Sędzia europejski – nie tylko z nazwy

Temida

Fot. Krzysztof Wojciewski

Henryka Lewandowska-Kuraszkiewicz z Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie oraz Artur Wewióra z Sądu Rejonowego dla Łódzi-Śródmieścia zostali zwycięzcami 11. edycji konkursu „Sędzia Europejski” zorganizowanego przez polską sekcję Międzynarodowej Komisji Prawników.

Ideą konkursu jest utrwalanie najwyższych standardów orzeczniczych oraz promowanie wśród polskich sędziów wiedzy o orzecznictwie unijnym.

Własne uzasadnienia wyroków (maksymalnie trzy) mógł zgłosić każdy polski sędzia. Łącznie wpłynęły orzeczenia od ok. 20 osób. Oceniało je jury w składzie: prezes Sądu Najwyższego Lech Paprzycki (przewodniczący), prezes Trybunału Konstytucyjnego Andrzej Rzepiński, sekretarz TK Dorota Hajduk, adwokat Marek Zieliński, sędzia Sądu Najwyższego w stanie spoczynku Maria Teresa Romer oraz prof. Zbigniew Lasocik – przewodniczy Polskiej Sekcji Komisji Prawników.

Konkurs rozstrzygnięto 12 kwietnia br. w gmachu Sądu Najwyższego. Jak przyznaje prezes Paprzycki, w ocenianych orzeczeniach zachwyciła go umiejętność dostrzeżenia przez sędziów właściwych relacji pomiędzy prawem tworzonym przez organy unijne a jego uszczegółowieniem i zastosowaniem do różnych procedur oraz postępowań w Polsce.

– Próbujemy tym konkursem zachęcać sędziów, żeby szerzej patrzyli na problematykę prawną rozpatrywanych spraw, żeby zaczęli patrzeć na siebie jak na sędziów europejskich. Formalnie nimi są i chcemy, by stali się europejscy również merytorycznie i mentalnie – dodaje prof. Zbigniew Lasocik.

Europa na co dzień

Sędzia Henryka Lewandowska-Kuraszkiewicz do konkursu zgłosiła trzy swoje orzeczenia z 2011 r. Komisja uznała, że cechuje je najwyższy poziom profesjonalizmu. – Bardzo się cieszę z wyróżnienia. Zwłaszcza, że orzeczenia nie były specjalnie przygotowywane pod konkurs, to były moje typowe wyroki – opowiada zwyciężczyni, od czterech lat orzekająca w WSA w Warszawie, wcześniej sędzia sądów powszechnych.

Sędzia Artur Wewióra został doceniony za dostrzeżenie niskiej jakości tłumaczenia na język polski unijnej dyrektywny oraz właściwą interpretację jej zapisów na podstawie wyjściowych wersji językowych. W sprawie konsumenckiej, w której orzekał, chodziło o zaległą opłatę za udostępnienie miejsca na serwerze (tzw. hosting). Jednym z zarzutów pozwanego było przedawnienie się wierzytelności. Istotnym dla sprawy było ustalenie, czy hosting jest usługą telekomunikacyjną, co rozstrzyga o dwu- lub trzyletnim okresie przedawnienia. Zgodnie z tłumaczeniem na język polski unijnej dyrektywy można było mówić o takiej usłudze. Jednak sędzia dostrzegł, że w wersji angielskiej i francuskiej stanowiła ona coś innego. Powołując się na orzecznictwo Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości doszedł do przekonania, że konieczne jest dokonanie wykładni w świetle angielskiej i francuskiej dyrektywy.

– Jak stwierdza Trybunał, różne wersje językowe wspólnotowego tekstu muszą być interpretowane jednolicie, stąd w przypadku rozbieżności między wersjami, sporne postanowienie musi być interpretowane w odniesieniu do celów i ogólnego systemu reguł, którego jest częścią – tłumaczy sędzia Wewióra. W sądzie rejonowym orzeka od 2007 r. – najpierw jako asesor, od 2009 r. jako sędzia karnista, obecnie jako cywilista. – To było bardzo dobre uzasadnienie – ocenia sędzia Lech Paprzycki.

Orzeczenia na medal

Konkurs „Sędzia Europejski” miał pierwotnie zachęcać do zapoznawania się z prawem unijnym (wcześniej wspólnotowym). Przed jedenastu laty, kiedy go wymyślono, trwały jeszcze negocjacje odnośnie wstąpienia Polski do Unii Europejskiej. Obecnie największy nacisk organizatorzy kładą na popularyzację profesjonalizmu w pracy sędziów.

W zgodnej opinii prezesa Paprzyckiego i prof. Lasocika, sędziowie całkiem dobrze radzą sobie z unijnym prawodawstwem, a najmłodsze pokolenie orzeczników wiedzie tu prym. – Do konkursu trafia niewielka porcja ogólnej liczby orzeczeń, jednak czytając je można być optymistą. Oceniani sędziowie piszą uzasadnienia wyroków na bardzo wysokim poziomie, znakomitym językiem, świetnie argumentują. To są naprawdę dobre, nowoczesne orzeczenia – stwierdza prof. Lasocik.

I choć panuje powszechne przekonanie, że stosowanie unijnych przepisów w codziennym orzekaniu jest nader rzadkie, to laureaci konkursu mają inne zdanie.

Sędzia Henryka Lewandowska-Kuraszkiewicz: – W większości przypadków spraw rozpoznawanych w moim wydziale trzeba sięgać do prawa unijnego. Choć gros polskich ustaw już implementuje unijne dyrektywy, to jednak – kiedy pojawiają się wątpliwości, jak je interpretować – trzeba sięgnąć do źródeł. To już chleb powszedni.

Sędzia Andrzej Wewióra: – W mojej praktyce zazwyczaj wystarczające jest sięganie do polskich przepisów implementujących regulacje unijne. Jednakże, jak w konkursowym przypadku, warto mieć na względzie również przepisy unijnych instytucji, jak i dorobek orzeczniczy unijnych sądów. Czasami, aby należycie ustalić wolę naszego ustawodawcy, należy sięgnąć do przepisów, które były pierwowzorem tych wprowadzanych do polskiego porządku prawnego. W innych przypadkach bieżące orzecznictwo unijne zmusza do modyfikacji dotychczasowego podejścia do wykładni i stosowania norm.

W tegorocznej edycji konkursu wyróżniono także trzech innych sędziów: Wiktora Gromieca z Sądu Apelacyjnego w Gdańsku, Marcina Świerka z Sądu Okręgowego w Rzeszowie i Annę Garncarz z Sądu Rejonowego dla Wrocławia-Śródmieścia.