Pokrzywdzony w sali rozpraw – jak interpretować jego zeznania i jak zagwarantować należytą ochronę jego praw?

Tagi: , , ,
Sala sądowa, miejsce rozpraw

Fot. Krzysztof Wojciewski

Dla większości osób składanie zeznań przed sądem stanowi sytuację psychologicznie trudną, a w związku z tym jest przeżyciem stresującym. Wpływają na to zróżnicowane czynniki psychospołeczne, których nasilenie w przypadku świadków pokrzywdzonych istotnie wzrasta.

Z badań psychologów wynika, że pokrzywdzeni przestępstwem konieczność zeznawania na sali sądowej nierzadko interpretują jako dodatkową dolegliwość spotykającą ich ze strony społeczeństwa, tym razem reprezentowanego przez wymiar sprawiedliwości. Poczucie to wynika często z nieznajomości procedur prawnych i niezrozumienia wynikających z nich powinności świadków. Sytuację niewiele poprawia rutynowe pouczanie takich osób podczas rozpraw o ciążących na nich obowiązkach. Co więcej, informacje o grożących konsekwencjach bywają odbierane jako przejaw przyjętego z góry przez sędziego założenia o wątpliwej wiarygodności zeznającego pokrzywdzonego. W efekcie taki przesłuchiwany czuje się niekiedy jak osoba współodpowiedzialna za zdarzenie – osoba, której się nie dowierza, przypisuje się jej ukryte motywy działania, wreszcie krytycznie ocenia jej postępowanie. Przekonanie to niestety umacnia się przy każdym kolejnym przesłuchaniu.

Zeznania świadka pokrzywdzonego, co należy podkreślić, dotyczą z zasady przykrych dla niego i często bardzo osobistych doświadczeń związanych z przeżywaniem negatywnych emocji. Przywołanie tych doświadczeń często wywołuje niekontrolowane reakcje ofiary przestępstwa (np. drżenie ciała, załamywanie głosu, płacz), w ocenie niektórych świadków wstydliwe – szczególnie, kiedy są demonstrowane w sytuacji publicznej, jaką jest rozprawa sądowa. Okoliczności te mogą wpływać na nasilenie negatywnej postawy świadka pokrzywdzonego, a wręcz oporu przed składaniem zeznań, co przejawia się odmową odpowiedzi na pytania, zasłanianiem się brakiem pamięci, a nawet wycofywaniem się z wcześniejszych relacji.

Stres i jego konsekwencje

Sytuacjami psychologicznie trudnymi są m.in. sytuacje nowe, nieznane, narażające daną osobę na zagrożenie, z którym nie potrafi ona sobie poradzić, bądź co do których nie posiada wypróbowanych metod skutecznego działania. Świadek w sali sądowej znajduje się w takim właśnie położeniu.

Nawet jeśli świadek korzysta z pomocy prawnika, to nie jest w stanie przygotować się na wszystkie możliwe okoliczności, np. związane z reakcjami innych uczestników rozprawy (np. prokuratora, oskarżonego czy publiczności). W przypadku pokrzywdzonego dodatkowym czynnikiem stresującym jest też niepewność co do konsekwencji składanych zeznań. Świadek taki może obawiać się, iż zeznania obciążające oskarżonego spowodują działania odwetowe, przed którymi nie jest w stanie się zabezpieczyć. Kolejnym czynnikiem pogłębiającym stres może być poczucie niezrozumienia oczekiwań przesłuchujących – zwłaszcza, gdy treść kolejnych pytań pozwala przypuszczać świadkowi, że jego poprzednie odpowiedzi zostały ocenione negatywnie.

Składanie zeznań w sali sądowej, nawet przy drzwiach zamkniętych, ma charakter wystąpienia publicznego i dla niektórych osób – szczególnie o niskiej lub niestabilnej samoocenie – konieczność poddania się ocenie społecznej stanowi bardzo trudne doświadczenie. Sytuację komplikuje fakt, że takiej ocenie poddawana jest wypowiedź dotycząca bolesnych, czasem bardzo intymnych przeżyć.

