Wiarygodność świadka: perspektywa komunikacyjna

Tagi: , , , , ,
Świadek na sali sądowej, kłamca

Rys. Łukasz Jagielski

Nagrywanie rozprawy, zwłaszcza możliwość późniejszej analizy utrwalonych zachowań werbalnych, niewerbalnych i parawerbalnych jej uczestników, pozwala ocenić autentyczność oraz uczciwość złożonych zeznań. Narzędzie to może być dodatkowym elementem utwierdzającym sędziego w słuszności planowanego rozstrzygnięcia.

Przesłuchiwanie świadków w sali sądowej jest standardową procedurą, na podstawie której sędzia ustala przebieg wydarzeń lub potwierdza zawarte w dokumentacji fakty i informacje. Obowiązujące przepisy prawne mają zagwarantować całkowitą zgodność z prawdą składanych przez uczestników rozprawy zeznań i wyjaśnień, jednak procesowa praktyka pokazuje, że świadkowie i strony niejednokrotnie próbują wprowadzić sędziego w błąd relacjonując nieprawdziwą wersję wydarzeń tak, jakby była ona prawdziwa. Niektóre z zachowań komunikacyjnych zeznającej osoby (werbalne, niewerbalne i parawerbalne) mogą zatem świadczyć o przeżywaniu przez nią emocji charakterystycznych dla rozmyślnego wprowadzania w błąd.

Dwa sposoby kłamania

Kłamstwo jest działaniem komunikacyjnym polegającym na tym, że jedna osoba ma intencję zmylenia drugiej, czyni to rozmyślnie, bez uprzedzenia o posiadaniu takiego zamiaru i bez explicite wyrażonej przez okłamywanego prośby o wprowadzenie w błąd.

Intencjonalność i rozmyślność oszustwa są bardzo ważnymi cechami kłamstwa z perspektywy sędziego, ponieważ zdarzają się w salach rozpraw świadkowie, którzy opowiadają o wydarzeniach, o których przebiegu wiedzą od innych, i pomimo że nie mają zamiaru wprowadzić sądu w błąd, przekazują informacje nieprawdziwe z całkowitym przekonaniem o ich zgodności z rzeczywistością. Oczywiście, w takiej sytuacji wystarczy zadać pytanie, czy świadek uczestniczył w relacjonowanych zdarzeniach albo czy je obserwował. Pozwala to zweryfikować, czy zeznający tylko słyszał o wydarzeniu, bądź – jeśli świadek próbuje przekonać sędziego, że wie o nim z własnego doświadczenia – zaobserwować symptomy przeżywania emocji mogących świadczyć o kłamstwie.

Osoba kłamiąca ma do wyboru dwa rodzaje kłamstwa – ukrywanie i fałszowanie. Pierwszy z nich polega na wstrzymywaniu się od przekazania jakiejś informacji, dzięki czemu faktycznie nie mówi ona niczego nieprawdziwego, a w związku z tym nie pojawiają się w jej relacji żadne znaki mogące sugerować mijanie się z prawdą. Z jednej strony, ludzie wolą ukrywać informacje niż przekazywać nieprawdziwe wiadomości, bo tak jest łatwiej i wiąże się to z mniejszą odpowiedzialnością. Jeśli kłamstwo zostanie wykryte, zeznający może zasłaniać się niepamięcią czy przeoczeniem niektórych faktów – twierdząc np. że uważał je za nieistotne czy zapomniał o nich pod wpływem emocji. Z drugiej strony, ten typ kłamstwa najłatwiej zdemaskować, zadając uszczegóławiające pytania, które zmuszają zeznającego do zasłonięcia się alibi niepamięci, odkrycia szczegółów, które próbował zataić, albo sięgnięcia po fałszowanie (jeśli taka osoba będzie chciała wytrwać w oszukiwaniu).

Z całą pewnością, sędzia nie może uznać za wiarygodne alibi zapomnienia, gdy zeznający jest stroną w sprawie albo wydarzenie wpłynęło w istotny sposób na życie świadka. W takich sytuacjach szczegóły zajścia trafiają bowiem nie do pamięci krótkotrwałej człowieka, która jest „oczyszczana” po kilku godzinach lub dniach, tylko są „kotwiczone” w pamięci długotrwałej, a tym samym bardzo dobrze zapamiętywane. Z tego powodu zeznający w sądzie wykorzystują także, a może przede wszystkim, drugi rodzaj kłamstwa – fałszowanie. Jest ono bardziej finezyjne i na pozór bardziej wiarygodne, ponieważ świadek lub strona nie ukrywa prawdziwej informacji, ale przekazuje informację zafałszowaną tak, jakby była prawdziwa.

