Anatomia mówienia – porady praktyczne

Język sali sądowej

Rys. Łukasz Jagielski

Mówienie jest czynnością, którą każdy, zwłaszcza prawnik, powinien doskonalić. Występowanie sędziego, prokuratora, obrońcy czy pełnomocnika w roli mówców wymaga przecież szczególnych umiejętności. Oto jak opanować sztukę słyszalnego, zrozumiałego oraz skutecznego przemawiania.

Dobry prawnik musi być sprawnym mówcą. Takie są potrzeby tego zawodu i takie są też społeczne oczekiwania. Sprostać tym wzorcom nie zawsze jest łatwo. W oficjalnych, wręcz rytualnych sytuacjach – a przecież do takich należy rozprawa sądowa – mówienie przestaje być spontanicznym, swobodnym działaniem. Staje się czynnością planową i kontrolowaną, ocenianą przez innych.

Prawnicy przemawiają najczęściej w warunkach najmniej korzystnych dla mówcy. Emocjonalny kontekst nałożony przez oficjalność sytuacji urzędowej, sprzeczność intencji interlokutorów wynikająca z pełnionych ról zawodowych, wysoka autokontrola zrytualizowanych zachowań w sądzie – wszystkie te okoliczności utrudniają zrealizowanie płynnej, wyrazistej i poprawnej wypowiedzi, a przy tym jeszcze profesjonalnej i skutecznej.

Trzy etapy mówienia

Zachowania komunikacyjne prawników w sali sądowej są wypadkową właściwych im kompetencji i sprawności językowych. O ile kompetencje to wynik najpierw językowej socjalizacji w domu i szkole, a następnie całego procesu edukacji prawniczej, o tyle sprawności są funkcją wydolności ludzkiego organizmu. Mówiąc o kompetencjach należy mieć na względzie wiedzę o języku prawnym i prawniczym – regułach pozwalających budować zdania i teksty poprawne formalnie oraz sensowne, ale też zasadach użycia określonych struktur językowych stosownie do sytuacji komunikacyjnej, społecznego statusu rozmówców oraz wyrażanych intencji. Ze sprawnościami rzecz ma się inaczej. Realizowanie tekstu wymaga wydolności oddechowej i głosowej, a także sprawności narządów mowy. Nawet najlepiej skomponowana mowa opiera się przecież na tej fizjologicznej podbudowie i sama technika realizowania wypowiedzi może przesądzić o tym, czy prawnicza oracja osiągnie zamierzony efekt.

Jak zatem poprawić kondycję mówcy? Zacząć należy od zrozumienia struktury złożonego procesu tworzenia wypowiedzi. Realizację tekstu, jeśli ma być on logiczny i spójny, poprzedza ustalenie intencji przekazu (ideacja – co chcę przekazać), a następnie językowego planu (celebracja – jak chcę to językowo wyrazić). Tworzenie planu wypowiedzi to myślowe i werbalne uporządkowanie jej sensów, ustalenie jej treści najpierw pod względem logicznym (określenie głównych tez i ich hierarchii), a następnie językowym (wybór odpowiednich słów i ułożenie ich w poprawne konstrukcje gramatyczne). Tak pomyślany i przemyślany tekst jest następnie realizowany przy udziale narządów mowy i zyskuje ostateczny fizykalny kształt odbierany przez słuchacza.

Proces mówienia poddawany jest ciągłej autokontroli na wszystkich jego etapach. Zmieniające się sytuacyjne uwarunkowania wymuszają weryfikację komunikacyjnych zamiarów, korygowanie planu językowego oraz bieżące dopasowywanie sposobu mówienia. Nawet powtarzająca się rola językowa wymaga od mówcy ciągłego modelowania sposobu mówienia – wszak idzie tu nie o samą czynność tworzenia wypowiedzi, ale skutek, jaki ma ona wywołać u słuchacza. Wszystko to sprawia, że sztuka mówienia, oparta przecież na biologicznych podstawach, staje się w istocie sprawnością wysoce intelektualną.

