Sąd pod znakiem IT

Tagi: , , , ,
prof. Jacek Gołaczyński - Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości

Fot. Krzysztof Wojciewski

Elektroniczne postępowanie upominawcze, w sposób nieuzasadniony krytykowane dziś w relacjach prasowych, odmieniło wizerunek polskiej Temidy. Pokazało, że sąd przyszłości to sąd sprawny, ograniczający czasochłonność procedur, otwarty na nowoczesne metody wymiany informacji – pisze prof. Jacek Gołaczyński, Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości.

Dla polskiego wymiaru sprawiedliwości nie ma innej drogi niż informatyzacja. We współczesnym świecie nie da się już funkcjonować nie korzystając z rozwiązań, jakie daje nam technologia cyfrowa. Zmierzch ery papieru i rozwój cywilizacyjny oparty na elektronicznej wymianie informacji w czasie rzeczywistym są faktem także w naszym kraju.

Często jestem proszony o to, by – charakteryzując zakres rewolucji technologicznej dokonującej się w polskich sądach – spojrzeć „okiem informatyka” na procesy rządzące postępowaniem sądowym i wskazać, które ich elementy można zastąpić rozwiązaniami informatycznymi. Niestety, nie jestem informatykiem. Jestem sędzią i prawnikiem. Zresztą to nie informatycy powinni analizować prawo materialne czy też procesowe, ale prawnicy – z uwzględnieniem nowoczesnych informatycznych rozwiązań, które powinny wspierać proces orzekania, ale nigdy go zastępować.

Aktualnie obowiązujące procedury sądowe, w szczególności procedura cywilna, zostały stworzone w czasach, gdy nie było Internetu, komputerów i siłą rzeczy wszystkie (poza elektronicznym postępowaniem upominawczym stanowiącym proceduralne novum) odnoszą się do świata analogowego. Ma to dziś swoje istotne wady, choćby związane z ukonstytuowaną w świecie prawniczym praktyką papierowego obiegu dokumentów – w szczególności wnoszenia pism do sądów, doręczania ich z wykorzystaniem przesyłek poleconych, wreszcie ich archiwizacji analogowej. Jak bardzo procedury te odbiegają od współczesnych rozwiązań zaobserwować można w biurach podawczych sądów czy w kancelariach prawnych.

Tradycyjny obieg dokumentów niezmiernie wydłuża postępowanie, gdyż wymaga sporego nakładu pracy i jest zwyczajnie czasochłonny. A przecież ten sam efekt można często uzyskać w znacznie prostszy i bardziej efektywny sposób. Technologia informatyczna pozwala m.in. ograniczyć czas tracony na pracę z papierowymi dokumentami, a także wyeliminować kilkukrotne ręczne wprowadzanie tych samych danych do różnych systemów teleinformatycznych.

Rewolucję już mamy

Proces wdrażania nowoczesnych technologii w sądownictwie trwa już zgoła od dekady. W ostatnich latach na znaczeniu zyskują projekty informatyzujące nie tyle infrastrukturę sądów, co same postępowania. Choć są one jak dotychczas dość fragmentaryczne, to już przynoszą szereg korzyści.

Trwa wdrażanie do sądów systemu elektronicznego protokołowania rozpraw. Ma on szansę znacznie przyspieszyć postępowania, a nadto zagwarantować ich większą transparentność. W czerwcu 2012 r. uruchomiono możliwość uzyskiwania odpisów Krajowego Rejestru Sądowego bezpośrednio z jego systemu teleinformatycznego. Z tego udogodnienia skorzystano już ponad dwa miliony razy. To o dwa miliony mniej wizyt przedsiębiorców w sądach w celu pozyskania odpisu „na papierze”. Z kolei udostępnienie w 2011 r. „elektronicznego wglądu” do systemu nowej księgi wieczystej ułatwiło obywatelom zapoznawanie się z wpisami w tym rejestrze, a także uzyskiwanie wydruków o stanie ksiąg. Ponad 65 mln wejść do systemu (średnio 4 mln miesięcznie) świadczy o użyteczności tego rozwiązania.

Do końca 2012 r. we wszystkich sądach apelacyjnych oraz okręgowych zostały uruchomione portale informacyjne umożliwiające uczestnikom postępowań, a w szczególności pełnomocnikom zawodowym, zapoznawanie się on-line z pismami sądowymi, elektroniczną wokandą, a począwszy od 2013 r. – także z e-protokołami. W okresie pilotażowym w Sądzie Okręgowym we Wrocławiu z portalu informacyjnego skorzystano ponad 150 tys. razy, przy prawie dwóch tysiącach aktywnych kont. Takie portale sukcesywnie uruchamiane będą również w sądach rejonowych. Także niedawne uruchomienie portali z orzeczeniami sądów apelacyjnych i okręgowych (www.orzeczenia.ms.gov.pl) przybliżyło sądownictwo przedsiębiorcom i obywatelom.