Bardzo często zeznający, w celu uniknięcia dodatkowych, zaskakujących pytań ze strony sędziego czy prokuratora, stosują w ich mniemaniu najskuteczniejszy sposób wprowadzania w błąd – połączenie obu rodzajów okłamywania, a więc kłamstwo ukrywająco-fałszujące (lub fałszująco-ukrywające). Niemniej, jeśli zeznający ucieka się do jakiejkolwiek formy fałszowania, istnieje zawsze możliwość, że takiej wypowiedzi towarzyszyć będą charakterystyczne objawy.

Metody maskowania

Istnieje szereg stereotypowych przekonań o tym, jak skutecznie ukryć kłamstwo. Osoby kłamiące starają się zatem zachować nieruchomą, amimiczną twarz (co nie jest łatwe, ale możliwe), a także udawać, że są całkowicie spokojne. Zdradza ich wtedy przede wszystkim drżenie kończyn (z reguły rąk, a czasami także nóg), które próbują ukrywać przyciskając ramiona do tułowia, zaciskając dłonie w pięści bądź trzymając się kurczowo (aż do bieli kostek palców) barierki dla świadków. Często mówią też mało zrozumiale, ponieważ pod wpływem emocji, które towarzyszą kłamstwu, ich usta są rozciągnięte i naprężone. W większości przypadków nie są także w stanie zapanować nad naprężaniem części mięśni czołowych, dlatego też mają podniesione brwi i powieki, zaś próby ich obniżenia powodują zaciskanie zębów i warg oraz sztuczne opuszczanie brwi. Innymi „automatyzmami”, które wielu ludzi podświadomie uważa za skuteczne metody zatajania kłamstwa, są: zakrywanie ręką ust lub bardzo częste dotykanie twarzy, odwracanie się od osoby zadającej pytanie (typowym zachowaniem kłamcy w sali sądowej jest patrzenie podczas udzielania odpowiedzi na pełnomocnika, a nie na sędziego), a także unikanie i spuszczanie wzroku podczas składania wyjaśnień. Zdarza się niekiedy, że kłamca, chcąc wprowadzić w błąd sędziego, świadomie będzie zachowywał się tak, jakby kłamał, nawet wtedy, gdy mówi prawdę. Wydaje się zatem, że z tego powodu nie warto przywiązywać zbyt dużej wagi do wspomnianych znanych i stereotypowych oznak kłamstwa.

Świadek na sali sądowej, kłamca

Rys. Łukasz Jagielski

Zdaniem psychologów i komunikologów, nie ma oznak charakterystycznych jedynie dla kłamstwa. Istnieją natomiast sygnały świadczące o tym, że dana osoba przeżywa emocje, które mogą towarzyszyć kłamstwu. Często pojawiają się one wtedy, gdy kłamiący próbuje zataić lub zafałszować prawdziwe emocje – uczucia mogące ujawnić jego rzeczywisty stosunek do sprawy w sądzie. Taka próba fałszowania może kłamcę zdradzić, gdyż to właśnie emocje są najtrudniejsze do ukrycia.

Zdarza się zatem, że świadkowie lub strony są przerażone pytaniami sędziego czy prokuratora lub wpadają w panikę po ich zadaniu. Wtedy, żeby się nie zdradzić, swoje przerażenie próbują pokryć złością, zdumieniem (zaskoczeniem) lub złośliwością. Nie jest też wiarygodne ciągłe uśmiechanie się zeznającego lub jego nadmierna uprzejmość.

