Biegli bardziej biegli?

Tagi: , , ,
Biegli sądowi

Rys. Łukasz Jagielski

W Ministerstwie Sprawiedliwości trwają prace nad aktem prawnym, który w sposób kompleksowy ureguluje kwestie związane z funkcjonowaniem biegłych sądowych. Zmiany są konieczne, bo dziś na opinię uznanych specjalistów sądy i organy ścigania muszą czekać zbyt długo.

W polskim systemie obowiązuje dziś kilka aktów prawnych regulujących kwestie związane z działalnością biegłych sądowych. Przepisy związane z przeprowadzaniem dowodu z opinii biegłego znalazły się w procedurach karnej i cywilnej. Natomiast regulacje dotyczące funkcjonowania biegłych zawarto w Rozporządzeniu Ministra Sprawiedliwości w sprawie biegłych sądowych z 2005 r. wydanego na podstawie ustawy o ustroju sądów powszechnych. Wynagrodzenia biegłych reguluje natomiast dekret z 1950 r. o należnościach świadków, biegłych i stron w postępowaniu sądowym. Na jego podstawie wydane zostało też rozporządzenie z 1975 r. w sprawie kosztów przeprowadzenia dowodu z opinii biegłych w postępowaniu sądowym.

Biegły sprawdzony

Zgodnie z procedurą sąd powołuje biegłego w sytuacji wymagającej informacji specjalistycznych. Takich spraw z roku na rok systematycznie przybywa. Bez biegłych nie można poprowadzić procesu o błąd w sztuce lekarskiej albo dużych, zawiłych spraw gospodarczych. Przygotowanie opinii zleca się też w wielu innych sprawach, choćby konsumenckich, śledztwach dotyczących wypadków samochodowych, przy wycenie nieruchomości.

Dziś na listach biegłych prowadzonych przez prezesów sądów okręgowych jest w całej Polsce ponad 14 tys. nazwisk ekspertów. To liczba dość znacząca. – Gdyby te wszystkie osoby w równym stopniu wydawały opinie na potrzeby postępowań sądowych i prokuratorskich, to pewnie nie byłoby przewlekłości. Realia są jednak zupełnie inne– zauważa sędzia Rafał Lisak z krakowskiego Sądu Okręgowego.

Sędziowie i prokuratorzy najczęściej decydują się na powołanie biegłego o uznanym dorobku, choć takie rozwiązanie oznacza dłuższe oczekiwanie na opinię specjalisty. – Decydujemy się na takich biegłych nawet wtedy, gdy ich terminy są dość odległe. Tak jest z krakowskim Instytutem Ekspertyz Sądowych, w którym sporządzenie opinii trwa prawie rok– potwierdza prokurator Mariusz Boroń, szef Prokuratury Rejonowej dla Krakowa Prądnika Białego.

Sędziowie i prokuratorzy podkreślają, że zlecanie opinii biegłym z mniejszym doświadczeniem obarczone jest ryzykiem. Obawiają się, że ich ustalenia okażą się nieprzydatne dla sprawy z braku dostatecznych cech profesjonalizmu. – Taka sytuacja wręcz prowokuje pytanie, czy nie dochodzi tu do nieprawidłowości ze strony sądów, które jednych biegłych przesadnie obciążają obowiązkami, a innych pomijają. Przecież sądy powinny korzystać ze wszystkich osób wpisanych na listę– zauważa sędzia Paweł Szewczyk, wizytator z Sądu Okręgowego w Krakowie.

Nieufność wobec biegłych z mniejszym dorobkiem to wynik nieodpowiedniego systemu weryfikacji kandydatów na biegłych. Zarówno sędziowie, jak i prokuratorzy podkreślają, że zmiana w sposobie powoływania sądowych ekspertów to konieczność.

Ministerstwo widzi problem

O potrzebie uregulowania kwestii biegłych głośno mówi się od blisko 10 lat, jednak proponowane przez kolejnych ministrów zmiany nie zaowocowały ustawą. Dlaczego?

– Biegli sądowi mają duże oczekiwania, które często są rozbieżne zarówno w ich środowisku, jak i względem propozycji przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości oraz Ministerstwa Sprawiedliwości– mówi Beata Sawicka-Felczak, Naczelnik Wydziału Syndyków, Biegłych Sądowych i Biegłych Rewidentów w Departamencie Organizacyjnym Ministerstwa Sprawiedliwości.

