Zażalenie dla każdego

Tagi: , ,
Cezary Kąkol - prokurator Prokuratury Rejonowej w Żarach

Fot. Elżbieta Przybyła-Szpakowska

Wyposażenie osób niebędących stronami w uprawnienie do kwestionowania rozstrzygnięć prokuratury jest nieprzemyślane. Spowoduje niepotrzebne obciążenie prokuratury i sądów dodatkową pracą oraz wpłynie na wzrost pieniactwa – pisze prokurator.

Według dotychczasowego modelu obowiązującego w postępowaniu karnym, zażalenie na postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa (dochodzenia) przysługiwało dwóm rodzajom podmiotów, tj. pokrzywdzonemu oraz instytucji państwowej, samorządowej lub społecznej, która złożyła zawiadomienie o przestępstwie. W przypadku postanowienia o umorzeniu postępowania przygotowawczego legitymację do wniesienia zażalenia miały jedynie jego strony, czyli pokrzywdzony oraz podejrzany.

Osoba fizyczna będąca zawiadamiającym o przestępstwie nie była wyposażona w tego rodzaju instrumenty procesowe, a jej wiedza bądź wpływ na bieg postępowania były ograniczone do dwóch rodzajów uprawnień. Pierwsze polegało na tym, że osobę, która złożyła zawiadomienie o przestępstwie, należało zawiadamiać o wszczęciu, odmowie wszczęcia albo o umorzeniu śledztwa (dochodzenia). W praktyce dokument taki ma postać zwykłego i dość lakonicznego pisma, podpisanego najczęściej przez pracownika sekretariatu prokuratury albo policjanta, z którego wynika jedynie rodzaj podjętej decyzji procesowej oraz kwalifikacja prawna czynu. Drugie ze wspomnianych uprawnień dotyczyło możliwości złożenia tzw. zażalenia na bezczynność. Według art. 306 § 3 k.p.k. ma to miejsce, jeżeli osoba zawiadamiająca nie zostanie w ciągu sześciu tygodni powiadomiona o wszczęciu albo odmowie wszczęcia śledztwa. Zażalenie wnosi się do prokuratora nadrzędnego albo powołanego do nadzoru nad organem, któremu złożono zawiadomienie.

Po blisko 15 latach funkcjonowania opisanego wyżej modelu, ustawodawca zdecydował się na zasadniczą zmianę polegającą na swoistym „upowszechnieniu” uprawnień odwoławczych od decyzji merytorycznych prokuratora. Podstawą tej zmiany było przekonanie, że dotychczasowy stan prawny nie gwarantował realnej ochrony praw osobom, które zawiadomiły o popełnieniu przestępstwa. Przyjmowano, że takie osoby niesłusznie nie miały żadnego wpływu na działania organów ścigania – w szczególności możliwości zaskarżenia postanowień odmawiających wszczęcia postępowania karnego lub je umarzających, w sytuacji, gdy często były bezpośrednio zainteresowane prowadzeniem śledztwa (dochodzenia) oraz posiadały największą wiedzę na temat popełnionego przestępstwa.

Mętne kryteria

W dniu 23 lipca br weszła w życie ustawa z dnia 22 kwietnia 2013 r. o zmianie ustawy – Kodeks postępowania karnego (Dz. U. z 2013 r., poz. 480) w sposób zasadniczy modyfikująca treść art. 306 k.p.k. w kierunku rozszerzenia uprawnień odwoławczych na niepokrzywdzonych

Do § 1 tego artykułu dodano pkt 3 uprawniający do wniesienia zażalenia na odmowę o wszczęciu śledztwa osobę wymienioną w art. 305 § 4 k.p.k., czyli tę, która złożyła zawiadomienie o przestępstwie. Uprawnienie to aktualizuje się jednak tylko wówczas, jeżeli wskutek przestępstwa doszło do naruszenia jej praw. Ponieważ ustawodawca nie wypowiedział się co do kwalifikacji prawnej czynu, o którym zawiadomiono, przyjąć należy, że zażalenie może dotyczyć każdego przestępstwa.

Nieco inna zmiana dotyczy umorzenia śledztwa (dochodzenia). Obecnie uprawnionym do wniesienia zażalenia na to rozstrzygnięcie jest również instytucja państwowa lub samorządowa, która złożyła zawiadomienie o przestępstwie oraz – w ograniczonym zakresie – osoba, która złożyła zawiadomienie. Pod pojęciem „osoby” należy rozumieć nie tylko osoby fizyczne, ale również osoby prawne, np. spółki z o.o., spółki akcyjne, jednostki samorządu terytorialnego, stowarzyszenia, fundacje, partie polityczne. Na marginesie należy zauważyć, że w niektórych przypadkach mogą zachodzić wątpliwości, jaki jest status wnoszącego zażalenie, tj. czy jest „instytucją” czy też „osobą”, o których mowa w art. 305 § 4 k.p.k. Problematyczna może się również okazać sytuacja procesowa zawiadamiających, którzy nie są „osobami”, lecz jednostkami organizacyjnymi nieposiadającymi osobowości prawnej, np. spółka jawna, komandytowa, wspólnota mieszkaniowa.

