Standard ETPCz

Strasburg a legalność dowodów w postępowaniu

Tagi: , , , ,
Sala sądowa, dopuszczalność  dowodów w postępowaniu

Rys. Łukasz Jagielski

Czy można przyjąć – zgodnie z zasadą subsydiarności oraz uznaniem sądów krajowych za organy najlepiej umocowane do wydania rzetelnego rozstrzygnięcia w konkretnej sprawie – że kwestia dopuszczalności dowodu oraz sposobu jego uzyskania mieści się całkowicie poza jurysdykcją ETPCz? Nic bardziej mylnego.

Artykuł 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka gwarantuje prawo do rzetelnego procesu, jednak nie formułuje żadnych reguł co do dopuszczalności dowodów – wskazując, iż jest to przede wszystkim materia podlegająca regulacjom krajowym. Nie jest więc rolą Trybunału w Strasburgu ustalanie, co do zasady, czy określony rodzaj dowodu, na przykład uzyskany niezgodnie z prawem krajowym, jest dopuszczalny w konkretnym postępowaniu, czy też nie. Trybunał musi za to udzielić odpowiedzi na pytanie, czy postępowanie jako całość, w tym sposób uzyskania dowodu, było rzetelne.

Wzorzec normatywny

Czyniąc ustalenia w tym zakresie, Trybunał bada w szczególności, czy skarżący miał możliwość zakwestionowania autentyczności dowodu, jak również sprzeciwienia się wykorzystaniu go w toku procesu. Oczywiście, ogólny wymóg rzetelności postępowania zawarty w Artykule 6 Konwencji ma zastosowanie do wszystkich postępowań karnych, niezależnie od kategorii przestępstwa. Jednakże dokonanie ustalenia, czy postępowanie jako całość było rzetelne, winno uwzględniać zarówno interes społeczny w ściganiu i karaniu konkretnego przestępstwa, jak i interes jednostki w tym, by dowód przeciwko niej był zgodny z prawem. Należy przy tym pamiętać, że odwoływanie się do interesu publicznego nie może negować istoty prawa do obrony, w szczególności w zakresie zakazu samooskarżenia.

Warto zwrócić uwagę, iż ETPCz dokonuje oceny rzetelności całokształtu postępowania, a nie wyłącznie jego poszczególnych elementów. Będzie to miało ważkie konsekwencje praktyczne. Użycie nieprawidłowo uzyskanego dowodu nie będzie per se przesądzało o braku rzetelności postępowania – o ile dowód ten nie miał wyłącznego bądź dominującego znaczenia w zakresie stwierdzenia o winie osoby oskarżonej, zaś w sprawie istniały inne dowody wystarczające do poczynienia ustaleń w tym zakresie.

Dowód w wyniku tortur

Kwestią możliwości wykorzystania w toku postępowania karnego dowodu uzyskanego na skutek stosowania tortur, Trybunał zajmował się w szczególności w sprawie Harutyunyan przeciwko Armenii. W sprawie tej skarżący żołnierz został skazany przez sądy krajowe na karę pozbawienia wolności w związku z postawionym mu zarzutem zabójstwa innego żołnierza, dokonanego w trakcie odbywania służby wojskowej. Materiał dowodowy uwzględniony przez sądy obejmował w szczególności przyznanie się skarżącego do winy oraz zeznania dwóch innych żołnierzy, które zostały wymuszone przemocą fizyczną i groźbami (zachowania te zostały uznane za tortury nawet przez same władze armeńskie, w innym postępowaniu karnym, prowadzonym przeciwko funkcjonariuszom policji).

Organy krajowe uzasadniły wykorzystanie tego rodzaju dowodów tym, iż skarżący przyznał się do popełnienia przestępstwa nie wobec źle traktujących go funkcjonariuszy policji, lecz później, wobec prowadzącego śledztwo, zaś prawdziwość wymuszonych wcześniej zeznań potwierdzili świadkowie na dalszych etapach postępowania wobec skarżącego. Trybunału nie przekonała jednak tego rodzaju argumentacja. Uznał on bowiem, iż jeżeli istnieją poważne dowody co do tego, że osoba została poddana złemu traktowaniu, w postaci przemocy fizycznej i gróźb, fakt, że osoba ta przyznała się bądź potwierdziła wymuszone przyznanie wobec innych osób niż te, które ją źle traktowały, nie może prowadzić automatycznie do konkluzji, że tego rodzaju przyznanie (czy zeznania) nie zostało złożone w konsekwencji złego traktowania. Nadto, stosowanie przymusu w celu wymuszenia przyznania się do winy i złożenia określonych zeznań zostało wyraźnie potwierdzone w wyroku skazującym funkcjonariuszy policji.