Rozbieżne głosy pojawiły się też podczas konsultacji założeń do projektu, które w 2008 r. przyjął komitet Rady Ministrów. Jedni chcieli pozostawić status biegłego taki, jakim jest, inni proponowali, by biegli ustanawiani byli poza strukturami sądu – przez instytucje samorządowe bądź zawodowe. Rozbieżności dotyczyły także kwestii weryfikacji wiedzy biegłych. Jedni chcieli egzaminów, inni jedynie sprawdzania ich umiejętności przez samorządy czy stowarzyszenia biegłych.

Dziś biegli też nie są jednomyślni. Swoje odmienne stanowiska przedstawiają na spotkaniach organizowanych w Ministerstwie Sprawiedliwości, w których nad pracami legislacyjnymi uczestniczą wspólnie z przedstawicielami resortu. – Po zakończeniu Ogólnopolskiego Kongresu Biegłych, który odbył się jesienią 2010 r., Minister Sprawiedliwości zaprosił biegłych do współpracy. Wybrani reprezentanci tego środowiska biorą czynny udział w pracach, ale niektóre kwestie wciąż pozostają sporne– zauważa naczelnik Sawicka-Felczak.

Czy będzie więc kiedykolwiek możliwe opracowanie kompromisowych regulacji z udziałem biegłych? – Tak, jeśli biegli ograniczą swoje żądania do pewnych ram. Co prawda, ze względu na mnogość grup zawodowych, nigdy nie stworzymy samorządu zawodowego, to jednak mamy wspólne cele– sugeruje Romulad Tomczyk, biegły i prezes Stowarzyszenia Rzeczoznawców Ekonomicznych.

Wymogi formalne

Największe kontrowersje budzi kwestia sposobu powoływania biegłego. Dziś może być nim każdy, kto korzysta z pełni praw cywilnych i obywatelskich, ma ukończone 25 lat oraz daje rękojmię należytego wykonywania obowiązków biegłego. Biegły musi przy tym posiadać teoretyczne i praktyczne wiadomości specjalne z danej gałęzi nauki, techniki, sztuki czy rzemiosła, przy czym owa wiedza powinna być odpowiednio udokumentowana.

Dla członków ministerialnego zespołu pracującego nad uregulowaniem statusu biegłego ukończone 25 lat wydaje się zbyt niskim progiem. Dlatego zaproponowano inne rozwiązanie – co najmniej 5-letnie doświadczenie biegłego w danej dziedzinie. I tu sporu nie ma. Jest za to w kwestii dotyczącej tego, kto ma oceniać kandydatów na biegłych.

Obecnie kandydatów oceniają prezesi sądów okręgowych, którzy z takiego rozwiązania nie są zadowoleni. – To paradoks, że ocena kompetencji kandydata na biegłego została powierzona sędziemu. Osoby o wykształceniu prawniczym siłą rzeczy nie są w stanie ocenić fachowości przyszłych biegłych, bo nie da się ocenić kompetencji w dziedzinie, w której samemu nie ma się wiedzy specjalistycznej. Sędziowie mogą jedynie zweryfikować dokumentacje, a to nie to samo– zauważa sędzia Paweł Szewczyk, wizytator z Krakowa.

W efekcie listy biegłych sądowych zapełniają się nazwiskami osób, których kompetencje zostały zbadane pod względem formalnym. Jak taka weryfikacja wygląda w praktyce? Sędziowie analizują wykształcenie kandydata, jego staż zawodowy, opinie z zakładu pracy czy organizacji zawodowej. Istnieje powszechna zgoda, że to kryteria zbyt ubogie, by spośród kandydatów na biegłych móc wyłonić wyłącznie osoby o wysokich kwalifikacjach zawodowych gwarantujących wysoką jakość opinii sporządzanych na potrzeby sądu.

Najważniejsze – przygotowanie

Sędziowie sugerują, że życzyliby sobie opinii tak przygotowanych ekspertów, jak ci pracujący w krakowskim Instytucie Ekspertyz Sądowych. IES to jedyna w kraju instytucja, która opracowała własny model kształcenia biegłego.