Ustawodawca arbitralnie – i chyba bez szerszego przemyślenia – rozstrzygnął, że „osobie” przysługuje zażalenie na postanowienie o umorzeniu śledztwa (dochodzenia) tylko w przypadku przestępstw z art. 228 – 231, art. 233, art. 235, art. 236, art. 245, art. 270 – 277, art. 278 – 294 oraz z art. 296 – 306 k.k. Katalog wydaje się dobrany przypadkowo i zawiera zarówno przestępstwa „z pokrzywdzonym”, jak i „bez pokrzywdzonego”. Warto zauważyć, że pominięto w nim np. przestępstwa z art. 178a k.k. (prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości) czy art. 244 k.k. (naruszenia sądowego zakazu) oraz wszystkie przestępstwa pozakodeksowe. Zawarto z kolei np. kradzież zwykłą (art. 278 § 1 k.k.) czy kradzież z włamaniem (art. 279 § 1 k.k.). Trudno sobie wyobrazić, czyje i jakie prawa (a ściślej „dobra”) – oprócz osób, którym rzecz skradziono – mogłyby tu zostać realnie naruszone.

Zażalenie na umorzenie przysługuje osobie, która spełnia łącznie trzy wymogi – złożyła zawiadomienie, w wyniku którego wszczęto postępowanie karne, a wskutek przestępstwa, o którym doniesiono, doszło do naruszenia jej praw. W przypadku odmowy wszczęcia wystarczające jest naruszenie praw zawiadamiającego. Wymóg „naruszenia praw” jest nieostry i ocenny. Ustawodawca nie sprecyzował, o jakiego rodzaju naruszenia tu chodzi, jak „silne” musi ono być oraz jaki związek ma istnieć między popełnionym przestępstwem a naruszeniem praw.

Sformułowanie odnoszące się do „naruszenia praw” nie współgra nie tylko z definicją pokrzywdzonego z art. 49 § 1 k.p.k., ale również z innymi przepisami, które posługują się pojęciem „dobra prawnego”, a nie „prawa” (np. art. 25 – 26, art. 41, art. 41b, art. 115 § 2 k.k.). Nie jest jasne, jak należy je rozumieć. „Naruszenia praw” można dowodzić nawet w najbardziej absurdalnych sytuacjach, w których związek między zachowaniem sprawcy przestępstwa a prawami (dobrami) osoby zawiadamiającej jest bardzo odległy. Przykładowo, można wskazywać, że kradzież określonej rzeczy uniemożliwiła zawiadamiającemu nabycie jej od pokrzywdzonego, a rozbój popełniony w okolicach dyskoteki naraził na szwank dobre imię jej właściciela i mógł „odstraszać” potencjalnych klientów.

Brak zaufania

Przyznając określone uprawnienia procesowe osobom zawiadamiającym o przestępstwie, ustawodawca stanął na stanowisku, że gros rozstrzygnięć prokuratury jest niezasadnych, stąd konieczne było ustanowienie dodatkowych mechanizmów kontrolnych. Zapomniano jednak, że tego rodzaju instrumentarium już funkcjonuje wewnątrz prokuratury (zob. art. 327 – 328 k.p.k. oraz art. 8a ustawy o prokuraturze).

Poglądowi temu towarzyszyła teza, iż osoby zawiadamiające są dyskryminowane, ponieważ nie mogą procesowo podważać (niesłusznych) rozstrzygnięć prokuratury – pomimo tego, że przestępstwo, o którym zawiadomiły, naruszyło ich prawa (dobra) w sposób pośredni. Należy jednak postawić pytanie: czy zawiadamiający tego rodzaju uprawnienie powinni mieć, skoro – zgodnie z prawem – nie mają statusu pokrzywdzonych? Suponowane zaniedbywanie przez prokuratorów obowiązku ochrony dóbr ogólnych, w szczególności w przypadku przestępstw „bez pokrzywdzonych” (np. fałszywe zeznania, sfałszowanie dokumentu), nie zostało w sposób rzetelny wykazane. W uzasadnieniu projektu noweli ustawodawca nie oparł się bowiem na żadnych istotnych danych, które tę tezę mogłyby uwiarygodniać.