Mając powyższe na uwadze, niezależnie od wpływu zeznań złożonych pod wpływem tortur na wynik postępowania karnego prowadzonego przeciwko skarżącemu, Trybunał uznał, iż wykorzystanie tego typu dowodów przesądziło o nierzetelności procesu jako takiego, z naruszeniem Artykułu 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

Nieludzkie traktowanie jako sposób pozyskania dowodu

Stan faktyczny w sprawie Jalloh przeciwko Niemcom był stosunkowo nieskomplikowany. Skarżący był obserwowany przez nieumundurowanych funkcjonariuszy Policji, którzy zauważyli, że wyciąga on z ust małe woreczki foliowe i wymienia na pieniądze. Uznając, że woreczki te muszą zawierać narkotyki, funkcjonariusze zatrzymali skarżącego, jednakże nie znaleźli przy nim tego typu substancji. Z uwagi na fakt, iż opóźnienie w zakresie pozyskania dowodów mogłoby zakłócić tok postępowania, prokurator zalecił zaaplikowanie skarżącemu środka na wymioty. Z racji tego, że skarżący odmówił dobrowolnego przyjęcia substancji, został przytrzymany na podłodze przez czterech funkcjonariuszy, podczas gdy lekarz zaaplikował mu środek za pomocą tuby przymocowanej do nosa. W konsekwencji skarżący zwymiotował jeden pakunek zawierający niewielką ilość kokainy.

W prowadzonym przeciwko niemu postępowaniu karnym skarżący bezskutecznie kwestionował dopuszczalność wykorzystania uzyskanego, jego zdaniem nielegalnie, dowodu w postaci paczuszki z kokainą. Ostatecznie został prawomocnie skazany za przestępstwo handlu narkotykami.

Trybunał w niniejszej sprawie nie podzielił stanowiska sądów krajowych co do dopuszczalności wykorzystania w toku postępowania karnego dowodu uzyskanego w wyżej opisany sposób. Mając na uwadze całokształt okoliczności sprawy przyjął, że środki zastosowane wobec skarżącego celem uzyskania dowodu osiągnęły minimalny poziom dolegliwości konieczny do uznania, iż doszło do naruszenia Konwencji. Władze zmusiły skarżącego do przyjęcia lekarstwa bynajmniej nie w celach terapeutycznych, lecz dla uzyskania dowodu, który i tak by uzyskały w sposób naturalny, wraz z upływem czasu. Metoda zaaplikowania środka mogła wzbudzić w skarżącym poczucie obawy, zakłopotania oraz niższości, zdolne do upokorzenia go. Ponadto cała procedura stwarzała zagrożenie dla jego zdrowia i, pomimo braku tego typu intencji, środek został podany w sposób, który wywołał u skarżącego ból fizyczny oraz cierpienia psychiczne. ETPCz przyjął w konsekwencji, że skarżący poddany był nieludzkiemu i poniżającemu traktowaniu w rozumieniu Artykułu 3 Konwencji.

Odnośnie wykorzystania w postępowaniu karnym dowodu uzyskanego z naruszeniem Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, Trybunał stwierdził, iż tego rodzaju praktyka skutkowała brakiem rzetelności całego procesu przeciwko skarżącemu. Zdaniem ETPCz, po pierwsze, nawet jeśli władze krajowe nie miały takiej intencji, dowód został uzyskany w sposób naruszający postanowienie konwencyjne. Po wtóre, uzyskane w ten sposób narkotyki stanowiły element decydujący o skazaniu skarżącego. Poza tym, sądom krajowym nie przysługiwało uprawnienie do uznania tego dowodu za niedopuszczalny, skoro uznały one, że zaaplikowanie środka było zgodne z prawem krajowym.

Ponadto, interes publiczny w skazaniu skarżącego nie mógł być uznany za na tyle doniosły, by uzasadniać wykorzystanie tego rodzaju dowodu – zwłaszcza, iż skarżący był osobą sprzedającą narkotyki na stosunkowo małą skalę, skazanym ostatecznie na karę sześciu miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania.

