tego bęc?

Wskazany „rejestr postanowień” ani niczego nie wyjaśnia ani żadnego problemu nie rozwiązuje. W rejestrze tym odnotowuje się bowiem, jak sama nazwa wskazuje, tylko fakt wydania postanowienia, a zatem niejako ostatnie ogniwo w łańcuchu czynności. Tymczasem, zanim do wydania orzeczenia dojdzie, sprawa już na swym wcześniejszym etapie wymaga podjęcia istotnych decyzji, jak chociażby tych związanych z wyznaczeniem sędziego i organizacją posiedzenia. Brak sygnatury sądowej nie jest przy tym mankamentem li tylko biurowym lecz ma kontekst szerszy i rzutuje również na sferę związaną z samym orzekaniem. Skoro bowiem sprawa nie jest formalnie rejestrowana w sądowych urządzeniach ewidencyjnych, nie ma żadnej sygnatury sądowej i żadnego numeru sądowego nadanego zgodnie z wpływem, to nie ma też m.in. formalnego klucza, który określałby zasady przydziału sprawy sędziemu. Jeśli dodać do tego fakt, że nie ma również i żadnych zasad, które precyzowałyby bliżej „lokowanie” sprawy w danym wydziale, to przyjąć należy, że w świetle obecnych rozwiązań, sędziego do rozpoznania określonej sprawy wskazywać ma wyłącznie… palec prezesa sądu.

Sąd to sąd

Pozostając przy zagadnieniu rozpoznania sprawy, odnotować należy, iż to, że np. Policja wraz z samym wnioskiem o kontrolę przedkłada również częściowy szablon postanowienia, sporządzony według wzoru zawartego w załączniku do rozporządzeniu Ministra Spraw Wewnętrznych z 10 marca 2014 r. zmieniającego rozporządzenie w sprawie sposobu dokumentowania prowadzonej przez Policję kontroli operacyjnej, przechowywania i przekazywania wniosków, zarządzeń i materiałów uzyskanych podczas stosowania tej kontroli, a także przetwarzania i niszczenia tych materiałów (Dz. U. 2014, poz. 396), sugerować może, iż rozstrzyganie o kontroli operacyjnej jest jakąś poślednią czynnością sądową z pogranicza administracji. Załatwianą gdzieś pomiędzy innymi sprawami bardziej ważnymi. Podkreślić zatem wyraźnie trzeba, że podejmowanie decyzji o kontroli operacyjnej nie ma charakteru porządkowego czy organizacyjnego.

Ma_gorzata_Tomkiewicz_Biurowo___s_dowaKontrola operacyjna wkracza głęboko w sferę podstawowych praw oraz wolności obywatelskich i dlatego nie może ulegać wątpliwości, że orzekanie w jej przedmiocie jest realizowaniem przez sądy funkcji orzeczniczej. Orzekanie to wymaga zatem zachowania nie tylko wszystkich stosownych standardów, ale i zasad proceduralnych, które regulują materię wydawania orzeczeń. Rozpoznanie wniosku w przedmiocie kontroli operacyjnej wymaga więc zarówno formalnego wyznaczenia sędziego, jak i terminu posiedzenia niejawnego, a wobec tego, że na posiedzeniu tym może być obecny prokurator i przedstawiciel organu składającego wniosek – z posiedzeń tych należy sporządzać protokół lub notatkę urzędową. (art. 143§ 1 pkt 10 i § 2 k.p.k).

Postanowienie dotyczące kontroli operacyjnej nie jest też jedynym dokumentem, który pojawia się w wyniku rozpoznania omawianych wniosków, a wydanie takiego postanowienia nie sprowadza się tylko do zakreślenia stosownej rubryki w przedłożonym szablonie. Na marginesie zauważyć należy, iż przydatność takiego szablonu jest co najmniej wątpliwa, a celowość jego dołączania do wniosku stoi pod wyraźnym znakiem zapytania. Wspomniany szablon nie tylko bowiem nie przewiduje np. „rozszerzenia” kontroli, ale zakłada również, że sąd wniosek uwzględni lub nie uwzględni w całości, podczas gdy nie jest to jedyna alternatywa jaką ma sąd.

Pragmatyka wskazuje, iż zarówno wydane w sprawie orzeczenie, jak i wszystkie dokumenty, które wiążą się z rozpoznaniem wniosku, winny być przechowywane razem, tzn. w jednych aktach lub teczce. Wniosek ten wydaje się być oczywisty, chociażby w kontekście faktu, iż postanowienia o zarządzeniu lub przedłużeniu kontroli podlegają zaskarżeniu. W sprawie więc nie tylko przybywa dalszych dokumentów (w postaci środka odwoławczego oraz zarządzenia o jego przyjęciu lub odmowie przyjęcia, a niekiedy nawet i zażalenia na to zarządzenie), ale przede wszystkim sama sprawa podlega przeniesieniu do sądu wyższej instancji. Przekazywanie sądowi odwoławczemu dokumentów sporządzonych w sądzie pierwszej instancji „luzem” i pod różną sygnaturą Pf (nadaną zgodnie z ustawą o ochronie informacji niejawnych każdemu wytworzonemu dokumentowi z osobna), trudno uznać za właściwe ze względu na wymogi kontroli instancyjnej, a także i samą powagę materii, której sprawa dotyczy. Przekazanie dokumentów zebranych chronologicznie w jednych aktach, czy teczce, pod tą samą sygnaturą sądową, niewątpliwie ułatwiłoby ich weryfikację.