Dość skutecznymi sposobami kłamania są natomiast: fałszywa atrybucja, fałszywa prawdomówność, naigrywanie się z pytającego, mówienie półprawd oraz podstęp błędnego wnioskowania. Fałszywa atrybucja polega na przyznawaniu się do prawdziwych emocji, ale tłumaczeniu ich nieprawdziwymi powodami. Świadek stwierdza np., że jest zły, jednak powodem jest kłótnia w pracy lub w domu, albo jakieś inne niekorzystne zdarzenie. Przy fałszywej prawdomówności zeznający przyznaje się do zrobienia czegoś, ale czyni to w taki sposób, by pytający nie uwierzył w to, co usłyszał. Najprostszym tego rodzaju zabiegiem jest wyolbrzymianie, np. mężczyzna oskarżony o znęcanie się nad rodziną stwierdza, że bije żonę i dzieci bez przerwy – rano przed wyjściem do pracy, w czasie przerwy obiadowej, wiele razy po powrocie z pracy, a nawet w nocy, gdy się obudzi. Takie jaskrawe przerysowanie ma na celu udowodnienie sędziemu absurdu podejrzeń. Z kolei naigrywanie się ma wytrącić pytającego z równowagi emocjonalnej – tak, by nie był w stanie dostrzec, że mówiący mija się z prawdą.

Trudne do zdemaskowania są także półprawdy, gdyż mówiącemu nie towarzyszą wtedy emocje zwykle pojawiające się podczas kłamania. W tym przypadku zeznający informuje o wydarzeniach prawdziwych (np. strona przyznaje się do tego, że gdzieś była), jednak w taki sposób, by nie wynikało z tego, że w nich uczestniczyła. Na podobnej zasadzie strony mogą wykorzystywać podstęp błędnego wnioskowania. Tym razem zeznający przekazuje informacje, które mogą być przez sędziego odbierane zarówno pozytywnie, jak i negatywnie – np. ojciec w sprawie o alimenty stwierdza, że widuje się z dziećmi albo że dzieci są dla niego bardzo ważne, ale nie podaje szczegółów, ponieważ świadczyłyby one na jego niekorzyść.

Powyższe strategie kłamstwa bardzo łatwo obnażyć poprzez zadawanie pytań uszczegóławiających, które zmuszają zeznającego do wzmocnienia fałszowania, co uniemożliwia mu opanowanie emocji. W konsekwencji, przy odpowiedziach na pytania sędziego lub prokuratora świadkowie lub strony mogą ujawniać prawdę lub nieudolnie ukrywać, że kłamią.

Oznaki fałszu

Kłamstwo może zostać zdemaskowane przez sędziego dzięki tzw. przeciekom i wskazówkom fałszu. Przecieki to ujawnienie bądź sygnalizowanie przez kłamiącego – przez przypadek czy na skutek pomyłki – informacji prawdziwych. Wskazówki fałszu to z kolei określone zachowania kłamiącego – asynchroniczność mimiczna, nietypowe gesty, brak panowania nad tonem głosu czy przejęzyczenia w wypowiedziach.

Najczęściej przecieki i wskazówki fałszu pojawiają się, gdy świadek lub strona nie są przygotowani na pytania sędziego czy prokuratora, a tym samym, prezentując fałszywą wersję wydarzeń, realizują nieprzemyślany, niedopracowany, po prostu zły scenariusz. Dowodem realizacji złego scenariusza może być nietrafność i niespójność odpowiedzi na pytania, sprzeczność wewnętrzna w zeznaniach, niezgodność zeznań z innymi bezspornymi dowodami oraz szczególny sposób komunikacji zeznającego, przejawiający się zbyt długimi pauzami, ściąganiem brwi i dolnych powiek, a także zmianami w gestykulacji.

Inną przyczyną pojawienia się przecieków i wskazówek fałszu jest ukrywanie przed sędzią emocji, które mogą wskazywać na próbę przekazywania nieprawdziwych informacji. I tak, zeznający może odczuwać strach przed przyłapaniem na kłamstwie, poczucie winy z powodu okłamywania albo radość oszukiwania. Szczególnie ta ostatnia często pojawia się w trakcie procesu i wynika z faktu, że okłamywany stanowi dla kłamcy wyzwanie (duża reputacja sędziego czy prokuratora), kłamstwo jest wyzwaniem dla kłamiącego (waga sprawy), bądź też inne osoby w sali rozpraw wiedzą o kłamstwie, a w związku z tym podziwiają zręczny wyczyn kłamcy.

Wszystkie wskazówki fałszu przybierają formę określonych zachowań komunikacyjnych. Jest ich jednak tak wiele, że w celach obserwacyjnych należy skupić się na części z nich – nie sposób przecież rejestrować i oceniać wszystkich znaków werbalnych, pozawerbalnych i parawerbalnych wysyłanych przez mówiącego.