– Żeby nim zostać trzeba najpierw przez kilka lat terminować w pracowni pod okiem doświadczonego biegłego. Potem następuje otwarcie postępowania kwalifikacyjnego z egzaminem z elementów prawa oraz z wiedzy o Instytucie. Nauka kończy się egzaminem na biegłego, podczas którego kandydat przedstawia ekspertyzy, a także odpowiada na pytania członków komisji egzaminacyjnej, w której zasiadają sędzia, dwóch prokuratorów, adwokat, biegły z danej dziedziny, który prowadził postępowanie i kierownik zakładu lub jego pracownik– informuje dr hab. Maria Kała, dyrektor krakowskiego Instytutu Ekspertyz Sądowych.

To najlepszy model szkolenia biegłego, ale niestety bardzo kosztowny. Stąd pewnie nigdy nie zostanie upowszechniony – szkolenia tysięcy takich biegłych nie udźwignąłby Skarb Państwa. Ministerialny zespół wypracowujący nowe regulacje dotyczące statusu biegłego sądowego opowiada się więc za pozostawieniem dotychczasowego modelu powoływania biegłych przez prezesów sądów okręgowych.

Beata Sawicka-Felczak twierdzi, że ciężar projektowanych rozważań przerzucono na kwestie dotyczące wprowadzenia takich mechanizmów, które pomogłyby prezesowi sądu w ocenie, czy dana osoba spełnia warunki i tym samym może znaleźć się na liście biegłych. Ale w środowisku biegłych w tej kwestii też nie ma jednolitego stanowiska.

Część biegłych twierdzi, że wystarczy obecnie obowiązująca weryfikacja kandydata, a na ocenę przyjdzie czas po pierwszych opiniach sporządzonych przez biegłego. – Opowiadamy się za pozostawieniem dotychczasowym regulacji, bo ona umożliwia sprawdzenie wiedzy kandydata na biegłego. Oczywiście najlepsza weryfikacją będzie obrona opinii w sali sądowej– mówi Romuald Tomczyk, prezes Stowarzyszenia Rzeczoznawców Ekonomicznych. Są też i odmienne stanowiska. Część środowiska chce weryfikacji wiedzy przyszłych biegłych w formie egzaminu. Otwartym pozostaje pytanie, kto miałby egzaminować przyszłych kandydatów na biegłych i jaką formę miałby mieć ów egzamin.

Kwalifikacja czy certyfikat?

W toku dyskusji pojawiło się rozwiązanie pośrednie. Zamiast komisji egzaminacyjnej – komisja kwalifikacyjna powoływana fakultatywnie, w przypadku, gdy prezes sądu ma wątpliwości co do wiedzy kandydata. W jej skład wchodziliby specjaliści z danej dziedziny, o uznanym dorobku.

– Komisja rozmawiałaby z kandydatem, a potem przedkładała opinie prezesowi sądu. Chodziłoby tu jednak o rozmowę, a nie o egzamin – podkreśla Beata Sawicka-Felczak. – Boimy się, że tak rozmowa przekształci się jednak w egzamin, nie mówiąc już o innych zagrożeniach takich jak stronniczość komisji– oponuje Romuald Tomczyk.

Część sędziów opowiada się tymczasem za nieco innym modelem powoływania biegłych. Chodzi o propozycję, jaką przed kilku laty opracowali polscy i austriaccy przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości w ramach projektu „Strengthening the Polish Justice System”. Sędzia Paweł Szewczyk przypomina, że reguluje ona kwestie biegłych począwszy od wpisu na listę, poprzez ustalenie wymogów zawodowych i etycznych, a także określenie wynagrodzeń i dopuszczenie do opiniowania w działalności pozasądowej, z możliwością użycia tytułu „biegły sądowy”.

– Rekomendacje te powinny stanowić istotny drogowskaz dla ustawodawcy w tworzeniu reformy systemu powoływania biegłych – twierdzi sędzia Szewczyk i zwraca uwagę na zalety procesu certyfikacji w procedurze wpisu na listę biegłych. Kluczowym elementem takiego procesu byłaby komisja obradująca pod przewodnictwem sędziego, składająca się z co najmniej z dwóch egzaminatorów merytorycznych. Sędzia oceniałby zdolności kandydata do przystępnego prezentowania wiedzy oraz badał jego znajomość regulacji procesowych dotyczących wykonywania czynności biegłego przed sądem. Z kolei zadaniem egzaminatorów byłaby ocena specjalistycznych umiejętności kandydata. Owi egzaminatorzy powoływani byliby ze środowisk naukowych oraz organizacji zawodowych. – Dużą rolę w tym zakresie mógłby odegrać Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie z uwagi na jego ogromne doświadczenie i potencjał intelektualny. Biegli tam zatrudnieni mogliby być członkami komisji certyfikacyjnej– dodaje sędzia Szewczyk.

