Sędzia statystyczny

Sąd, togi

Fot. Krzysztof Wojciewski

Badania pokazują, że polski sędzia ma 35-40 lat i jest kobietą. Wciąż niewielu orzeczników wywodzi się z zawodu radcy, adwokata czy prokuratora.

Czy w dobie dużego bezrobocia i rosnącej konkurencji na rynku usług prawniczych profesja sędziego stała się atrakcyjna i pożądana? Jak wynika z prasowych zestawień, sędziowie to dziś piąta w kolejności grupa zawodowa uzyskująca najwyższe zarobki w kraju. Jeśli dodać do tego związaną z tym zawodem perspektywę stabilizacji zatrudnienia, jasnej ścieżki awansu oraz profitów płynących ze stanu spoczynku, to wydawać by się mogło, że sędziowska toga przyciąga jak magnes. Pewną weryfikację tej tezy przyniosła informacja z działalności Krajowej Rady Sądownictwa, którą w czerwcu br. Rada złożyła w Sejmie.

Jak podaje KRS, w 2012 r. w sądach rejonowych obsadzono 142 sędziowskie wakaty – spośród osób powołanych do pełnienia urzędu sędziowskiego nominacje otrzymało 73 asystentów sędziego, 57 referendarzy, sześciu prokuratorów, dwóch adwokatów oraz trzech radców prawnych.

Łańcuch dla trzydziestolatka

Jak kształtuje się struktura wiekowa sędziów w odniesieniu do siatki sądów? Rada podaje w raporcie, że obie te wartości są względem siebie adekwatne. Struktura szczebli sądów odpowiada zakładanemu modelowi sędziowskiej kariery – czytamy w dokumencie. Struktura zatrudnienia wygląda następująco: w sądach rejonowych orzeka dziś ok. 7 tys. sędziów, w sądach okręgowych – ok. 2 tys., a w sądach apelacyjnych – ok. 700. Z badania wynika też, że w sądach rejonowych ton nadają sędziowie w wieku od 35 do 40 lat. W sądach okręgowych dominują sędziowie w wieku od 40 do 50 lat, zaś w sądach apelacyjnych najliczniej reprezentowane są osoby powyżej 50. roku życia.

Przyjmując, że sędzią zostaje się po studiach prawniczych i aplikacji w Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury, to na nominację do sądu rejonowego można liczyć w wieku co najmniej 30 lat. Statystycznie, nominat taki ma 32-33 lata. Zwykle musi minąć ok. 10 lat nienagannej kariery w sądzie rejonowym, aby mógł on awansować do okręgu (nie ma w sądach okręgowych ani jednego sędziego w wieku poniżej 35 lat), a po orzekaniu przez kolejne co najmniej 10 lat – na stanowisko sędziego apelacyjnego. Stwierdzono, że w badanym okresie tylko jeden sędzia apelacyjny w Polsce miał poniżej 40 lat.

Dane wskazują też, że w sądach wielkomiejskich, w szczególności warszawskich, orzekają głównie sędziowie młodzi, z niewielkim doświadczeniem zawodowym. – W dużych ośrodkach trzeba się liczyć ze wzmożonym przepływem kadr. Nie jest to jednak zjawisko pożądane, dlatego mamy nadzieję, że sytuację uda się ustabilizować – mówi Wojciech Hajduk, Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości.

Tęsknota za podsądkiem

Czy zatem sędziowie nie są zbyt młodzi do pełnienia roli arbitrów? Wszak sformułowanie „sędziwy wiek” wskazuje na potrzebę posiadania odpowiedniego doświadczenia życiowego – niezbędnego, by móc osądzać innych.

Orzecznicy ze stażem zawodowym poniżej pięciu lat to 16 proc. ogółu sędziów w sądach rejonowych. Obecny system nie przewiduje specyficznego okresu próbnego, w którym kandydat na sędziego potwierdza swą przydatność do zawodu ucząc się rzemiosła, a przełożeni i instytucje powołujące kandydata mogą się dokładnie przyjrzeć jego pracy. Deklaracje przedstawicieli środowiska sędziowskiego, KRS, ale także rządu i prezydenta, wskazują na konieczność powrotu do instytucji asesora sędziowskiego lub tzw. podsądka. Resort sprawiedliwości wspiera te pomysły. Urzędnicy pracują nad rozwiązaniem nienaruszającym wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który sześć lat temu wskazał, że obowiązujący wówczas tryb powoływania asesorów (przez Ministra Sprawiedliwości) nie spełnia konstytucyjnego standardu. Tymczasem do 2007 r. do zawodu sędziego trafiała z asesury zdecydowana większość orzeczników. Były sądy rejonowe oparte niemal wyłącznie na pracy asesorów – sędzią był tylko prezes i przewodniczący wydziału. Na skutek wyroku TK, w 2009 r. z sądów zniknęło ponad półtora tysiąca asesorów – zdecydowana większość z nich zasiliła stan sędziowski.

