III stopień wtajemniczenia

Tagi: , ,
Doktor prawa

Rys. Łukasz Jagielski

Rosnące zainteresowanie pozyskaniem tytułu doktora wśród prawników to nie tylko efekt ogólnej popularyzacji studiów III stopnia, ale przede wszystkim odpowiedź na rosnącą konkurencję na rynku usług prawniczych.

Według ostatnich danych Głównego Urzędu Statystycznego na temat szkół wyższych w Polsce, liczba uczestników studiów doktoranckich na przestrzeni ostatniego dziesięciolecia wzrosła niemal 14-krotnie (z 2,7 tys. w roku akademickim 1990/91 do 35,7 tys. w roku 2009/10). Jak wynika z raportu GUS „Szkoły wyższe i ich finanse w 2010 r.” (dane za rok akademicki 2010/11), w ubiegłym roku przyznano 4 815 tytułów doktora, w tym 223 z dziedziny nauk prawnych.

Szkoły wyższe nie prowadzą statystyk dotyczących pracy zawodowej słuchaczy studiów doktoranckich, jednak nie jest tajemnicą, że coraz częściej na podjęcie tego rodzaju studiów decydują się prawnicy praktycy: sędziowie, adwokaci, prokuratorzy, radcowie prawni. Studia doktoranckie nie są już utożsamiane wyłącznie z absolwentami zainteresowanymi przyszłą karierą naukową, coraz częściej są spełnieniem ambicji doświadczonych prawników. Co najważniejsze zaś, mają przynieść im prestiż, który w przypadku prawników komercyjnych pozwoli im pozyskać nowych klientów bądź ugruntować pozycję wśród potencjalnych klientów.

Ambicja i prestiż

Zgodnie ze statystykami GUS, wzrost liczby uczestników studiów doktoranckich, spowodowany coraz większą dostępnością tej formy kształcenia (niepubliczne szkoły wyższe oraz studia w trybie niestacjonarnym), nie przekłada się na wzrost liczby otwartych przewodów doktorskich. Na drodze do tytułu doktora zazwyczaj staje brak czasu i utrata motywacji. Studia trzeciego stopnia, standardowo trwające cztery lata, wymagają bowiem od ich uczestników olbrzymiego nakładu pracy.

Dlatego przed podjęciem decyzji o doktoracie warto dokładnie rozważyć cel podejmowania takich studiów oraz realne szanse jego realizacji. – Sensem przygotowywania rozprawy doktorskiej jest chęć znalezienia odpowiedzi na postawione sobie w tej pracy pytania – obalenie starych poglądów, starej wykładni i wskazanie nowej drogi, którą powinna iść praktyka prawnicza – mówi mec. Izabela Dzierwa-Pabin prowadząca indywidualną praktykę adwokacką w Krakowie, absolwentka studiów doktoranckich na Uniwersytecie Jagiellońskim (praca doktorska pt. „Podmiotowa zmiana powództwa w polskiej procedurze cywilnej” obroniona w 2010 r.). – Celem studiów doktoranckich jest praca naukowa, a ich skutkiem – uzyskanie tytułu doktora. Nie odwrotnie – dodaje mecenas.

W założeniu, prestiż dyplomu studiów doktoranckich opiera się na gwarancji szerokiej wiedzy prawniczej i wielowątkowego patrzenia na problemy prawne, jakie charakteryzuje jego posiadacza. – Jeśli przez kilka lat zgłębia się naukowo jakąś dziedzinę prawa, nabiera się w niej dużej biegłości, a uzyskanie tytułu doktora w tej dziedzinie dodatkowo wzmacnia poczucie „zawodowej” pewności siebie – mówi dr Mariusz Maciejewski, radca prawny i przewodniczący Komisji ds. Doskonalenia Zawodowego Okręgowej Izby Radców Prawnych w Warszawie, który swoją rozprawę doktorską pt. „Stosunek członkostwa w otwartych funduszach emerytalnych” obronił w 2005 r. w PAN.

