Zoll

212 k.k.: wykreślić czy zmienić?

Tagi: , , ,
Andrzej Zoll

Rys. Łukasz Jagielski

Reakcję karnoprawną na zniesławienie należy utrzymać – z wykluczeniem kary pozbawienia wolności oraz wyraźnym wskazaniem, że znamion czynu zabronionego nie realizują wypowiedzi ocenne oparte na faktach.

Po raz kolejny zabieram głos w sprawie art. 212 penalizującego zniesławienie. Skłaniają mnie do tego wypowiedzi ważkie, ostatnio publikowane na łamach „Na wokandzie” – w reakcji na mój felieton, w którym opowiedziałem się za pozostawieniem odpowiedzialności karnej za tego typu naruszenie dobrego imienia drugiej osoby (Wykreślić art. 212 k.k.? – NW nr 1/2012).

Pierwszy ze wspominanych artykułów wyszedł spod pióra eksperta w zakresie orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka – dr hab. Ireneusza C. Kamińskiego, profesora Instytutu Nauk Prawnych PAN (Wykreślić art. 212 k.k.! – NW nr 2/2012). Autor ten nie nawiązuje wprost do mojego tekstu, natomiast koncentruje się na analizie orzecznictwa ETPCz w sprawach odnoszących się do reakcji prawnej na treści zniesławiające, a w szczególności na ocenie proporcjonalności tej reakcji. Profesor Kamiński zauważa zmiany, jakie nastąpiły w polskim prawie karnym po wyrokach Trybunału Konstytucyjnego z 30 października 2006 r. (P 10/06) i z 12 maja 2008 r. (Sk 43/05). Uważa przy tym, że polska regulacja nadal nie spełnia standardu konwencyjnego. Przemawiać za tym mają wyroki ETPCz odnoszące się do spraw zakończonych w Polsce warunkowym umorzeniem postępowania „w sprawach dotyczących wypowiedzi o kwestiach mających publiczne znaczenie”.

Muszę tu wrócić do zaprezentowanej już przeze mnie w „NW” argumentacji i powtórzyć, że z żadnego z wyroków ETPCz nie wynika, iż sama reakcja karnoprawna na zniesławienie narusza konwencyjny standard. Standard ten może być naruszony wyłącznie przesłankami reakcji i jej intensywnością. Można mieć zatem wątpliwości, czy rzeczywiście z orzecznictwa ETPCz wynika – jak to sugeruje Ireneusz C. Kamiński – kierunek na depenalizację. Także powołana rezolucja 1577 (2007) Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy, co przyznaje sam Autor, wskazuje jedynie na konieczność rezygnacji z kary pozbawienia wolności, jako reakcji karnoprawnej na zniesławienie.

Drugi tekst, autorstwa dr hab. Izabeli Lewandowskiej-Malec, ma już charakter wybitnie polemiczny (212 k.k., czyli prawo do prześladowania – NW nr 3/2012). Autorka zechciała jednak odnieść się właściwie tylko do jednego argumentu przeze mnie podniesionego, że penalizacja zniesławienia sprzyja utrzymaniu przyzwoitego poziomu debaty publicznej. Powołuje się przy tym na własne przykre doświadczenia z art. 212, gdyż jako radna została skazana za zniesławienie burmistrza. Nie mnie oceniać trafność tego orzeczenia, przyjmuję jednak, że moja Koleżanka z UJ występowała z dopuszczalną krytyką w obronie interesu społecznego. Nawet błędne wyroki nie mogą jednak prowadzić do zgeneralizowanych wniosków przemawiających przeciwko penalizacji zniesławienia.

Cieszę się z zabrania głosu przez osoby, które znakomicie wiedzą, o czym piszą. Uważam jednak, że stanowiska moich polemistów są zbyt radykalne. Obawiam się, że znosząc karalność wszelkich zniesławień i przerzucając ochronę czci tylko do prawa cywilnego, wylalibyśmy dziecko z kąpielą. Jednocześnie jestem przekonany, że dzisiejszy stan prawny, chociaż znacznie poprawiony w wyniku orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego, szczególnie orzeczenia z 12 maja 2008 r., wymaga dalszych zmian, jako wciąż pozwalający na interpretacje zbyt daleko ingerującą w wolność wypowiedzi.

Po pierwsze, wychodzę z założenia, że ochrona czci, w znaczeniu dobrego imienia drugiej osoby (zapewniam, że odróżniam tę wartość od chronionej w art. 30 Konstytucji godności człowieka), nie jest w hierarchii wartości postawiona niżej od wolności słowa. Świadczy o tym przede wszystkim treść art. 233 ust. 1 Konstytucji RP, w którym wymienia się wolności i prawa człowieka niepodlegające ograniczeniom nawet w czasie stanu wojennego i wyjątkowego. Nie jest więc tak, że wolność słowa może, zgodnie z porządkiem konstytucyjnym, prowadzić do zlekceważenia ochrony czci.

Utrzymanie penalizacji zniesławienia, zgodnie z tym, co orzekł TK 30 października 2006 r., nie narusza wynikającej z art. 31 ust. 3 Konstytucji zasady proporcjonalności. Zasadę tę może naruszać jedynie intensywność reakcji karnej. Uważam więc, że należy wyjść naprzeciw stanowisku ETPCz oraz rezolucji Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy i w przypadku przestępstwa zniesławienia wykluczyć zagrożenie karą pozbawienia wolności. Oczekiwany poziom debaty publicznej wymaga posługiwania się argumentami opartymi na faktach, a nie argumentami świadomie fałszywymi. Nie widzę natomiast żadnych argumentów za ochroną – w imię wolności słowa – zniesławień, które zawierają wprost wskazanie na wymyślone fakty.

Po drugie, dzisiejszy stan prawny nie jest jednoznaczny odnośnie tego, czy znamiona art. 212 § 1 lub 2 k.k. obejmują tylko pomówienia, które są nieprawdziwe albo co do których ustawa sama wyklucza możliwość przeprowadzenia dowodu prawdy (art. 213 § 2 k.k.), czy też zakresem karalności zniesławienia dokonanego publicznie objęte są również pomówienia prawdziwe.

Nowelizacja Kodeksu karnego powinna pójść w kierunku takiego ustalenia znamion zniesławienia, aby karalnością objęte były wypowiedzi wyłącznie nieprawdziwe (lub co do których ustawodawca wyłączył możliwość prowadzenia dowodu prawdy). Wszystkie wypowiedzi prawdziwe nie realizowałyby znamion tego czynu zabronionego. Tym samym typ czynu zabronionego określony w art. 212 § 1 lub 2 k.k. nie obejmowałby także ocen wyprowadzanych z faktów albo ocen w ogóle nie opartych na faktach. Karane byłyby wyłącznie oceny oparte na faktach zmyślonych, w pozostałych przypadkach ochrona czci powinna przebiegać w oparciu o przepisy prawa cywilnego dotyczące dóbr osobistych.

Pozostawmy w Kodeksie karnym art. 212 § 1 i 2. Zmieńmy jednakże jego znamiona w sposób pozwalający zachować zgodność polskiej regulacji ze standardami europejskimi, ale także ze standardami wynikającymi z Konstytucji RP, która wartość, jaką jest dobre imię człowieka, stawia bardzo wysoko.