Tajemnica tajemnicy bankowej

Jeszcze większą tajemnicą owiane są sprawy związane z rozpoznawaniem przez sądy okręgowe wniosków o wyrażenie zgody na udzielenie informacji objętych tajemnicą bankową lub ubezpieczeniową (art. 20 ust. 3 ustawy o Policji i art. 10c ustawy o Straży Granicznej). Wprawdzie tego rodzaju sprawy nie należą do form kontroli operacyjnej, jednakże, ze względu na poufny charakter, ich rozpoznawanie odbywa się w analogicznych warunkach. Sprawy takie nie zdarzają się przy tym sporadycznie, lecz wpływają do sądów w ilościach znacznych, by nie rzec, czasami hurtowych. Na samym wydaniu postanowienia o wyrażeniu zgody na udzielenie żądanych informacji, sprawy takie z reguły też się nie kończą. Po pewnym czasie bowiem do sądów wpływają wnioski o zawieszenie obowiązku informacyjnego (tj. obowiązku poinformowania danej osoby, że wobec niej określonych informacji żądano), a następnie wnioski o kolejne przedłużenie tego zawieszenia. „Bankówki” i „ubezpieczeniówki” stanowią w sądach okręgowych pokaźną grupę spraw, jednakże również i one umykają wszelkim danym statystycznym. Jakiejkolwiek wzmianki o tym, że tego rodzaju sprawy istnieją, a sądy się nimi zajmują, na próżno szukać w treści wspomnianego zarządzenia.

Paradoks biurowy

Zastosowanie kontroli operacyjnej w zasadniczej mierze sprowadza się do zastosowania „podsłuchu”, przy czym materia ta nie jest uregulowana przez przepisy dotyczące biurowości sądowej. Tymczasem, te same „podsłuchy”, z tym, że stosowane już w ramach kontroli procesowej, swoją regulację w zarządzeniu mają. Zgodnie bowiem z § 385 ust.1 pkt. 8 tego zarządzenia, do wykazu „Kp” wpisuje się sprawy z zakresu szeroko rozumianego nadzoru sprawowanego przez sąd nad postępowaniem przygotowawczym w sprawach karnych, w szczególności zarządzenia – na wniosek prokuratora – kontroli i utrwalenia treści rozmów telefonicznych (art. 237 § 1 k.p.k.) oraz zatwierdzenia postanowień prokuratora w tym przedmiocie wydanych, w sytuacjach niecierpiących zwłoki (art. 237 § 2 k.p.k.), a także rozpoznawania zażaleń na postanowienia prokuratora w zakresie kontroli i utrwalenia tych rozmów (art. 240 k.p.k.). Zgodnie zaś z § 386 zarządzenia, akta spraw „Kp” przechowuje się w oddzielnych grupach w porządku numerycznym.

Porównując oba wymienione przypadki, nie sposób nie zadać pytania, jakie względy legły u podstaw tego, że podsłuch procesowy (który w praktyce zdarza się bardzo rzadko) jest ewidencjonowany sądowo i dostrzegany statystycznie, a ten operacyjny – już nie? Odpowiedzi na to pytanie obowiązująca regulacja prawna nie udziela.

Tę samą uwagę odnieść należałoby również i do kwestii wspomnianych „bankówek”. O ile bowiem wnioski o wyrażenie zgody na udzielenie informacji stanowiących tajemnicę bankową i ubezpieczeniową składane przez Policję i Straż Graniczną nie są ujmowane w analizowanym zarządzeniu, o tyle wnioski analogiczne, z tym, że składane przez szefa CBA w przedmiocie udostępnienia informacji w trybie art. 23 ust. 1 i 4 ustawy z 9 czerwca 2006 r. o Centralnym Biurze Antykorupcyjnym, uregulowane są wprost i wyraźnie w § 384 ust. 3 tego zarządzenia.

Istniejący stan rzeczy wskazuje na potrzebę pilnego wprowadzenia takich regulacji prawnych, które nie tylko eliminowałyby istniejący paradoks biurowy, ale przede wszystkim poprawiały standardy związane z rozpoznaniem tych spraw, pozwalały na miarodajne szacowanie ich ilości w skali kraju oraz ujednolicały praktykę sądową.