Planowanie wypowiedzi

Skrupulatne planowanie wystąpień może przynieść dwojakie skutki: dobre i złe. Z pewnością warto gruntownie przemyśleć plan wystąpienia, a nawet spisać jego główne tezy w przypadku, gdy oracja ma z góry określony temat i cel, a okoliczności nie mogą wpłynąć na zmianę jej treści. Jednak w sytuacji, gdy wypowiedź ma być celna w zmieniających się okolicznościach, należy planować ją ad hoc, modyfikując czasem strategie komunikacyjne, nie zapominając przy tym o głównej intencji. W dynamicznie przebiegającej interakcji w sali sądowej zamierzony cel jest bowiem osiągany skuteczniej, gdy wystąpienia rozmówców są reakcją na aktualne zdarzenia, a nie realizacją sztywnego, nieaktualnego już w nowych okolicznościach, scenariusza. Planowanie wystąpienia ad vocem wymaga jednak uważnego słuchania interlokutora. Komunikacyjną przewagę w dialogowej wymianie zdobywa ten, kto celniej ustosunkuje się do wypowiedzi przedmówcy, nie dając mu swoim zbyt rozwlekłym wystąpieniem wiele czasu na przygotowanie riposty.

Technika mówienia jest tu bardzo istotna. Zrealizowanie zaplanowanego tekstu wymaga zgodnej i skoordynowanej pracy aparatu oddechowego, fonacyjnego i artykulacyjnego, której efektem ma być powstanie słyszalnej, wyrazistej i zrozumiałej wypowiedzi. O tym z kolei decyduje kondycja psychofizyczna. Zmęczenie, rozkojarzenie, nieuwaga ujawniają się pod postacią nielogiczności, przejęzyczeń, zamazanej i nieczytelnej artykulacji oraz zmniejszenia ogólnej wyrazistości przekazu.

Jest więc wiele czynników, które mogą zakłócać psychiczne procesy związane z uświadomieniem, racjonalizacją i językowym planowaniem intencji przekazu. Ostateczny efekt w największym stopniu zależy jednak od emocji wypowiadającej się osoby.

Nerwy pod kontrolą

Każdy człowiek jest istotą emocjonalną – to prawo ewolucji. Struktury mózgowe, które regulują sferę emocjonalną (układ limbiczny) są w rozwoju gatunku ludzkiego bardziej pierwotne niż te, które odpowiadają za procesy poznawcze (kora mózgowa) i powinny być poddawane świadomej kontroli umysłu. Nie jest to łatwe, gdyż struktury wcześniejsze w rozwoju gatunkowym i osobniczym mają większy wpływ na zachowanie człowieka niż struktury wykształcone później.

Dominacja emocji nad racjonalną kontrolą mówiącego może nie tylko zakłócić, a często wręcz zablokować budowanie logicznego przekazu. Uświadomienie sobie swego stanu emocjonalnego (czuję) i nazwanie w myślach tych emocji (co czuję?) to jedyny sposób na ich zracjonalizowanie, a przez to zapanowanie nad nimi, ich złagodzenie i wyciszenie. Zaprzeczanie czy ignorowanie stanu pobudzenia może doprowadzić do utraty kontroli nad emocjami, co w najgorszym przypadku objawia się zablokowaniem fonacji (afonią), ale najczęściej bezwiednymi zmianami w wysokości, barwie i natężeniu głosu mówcy, a także rozpadem logiki jego wypowiedzi. Skutki retoryczne bywają żałosne. Zwykle nieświadome zmiany parametrów akustycznych głosu mówcy są dla jego oponenta i osób postronnych oczywistym symptomem braku kontroli nad sytuacją oraz bezradności.

Wewnętrzna harmonia, zewnętrzna postawa

Orator i strateg musi panować nad emocjami i przełamywać ich psychofizyczne objawy, które ograniczają możliwości ciała i umysłu, a tym samym mogą pogrążyć go jako mówcę. Należy zatem koniecznie zadbać o równowagę emocjonalną. Wyciszeniu dobrze służy chwila skupienia w samotności, zatrzymanie wzroku na czymś estetycznym, kilka miarowych oddechów połączonych z rozluźniającymi ćwiczeniami, zwłaszcza w obrębie głowy, karku, ramion i pleców, a także głębokie ziewnięcie. Natomiast w trakcie wystąpienia powściąganiu zbytnich emocji sprzyja utrzymywanie i realizowanie opracowanych wcześniej strategii i planu wystąpienia, a także kontrolowanie dynamiki interakcji, np. poprzez częsty kontakt wzrokowy z rozmówcami, omiatanie wzrokiem innych uczestników (tzw. efekt latarni morskiej).

