Prawniczy American Dream

Tagi: , , , ,
University of California, Los Angeles

Fot. Stephanie Diani

System dojścia do zawodów prawniczych w Stanach Zjednoczonych jest bardziej elastyczny niż w Europie, nie zna też odpowiednika polskiej aplikacji. Na straży jakości usług prawniczych stoją tam nie korporacje, ale zasady wolnego rynku.

W Ameryce jeden prawnik przypada na 265 mieszkańców. To najwyższy wskaźnik na świecie. Konkurencja jest duża, więc o karierze trzeba myśleć jeszcze przed rozpoczęciem nauki na wydziale prawa. Na najlepsze posady po studiach mogą bowiem liczyć tylko absolwenci renomowanych szkół (Harvard, Stanford, Yale, Columbia). Jednak, jak to w Ameryce, swoje miejsce na rynku usług prawniczych znajdzie zarówno przedstawiciel rodu z prawniczymi tradycjami, jak i „młody zdolny” marzący o karierze w korporacji czy niezłomny obrońca pro bono.

Zawodowym prawnikiem w Stanach może zostać każdy (jedyne ograniczenie to 120-150 tys. dolarów na opłacenie trzech lat nauki na wydziale prawa), jednak nie każdy utrzyma się na rynku. O tym, kto nadaje się do zawodu, decyduje konkurencja. Taka koncepcja rynku usług prawniczych wpływa na model edukacji prawników – studia są krótkie, ale intensywne i praktyczne. Przyszli adepci prawa, zamiast „wkuwać” stanowe regulacje, uczą się stosować i interpretować przepisy. Aplikacji adwokackiej nie ma, to sami klienci decydują o tym, czy jakość usług danego prawnika jest satysfakcjonująca.

Zawód sędziego jest w Stanach postrzegany jako ukoronowanie kariery adwokackiej, najczęściej urząd ten sprawują doświadczeni prawnicy w dojrzałym wieku. W większości stanów są oni wybierani w wyborach powszechnych, w kilku – powoływani przez władze lokalne. Wybór prokuratorów i sędziów szczebla federalnego ma polityczny charakter – mianuje ich prezydent za zgodą Senatu.

Z kolei zawody notariusza oraz komornika nie są w USA tak rozwinięte, jak na kontynencie – ich przedstawiciele to urzędnicy, którzy nawet nie muszą mieć wykształcenia prawniczego.

Made in USA
Nadrzędnym aktem prawnym na poziomie federacji, ale też poszczególnych stanów, jest Konstytucja. Najstarsza na świecie ustawa zasadnicza ma charakter ogólny, składa się z siedmiu artykułów, do których przez 200 lat ich obowiązywania wprowadzono 27 poprawek. Konstytucja stanowi trzon prawa federalnego, tworzonego przez Kongres USA w formie billsoraz acts. Większość obowiązujących aktów prawnych jest jednak tworzona bezpośrednio w poszczególnych stanach (m.in. prawo kontraktów, prawo karne, prawo rodzinne, prawo spółek) i stanowi tzw. prawo stanowe. Relacje między prawem federalnym a stanowym można porównać do znanej w Europie relacji prawa unijnego do ustaw krajowych.Z takim podziałem prawa wiąże się podział sądownictwa na federalne oraz stanowe. W ramach sądownictwa federalnego wyróżnia się sądy dystryktowe (w tzw. district courtsobecnie orzeka 677 sędziów), apelacyjne (179 sędziów) oraz Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych (9 sędziów). Na stanowisko sędziów federalnych według konstytucyjnej procedury powoływani są najbardziej doświadczeni prawnicy, proces wyboru ma polityczny charakter (sędziów powołuje prezydent USA za zgodą Senatu). Konstytucja Stanów Zjednoczonych nie precyzuje wymogów formalnych, jakie powinni spełniać tacy sędziowie. Dla sądownictwa federalnego zastrzeżono sprawy związane z konstytucyjnością prawa, kontraktami międzynarodowymi, dotyczące urzędów państwowych, sporów kompetencyjnych między stanami, prawa morskiego oraz prawa upadłościowego.Sprawy niezastrzeżone dla sądów federalnych rozpatrują sądy stanowe, są to m.in. sprawy karne, z zakresu prawa rodzinnego, prawa kontraktów czy delikty w prawie cywilnym (tort law). W ramach sądownictwa stanowego wyróżnia się sądy procesowe (Trial Courts), sądy apelacyjne oraz stanowe sądy najwyższe. W większości stanów sędziowie wybierani są w wyborach powszechnych, jedynie w kilku, w drodze nominacji, powołują ich władze lokalne (np. Kalifornia, Virginia).

