Zoll

Wykreślić art. 212 k.k.?

Tagi: , ,
Andrzej Zoll

Rys. Łukasz Jagielski

Warunkiem bezkarności pomówienia jest prawdziwość postawionego zarzutu. Postawienie tego warunku w żaden sposób nie utrudnia dostępu do debaty publicznej, z całą pewnością natomiast sprzyja zachowaniu jej odpowiedniego poziomu.

Ostatnio uaktywnili się znacznie przeciwnicy karalności pomówienia. Zarówno dziennikarze, jak i przedstawiciele Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, patronują ruchowi „Wykreślić art. 212 k.k.”. Powołując się na orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka podnoszą oni, że utrzymywanie zakazu zachowania opisanego w art. 212 k.k. prowadzi do ograniczenia debaty publicznej będącej przecież warunkiem rozwoju demokracji.

Zauważyć tymczasem wypada, że, po pierwsze, Trybunał w Strasburgu w żadnym ze swoich orzeczeń nie uznał karalności pomówienia innej osoby lub grupy osób za sprzeczną z Europejską Konwencją Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Po drugie, penalizacja pomówienia ogranicza wprawdzie wolność wypowiedzi, ale na rzecz ochrony nie mniej istotnego dobra, jakim jest cześć i dobre imię człowieka. Po trzecie, warto zastanowić się, czy rzeczywiście karalność pomówienia może utrudnić debatę publiczną w stopniu hamującym rozwój demokracji. Wydaje się, że zależeć to będzie od zakresu tej penalizacji, w szczególności pomówienia dokonanego publicznie za pomocą środków masowego przekazu.

Czy mamy w Polsce do czynienia ze zbyt szeroko zakreśloną penalizacją pomówienia?

Nie sposób udzielić odpowiedzi na postawione pytanie bez sięgnięcia do wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 30 października 2006 r. (sygn. P 10/06), którego konsekwencją była nowelizacja art. 213 k.k. w zakresie karalności pomówienia osoby sprawującej funkcję publiczną (zob. ustawa z 5 listopada 2009 r., Dz. U. Nr 206, poz. 1589). Obawiam się, że autorzy kampanii za wykreśleniem art. 212 k.k. przeoczyli zarówno wyrok Trybunału przynoszący zasadnicze zmiany w interpretacji art. 212 i 213 k.k., jak i nowelizację Kodeksu karnego dotyczącą karalności, a raczej bezkarności, pomówienia.

TK w uzasadnieniu wspomnianego wyroku położył akcent na związek dobra chronionego przez art. 212 k.k. z godnością człowieka. Zdaniem Trybunału „wolności i prawa wyrażające kwintesencję i stanowiące emanację godności człowieka, w tym cześć, dobre imię i prywatność (…), mogą zasługiwać na pierwszeństwo w kolizji z wolnością słowa oraz wolnością prasy i innych środków społecznego przekazu, a w konsekwencji prowadzić do ich ograniczenia, niezależnie od tego, że mają one nie tylko wymiar indywidualny, ale też ogólnospołeczny, jako gwarancje debaty publicznej niezbędnej w demokratycznym państwie prawnym”. W pełni zgadzam się ze stanowiskiem Trybunału. Za tak wysoką pozycją ochrony czci i dobrego imienia człowieka przemawia nie tylko art. 47 Konstytucji, ale przede wszystkim art. 233 ust. 1 Konstytucji niepozwalający na ograniczanie ochrony czci w sytuacji, gdy ochrona wolności wypowiedzi jest dopuszczalna.

Mamy w Polsce bardzo niski poziom debaty publicznej. Wykreślenie art. 212 k.k. może ten poziom jeszcze bardziej obniżyć

Stwierdzenie przez TK zgodności z Konstytucją samej penalizacji pomówienia nie przesądza jednak dopuszczalnego zakresu tej penalizacji. Z rozstrzygnięcia tego płyną jednak niezwykle ważne wnioski dla interpretacji art. 213 odnoszącego się do bezkarności pomówienia, a tym samym także do znamion art. 212 § 1 i 2 k.k.

Warunkiem bezkarności pomówienia, zdaniem Trybunału Konstytucyjnego, jest prawdziwość postawionego zarzutu. Ten warunek w żaden sposób nie może być uznany za utrudniający dostęp do debaty publicznej, zaś jego postawienie ma sprzyjać odpowiedniemu poziomowi owej debaty. Wolność słowa umożliwiająca debatę musi się wiązać nierozerwalnie z odpowiedzialnością za słowo, a przede wszystkim z koniecznością, by stawiany w debacie zarzut oparty był na faktach, a nie został „wyssany z palca” czyniąc drugiej osobie dotkliwą i niezasłużoną krzywdę. Co więcej, zgodnie z polskim prawem karnym postawienie publicznie nieprawdziwego zarzutu nie przesądza jeszcze możliwości odpowiedzialności karnej za pomówienie. Jeżeli błąd co do prawdziwości stawianego zarzutu był usprawiedliwiony, to – zgodnie z art. 29 k.k. – stawiający taki zarzut nie popełnia przestępstwa.

Jeżeli kryterium prawdy jest rozstrzygające dla ustalenia bezkarności stawianego zarzutu, to należy z tego wyciągnąć wniosek, zgodny z interpretacją Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, że treścią karalnego pomówienia nie mogą być oderwane od faktów oceny, które przecież nie poddają się kryterium prawdy. W ten sposób negatywne oceny wyrażone o drugiej osobie mogą być przedmiotem jedynie postępowania cywilnego w ramach ochrony dóbr osobistych.

Trybunał Konstytucyjny już w 2006 r. dokonał niezwykle ważnej interpretacji ograniczającej zakres penalizacji pomówienia. Spowodowana omawianym wyrokiem TK nowelizacja Kodeksu karnego usunęła potrzebę wykazania, że postawiony osobie pełniącej funkcje publiczną zarzut zmierzał do ochrony interesu publicznego. Osłabiło to w bardzo poważnym, ale uzasadnionym stopniu, ochronę osób pełniących funkcję publiczną przed stawianiem im zarzutów w ramach debaty publicznej.

Biorąc pod uwagę argumenty Trybunału, jak również wspomnianą nowelizację art. 213 k.k., żądania wykreślenia art. 212 z Kodeksu karnego nie wydają się słuszne. Mamy w Polsce bardzo niski poziom debaty publicznej. Wykreślenie art. 212 k.k. może ten poziom jeszcze bardziej obniżyć.