Należy przy tym pamiętać, że kontrolowanie emocji nie oznacza obojętności. Naturalne zaangażowanie w mówienie wspomaga procesy językowego planowania, umożliwia też zrealizowanie błyskotliwej, zróżnicowanej głosowo i intonacyjnie wypowiedzi. Rozbudzenie w sobie tzw. postawy motywacyjnej bywa też skutecznym zabiegiem retorycznym, jeśli tylko wyrażane emocje są adekwatne do treści i struktury przekazu.

Mowa prawnika

Rys. Łukasz Jagielski

Pewna i mocna emisja głosu, właściwe tempo mówienia, wyrazista dykcja to te parametry wypowiedzi, które zależą od odpowiedniej postawy mówcy i prawidłowego oddychania. Osoba mówiąca w postawie stojącej (prokurator, adwokat, radca prawny) powinna być wyprostowana, ale mieć rozluźnione mięśnie tułowia i szyi. Lekki rozkrok i mocne osadzenie ciała na podłożu służą aktywizacji mięśni niezbędnych w realizowaniu werbalnych i niewerbalnych elementów przekazu. Mówiący w pozycji siedzącej (sędzia) powinien z kolei mieć wyprostowaną linię pleców (dopuszczalne jest lekkie pochylenie ciała do przodu), ale nie powinien opierać ich górnej części o krzesło, a tym samym wysuwać bioder do przodu. Ułożenie kręgosłupa ma bowiem istotny wpływ na właściwy dla mówienia sposób oddychania oraz prawidłową emisję głosu, pozwala uczynić go donośnym i stabilnym.

Oddech i ćwiczenie przepony

Oddech podczas mówienia jest inny niż w spoczynku, kiedy czas trwania wdechu i wydechu jest podobny. Wdech mówiącego powinien być krótki, zdecydowany i bezgłośny, a jego głębokość musi być dostosowana do długości wypowiadanej frazy. Powietrze należy nabierać zawsze przy uchylonych ustach (wdech jedynie przez nos powoduje nieprzyjemne efekty dźwiękowe, słyszalne szczególnie przy mówieniu do mikrofonu). Wydech powinien być na tyle długi, by mówca mógł swobodnie wypowiedzieć zaplanowaną frazę, bez konieczności dobierania powietrza, mówienia na wdechu lub wypuszczania nadmiaru nabranego powietrza.

Tę dosyć trudną sztukę dynamicznego oddychania można ćwiczyć czytając na głos najpierw tekst wierszowany, w którym wdech będzie następował w połowie wersu, dalej po każdym wersie, następnie po dwu, trzech, czterech wersach, a później po jeszcze dłuższych odcinkach tekstu. W dalszym etapie przystąpić można do głośnego odczytywania prozy, regulując oddech tak, by wdech zbiegał się z granicą zdań czy akapitów, a fragmenty tekstu wypowiadane na jednym wydechu odznaczały się niesłabnącym natężeniem i były zróżnicowane intonacyjnie, stosownie do interpretowanej treści.

Wydolność i dynamikę oddechu w trakcie mówienia zapewnia „podparcie oddechowe”, które wiąże się z aktywnością mięśnia przepony. Ten mięsień można łatwo wyczuć, gdyż porusza się zawsze przy śmiechu lub kaszlu. Jednak oddychanie z udziałem przepony, zapewniające umiejętne gospodarowanie wydychanym powietrzem, a przez to stabilność głosu, wymaga wielu ćwiczeń, które z czasem powinny doprowadzić do automatyzacji takiego sposobu oddychania w trakcie mówienia.