Trzon polskich sędziów to ludzie młodzi. Trudno o nich mówić, że wywodzą się z PRL, bo w tym okresie co najwyżej zdawali matury. Skoro w sądach rejonowych w większości orzekają osoby, które do zawodu przyszły po 1989 r., należałoby zweryfikować czasem podnoszoną tezę o wyrokach budzących społeczne zastrzeżenia ze względu na brak „oczyszczenia się” środowiska sędziowskiego.

Korona zawodów?

Sędzia bardziej atrakcyjny
Wojciech Hajduk - Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości

Fot. Krzysztof Wojciewski

Rozmowa z sędzią Wojciechem Hajdukiem, podsekretarzem stanu w MS odpowiedzialnym za nadzór administracyjny nad sądami powszechnymi.

– Pod patronatem prezydenta rozpoczęły się prace nad nowelizacją przepisów przywracających instytucję asesora sędziowskiego. Czy resort popiera opracowywane zmiany?

– Jak najbardziej, jesteśmy za przywróceniem asesury, bo musi istnieć możliwość rzeczywistego sprawdzenia nie tylko wiedzy z aplikacji, ale też predyspozycji psychicznych i intelektualnych oraz umiejętności zawodowych kandydata na sędziego. Wszyscy są zgodni, że poprzedni model – z asesurą – był lepszy od obecnego.

– Krajowa Rada Sądownictwa postuluje, aby zmienić Prawo o ustroju sądów powszechnych tak, aby nie było możliwe kandydowanie przez jedną osobę na wiele wolnych stanowisk sędziowskich.

– I taka zmiana jest w Ministerstwie przygotowywana. Obecny stan prawny utrudnia i wydłuża procedurę nominacyjną, która powinna być wolna od takich zakłóceń. Nie sposób po kilka razy sprawdzać tę samą osobę kandydującą na kilka wolnych stanowisk. Przygotowany projekt nowelizacji u.s.p. przewiduje, że jeden kandydat będzie mógł aplikować wyłącznie na jedno wolne stanowisko sędziowskie.

– Nie niepokoi Pana duży ruch kadrowy w sądach rejonowych w dużych miastach, spowodowany awansami do sądów wyższego szczebla oraz odejściami do innych zawodów prawniczych?

– Faktycznie, obecnie fluktuacja kadr w takich sądach jest duża, ale wierzymy, że przyjdzie moment stabilizacji. Zawód sędziego to przecież nie tylko duża odpowiedzialność, ale też ogromny prestiż.

– Czy zmiany na rynku usług prawniczych oraz duża liczba nowych adwokatów i radców prawnych sprawią, że zawód sędziego stanie się bardziej atrakcyjny dla przedstawicieli wolnych zawodów prawniczych?

– Chcielibyśmy, by tak się stało. I liczymy na to, że uda się pozyskiwać z rynku doświadczonych prawników z innych profesji, którzy zechcą zostać sędziami.

Co pewien czas w dyskusji publicznej przewija się postulat, by na wzór krajów anglosaskich zawód sędziego był autentycznym ukoronowaniem prawniczych profesji – by wprowadzić cenzus wiekowy (mówi się o 40 latach wzwyż) oraz stworzyć mechanizm sprzyjający angażowaniu na urząd sędziego najlepszych prawników. – Sędzią powinien być człowiek mądry. A człowiek mądry to człowiek wykształcony i doświadczony. O ile jednak nasi młodzi sędziowie są wykształceni, to z całą pewnością brakuje im życiowego doświadczenia – ocenia Janusz Niemcewicz, były wiceminister sprawiedliwości i wiceprezes Trybunału Konstytucyjnego, dziś sędzia TK w stanie spoczynku.

Tymczasem, ze względu na kryzys na rynku pracy oraz rosnącą konkurencję wśród radców i adwokatów, zawód sędziego z natury rzeczy będzie coraz bardziej atrakcyjny dla praktykujących prawników. – Dziś jest atrakcyjny dla młodych prawników, o czym świadczy to, jak wielu referendarzy i asystentów ubiega się o niego. Te osoby niechętnie patrzą na plany przywrócenia asesury, gdyż zmniejszałaby ona ich szanse na objęcie sędziowskiego urzędu i zaprzepaszczała obecną naukę w Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury – ocenia Łukasz Bojarski, przedstawiciel prezydenta w KRS.