Prawo tylko dla absolwentów

W USA prawo jest wykładane wyłącznie w ramach studiów podyplomowych. Przed przystąpieniem do rekrutacji na wydział prawa, a właściwie do Szkoły Prawa (ang. Law School – to wspólna nazwa dla wydziałów prawa dużych uniwersytetów oraz małych ośrodków naukowych specjalizujących się wyłącznie w nauczaniu prawa), należy ukończyć czteroletnie studia pierwszego stopnia w dowolnej dziedzinie. Najczęściej na studia w Szkole Prawa decydują się absolwenci kierunków politologicznych, ekonomicznych oraz filologicznych, jednak aplikować może każdy, kto uzyskał tytuł licencjata (bachelor’s degree).

Nabór do Szkół Prawa odbywa się na podstawie wyników w nauce, choć rozstrzygającym kryterium są rezultaty standaryzowanego testu LSAT (Law School Admission Test) organizowanego cztery razy w roku przez LSAC (Law School Admission Council). Test sprawdza umiejętność logicznego myślenia i argumentacji, nie weryfikując przy tym wiedzy prawniczej. Na ostateczny wynik składa się punktacja osiągnięta w ramach odpowiedzi na pytania zamknięte, zaś część testu polegająca na skonstruowaniu wypowiedzi pisemnej na wybrany temat jest wysyłana do Szkoły Prawa, do której aplikuje kandydat.

Próg kwalifikacyjny w większości z 200 amerykańskich Law Schools akredytowanych przez ABA (American Bar Association, odpowiednik polskiej Naczelnej Rady Adwokackiej) wynosi 145-150 punktów w skali 180-punktowej. W Szkołach Prawa, które nie posiadają akredytacji, progi kwalifikacyjne są niższe. Ukończenie takiej szkoły nie gwarantuje w przyszłości możliwości wykonywania zawodu – wiele stanów nie akceptuje dyplomów ze szkół nieakredytowanych, tym bardziej, gdy mają one swoje siedziby na terenie innych stanów.

Program nauczania trzyletnich studiów w Law School koncentruje się na przedmiotach stricte prawniczych. – Nie wykłada się tu ogólnych przedmiotów takich jak socjologia czy historia prawa, gdyż etap edukacji ogólnej studenci mają już za sobą. Podczas nauki w Szkole Prawa studenci mogą natomiast wykorzystać wiedzę zdobytą w czasie czteroletnich studiów licencjackich. Przykładowo, absolwenci, którzy wybrali specjalizację księgowość czy rachunkowość w trakcie studiów licencjackich, mogą dalej rozwijać swoje zaintersowania na wydziałach prawa wybierając przedmioty dotyczące prawa finansowego, bankowego czy podatkowego– mówi dr Ewa Gmurzyńska, kierownik Centrum Prawa Amerykańskiego na WPiA Uniwersytetu Warszawskiego.

Sokrates na Harvardzie

University of California, Los Angeles

Fot. Stephanie Diani

Program zajęć w większości amerykańskich Szkół Prawa koncentruje się na analizie kazusów i obowiązującego orzecznictwa. – Zajęcia są interaktywne, polegają na dyskusji wykładowców ze studentami, co zbliża je do formy polskich seminariów. W Stanach wykorzystuje się tzw. metodę Sokratesa. Studenci mają rozwikłać problem prawny z pomocą wykładowcy, a nie otrzymać od niego gotową odpowiedź– mówi Paweł Grabowski, absolwent podyplomowych studiów prawniczych na Harvardzie, po ukończeniu których wykonywał w USA zawód adwokata, obecnie radca prawny w Polsce, partner w międzynarodowej kancelarii.

Takie podejście do nauczania prawa wynika z charakteru systemu common law, w którym akcentuje się rolę orzecznictwa. Zgodnie z zasadą stare decisis (skrót łacińskiej paremii „Stare decisis et non quieta movere” – „Pozostań przy podjętej decyzji i nie zmieniaj rzeczy ustatkowanych”) precedensy stanowią równorzędne ustawom źródło prawa. Sądy są związane wcześniejszymi rozstrzygnięciami, jednak niewielkie różnice w stanie faktycznym mogą sprawić, że wcześniejsze orzeczenie nie będzie mogło zostać zastosowane. Wówczas tworzy się nowy precedens. Studenci prawa uczeni są interpretować przepisy tak, być móc rozpoznać tego typu sytuację.