Ćwiczenia najlepiej rozpocząć w pozycji leżącej. Leżąc na plecach na płaskim i twardym podłożu można delikatnie zakasłać, by odczuć ruch i położenie przepony. Następnie należy położyć na ten mięsień jakiś przedmiot (np. książkę). W trakcie wdechu przepona powinna się unieść, a wraz z nią trzymany na niej przedmiot, jednocześnie powinna poszerzyć się tzw. przestrzeń międzyżebrowa (można ten ruch kontrolować otwartymi dłońmi – jedna położona na przeponie, druga na żebrach; wykonując ćwiczenie należy zwrócić uwagę, by w trakcie wdechu nie unosiły się biodra i dolna część kręgosłupa). Po zaczerpnięciu powietrza należy krótko przytrzymać przeponę w tej wytężonej pozycji, a następnie równomiernie wypuszczać powietrze, wypowiadając kolejne cyfry, wszystkie z tym samym natężeniem (zmiana barwy i wysokości głosu jest znakiem, że należy przerwać liczenie). Wraz ze wzrostem wydolności oddechowej ciąg wypowiadanych słów będzie coraz dłuższy.

Opanowanie oddechu przeponowo-żebrowego umożliwi mówcy zaczerpnięcie dużej ilości powietrza (budulca głosu) oraz kontrolowane jego dozowania w trakcie mówienia ( „podparcie oddechowe”). Taki oddech, właściwy dla dobrego mówcy, będzie miał niewiele wspólnego z fizjologicznym oddechem kobiet i mężczyzn. Cechą większości kobiet jest bowiem „oddychanie piersiowe”, w którym wdech następuje w wyniku pracy mięśni klatki piersiowej, bez dostatecznej aktywizacji mięśni przepony. Taki wdech jest płytki, przez co głos bywa słaby, a dłuższe mówienie staje się męczące. Mężczyzn cechuje natomiast „oddychanie brzuszne”, gdy wdech następuje w wyniku pracy mięśni brzucha, z przeponą przesuniętą w dół, bez aktywizacji mięśni międzyżebrowych, przez co nie następuje dostateczne poszerzenie klatki piersiowej. Również ten sposób oddychania jest mało efektywny w dłuższym mówieniu.

Skierowanie powietrza do toru przeponowo-żebrowego to punkt wyjścia do kolejnego etapu kształtowania sztuki mówienia – dobrej emisji głosu.

Strojenie instrumentu

Głos powstaje w krtani – narządzie i podatnym na schorzenia, zwłaszcza w zawodach prawniczych, gdzie mówi się dużo, a napięcia, jakie towarzyszą mówieniu, mogą doprowadzać do schorzeń aparatu fonacyjnego skutkujących osłabieniem głosu (dysfonią). Właściwa emisja głosu ma zatem istotne znaczenie profilaktyczne, ale też poprawia i uszlachetnia jego cechy: barwę, wysokość, natężenie. W efekcie staje się on nie tylko mocniejszy, lepiej słyszalny, ale też bardziej przyjemny w odbiorze.

Kształcenie emisji głosu polega na poznaniu i przyswojeniu sobie nowych odruchów – takich sposobów pracy mięśni głosowych oraz ich koordynacji, które pozwolą na utrzymanie i regulacji odpowiedniego stanu ich napięcia i rozluźnienia. Podstawową sprawą jest tu odpowiednie „ustawienie głosu” (impostacja), czyli skoordynowanie momentu zwarcia i napięcia wiązadeł głosowych w krtani z początkiem przepływu wydychanego powietrza. Fonacja powinna zaczynać się przy łagodnym, lecz pełnym napięciu wiązadeł. Zbyt gwałtowne ich zwarcie (np. dzieje się tak, gdy z zaskoczenia krzyczymy Aaa!) powoduje, że głos staje się nieprzyjemny, zaś taka emisja doprowadza do ciągłych podrażnień aparatu głosowego i w konsekwencji zaburzeń fonacji. Niepełne zwarcie wiązadeł objawia się natomiast głosem słabym, chuchająco-szumiącym, mało donośnym.

Praca nad emisją głosu to świadomy proces prowadzący do uzyskania jego odpowiedniej dźwięczności i nośności, stabilności i jednolitości. Wzmocnienie i uszlachetnienie fali głosowej następuje dzięki zjawisku rezonansu – odciążającego krtań i wiązadła głosowe, zapewniającego głos mocny, donośny, o przyjemnej, niskiej barwie. Nieprawidłowe użycie rezonatorów głowy i korpusu ciała powoduje bardzo niekorzystne efekty, które nasilają się w sytuacjach emocjonalnie trudnych.