Dopuszczalność prowokacji policyjnej

Z kolei w sprawie Ramanauskas przeciwko Litwie, skarżący, były prokurator, podniósł kwestię dopuszczalności zastosowanej wobec niego prowokacji policyjnej. Pod koniec 1998 r. i na początku 1999 r., za pośrednictwem znajomego, poznał on osobę, która poprosiła go o wydanie decyzji korzystnej dla osoby trzeciej w toku prowadzonego przez niego postępowania karnego. W zamian zaproponowała mu ona łapówkę w wysokości 3 tys. dolarów. Skarżący początkowo odmówił, lecz później, po kilkakrotnym ponowieniu oferty, zmienił zdanie i ostatecznie przyjął łapówkę od osoby, która okazała się być agentem policyjnym. Zeznania świadków i nagrania rozmów skarżącego z funkcjonariuszami policji stanowiły kluczowy dowód w toku postępowania karnego, które doprowadziło do skazania skarżącego za przestępstwo łapownictwa.

Zasadniczy zarzut sformułowany przez skarżącego dotyczył oczywiście dopuszczalności wykorzystania w toku postępowania karnego materiału dowodowego uzyskanego na skutek przeprowadzonej prowokacji policyjnej.

Trybunał w pierwszej kolejności potwierdził, że Konwencja nie zabrania korzystania na początkowych etapach śledztwa, gdy pozwala na to charakter przestępstwa, ze źródeł informacji w rodzaju anonimowych informatorów czy ukrytych agentów. Późniejsze wykorzystanie owych źródeł informacji przez sąd, celem potwierdzenia winy, jest jednak odrębnym zagadnieniem i możliwe jest do zaakceptowania jedynie wówczas, gdy zagwarantowane są adekwatne i wystarczające środki przeciwko nadużyciom – w szczególności jasna i przewidywalna procedura wyrażenia zgody na zastosowanie tego rodzaju instrumentów, jak również nadzór nad ich wykorzystaniem. Ponadto, choć wykorzystanie ukrytych agentów może być tolerowane pod warunkiem, że podlega ścisłym ograniczeniom i gwarancjom, to interes publiczny nie może usprawiedliwiać wykorzystywania dowodów uzyskanych na skutek prowokacji policyjnej, gdyż od początku narażałoby to oskarżonego na ryzyko pozbawienia go prawa do sprawiedliwego procesu.

Prowokacja policyjna ma miejsce, gdy udział funkcjonariuszy właściwych służb (czy też osób działających na podstawie ich instrukcji) w postępowaniu, którego przedmiot stanowi określona przestępna aktywność, nie ma wyłącznie pasywnego charakteru, lecz polega na wywieraniu na jednostkę wpływu po to, by doprowadzić do popełnienia przez nią przestępstwa, które w innym przypadku nie zostałoby popełnione, w konsekwencji zaś wszcząć przeciwko niej postępowanie.

Trybunał przeanalizował całokształt okoliczności sprawy w celu stwierdzenia, czy działania agentów w sprawie skarżącego prokuratora były prowokacją policyjną, czy też ograniczały się jedynie do „badania przestępnej aktywności w zasadniczo bierny sposób”. Stwierdził, iż, po pierwsze, brak jest dowodów, że skarżący popełnił wcześniej jakiekolwiek przestępstwo, w szczególności o charakterze korupcyjnym. Po wtóre, jak wynika z nagrań rozmów telefonicznych, wszystkie spotkania pomiędzy skarżącym a agentem, który zaproponował łapówkę, odbyły się z inicjatywy tego ostatniego. Fakt ten pozostaje w sprzeczności z argumentem strony rządowej, że władze nie poddawały skarżącego żadnej formie nacisku czy też groźby. Trybunał uznał przeciwnie – poprzez kontakt nawiązany z inicjatywy agentów skarżący poddany był otwartym działaniom z ich strony, mającym na celu skłonienie go do popełnienia przestępstwa. Brak było przy tym obiektywnych dowodów przeciwko skarżącemu, poza plotkami, które sugerowały, że chciał on zaangażować się w działalność łapówkarską.

Powyższe ustalenia, w ocenie Trybunału, były wystarczające do stwierdzenia, że działania podjęte wobec skarżącego wykraczały poza bierne badanie istniejącej przestępnej aktywności.