Law Schoolnad Wisłą
Amerykańskie przepisy i sposób ich stosowania poznawać można w jednej ze szkół prawa amerykańskiego działających przy wydziałach prawa polskich uniwersytetów. Najstarszą tego typu szkołą jest Centrum Prawa Amerykańskiego na Uniwersytecie Warszawskim, które zostało utworzone w 1998 r. i współpracuje z University of Florida Levin College of Law. Kolejne szkoły powstały na Uniwersytecie Jagiellońskim (od 2000 r. współpraca z Catholic School of America, Columbus School of Law), Uniwersytecie Gdańskim (współpraca z Chicago-Kent College of Law od 2003 r.), Uniwersytecie Wrocławskim (współpraca z Chicago-Kent College of Law od 2008 r.) oraz Uniwersytecie Łódzkim (współpraca z University of Michigan od 2008 r.). Ceny kursów wahają się od 1,5 tys. do 2,5 tys. zł za semestr. We wszystkich szkołach zajęcia prowadzone są przez amerykańskich profesorów, w zależności od uniwersytetu – w trybie wieczorowym lub weekendowym.Chociaż dyplom ukończenia szkoły prawa amerykańskiego nie jest oficjalnym dokumentem uprawniającym do przystąpienia do egzaminu adwokackiego w USA, to otwiera drzwi do kariery prawniczej za oceanem. Absolwenci niektórych szkół prawa amerykańskiego mogą liczyć na preferencyjne warunki studiowania, np. na skrócenie LL.M. z jednego roku do jednego semestru (np. absolwenci Szkoły Prawa Amerykańskiego na Uniwersytecie Gdańskim oraz Uniwersytecie Wrocławskim), co wiąże się z obniżeniem czesnego nawet o połowę.

– W systemie common law punktem wyjścia dla sędziego jest to, co dobre i słuszne, dopiero na drugim miejscu jest przepis ustawy. W Polsce kolejność jest dokładnie odwrotna. Wynika to z samego systemu prawa kontynentalnego, ale też z uwarunkowań kulturowych. Społeczeństwo doświadczone komunizmem nie jest w stanie na tyle zaufać władzy sądowniczej, aby dać jej możliwość kreowania prawa– mówi dr Dariusz Adamski, kierownik Szkoły Prawa Amerykańskiego na Uniwersytecie Wrocławskim, absolwent podyplomowych studiów prawniczych na Harvardzie.

Sztuka pisania

Obok typowych przedmiotów prawniczych (np. prawo konstytucyjne, prawo cywilne, prawo karne, prawo deliktów), studenci prawa w USA uczestniczą w zajęciach rozwijających umiejętność mówienia i występowania przed sądem. W Szkołach Prawa bardzo popularne są konkursy krasomówcze oraz zajęcia typu moot court polegające na odgrywaniu rozprawy sądowej „na niby”.

Zajęcia z zakresu retoryki prawniczej rozwijające tzw. oral skills to ważny element nauczania, jednak dużo większy nacisk kładzie się na ćwiczenie umiejętności pisania (writing skills). – W Stanach słusznie wychodzi się z założenia, że wszyscy prawnicy w pracy zawodowej będą pisać, a tylko część z nich będzie mówić, występować przed sądami – tłumaczy dr Gmurzyńska. Studenci obowiązkowo uczestniczą więc w zajęciach legal writing (pisane opinii prawnych), appellate advocacy (sporządzanie pozwów, odpowiedzi na pozwy, innych pism procesowych, występowanie przed sądem), contract writing(pisanie umów).

Również egzaminy mają formę pisemną – są to zadania polegające na analizie problemów prawnych, rozwiązywaniu kazusów, czasem tzw. testy wielokrotnego wyboru. Zazwyczaj egzaminy mają charakter open book. Studenci mogą korzystać z tekstów aktów prawnych, gdyż zadania są skonstruowane w taki sposób, by sprawdzać umiejętność interpretowania przepisów, a nie ich znajomość. Absolwenci Szkół Prawa, którzy pomyślnie zakończyli studia z tytułem JD (Juris Doctor, odpowiednik polskiego tytułu magistra) mogą przystąpić do ostatniego sprawdzianu przed rozpoczęciem kariery wykwalifikowanego prawnika. Tzw. bar exam to trzydniowy egzamin pisemny, który składa się z dwóch części: stanowej (zazwyczaj w formie testu wielokrotnego wyboru oraz eseju) i międzystanowej (test wielokrotnego wyboru). Część druga (Multistate Bar Examination) jest wspólna dla wszystkich 50 stanów USA.

Pozytywny wynik egzaminu uprawnia do posługiwania się tytułem attorney-at-law, jednak ze względu na szczególny charakter amerykańskiego systemu prawnego, który w znacznej mierze opiera się na regulacjach stanowych różnych dla poszczególnych regionów kraju, praktyka adwokacka jest ograniczona jedynie do stanu, w którym zdano egzamin. Możliwe jest wielokrotne podchodzenie do egzaminu, a także zdobywanie uprawnień w kolejnych stanach.