Co istotne, konsekwencją przeżywania stresu przez świadków jest nie tylko wystąpienie poczucia ich osobistego dyskomfortu, lecz także pojawienie się zakłóceń procesów odpamiętywania, zniekształceń wspomnień, a nawet całkowita niezdolność do ich odtworzenia. Samo zdarzenie było dla świadka źródłem silnego stresu, dlatego należy liczyć się z tym, że zaburzenia pamięci wystąpiły już na etapie jego trwania. W sali sądowej zaburzenia te mogą się nasilać i pogłębiać, uniemożliwiając w efekcie spójne i satysfakcjonujące organ procesowy odtworzenie przez świadka przebiegu zdarzenia. Charakterystyczna dla pamięci zdarzeń traumatycznych jest fragmentaryczność wspomnień, tworzenie tzw. wysepek pamięci, zapamiętywanie przede wszystkim przeżywanych emocji, a nie szczegółów zdarzenia.

Postawa świadka w relacjonowanej sytuacji zagrożenia niejednokrotnie budzi wątpliwości u osób przesłuchujących, zwłaszcza postawa bierna. Warto w tym miejscu przypomnieć, iż reakcją psychologiczną na zagrożenie jest nie tylko ucieczka, poszukiwanie pomocy czy atak, ale także reakcja tzw. odrętwienia emocjonalnego i fizycznego, niezdolność podjęcia jakiejkolwiek aktywności. Swojego biernego zachowania świadek pokrzywdzony nie będzie rzecz jasna w stanie racjonalnie uzasadnić, dlatego powtarzanie przez sędziego pytań ukierunkowanych na uzyskanie takiego wyjaśnienia mija się z celem. Co więcej, dociekliwa postawa przesłuchującego może być odebrana jako dodatkowa uciążliwość, a nawet może wyzwolić reakcje agresywne.

W pułapce uprzedzeń i stereotypów

Z badań w zakresie wiktymologii wynika, że pewne właściwości biopsychiczne wzmagają tzw. podatność wiktymizacyjną, czyli ryzyko zostania ofiarą przestępstwa. Do podstawowych należą m.in. czynniki warunkujące małe możliwości obrony, a więc związane z wiekiem, sprawnością fizyczną, a także poziomem intelektualnym, który wpływa na zdolność dostrzegania zagrożenia czy przewidywania konsekwencji określonej sytuacji. Innym kryterium różnicującym ofiary jest charakter przestępstwa, w którym zostały pokrzywdzone. Ważne są tutaj okoliczności zdarzenia, rola i udział w nich pokrzywdzonych, stopień i konsekwencje doznanej przez nie krzywdy. Zaklasyfikowanie świadka pokrzywdzonego do konkretnej kategorii wpływa bezpośrednio na jego ocenę przez otoczenie. Proces ten jest często nieświadomy, związany z mechanizmami tworzenia się uprzedzeń i stereotypów. Podlegają mu również sędziowie.

Współczucie, chęć pomocy i zadośćuczynienia z zasady budzą pokrzywdzeni należący do kategorii osób o znacznej podatności wiktymizacyjnej, na większą sympatię mogą liczyć również osoby pokrzywdzone w sytuacjach pełnienia funkcji czy ról pozytywnie ocenianych społecznie. Z kolei osoby, które w jakiś sposób przyczyniły się do sytuacji przestępstwa, np. poprzez utrzymywanie kontaktów z marginesem społecznym czy świadome podejmowanie ryzykownych przedsięwzięć, mogą spotkać się z bardziej krytycznym nastawieniem i ograniczonym zaufaniem do treści ich wypowiedzi, a nawet z jawnie okazywaną niechęcią.

Znaczące różnice w podejściu do świadków pokrzywdzonych wynikają też z ich właściwości psychicznych rzutujących na przebieg relacji interpersonalnej w sytuacji przesłuchania. Nieprawidłowo odczytane postawy i reakcje świadków mogą prowadzić do licznych nieporozumień. Powszechna jest skłonność do interpretowania reakcji świadków wynikających z przeżywania lęku w sytuacji społecznej (np. reakcji fizjologicznych, tj. czerwienienia się, pocenia, drżenia ciała, również drobnych zaburzeń mowy w postaci jąkania się, zacinania, a także unikania kontaktu wzrokowego oraz lakoniczności relacji i ograniczania wypowiedzi) jako oznak kłamstwa, a w efekcie traktowania takich osób jako mało wiarygodnych. Taka interpretacja przesłuchującego może spowodować u świadka dalsze nasilenie się wspomnianych zaburzeń, a to z kolei może doprowadzić do jeszcze większych zniekształceń w relacji – pojawienia się perseweracji (uporczywych powtórzeń) czy nawet zakłóceń logiki wypowiedzi. Z kolei świadków udzielających stanowczych odpowiedzi, pozostających w stałym kontakcie wzrokowym z przesłuchującym czy podających rozbudowane i szczegółowe opisy wydarzeń, ocenia się na ogół jako prawdomównych. Tymczasem taki sposób relacjonowania może wynikać z przejawianej przez nich dużej odporności na stres, braku skłonności do przeżywania lęku, a to z kolei często charakteryzuje osoby przejawiające zaburzenia osobowości, w tym skłonność do kłamstwa.