Certyfikat byłby przyznawany na określony czas. Po jego upływie komisja sprawdzałaby opinie o biegłym, badała jego postępy w rozwoju zawodowym i zapoznawała się z ankietami na temat jakości, logiczności i terminowości sporządzanych opinii. Tak wybrani biegli tytułem „biegłego sądowego” mogliby również posługiwać się w działalności pozasądowej, co dziś nie jest możliwe.

Lista ogólnopolska

Pracujący w Ministerstwie Sprawiedliwości zespół opracowujący założenia do nowych regulacji dotyczących biegłych w 2011 r. spotkał się sześć razy. Omówiono już m.in. regulację trybu nabywania i zawieszania prawa do wykonywania czynności biegłego zarówno przez osoby fizyczne, jak i przez instytucje specjalistyczne, jak również zasady wykonywania czynności przez biegłego. Zaproponowano też pewne novum w postaci ogólnokrajowej listy biegłych. Sama procedura wpisu na listę byłaby taka sama jak dziś, czyli dokonywałby jej prezes sądu, przy ewentualnym udziale komisji kwalifikacyjnej. Listą administrowałoby Ministerstwo Sprawiedliwości.

– To będzie duże ułatwienie logistyczne. Teraz organ może powołać każdą osobę, o której wie, że ma wiadomości specjalne. Generalnie szuka się jednak takich biegłych, którzy są na liście danego okręgu. Po zmianie regulacji istniałaby tylko jedna lista, dostępna we wszystkich sądach. To się sprawdzi zwłaszcza przy biegłych unikalnych specjalności, bo w tych przypadkach często szuka się pomocy w Ministerstwie. Będzie więc i łatwiej, i szybciej– mówi Beata Sawicka-Felczak.

Sędzia Paweł Szewczyk dodaje, że dużą pomocą dla sądu byłoby stworzenie chociażby uproszczonego rejestru opinii zlecanych poszczególnym biegłym. Byłyby w nim informacje o liczbie opinii zleconych, a także o wyznaczonych terminach na ich sporządzenie. – Taki rejestr byłby niezwykle pożyteczny i usprawniłby pracę wymiaru sprawiedliwości. Sędziowie i prokuratorzy mieliby rozeznanie, kto może w najbliższym czasie podjąć się wydania opinii– twierdzi biegły Adam Reza, prezes Stowarzyszenia Biegłych Sądowych do Spraw Wypadków Samochodowych oraz pracownik krakowskiego Instytutu Ekspertyz Sądowych.

Kwestia wynagrodzeń

Ostatnim problemem, nad którym pracują przedstawiciele Ministerstwa Sprawiedliwości, to sposób wynagradzania biegłych. Co roku na sporządzone opinii do celów postępowań sądowych i prokuratorskich z budżetu państwa przekazywane są olbrzymie kwoty, z drugiej strony nie ma biegłego, który byłby zadowolony z wyceny swojej pracy.

Dla przykładu, w sprawie dwóch krakowskich firm deweloperskich, które oszukały swych klientów, biegłym trzeba było w sumie zapłacić 200 tys. zł. Biegłym, którzy oceniali przepływy pieniędzy w śledztwie paliwowym – ponad 60 tys. zł. To wysokie stawki, jednak wielu ekspertów omija wymiar sprawiedliwości szerokim łukiem. Nie chcą przyjmować takich zleceń, gdyż oczekują wynagrodzenia porównywalnego z tym, które uzyskaliby podejmując normalną działalność zarobkową.

Poszukiwanie pomysłu na idealnego biegłego trwa.

Status biegłego – do zmiany
Sędzia Karol Dałek, dyrektor Departamentu Organizacyjnego Ministerstwa Sprawiedliwości

Fot. Krzysztof Wojciewski

Rozmowa z sędzią Karolem Dałkiem, dyrektorem Departamentu Organizacyjnego Ministerstwa Sprawiedliwości.