Jednostkowe zastrzeżenia do działalności prokuratury nie mogą prowadzić do podważania jej wiarygodności jako organu ochrony prawnej. Tymczasem ustawodawca, nadając poważne uprawnienia osobom, które nie są stronami, bez żadnych sensownych podstaw potraktował prokuraturę jako instytucję, która wręcz bagatelizuje niektóre dobra prawne chronione przez przepisy k.k. Nie ulega wątpliwości, że osoba kierująca doniesienie nie zawsze jest usatysfakcjonowana oceną prawnokarną dokonaną przez organy ścigania. Czy jednak ich praca ma polegać na „zadowalaniu” zawiadamiającego, który nie jest pokrzywdzonym? Pamiętać należy, że składanie zawiadomień służy rozmaitym celom i z pewnością nie jest tak, że ich autorzy zawsze działają z dobrymi intencjami. Często, np. w przypadkach fałszywych zeznań, przestępstw korupcyjnych czy przeciwko wiarygodności dokumentów, mamy do czynienia z prywatnymi rozgrywkami skonfliktowanych ze sobą osób, bądź działalnością różnego rodzaju „społeczników”. Wyposażenie takich osób w te niezwykle ważne oręża procesowe nasili zjawisko pieniactwa, które może skutecznie utrudnić pracę wielu sądów i prokuratur.

Obciążenie pracą, prokurator

Rys. Łukasz Jagielski

Pyrrusowe zwycięstwo?

Zgodnie z art. 49 § 1 k.p.k., pokrzywdzonym jest osoba fizyczna lub prawna, której dobro prawne zostało bezpośrednio naruszone lub zagrożone przez przestępstwo. Z uwagi na wąski zakres tego pojęcia, przyjmuje się, że niektóre z przestępstw (np. fałszywe zeznania, korupcja, fałszerstwo dokumentu) stanowią tzw. przestępstwa bez pokrzywdzonych (zob. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 25 marca 2010 r., IV KK 316/09; postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 24 maja 2011 r., II KK 13/11).

Wydawałoby się, że rozszerzenie uprawnień zażaleniowych powinno nastąpić poprzez zmianę zakresu pojęcia pokrzywdzonego. Rozwiązanie takie byłoby z pewnością spójne z innymi unormowaniami procesu i prawa karnego oraz pozwoliłyby na uniknięcie wprowadzania do k.p.k. niezrozumiałej instytucji quasi pokrzywdzonego, w rzeczywistości będącego zawiadamiającym o przestępstwie. Tak się jednak nie stało. Stworzono za to swoisty dualizm uprawnień procesowych – pokrzywdzony oraz zawiadamiający zostali zrównani w swoich prawach do wzruszania decyzji prokuratora o odmowie wszczęcia bądź umorzeniu śledztwa (dochodzenia). Ponadto, zawiadamiających nie wyposażono w żadne dodatkowe uprawnienia, np. uczestniczenia w czynnościach procesowych, końcowego zaznajamiania z materiałami postępowania, składania wniosków dowodowych.

Celem ustawodawcy było upowszechnienie procesowego wpływu na działania organów ścigania przez osoby, które złożyły zawiadomienie o przestępstwie. Nie zawsze jednak będzie tak, że prokurator podzieli pogląd żalącego się co do naruszenia jego praw, zaś na odmowę przyjęcia zażalenia również przysługuje zażalenie. Uruchomiona zostanie cała machina odwoławcza, co może zaszkodzić nie tylko sądom czy prokuraturze, ale w wielu przypadkach także pokrzywdzonym. Niejednokrotnie zdarza się, że – np. ze względów odszkodowawczych – w interesie pokrzywdzonego leży szybkie zakończenie postępowania przygotowawczego. Konkurencja uprawnień pokrzywdzonego i zawiadamiającego może nie tylko przedłużać stan nieprawomocności orzeczenia prokuratora, ale również narazić pokrzywdzonego na realne straty finansowe.

Wydaje się, że dokonywanie tego typu zmian w k.p.k. nie było potrzebne. Skoro jednak zdecydowano się na rozszerzenie uprawnień zażaleniowych, stosowne zmiany należało przeprowadzić poprzez racjonalne rozszerzenie definicji pokrzywdzonego (wyeliminowanie wymogu „bezpośredniości”) lub przynajmniej uregulowanie prymatu pokrzywdzonego nad zawiadamiającym, tj. umożliwienie aktywności procesowej tego ostatniego wyłącznie w przypadku, gdy mamy do czynienia z przestępstwem „bez pokrzywdzonego”.

Ponieważ tego całkowicie zaniechano, można się spodziewać, że w niedalekiej przyszłości sędziowie i prokuratorzy „na własnej skórze” przekonają się, jak dalece nietrafna była koncepcja ustawodawcy.