Wskazówki wiarygodne: głos i ciało

Analizując zachowania komunikacyjne świadka lub strony warto wybrać mniej oczywiste, a jednocześnie bardziej znaczące ich elementy, do których należą brzmienie głosu i gesty. Oba wymienione obszary są niemożliwe do opanowania przez kłamiącego lub po prostu lekceważone przez niego.

Najwięcej oznak mogących świadczyć o kłamstwie pojawia się w głosie. Aparat artykulacyjny człowieka jest bezpośrednio połączony z ośrodkami mózgowymi odpowiedzialnymi za emocje, a zatem wyraźnie ujawniają się one w tonie i brzmieniu głosu. Dodatkowo, mówiący nie zdaje sobie do końca sprawy z tego, jak brzmi jego głos i jakim tonem w danej chwili mówi, ponieważ jego ucho środkowe nie słyszy skutków tzw. przewodzenia kostnego. W efekcie, kłamiący może być pewien, że mówi spokojnie i powoli, zaś tak naprawdę jego głos jest podniesiony i mówi on bardzo szybko. Inne skutki głosowe fałszowania informacji to zbyt długie i zbyt częste pauzy, pojawiające się wyłącznie przy niektórych odpowiedziach protezy dźwiękowe (eee, yyyy, uuu), powtarzanie słów czy jąkanie. Uwagę sędziego powinna zwrócić także jednostajność i beznamiętność składanych wyjaśnień. Brak emocjonalnego stosunku do relacjonowanej sytuacji może być sygnałem wyuczenia się danej wersji zdarzeń przez zeznającego.

Obserwacja znaków języka ciała w celu oceny wiarygodności zeznającego wymaga od obserwującego zmiany nawyków kulturowych i stereotypowych. Wbrew potocznym opiniom, przecieki i wskazówki fałszu nie pojawiają się w postawie ciała albo „w oczach” mówiącego, tylko w innych, rzadziej obserwowanych znakach. Szczególnie symptomatycznym zachowaniem kłamiącego może być tzw. zaniechanie ilustrowania. Kłamiący w sytuacji, gdy sędzia zadaje pytanie, na które odpowiedź jest fałszywa, w obawie przed przypadkowym ujawnieniem prawdy w ruchach rąk (np. kreślących kształty i wielkości, choćby narzędzia przestępstwa) będzie próbował zmniejszyć intensywność ilustrowania w stosunku do swoich wcześniejszych odpowiedzi. Przy oszukiwaniu możliwe jest także wykonywanie emblematów w innych strefach, niż zazwyczaj, a także nagłe zatrzymanie ich wykonywania. Dla przykładu, świadek, mówiąc, że coś jest dla niego bardzo ważne, może wzruszać jednocześnie ramionami albo twierdząc, że gdzieś go nie było, zatrzymać nagle potwierdzający ruch głową.

Świadek na sali sądowej, kłamca

Rys. Łukasz Jagielski

Wskazówki pozornie wiarygodne: słowa i mimika

Zeznający, który próbuje oszukać sędziego czy prokuratora, skupia się przede wszystkim na przygotowaniu sensownej, spójnej wypowiedzi. Stąd też dobrze opracowany scenariusz kłamstwa jest bardzo trudny do zdemaskowania w oparciu o analizę samego znaczenia słów. Wprawdzie kłamiący przez przypadek może ujawnić prawdziwą informację, może się przejęzyczyć, zacząć wygłaszać tyradę albo udzielać pokrętnych wypowiedzi, mówić niejasno czy unikać odpowiedzi, ale nie zdarza się to zbyt często – zwłaszcza, gdy świadek lub strona przygotowywali się do rozprawy przez wiele dni.

W ocenie wiarygodności zeznającego nie będą też pomocne symptomy uaktywnienia się autonomicznego układu nerwowego (AUN). Skrócenie, przyspieszenie czy spłycenie oddechu, intensywne pocenie się, częstsze przełykanie, tzw. suche usta, a także zaczerwienie czy zblednięcie na twarzy, wszystko to może być po prostu oznaką tremy związanej z występowaniem przed sądem. Niemniej, symptomy te powinny po kilkudziesięciu sekundach ustąpić, ponieważ osoba prawdomówna odczuwa jedynie strach, natomiast nie powinna być przerażona czy wpadać w panikę, a zatem objawy stresu nie powinny utrzymywać się przez cały czas składania zeznań.