Jaka jest z kolei przyczyna podejmowania studiów doktoranckich „przy okazji” pracy w zawodzie? Po pierwsze – oczywiste powody ambicjonalne. Po drugie – chęć „spożytkowania” dotychczasowych publikacji naukowych, które składają się na określony pogląd. Po trzecie wreszcie – nadzieja, często płonna, na zaistnienie na coraz bardziej konkurencyjnym rynku usług prawniczych. – Część młodych prawników liczy na to, że wielki szyld za skrótem „dr” w nazwie kancelarii zapewni im sukces komercyjny – mówią praktycy.

Weryfikator czas

Studenci

fot. Uniwersytet Warszawski

Studia doktoranckie, zgodnie z Ustawą o szkolnictwie wyższym, mogą być organizowane w trybie stacjonarnym i niestacjonarnym, zarówno przez publiczne uniwersytety, prywatne szkoły wyższe, jak i inne jednostki naukowe (np. Instytut Nauk Prawnych PAN). Proces rekrutacji różni się w zależności od trybu studiów i uczelni: studenci mogą być wyłaniani na podstawie rozmowy kwalifikacyjnej połączonej z oceną dotychczasowego dorobku naukowego oraz oceną koncepcji pracy doktorskiej (studia stacjonarne), jak i po prostu na podstawie kolejności rejestracji (studia niestacjonarne). Studia doktoranckie prowadzone w trybie niestacjonarnym podlegają opłatom, ich całkowity koszt to 10-20 tys. zł.

Najlepsi doktoranci mogą liczyć na stypendia i granty naukowe, jednak zarówno ich pula, jak i wysokość, jest ograniczona. Zresztą w przypadku praktykujących prawników to nie pieniądze, a brak czasu, jest największą barierą w ukończeniu studiów. – Dużo czasu zajmują nie tylko zajęcia, ale również przygotowanie rozprawy doktorskiej: zbieranie i poszukiwanie materiałów i tekstów źródłowych oraz dogłębne analizowanie problemów, porównywanie orzecznictwa i głosów wyrażonych na badany temat w literaturze przedmiotu – mówi dr Izabela Dzierwa-Pabin z Krakowa. Decyzja o rozpoczęciu studiów doktoranckich często wiąże się też z późniejszymi wyrzeczeniami kosztem życia rodzinnego.

Alternatywą dla standardowego programu studiów trzeciego stopnia jest doktorat przygotowywany w trybie eksternistycznym (niestacjonarnym). Za zgodą dziekana wydziału rozprawa doktorska może być przygotowana bez obowiązku pracy na uczelni i uczestnictwa w zajęciach. Takie rozwiązanie pozwala zaoszczędzić czas, ale wymaga od przyszłego doktora większej samodyscypliny i samodzielności. Właśnie dlatego praktykujący prawnicy często ubiegają się o taką możliwość.

Korzyści dla praktyka

Najbardziej czasochłonnym elementem studiów doktoranckich jest przygotowanie rozprawy doktorskiej. Prawnicy z wieloletnim doświadczeniem nie mają problemu z wyborem jej tematu, bo z praktycznymi problemami stykają się na co dzień. Dzięki temu unikają błędów młodych doktorantów, którzy swoje prace opierają na przykładach abstrakcyjnych, zamiast szukać odpowiedzi na konkretne pytania. Ponadto praktycy często mają już określony pogląd na badany temat i przygotowanie rozprawy często polega już tylko na usystematyzowaniu i uzupełnieniu treści opublikowanych w przeszłości artykułów naukowych.
Przygotowanie rozprawy może rzecz jasna przełożyć się na osiągnięcie konkretnych korzyści w praktyce prawniczej, ponieważ praca badawcza to nic innego jak poszukiwanie rozwiązań de lege ferenda – odpowiedzi na pytanie, jak usprawnić działanie danej instytucji prawnej. Jednak nie ma co się oszukiwać, użyteczność pracy doktorskiej będzie ograniczona ze względu na wąski zakres tematyki prac naukowych.
W standardowym programie studiów trzeciego stopnia, poza przygotowaniem rozprawy doktorskiej, studenci są zobowiązani do publikowania artykułów w czasopismach naukowych, uczestnictwa w życiu naukowym, a czasami także do prowadzenia zajęć dydaktycznych. Dzięki ograniczonej liczbie studentów, doktoranci są traktowani indywidualnie, mogą liczyć na pomoc promotorów i korzystać z osobistych kontaktów z wykładowcami. – Wszystkie elementy studiów, od przygotowania rozprawy po uczestnictwo w zajęciach, doskonalą warsztat prawnika. I właśnie to doskonalenie stanowi najbardziej praktyczną korzyść z doktoratu – przekonuje dr Mariusz Maciejewski, radca prawny z Warszawy.