Rzeczą oczywistą jest, że świadków pokrzywdzonych nie można traktować jako grupy homogenicznej, w stosunku do której stosuje się jednorodne zasady postępowania wspomagające uzyskanie jak najbardziej rzetelnych i przydatnych dla rozstrzygnięcia sprawy zeznań. Z przedstawionych wyżej rozważań wysnuć jednak można kilka podstawowych wniosków praktycznych dla sędziów. Sprowadzają się one do konieczności niwelowania czynników, które mogą nasilać stres świadków.

Pokrzywdzony – podstawowe zasady postępowania

Przede wszystkim należy zadbać o to, by udzielenie pouczenia o prawach przysługujących pokrzywdzonemu nie miało wyłącznie charakteru formalnego, ale wiązało się z autentycznym zrozumieniem przez takiego świadka jego praw i obowiązków, a także dawało mu poczucie, że wymiar sprawiedliwości jest rzeczywiście zainteresowany jego sytuacją.

Dla osób, które przeżyły silny stres w związku z dokonanym wobec nich czynem, szczególnie ważne jest podmiotowe traktowanie. Nie można więc planować przesłuchania tych osób w ograniczonym, krótkim czasie, niedopuszczalne jest również okazywanie zniecierpliwienia w przypadku trudności w uzyskaniu zeznań. Podmiotowemu traktowaniu nie sprzyja rutynowe zwracanie się do przesłuchiwanych w formie bezosobowej (np.: „Co świadek widziała / słyszała?” zamiast: „Co pani widziała / słyszała?”). Pomocne natomiast jest okazywanie zainteresowania, zwracanie uwagi na stan psychiczny i fizyczny świadka, utrzymywanie z nim kontaktu wzrokowego. Sędzia, który jest „ukryty” za stertą akt oraz skoncentrowany głównie na czynnościach związanych z dokumentowaniem przebiegu rozprawy nie zachęca do relacjonowania bardziej osobistych przeżyć.

Za obowiązującą zasadę w postępowaniu ze świadkami pokrzywdzonymi należy uznać ograniczenie liczby osób obecnych przy ich przesłuchaniu. Najlepszym rozwiązaniem byłoby przesłuchanie ich w warunkach kameralnych, a jeśli z powodów proceduralnych jest to niemożliwe, należy dążyć do stworzenia podobnych w sali rozpraw. Wydaje się, że zbyt rzadko wykorzystuje się tu przepisy już istniejące, dające możliwość przesłuchania pokrzywdzonego bez obecności oskarżonego, a nawet jego rodziny, czy w ogóle prowadzenia rozprawy przy drzwiach zamkniętych. W celu uniknięcia kolejnych przesłuchań, które mogą prowadzić do dalszych zniekształceń w zeznaniach, warto też rozważyć możliwość zarejestrowania już pierwszej czynności za pomocą sprzętu nagrywającego.

Kolejnym problemem jest sposób zadawania pytań. W żadnym wypadku nie mogą być w nich zawarte, nawet implicite, oskarżenia. Taki charakter mają zazwyczaj pytania zaczynające się od słowa „dlaczego”, w konsekwencji prowadzące do sugestii, że świadek mógł nie dopuścić do znalezienia się w sytuacji, w której został poszkodowany, bądź mógł zastosować skuteczniejszą formę obrony. Należy też pamiętać, że forma pytań musi być dostosowana do poziomu intelektualnego świadka. W stosunku do świadków skłonnych do przesadnego dramatyzowania swoich przeżyć pomocne może być zadawanie pytań o konkretne fakty.

Na koniec należy podkreślić, że nikt z nas nie jest całkowicie odporny na mechanizmy tworzenia stereotypów i uprzedzeń. Świadomość tego faktu może przyczynić się do bardziej obiektywnego spojrzenia na pokrzywdzonych przez osoby przesłuchujące, bez stawiania wstępnych i często fałszywych hipotez na ich temat.