Najdonioślejszym jak dotychczas informatycznym wdrożeniem było elektroniczne postępowanie upominawcze. E-sąd rozpatrzył jak dotąd ponad cztery mln pozwów o zapłatę, angażując znakomicie mniejsze siły, niż byłoby konieczne przy zastosowaniu tradycyjnego, „analogowego” postępowania. Otworzono tym samym drogę do skutecznego egzekwowania tzw. mikrowierzytelności, które w normalnym trybie było dosyć skomplikowane, a tym samym mało skuteczne.

Informatyzacja temidy

Rys. Łukasz Jagielski

EPU czyli sukces

Od pewnego czasu pojawiają się w prasie artykuły sugerujące, że e-sąd stanowi narzędzie ułatwiające firmom windykacyjnym nadużycia wobec wierzycieli. Podnoszone jest, że EPU umożliwia dochodzenie przedawnionych roszczeń, a także – poprzez możliwość podania nieaktualnego adresu pozwanego – przeprowadzenie całego postępowania bez wiedzy pozwanego (w konsekwencji pozwany dowiaduje się o sprawie dopiero od komornika). Kwestia w tym, że podobne sytuacje zdarzają są również w każdym innym postępowaniu przed sądem, wszczynanym drogą tradycyjną. Z uwagi na masowość zastosowania EPU sytuacje takie są po prostu częstsze, a tym samym bardziej widoczne.

E-sąd, podobnie jak sąd tradycyjny, wydaje nakaz zapłaty w postępowaniu upominawczym, zaś przed nadaniem klauzuli wykonalności takiemu orzeczeniu z urzędu analizuje, czy nakaz został prawidłowo doręczony pozwanemu. Jeśli doręczenie nie powiodło się (np. przesyłka wróciła do sądu z adnotacją „adresat wyprowadził się”, „adresat nie żyje”), nakaz zapłaty ulega uchyleniu, a sprawa przekazywana jest do sądu według właściwości ogólnej. Z kolei pozwany, który w skutek niedoręczenia mu nakazu dowie się o postępowaniu dopiero od komornika, uprawniony jest – jak w każdym innym postępowaniu – do wniesienia zażalenia lub skargi na postanowienie o nadaniu klauzuli wykonalności w terminie tygodnia od doręczenia mu zawiadomienia o wszczęciu egzekucji. Jeśli zaś chodzi o zarzut związany z dochodzeniem roszczeń przedawnionych, warto zauważyć, że roszczenie przedawnione istnieje i jako takie może być dochodzone przez wierzyciela w każdym czasie – z zastrzeżeniem, że dopiero złożenie stosownego zarzutu przez dłużnika wyklucza dochodzenie roszczenia w drodze przymusu państwowego.

Choć większość krytycznych uwag odnośnie EPU wydaje się nieuzasadniona, to Ministerstwo Sprawiedliwości na bieżąco monitoruje wszelkie opinie o e-sądzie. Podjęto odpowiednie działania, które pomogą w wychwytywaniu prób dochodzenia niezasadnych roszczeń. Planujemy m.in. wprowadzić, w oparciu o dane z bazy PESEL, obowiązek weryfikacji przez referendarzy orzekających w e-sądzie adresów pozwanych. Pozwoli to uniknąć doręczania nakazu zapłaty na błędny adres, pod którym pozwany nie zamieszkuje, a także uniknąć sytuacji, w których nakaz wydawany jest przeciwko osobie nieżyjącej. Wprowadzenie tej zamiany nie wymaga ingerencji legislacyjnej i możliwe jest na drodze zmian technologicznych. Na podobnej zasadzie chcemy wprowadzić do systemu mechanizm weryfikujący, czy dana sprawa pomiędzy tymi samymi stronami i o to samo roszczenie nie została wszczęta już wcześniej.

Niezależnie jednak od projektowania zmian zmierzających do udoskonalenia EPU, należy wyraźnie podkreślić, że przypadki wykorzystywania e-sądu do działań nieuczciwych to procentowy margines spraw rozpatrywanych w drodze tego postępowania. E-sąd należy bezsprzecznie ocenić jako jeden z sukcesów wymiaru sprawiedliwości. Dzięki niemu wyraźnie widać, że informatyzacja sądów oznacza większą efektywność pracy, a w konsekwencji – przyspieszenie postępowań.

