Dubois

Chaos w ławach obrończych?

Jacek Dubois

Rys. Łukasz Jagielski

Czy Samuel L. Jackson mógłby zagrać Winnetou? Oczywiście, że tak, jednak zwolennicy porządku, w którym wodzowie indiańscy są Indianami, poczuliby się rozczarowani doborem aktora. Podobnie jak oskarżeni bronieni przez radców.

Zgodnie z aktualną nowelizacją kodeksu postępowania karnego obrońcami, obok adwokatów, będą mogli być radcowie prawni. Nie ucierpi na tym jakość obrony, radcowie mają bowiem do tego stosowne wykształcenie. Pomysł zatem z pozoru wydaje się sensowny. Jednak podobne kompetencje mają również notariusze, prokuratorzy czy sędziowie. Mogliby bronić, a nie bronią. Posiadanie pewnych kompetencji przez określoną grupę nie oznacza przecież, że jej przedstawiciele powinni wykonywać prace należące do innego zawodu.

Adwokaci od zawsze zajmują się obroną karną, zaś radcowie prawni nie zajmowali się nią nigdy. Ustawowym zadaniem adwokatury jest bowiem współdziałanie w obronie praw i wolności obywatelskich, zaś na radców takiego zadania ustawodawca nie nałożył. Każdy, kto popadł w konflikt z prawem karnym, jest przekonany, że powinien zgłosić się do adwokata. Film, literatura, prasa utrwalają skojarzenie, że adwokat broni oskarżonego.

Radca, który po latach zajmowania się doradztwem gospodarczym poczuł potrzebę wystąpienia w procesie karnym, dotychczas bez problemu mógł to zrobić. Prawo o adwokaturze umożliwia mu przecież wpis na listę adwokatów, przy zachowaniu członkostwa w korporacji radców. Z możliwości tej radcowie korzystali jednak rzadko, widocznie nie widzieli potrzeby zmiany profilu swojej praktyki.

Różnica między adwokatami i radcami polegała na tym, że adwokaci mogli być obrońcami, zaś ci drudzy nie. Za to radcowie mogli być zatrudniani – takiego przywileju nie mają adwokaci. To konieczna gwarancja niezależności obrońcy. Wybierając drogę zawodową, radcowie świadomie rezygnowali zatem z uprawnień obrończych.

Po nowelizacji, obie grupy będą miały identyczne kompetencje, zachowując odrębne nazwy i organizacje.To tak jakby obok Ministra Sprawiedliwości powołać Ministra Prawa w celu zwiększenia wydolności resortu. W rzeczywistości efekt będzie przeciwny, dwa organizmy powołane do robienia tego samego prędzej spowodują chaos. To nie będzie zdrowa konkurencja, bo konkurować można w ramach jednej korporacji, która określa jednolite zasady rywalizacji, lub kilku skupiających tę samą grupę zawodową.

Proponując radcom rozszerzenie ich uprawnień, projektodawca nie przeprowadził konsultacji społecznych by sprawdzić, czy istotnie radcowie chcą bronić. Mam wątpliwości, czy taka jest rzeczywista ich wola. Jeśli ktoś świadomie wybiera zawód niezajmujący się jakąś dziedziną, to kierując się zasadami logiki można przyjąć, że nie chce tego robić. Jeśli zatem radcowie świadomie nie prowadzili praktyki obrończej, to może okazać się, że państwo obdaruje ich niechcianym prezentem. Nie odmówią jego przyjęcia, tyle że będzie on jak niechciany obraz od cioci wepchnięty za szafę. Zawsze lepiej mieć więcej niż mniej. Uprawnienia też kiedyś mogą się do czegoś przydać, nawet jeśli teraz nie chce się z nich korzystać.

Obrona to nie tylko przyjemność, to przede wszystkim obowiązek. To praca z ludźmi, którzy wołają o pomoc. Jak temu sprostać, gdy nie chce się prowadzić praktyki karnej? Czy specjaliści prawa gospodarczego będą uciekać przed niechcianymi obowiązkami? W przypadku radców taką pokusę łatwo zrealizować – wystarczy zatrudnić się na ćwiartkę etatu, by czasowo stracić uprawnienia obrońcy. Tymczasem oskarżeni mają prawo oczekiwać, że obrońca im pomoże, mogą więc poczuć się zdezorientowani, gdy mecenas będzie przed nimi uciekać na etat. Nie zrozumieją dlaczego jednego dnia ktoś może ich bronić, a drugiego już traci do tego prawo.

Sądy wyznaczając obrońców będą musiały być on line z urzędem pracy, by wiedzieć, kto danego dnia ma niezbędne uprawnienia. Jak często w trakcie procesu będzie dochodziło do zmiany obrońcy wskutek podjęcia zatrudnienia przez radcę? Z drugiej strony – czy zostanie spełniona zasada równości, jeśli w sprawach z urzędu jedna korporacja obarczona jest swoistym przymusem przyjęcia obrony, a członkowie drugiej będą mogli rezygnować z obron poprzez uzyskanie etatu?

Istnieje kilka modeli wykonywania zawodów prawniczych, jednym z nich jest bycie obrońcą karnym. Ten rodzaj specjalizacji wybrało wielu adwokatów, traktując ją jako powołanie. Oni nie zwykli unikać klientów, nie wybierają też spraw i pragną, by ich praca była dobrze oceniana zarówno przez oskarżonych, jak i sądy oraz prokuraturę.

Prawnicy coraz częściej dostrzegają potrzebę wprowadzania specjalizacji w ramach wykonywanej praktyki. Zaproponowana nowelizacja prowadzi do czegoś przeciwnego – do możliwości działania w sferze, w której nie ma się, co więcej, często nie chce się mieć, jakiegokolwiek doświadczenia. Czy takie zmiany nie doprowadzą do chaosu? Jeśli ustawodawca uważa, że po pomoc w jakiejś sprawie racjonalnym jest kierowanie się do grupy zawodowej, która takich usług nigdy wcześniej nie świadczyła, to analogicznie, chcąc wezwać taksówkę, powinniśmy dzwonić do wypożyczalni limuzyn.

Sądzę, że gdyby agent zaproponował Samuelowi L. Jacksonowi rolę, której ten nigdy nie chciał grać, aktor odesłałby go do diabła. I właśnie takiej reakcji na propozycje podarowania obron w sprawach karnych spodziewałbym się od samorządu radców.