Praca z rezonansem

Mistrzowie scen teatralnych mówią o dwóch sposobach prowadzenia głosu i dzielą jego emisję na kozią („memiczną”) oraz krowią („mumiczną”). W pierwszym przypadku głos – osadzony w rezonatorze jamy gardłowej – wydobywa się z wysiłkiem, a dźwięki najkrótszą drogą przepływają na wargi, dając efekt „beczącej” i płaskiej fonacji. W drugim fonację cechuje głębokie, nośne, bogate i pełne brzmienie, gdyż wszystkie parametry dźwięku są wzmacniane w rezonatorach twarzoczaszki – jest to prawidłowa i pożądana emisja głosu.

Ćwiczenia fonacyjne najlepiej rozpocząć od zwykłego ziewania, które powoduje uniesienie podniebienia miękkiego oraz obniżenie krtani (i wysokości głosu), a następnie przystąpić do wypowiadania wydłużonego aaa… przy rozluźnionych mięśniach karku, szyi i gardła. Wszystkie samogłoski można w ten sposób fonować, pamiętając o utrzymaniu równej głośności i właściwego im sposobu artykulacji. Przyjemnością może okazać się ich śpiewne przeciąganie. Ćwiczenie fonacji można kontynuować wypowiadając coraz szybciej, lecz starannie, połączenia samogłosek typu: au-ua, ai-ia, eo-oe itd., a następnie – ich układy ze spółgłoskami, np. gą-ką, gę-kę, go-ko itp., pamiętając jednocześnie o możliwie najbardziej wyrazistej wymowie (opuszczanie odpowiednio żuchwy przy wypowiadaniu poszczególnych samogłosek – bardzo nisko przy a, średnio przy e, ę, o, ą, najmniej przy i, y, u; właściwe ukształtowanie warg – płaskie przy e, ę, y, i, obojętne przy a, zaokrąglonym przy o, ą, u).

Należy jednak pamiętać, że mechaniczne wykonywanie ćwiczeń głosowych bez rozumienia mechanizmów fonacji prowadzi do błędów emisyjnych oraz utrwalania złych nawyków. Do najczęstszych należą: zbytnie napinanie mięsni szyi i gardła, unieruchomienie podniebienia miękkiego, nadmierne obniżanie lub podnoszenie krtani, zbędne ruchy języka oraz nieprawidłowy rezonans.

Kształtowanie wypowiedzi

Dobrze ustawiony, dźwięczny i równy głos poddawany jest dalszej obróbce przy udziale aparatu artykulacyjnego. Artykulacja, a więc kształtowanie głosek, zależy od motorycznej sprawności warg, języka, podniebienia miękkiego, żuchwy. Kontrolowanie układu narządów artykulacyjnych, płynne przechodzenie z jednego układu artykulacyjnego do następnego, decyduje o wyrazistej i zgodnej z normami poprawnościowymi (ortofonicznymi) wymowie.

Ale to nie wszystko, ważna w przypadku zawodowych mówców jest też tzw. prozodia. Składają się na nią intonacja, akcent, modulacja, rytm oraz tempo mówienia, które sprawiają, że wypowiedź jest pełna wyrazu, ułatwiająca odbiorcy odczytanie najistotniejszych dla nadawcy sensów. Te głosowe parametry wypowiedzi, a także gesty, mimika, pozycja ciała, dystans fizyczny dzielący rozmówców, składają się na „mowę ciała”. Jej znaczenie w komunikacji oficjalnej jest często niedoceniane. A przecież w tych właśnie niewerbalnych aspektach mówienia kryje się często to, co ma największe znaczenie w budowaniu ethosu mówcy. Warunkują go przecież cechy charakteru, zrównoważony stan ducha oraz szlachetność osobowości.

Sposób mówienia odpowiadający oczekiwaniom odbiorców i wywołujący w nich wrażenie, że mają do czynienia z przyjazną, bezpretensjonalną, życzliwą i kompetentną osobą jest wyrazem wysokiego profesjonalizmu prawnika. W pozasłownych składnikach interakcji kryje się też klucz do interpretacji językowych ról sędziego, prokuratora, adwokata i radcy prawnego, a także obowiązujących w komunikacji sądowej reguł.