Największą grupę ubiegających się o sędziowski łańcuch stanowią dziś referendarze i asystenci. Wciąż niewielu kandydatów wywodzi się z zawodów korporacyjnych. Adwokatów do sądownictwa w ostatnich latach przychodzi po kilku rocznie. Podobnie – radców prawnych. Były lata, że żaden nie decydował się na karierę sędziowską. Więcej chętnych do objęcia urzędu sędziego jest z prokuratury – np. w 2009 r. 48 śledczych zostało sędziami.

Członkowie KRS w nieoficjalnych rozmowach przyznają, że kandydatów z wolnych zawodów prawniczych jest niewielu dlatego, że mają niewielkie szanse w konkurencji z referendarzami czy absolwentami KSSiP. W trakcie procedury nominacyjnej do adwokatów lub radców podchodzi się z dystansem – przedkładanie przez nich do oceny pisma procesowe, umowy czy akta spraw, w których występowali jako pełnomocnicy, prezentują bardzo nierówny poziom. – Kłopotliwa bywa też ocena kandydatów, o których nie mamy wiedzy płynącej z ich macierzystych środowisk. W efekcie nie wiadomo, czy to postaci znaczące w palestrze i jakie są naprawdę opinie o ich pracy – wskazuje Łukasz Bojarski.

Na urząd sędziego kandydują też osoby po ukończonej aplikacji, z zaliczonym egzaminem sędziowskim, którzy przed laty nie przeszli pomyślnie procedury nominacyjnej i praktykują w innym zawodzie prawniczym.

Dobra płaca w okręgach

Szanse na pozyskanie do sądów gwiazd prawniczej profesji są obecnie niewielkie. – Pensja sędziego rejonowego dla prawnika z sukcesami nie będzie kusząca, gdyż w sądach rejonowych dużo się nie zarabia, zaś pracy jest sporo. Z kolei w sądach wyższego szczebla wynagrodzenia są już bardziej atrakcyjne, ale by tam się dostać, warto mieć już praktykę orzeczniczą – dodaje Łukasz Bojarski. – Zabiegam o to, by Rada nie wybierała kandydatów wyłącznie na podstawie analizy akt. Chcę, żeby obowiązkowo w każdym konkursie było spotkania z najlepszymi kandydatami, choćby przez transmisję video.

O atrakcyjności zawodu sędziego świadczy też stosunkowo nieduża liczba osób zrzekających się urzędu. Z danych KRS wynika, że od początku 2008 r. do połowy 2011 r., na 10 tys. orzeczników zrezygnowało 199 sędziów. Odchodzili przede wszystkim sędziowie z dużych miast – głównie po to, aby podjąć pracę jako notariusze, adwokaci czy radcy prawni. W województwach, w których trudno o pracę, nie odnotowano zrzeczeń. Odchodzą sędziowie sądów rejonowych, rzadziej okręgowych, a już zupełnie sporadycznie – sądów apelacyjnych lub administracyjnych. Na zmianę zawodu decydują się głównie osoby młode, do 40. roku życia. Z roku na rok rezygnacji jest też coraz mniej.

Temida jest kobietą

Kolejny ważny wniosek, jaki płynie z informacji KRS, jest taki, że w sądach każdego szczebla orzekają przede wszystkim kobiety. W sądach rejonowych panie stanowią 65 proc. kadry sędziowskiej, w okręgowych – 61, a w apelacyjnych – 58. Szczególnie duży odsetek kobiet jest w sądach rejonowych apelacji katowickiej – stanowią tam 72 proc. kadry.

Znacznie mają tu warunki pracy oferowane sędziom. Stabilizacja zatrudnienia i realna ścieżka awansu może być uznana za satysfakcjonującą szczególnie dla aktywnych zawodowo kobiet, które chcą godzić pracę z obowiązkami rodzinnymi, szczególnie w kontekście macierzyństwa i świadczeń przysługujących osobom zatrudnionym w sektorze budżetowym. Po wyzwania takie jak praca w wolnym zawodzie prawniczym z większą ochotą sięgają prawnicy – mężczyźni. Druga przyczyna feminizacji zawodu sędziego leży w tym, że już na studiach prawniczych więcej jest kobiet niż mężczyzn, więcej kobiet dostaje się na aplikację i zdaje egzamin sędziowski, więcej kobiet niż mężczyzn kandyduje też do sądów wyższych instancji.

Według ośrodka CBOS, który zebrał dane przedstawione w informacji KRS, wynagrodzenie sędziego sądu rejonowego może nie być satysfakcjonujące dla mężczyzny prawnika w dużym mieście, gdzie są duże szanse na podjęcie pracy np. w dużej korporacji prawniczej lub rozwinięcie własnej kancelarii. Tymczasem dla młodej absolwentki prawa ważniejsza może być stabilizacja zatrudnienia, którą gwarantuje podjęcie pracy w sądzie lub prokuraturze.