Romer

O cnocie cierpliwości

Tagi: , ,
Teresa Romer

Rys. Łukasz Jagielski

Cierpliwość to umiejętność słuchania stron, wstrzymywania się z oceną, zachowania dystansu do siebie. Ale także, co pokazuje orzeczenie w sprawie dr G., sztuka pokornego poddania się krytyce.

Wśród 10 przykazań sędziego ogłoszonych przez Amerykańskie Stowarzyszenie Sędziów znalazło się przykazanie: „Bądź cierpliwy”. Z kolei Lord Kanclerz Wielkiej Brytanii powiedział: „Życzliwy i cierpliwy człowiek, który nie jest prawnikiem o głębokiej wiedzy, będzie znacznie lepszym sędzią niż wybuchowy geniusz. Dobry sędzia musi spełnić trzy zasadnicze warunki: pierwszy – powinien mieć cierpliwość, drugi – powinien mieć cierpliwość, trzeci – powinien mieć cierpliwość”.

Sędziemu nie wolno okazywać zniecierpliwienia, szczególnie w sali rozpraw. Nawet gdy argumentację stron uważamy za zbędną czy błędną, należy pozwolić im przedstawić swoje racje i argumenty. Najpierw zatem słuchajmy, potem pytajmy i konfrontujmy, dopiero na końcu oceniajmy. Zawsze z zachowaniem odpowiedniego dystansu do siebie.

W tym kontekście warto przyjrzeć się głośnemu w ostatnich tygodniach sposobowi prowadzenia, a następnie uzasadnienia rozstrzygnięcia, sprawy prowadzonej przez sędziego Igora Tuleję. Czy pozwolił stronom przedstawić swoje racje? Czy słuchał, konfrontował, a na końcu oceniał? Czy zadbał o właściwe rozumienie nie tylko przez zainteresowane strony przebiegu postępowania i jego zakończenia? Kwestie te umknęły w debacie, jaka wywiązała się na kanwie ustnych motywów wyroku. A właściwie tej ich części, w której sędzia skrytykował sposób prowadzenia postępowania dowodowego na etapie śledztwa, przede wszystkim okoliczności przesłuchiwania świadków.

Szum medialny, jaki powstał w związku z wypowiedzią sędziego, powinien wzbudzić refleksje nad treścią motywów rozstrzygnięć sądowych. Czy i jak dalece mogą one wykraczać poza meritum sprawy i sięgać porównawczo do zdarzeń złych, niewłaściwych, które miały miejsce w przeszłości, a nie były bezpośrednio przedmiotem postępowania w danej sprawie?

Zamiast słów potępienia wobec sędziego warto zatem zastanowić się, czy użyte przez niego w tzw. „sprawie doktora G.” drastyczne porównanie zachowania organów ścigania z metodami czasów „słusznie minionych” mieściło się w ramach funkcji wychowawczej sądu i nie naruszało godności urzędu. Wskazanie wielkiego zła, jakie miało miejsce kiedyś, i porównanie go do stanu faktycznego sprawy może z jednej strony wydawać się nadużyciem. Ale jeśli sądy służą społeczeństwu i pełnią w nim funkcję wychowawczą, to można przyjąć, że sędzia sięgający w motywach rozstrzygnięcia do drastycznych porównań nie narusza godności swojego urzędu. Sposób uzasadnienia wyroku zależy wyłącznie od sędziego, który ten wyrok wydał.

Bądźmy cierpliwi. Najpierw słuchajmy, potem pytajmy i konfrontujmy, na końcu oceniajmy

Rozstrzygając sprawę kierujemy się zebranym materiałem dowodowym. Nie powinniśmy jednak ograniczać się wyłącznie do samego przytoczenia faktów, jeżeli uważamy, że zebrany materiał dowodowy pozwala na krytyczną ocenę postępowania organów ścigania. To właśnie funkcja wychowawcza orzeczenia pozwala sędziemu – żeby nie powiedzieć mocniej, obliguje go – do zwrócenia uwagi na niewłaściwe postępowanie w sytuacji, gdy niewłaściwość ta wynika wprost z materiału dowodowego.

Oczywiście, kwestią otwartą pozostaje, czy porównanie użyte przez sędziego Tuleyę było zbyt drastyczne. Niezależnie jednak od oceny tego porównania, wspomniane orzeczenie każe spojrzeć na cnotę cierpliwości także z innej perspektywy. Bo cierpliwość w naszym zawodzie to również umiejętność pokornego stawienia czoła krytyce.

Jakże często podejmujemy rozstrzygnięcia niepopularne, naruszające czyjeś interesy, wywołujące emocje. Z pewnością musimy być w tych rozstrzygnięciach odważni, przygotowani na krytykę, czasem głośną, gwałtowną, nie do końca sprawiedliwą. Najważniejsze jest nasze przekonanie o słuszności rozstrzygnięcia, której dajemy wyraz w samym rozstrzygnięciu, jak i w jego motywach. A że nie wszyscy podzielą nasze zdanie? Cóż, taki już jest los, tych którzy rozstrzygają o losach innych.