Alternatywa dla aplikacji?

Uniwersytet Gdański / Biblioteka

fot. Anna Pąg

Zgodnie z ustawami szczegółowymi, do wykonywania zawodów prawniczych bądź złożenia egzaminu kończącego aplikację bez odbywania właściwej aplikacji mogą przystąpić osoby posiadające tytuł doktora habilitowanego. Uzyskanie tytułu doktora może być zatem krokiem na drodze do zawodu prawniczego. Jest to jednak droga dłuższa i, jak się okazuje, niekoniecznie lepsza.
– Pisząc pracę doktorską przygotowujemy ją z jednej konkretnej dyscypliny, a w jej ramach z wąskiej tematyki, którą zgłębiamy i analizujemy. To pozwala nam być świetnym teoretykiem z tej konkretnej dyscypliny prawa, ale mam wątpliwości, czy pozwala na bycie świetnym praktykiem – zwraca uwagę mecenas Dzierzwa-Pabin – Wydaje się, iż aplikacja jest dla przyszłego praktyka ogniwem nie do zastąpienia. Daje ona wiedzę, która stanowi trwały fundament dalszej pracy z klientem.
Studia doktoranckie wypada zatem traktować raczej jako niezależną od aplikacji drogę kształcenia. Inne są bowiem cele studiów doktoranckich (rozwój naukowy), inne – aplikacji (przygotowanie do wykonywania zawodu prawniczego). – Podczas studiów doktoranckich można nauczyć się wielu przydatnych rzeczy – pisania artykułów, wygłaszania referatów na konferencjach, rozwiązywania trudnych zagadnień prawnych. Ale dobrej komunikacji z klientem czy też pisania opinii prawnych trzeba uczyć się gdzie indziej – dodaje dr Mariusz Maciejewski.

Doktorat po 50-tce

Większość słuchaczy studiów doktoranckich to młodzi prawnicy, którzy na podjęcie studiów niedługo po uzyskaniu dyplomu magistra decydują się z prostej przyczyny: są przyzwyczajeni do pracy i nauki w ramach studiów, a ich rozprawy doktorskie często są rozwinięciem tematyki poruszonej w pracach magisterskich. Poza tym, kierują się prostą kalkulacją: im szybciej zdobędą tytuł doktora, tym szybciej zaczną korzystać z dobrodziejstw funkcjonowania w świecie nauki.

Nie oznacza to jednak, że sędzia czy adwokat z 20-letnim stażem pracy powinni zapomnieć o zdobyciu tytułu doktora. Przeciwnie – prawnicy z długim stażem pracy mają ogromną przewagę nad młodszymi studentami: praktyczne doświadczenie. – Po kilku latach praktyki w kancelarii można stworzyć arcyciekawe prace doktorskie, których tematy i problemy do opracowania dyktuje samo życie – mówi dr Izabela Dzierzwa-Pabin, adwokat z Krakowa.

Praca w sądzie czy kancelarii pozwala na stykanie się z problemami praktycznymi, które mogą stać się bazą do rozważań teoretycznych w pracy naukowej. Z drugiej strony, wiedza zdobyta w czasie praktyki prawniczej może posłużyć za doskonały materiał wyjściowy dla przygotowania publikacji będących wartościowym uzupełnieniem fachowej literatury, w której praktycy nie zawsze znajdują odpowiedzi na nurtujące ich pytania.