 Gwiazdy sali sądowej
Średni roczny dochód prawnika w USA to ok. 110 tys. dolarów. Jednak za oceanem dysproporcje w zarobkach adwokatów są nieporównywalnie większe niż na kontynencie. Roczny zysk partnera dużej korporacji często przekracza milion dolarów.Nie oznacza to oczywiście, że jedyną drogą do ponadprzeciętnego wynagrodzenia jest kariera w korporacji. Wystarczy jedna medialna sprawa, aby zyskać zainteresowanie klientów. Dowodem niech będą kariery gwiazd amerykańskiej palestry: Kennetha Thompsona (jako prokurator wywalczył kary 15 i 30 lat więzienia dla funkcjonariuszy oskarżonych o pobicie i gwałt haitańskiego imigranta), Roberta Leslie Shapiro (wywalczył rekordowe odszkodowanie 3,4 mln dolarów dla grupy Indian zarzucających administracji federalnej nadużycia przy wypłacie rekompensat za użytkowanie złóż naturalnych) czy Benjamina Brafmana (jeden z obrońców byłego szefa MFW Dominiqua Strauss-Kahna, podważył wiarygodność zeznać pokojówki zarzucającej oskarżonemu gwałt).

LL.M. dla obcokrajowców

Uzyskanie akademickiego tytułu Juris Doctor nie jest w USA jedyną możliwością zdobycia kwalifikacji niezbędnych do przystąpienia do egzaminu adwokackiego. W pięciu stanach (Alabama, Kalifornia, New Hampshire, Nowy Jork, Virginia) oraz w Republice Palau do egzaminu mogą przystąpić absolwenci podyplomowych studiów LL.M. (master of laws).

Program LL.M. na amerykańskich uczelniach jest adresowany do prawników zagranicznych pragnących rozpocząć karierę prawniczą w Stanach, zainteresowanych rozwojem kariery naukowej bądź po prostu pragnących podnieść kwalifikacje. Studia zazwyczaj trwają rok, w tym czasie studenci uczestniczą w intensywnych kursach prawa amerykańskiego. – Zajęcia odbywają się razem ze studentami JD, ale program studiów jest zawężony. Każdy taki kurs kończy się egzaminem bądź opracowaniem pracy pisemnej– opowiada Paweł Grabowski, absolwent LL.M. na Harvardzie.

Zajęcia w ramach studiów LL.M. wymagają solidnych podstaw wiedzy prawniczej i są bardzo wyspecjalizowane. – W zależności od wybranych przedmiotów, zajęcia polegają na analizie szczegółowych problemów prawnych, np. z zakresu analizy finansowej czy doktryn prawnych– mówi dr Dariusz Adamski z Uniwersytetu Wrocławskiego, który studia na Harvardzie ukończył korzystając z pomocy finansowej w ramach oferowanego przez amerykański rząd stypendium Fulbrighta.

Koszt rocznych studiów LL.M. w USA to wydatek rzędu ok. 20 tys. dolarów, jednak na najlepszych uniwersytetach opłaty mogą być nawet dwukrotnie wyższe.

Jeszcze raz rynek

Czytelnia w Yale Law School

Altopower1 / Flickr

Czy warto inwestować czas i pieniądze w poznawanie amerykańskiego systemu prawa?

– Nawet dla prawnika, który nigdy nie będzie miał kontaktu z klientami ze Stanów Zjednoczonych, umiejętności zdobyte podczas nauki prawa amerykańskiego okażą się przydatne. Przede wszystkim umiejętności językowe umożliwią swobodne poruszanie się w świecie międzynarodowych kontraktów, zawieranych przecież nie tylko przez podmioty z krajów anglojęzycznych. Najprawdopodobniej umowa między spółkami polską i np. duńską również zostanie zawarta w języku angielskim – zauważa Anna Burdziak, doktorantka, która koordynuje prace Szkoły Prawa Amerykańskiego na Uniwersytecie Wrocławskim. Dr Ewa Gmurzyńska z Uniwersytetu Warszawskiego dodaje: – Coraz częściej nie tylko sprawy z zakresu inwestycji, ale również prawa rodzinnego, spadkowego czy nieruchomości zawierają element międzynarodowy. Dowodem jest wzrost liczby zapytań dotyczących prawa i orzecznictwa sądów amerykańskich, jakie polscy sędziowie kierują np. do Ministerstwa Sprawiedliwości w związku z prowadzonymi przez siebie sprawami. Na początku zmian ustrojowych w Polsce było ich 10-15 rocznie, teraz jest nawet kilkadziesiąt.

Jednak największa korzyść, jaką może przynieść polskiemu studentowi przygoda z prawem amerykańskim, to zmiana sposobu patrzenia na prawo i jego funkcje. – Dobry prawnik w USA to taki, który potrafi odnaleźć porządane przepisy, a następnie właściwie je zinterpretować i zastosować w praktyce– mówi radca prawny Paweł Grabowski.

Nie każdy absolwent Law School, a nawet nie każdy adwokat, może się więc szczycić mianem prawnika. O tym bowiem, kto posiada umiejętność stosowania prawa, w USA decyduje rynek usług prawniczych.