Ze świadkiem pod rękę

Tagi:

32. Dubois OKRówność broni wymaga, by przedprocesowy kontakt obrońcy ze świadkiem oskarżenia stał się normą, zwłaszcza w warunkach kontradyktoryjnego procesu. Dziś jest mylnie postrzegany jako nadużycie prawa do obrony.

Podczas zajęć z aplikantami zapytałem, czy adwokat przygotowując obronę ma prawo rozmawiać ze świadkiem na temat prowadzonej sprawy. Byli zdania, że nie. Powielili stereotyp. Znali przepis karny dotyczący poplecznictwa i słyszeli doniesienia medialne, że ktoś w rozmowie ze świadkiem próbował wpłynąć na losy postępowania. Wywnioskowali, że pozaprocesowy kontakt obrońcy ze świadkiem jest niedozwolony.

Taki stereotyp podtrzymują również prokuratorzy, którzy pytają świadków, czy ktoś rozmawiał z nimi na temat sprawy, co wywołuje przekonanie, że taki kontakt byłby czymś nagannym. Często dochodzi do sytuacji kuriozalnych, gdy oskarżony pyta całkiem poważnie, czy może spotykać się z członkami własnej rodziny, będącymi świadkami w jego sprawie.

Tymczasem, w przypadku adwokata przedprocesowy kontakt ze świadkiem służy realizacji zasady ekonomiki procesowej. Obrońca musi wiedzieć, jaką wiedzę posiada dana osoba, by nie zasypywać sądów bezprzedmiotowymi wnioskami dowodowymi i by móc sformułować tezy tych wniosków. Zwiększenie częstotliwość takich kontaktów wymusi też zmiana procedury karnej.

Po 1 lipca 2015 r., w myśl kontradyktoryjnego procesu, zmieni się rola prokuratora. Zamiast jak dotychczas przesłuchiwać świadków, będzie on miał za zadanie ich odszukać i ustalić, jaką wiedzą dysponują, zaś świadkowie przesłuchiwani będą dopiero przed sądem. Podobne zadania spoczywać będą na adwokatach, gdyż ich obowiązkiem stanie się równoległe uzyskiwanie dowodów obrony i wskazywanie ich sądowi.

Swoją drogą, prokurator dysponuje dziś przewagą nad adwokatem, którą utrzyma w nowym modelu procesu karnego. Może wezwać świadka i zobowiązać go do przedstawienia swojej wiedzy, a następnie, zgodnie z procedurą, sporządzić z przeprowadzonej czynności notatkę, którą włączy do akt sprawy. Adwokat nie ma zaś prawnej możliwości, aby zmusić świadka do rozmowy. Co więcej, ustawodawca nie przewidział, by mógł zabezpieczyć i przekazać sądowi uzyskane informacje.

Prokurator jest również stroną uprzywilejowaną, jeśli chodzi o odpowiedzialność za swoje działania. W przypadku skierowania przeciwko niemu zarzutu ukrywania dowodów niewinności lub wpływania na zeznania świadków, chroniony jest immunitetem. Adwokat z takiej gwarancji nie korzysta. Co więcej, ten sam prokurator – z którym obrońca będzie rywalizować w docieraniu do dowodów – może go oskarżyć o utrudnianie postępowania. Albo na tę okoliczność przesłuchać jako świadka, co w konsekwencji wyeliminuje obrońcę ze sprawy.

Nie bez znaczenia jest też fakt, że na etapie postępowania przygotowawczego to prokurator samodzielnie decyduje, jakie informacje z tego etapu postępowania mogą zostać ujawnione publicznie. Dla przykładu, gdy prokurator chce dotrzeć do świadka, może upublicznić jego portret pamięciowy lub inne okoliczności sprawy służące jego odnalezieniu. Za takie samo zachowanie obrońca narażony będzie na odpowiedzialność karną za publiczne rozpowszechnianie informacji z postepowania przygotowawczego.

Z uwagi na powyższe dochodzę do wniosku, że pomimo daleko idącej nowelizacji przepisów postępowania karnego wprowadzających tzw. kontradyktoryjność, równość stron w sali rozpraw nie została w pełni zagwarantowana. Warto zatem zastanowić się, czy przed wejściem w życie nowej procedury karnej nie powinno się na nowo zdefiniować praw i obowiązków stron procesowych, zwłaszcza w zakresie prawa do obrony.

Na koniec prywatnie. Dziękuję Pani Prokurator Małgorzacie Szeroczyńskiej za artykuł polemiczny z ostatniego wydania „Na wokandzie” i serdecznie Panią Prokurator pozdrawiam. Przykro mi, że odebrała Pani akapit o „żałobnych płaczkach” jako osobisty atak na prokuratora. Czy nie zna Pani mężczyzn z rozbuchanym ego? Pan Prokurator Salwa uderzył mnie łopatką, ja mu oddałem i znowu możemy bawić się w jednej piaskownicy. To tylko taka zabawa dorosłych chłopców.

A poważnie, proszę mi wierzyć, że jako adwokat pragnę, żeby prokuratura była jak najlepiej funkcjonującym organizmem i dlatego o niej piszę. Prowokując, mam nadzieję na dyskusję. I chętnie bym pomógł – jak Pani sugeruje – w zwróceniu uwagi na problemy prokuratury, aczkolwiek szczerze przyznam, że sama zainteresowana instytucja często do udzielenia sobie pomocy nie zachęca. Żeby nie być gołosłownym, niedawno odwiedziłem pewną Panią Prokurator z warszawskiej prokuratury. Przywiozłem jej dowody w prowadzonej przez nią sprawie, których od kilku miesięcy bezskutecznie poszukiwała. Poprosiłem Panią Prokurator o rozmowę, a ona odparła, że z adwokatami rozmawiać nie będzie. Chce się robić ważne rzeczy, a tu pospolitość skrzeczy.

Powinniśmy z obu stron dokładać szczególnej staranności, żeby spomiędzy naszych zawodów wyeliminować tego rodzaju postawy. Prokurator z adwokatem są na siebie skazani, jak chirurg z anestezjologiem. Często walczymy w konkretnych sprawach, ale powinniśmy się szanować i wspierać. Dlatego ma Pani całkowitą rację pisząc, że w takiej sprawie jak reforma Prokuratury oczekuje Pani wsparcia również od korporacji adwokackiej. Może pomogłoby wspólne zorganizowanie konferencji na temat, jak nasze zawody zamierzają stawić czoła zbliżającej się reformie. Można by się spotkać, porozmawiać. Co Państwo na to?