– Przedstawiciele Ministerstwa Sprawiedliwości i środowiska biegłych opracowują projekt, który ma uregulować kwestie związane ze sposobem powoływania biegłych sądowych. Na jakim etapie są te prace?
– Są już zaawansowane. Omówiliśmy kwestie dotyczące ustroju biegłego i częściowo przygotowaliśmy projekt, który teraz będziemy omawiać. Aktualnie zatrzymaliśmy się przy kwestiach wynagradzania. Wcześniej wypracowaliśmy stanowisko dotyczące wprowadzenia komisji fakultatywnych do oceny kandydatów, w przypadku, gdy prezes sądu będzie potrzebował merytorycznej pomocy przy ocenie kandydata na biegłego.

– Biegli się zżymają, że poddani zostaną egzaminowi, a tego chcieliby uniknąć.
– To nie będzie egzamin, tylko rozmowa, podczas której sprawdzane byłyby kwestie merytoryczne, doświadczenie zawodowe i przygotowanie do funkcji biegłego. Trzyosobowy zespół zarówno zanalizuje dokumentację kandydata, jak i przeprowadzi z nimi rozmowę na temat doświadczenia zawodowego i przygotowania do pełnienia funkcji biegłego. Następnie sformułuje opinię, która ma pomóc prezesowi sądu przy podejmowaniu decyzji o wpisie takiej osoby na listę biegłych sądowych. Taki sposób weryfikacji pozwoli przyjąć najlepszych fachowców.

– Czy będą jakieś zmiany dotyczące kontroli czynności biegłych, którzy figurują już na listach?
– Przewidujemy skuteczniejszy nadzór prezesa sądu nad pracą biegłych. Prezes będzie miał możliwość kontroli wykonywanych przez nich czynności, będzie informowany przez sędziów i prokuratorów o nieterminowości, o złej jakości pracy biegłego. To zaś może być przyczyną wykreślenia biegłego z listy.

– W obecnym stanie prawnym sędziowie i prokuratorzy mają możliwość informowania o takich nieprawidłowościach.
– To prawda, jest to jednak wyłącznie możliwość, nie obowiązek. Praktyka w tym zakresie kuleje – nie wszyscy takie działania podejmują.

– Co się zatem zmieni?
– Dotychczas uregulowania dotyczące nadzoru pracy biegłych ujęte były w rozporządzeniu wykonawczym, teraz znajdą się one w ustawie. Zmieni się więc podstawa prawna do podjęcia działań. W powiązaniu z wprowadzeniem obligatoryjnego zawiadamiania o nieprawidłowościach, to będzie ważny bodziec dla sędziów i prokuratorów, żeby informować prezesów o niewłaściwej pracy biegłych.

– Zmieni się też regulacja dotycząca ponownej weryfikacji biegłych.
– Tak, według projektu biegły figurowałby na liście prezesa sądu przez pięć lat. Potem mógłby być ponownie weryfikowany przez komisję, która pod względem merytorycznym oceni jego dotychczasową pracę.

– Jakich konkretnie zmian w zakresie wynagradzania biegłych możemy się spodziewać?
– Sytuacja budżetu państwa dyktuje nam pewne rozwiązania, bo nie możemy abstrahować od stanu finansów publicznych. Z drugiej strony zmiana modelu powoływania i weryfikacji biegłych oznacza, że na liście znajdą się fachowcy, którzy za swą pracę muszą być odpowiednio wynagradzani.

– Jak zatem powinno się wyceniać pracę biegłych?
– Przede wszystkim należałoby zwiększyć wysokość stawek wynagrodzeń, a także uelastycznić możliwość ich kształtowania w konkretnych sprawach. Chcielibyśmy również odejść od stawek ryczałtowych obowiązujących obecnie w odniesieniu do biegłych z zakresu medycyny, psychologii, geodezji – na rzecz godzinowych, oczywiście w tych przypadkach, w których jest to możliwe. Rozliczanie ryczałtowe pozostałoby w sytuacjach, w których biegły co prawda nie pracuje nad opinią przez wiele godzin, ale za to przy jej sporządzeniu wykorzystuje swój ogromny potencjał intelektualny i doświadczenie. Dotyczy to choćby niektórych czynności biegłych medyków. To są na razie wstępne ustalenia, natomiast wszyscy mamy świadomość, że wynagrodzenie biegłych powinno być wyższe.