Standardowo, uwagę przyciągają znaki pracy autonomicznego układu nerwowego pojawiające się na twarzy zeznającego, często przy jednoczesnym zignorowaniu pozostałych sygnałów świadczących o stopniu jego prawdomówności. Kulturowym, zakodowanym w świadomości każdego człowieka nakazem jest patrzenie w oczy rozmówcy, gdyż, jak mówi przysłowie, oczy są zwierciadłem duszy. Zasada ta ma sens, jeśli odległość pomiędzy rozmówcami wynosi kilkadziesiąt centymetrów. Tylko wtedy można zauważyć zmiany w wielkości źrenicy, której powiększenie może sygnalizować emocje związane z kłamaniem. Obserwacja oczu z odległości metra lub większej mija się z celem, gdyż zamiast źrenic będą widoczne ruchy mięśni dookołaocznych, a te z kolei są najłatwiej uruchamialne i najlepiej kontrolowalne spośród wszystkich znajdujących się na twarzy człowieka.

Z uwagi na powyższe, zdecydowanie lepiej jest zatem obserwować brwi i czoło zeznającego, gdyż mięśnie wiarygodne skroniowe i przednioczaszkowe oraz tzw. mięśnie problemu (międzybrwiowe) są bardzo trudne do kontrolowanego ich układania w taki sposób, by były zgodne z fałszowanymi emocjami, a nie prawdziwymi przeżyciami. Jednocześnie, podobnych prób maskowania kłamstwa nie sposób zauważyć i zarejestrować gołym okiem, gdyż są one wyrażane mikroemocjami.

Jeśli już ktoś zdecyduje się na obserwowanie u zeznającego mimiki twarzy, to powinien analizować trzy aspekty pojawiających się oznak mimicznych: symetryczność ekspresji (emocje fałszywe pojawiają się na twarzy mówiącego mniej intensywnie po jednej ze stron), przebieg emocji w czasie (emocja fałszywa nie składa się z trzech faz: wzbudzenia, punktu kulminacyjnego i gaśnięcia, tylko pojawia się natychmiast z całą siłą i natychmiast znika), a także osadzenie ekspresji w procesie komunikacji (brak synchronizacji miny z głosem, sensem słów i gestami może być oznaką kłamstwa). Niepokój sędziego powinny wzbudzić również zbyt długotrwałe ekspresje (trwające powyżej 10 sekund), a także tzw. teatralne zdumienie czy zaskoczenie (w przypadku ekspresji prawdziwej wszystkie trzy fazy – wzbudzenia, punktu kulminacyjnego i gaśnięcia – trwają ok. jednej sekundy).

Przydatność oceny wiarygodności

Behawioralne oznaki kłamstwa nie mogą przesądzać o prawdziwości wyjaśnień strony czy świadka. Tylko zebrany materiał dowodowy oraz informacje z akt sprawy mają moc rozstrzygającą. Znajomość oznak kłamstwa może jedynie pomóc sędziemu czy prokuratorowi w prowadzaniu przesłuchania lub przyjmowaniu wyjaśnień.

Dlaczego? Przyczyna leży przede wszystkim w czasie, jaki mija od wszczęcia postępowania do procesu, a tym samym w możliwości przygotowania i przećwiczenia przez stronę lub świadka zeznań, które padną podczas procesu. Im dłuższy okres do stawiennictwa na procesie, tym większa pewność siebie kłamcy i mniejszy strach przed zdemaskowaniem. Z każdym dniem osłabiają się też jego prawdziwe emocje przeżywane w związku ze sprawą. Zeznający często zaczyna zresztą wierzyć w fałszywą wersję wydarzeń, co w oczywisty sposób utrudnia wykrycie kłamstwa.

Dodatkowo, osoby obdarzone talentem aktorskim, psychopaci, a także osoby stosujące botoks w celach upiększających nie objawiają części lub żadnych sygnałów przeżywania emocji związanych z kłamstwem. Z kolei osoby niewinne bardzo często odczuwają strach przed uznaniem ich rzekomej winy, a to może wywoływać u nich reakcje analogiczne do zachowań prawdziwych sprawców (tzw. błąd Otella i ryzyko Brokawa).