Klawiatura

Fot. Janaka Dharmasena / stockvault

Lęk przed nieznanym

Zdarza się, że technologie informatyczne wprowadzane do wymiaru sprawiedliwości budzą obawy sędziów i urzędników sądowych, także profesjonalnych pełnomocników. To lęk przed nieznanym, który rozumiem, choć go nie podzielam. Z własnego bowiem doświadczenia wiem, że po okresie „oswajania nowego” przychodzi czas codziennej pracy i okazja, by wprowadzone usprawnienia docenić.

Jeszcze kilka lat temu czytaliśmy i analizowaliśmy dziennik ustaw, dziś trudno sobie wyobrazić poszukiwanie źródeł prawa bez odpowiedniego oprogramowania wspierającego. Środowisko prawników samo musi się przekonać do informatyzacji, dlatego prawie wszystkie projektowane zmiany są z założenia fakultatywne. Pełnomocnicy, którzy będą chcieli jak dotychczas funkcjonować „na papierze”, będą mieli taką możliwość – z zastrzeżeniem, że informacje i pisma z sądu otrzymają znacznie później (konieczność przesłania dokumentu pocztą tradycyjną) niż osoby korzystające z narzędzi elektronicznych.

Nieuzasadnione są także obawy o dehumanizację wymiaru sprawiedliwości. Narzędzia teleinformatyczne mają za zadanie wspierać sędziów i pracowników sekretariatów, a nie ich zastępować. Komputer nie zastąpi sędziego – może mu co najwyżej pomóc w pracy, redukując obowiązki niezwiązane z orzekaniem.

Warto przy tym zauważyć, że wszelkie działania resortu odnoszące się do informatyzacji postępowań sądowych są szeroko konsultowane ze środowiskiem prawniczym. W 2012 r. uczestniczyłem w wielu konferencjach, podczas których prezentowaliśmy plany związane z informatyzacją. Specjalne konferencje zostały zorganizowane dla Naczelnej Rady Adwokackiej i Krajowej Rady Radców Prawnych. W ramach konsultacji od maja 2012 r. odbywają się stałe spotkania z przedstawicielami delegowanymi przez władze krajowe wszystkich korporacji. Regularnie uczestniczę też w spotkaniach i konferencjach z udziałem prezesów sądów, podczas których na bieżąco staramy się omawiać aktualne zagadnienia.

Przyszłość jest „elektroniczna”

Ministerstwo Sprawiedliwości nie poprzestaje na wprowadzonych już w życie projektach. W informatyzacji widzimy bowiem szansę na cywilizacyjny skok polskich sądów oraz remedium – skuteczne, choć nie jedyne – na odwieczne bolączki wymiaru sprawiedliwości.

Zakończyliśmy niedawno prace nad projektem zmian w k.p.c., w ramach którego wprowadzone zostaną nowe rozwiązania umożliwiające w szerszym zakresie wykorzystanie nowoczesnych technologii w sądownictwie. W listopadzie 2012 r. projekt ten został przyjęty przez Radę Ministrów.

Wspomniana, szeroka nowelizacja k.p.c. umożliwi uruchomienie w sądach tzw. elektronicznych biur podawczych, dzięki którym realne stanie się składanie przez strony, jak i doręczanie przez sąd, wszelkich pism w postaci elektronicznej. Wprowadzamy też elektroniczny bankowy tytuł egzekucyjny umożliwiający elektroniczny obieg dokumentów pomiędzy sądem oraz bankami. W ramach egzekucji komorniczej możliwe stanie się przeprowadzanie licytacji w postaci elektronicznej z ruchomości oraz wsparcie informatyczne komornika przy zajęciu rachunku bankowego. Wprowadzane zmiany odnoszą się także do unormowań w zakresie dowodu z dokumentu, uwzględniając specyfikę dokumentu elektronicznego. Resort opracował również zmianę przepisów w zakresie doręczeń pism sądowych, dzięki czemu obok dotychczasowej pocztowej „zwrotki” dopuszczone zostanie tzw. elektroniczne potwierdzenie odbioru.

Dotychczasowe doświadczenia w zakresie informatyzacji wymiaru sprawiedliwości, w tym doświadczenia e-sądu (zarówno te dobre, jak i zauważone mankamenty) wskazują kierunek, w jakim powinno pójść polskie sądownictwo. Strategia dalszej jego modernizacji musi opierać się na centralizacji procesów, ujednoliceniu systemów i ich udostępnianiu sądom oraz uczestnikom postępowań jako odbiorcom końcowym. W tym kontekście warto wymienić choćby jednolite repertorium czy możliwość pozyskiwania akt sądowych on-line.

E-technologia w sądach ma wspomóc proces orzeczniczy, ale go nie zastępować. To narzędzie ułatwiające pracę wymiaru sprawiedliwości, którego podstawowym celem jest ułatwienie dostępu obywateli do sądu.