Jak widzą tak piszą

Sławomir Różycki

” src=”http://nawokandzie.ms.gov.pl/wp-content/uploads/2012/08/31._sedzia_rozycki_07-150×150.jpg” alt=”Fot. Krzysztof Wojciewski” width=”150″ height=”150″ />Niemal codziennie możemy czytać w prasie o opieszałości sądów, przewlekłości postępowań, o braku profesjonalizmu sędziów. Na ile te opinie są prawdą? I jak wizerunek sądownictwa poprawić?

1. Jakiś czas temu znajoma poprosiła mnie, żebym poszedł na ogłoszenie wyroku w jej sprawie. Sama nie mogła być obecna z powodu nagłego wyjazdu. Miała wprawdzie pełnomocnika, ale wolała, żebym to ja zreferował jej ustne motywy rozstrzygnięcia. Chętnie się zgodziłem, gdyż od zakończenia aplikacji zasiadywałem zawsze po „drugiej” stronie stołu sędziowskiego. Tym razem mogłem wejść na salę w charakterze publiczności i zobaczyć, jak sąd postrzegany jest przez strony procesu. Nie byłem już aplikantem wpatrzonym w swojego patrona, a sędzią z doświadczeniem i wyrobionym warsztatem pracy. Co zobaczyłem?

2. Pierwsza sprawa na wokandzie, młoda sędzia przychodzi punktualnie, ale sprawę wywołuje z piętnastominutowym opóźnieniem. Strony wchodzą na salę i stają przy swoich stolikach. Wydaje się, że sędzia zupełnie je ignoruje. Nie patrząc w kierunku obecnych bardzo cicho mówi coś do protokolantki. Z pojedynczych słów, które do mnie docierają, orientuję się, że dyktuje stawiennictwo stron. Bez słowa, nadal nie spoglądając na salę, bierze kartkę papieru i odczytuje… postanowienie. Możemy zatem usiąść. Obecni na sali adwokaci są równie zdezorientowani jak ja. Miał być przecież wyrok. Dopiero po chwili okazuje się, że to postanowienie… w przedmiocie wynagrodzenia biegłego. Sędzia odkłada postanowienie, bierze kolejną kartkę i beznamiętnie odczytuje: „Wyrok w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej…”. Wstajemy na równe nogi. Po odczytaniu sentencji natychmiast przechodzi do ustnych motywów rozstrzygnięcia. Znowu siadamy. W końcu pierwszy kontakt wzrokowy z obecnymi na sali, ale na krótko, aby tylko stwierdzić, że dwa istotne dla rozstrzygnięcia fakty nie budzą wątpliwości. Reszta motywów orzeczenia wypowiedziana, w zasadzie wyrecytowana, ze wzrokiem utkwionym w monitor na stole sędziowskim.

Znajoma sprawę wygrała, ale nie dowiedziałem się, dlaczego. Wyszedłem zażenowany. Czy ja również tak prowadzę sprawy? Co sobie myślą o nas, sędziach, adwokaci, radcowie prawni albo zwykli ludzie, którzy spotykają w sądach takie „autorytety społeczne”? Przecież można by popatrzeć na osoby, do których się mówi, protokół podyktować na głos, zapowiedzieć postanowienie, potem wyrok, chociaż trochę modulować głos w trakcie odczytywania i uzasadniania wyroku. Mój odbiór Sądu, przy tak prostej czynności, byłby znacznie bardziej korzystny.

3. Od tego czasu minęły już dwa lata. W swojej praktyce zawodowej zacząłem przywiązywać większą wagę nie tylko do jakości orzecznictwa, ale również do tych szczegółów zewnętrznych, do pewnego rytuału obowiązującego na sali rozpraw. Staram się nie popadać w rutynę, wyrażać się jasno i zrozumiale zarówno dla pełnomocników, jak i stron, które na co dzień z prawem nie mają styczności. Uważam, że nie tylko sprawiedliwe wyroki, ale również, a może przede wszystkim, zachowanie sędziego na sali rozpraw, sposób zwracania się do stron, ubiór itp. mają istotny wpływ na wizerunek sądownictwa.

Oczywiście, w przypadku zwykłych, „niemedialnych” spraw, będzie to wizerunek ukształtowany w oczach strony. Trzeba jednak pamiętać, że wizerunek sądów zależy od społecznego odbioru konkretnych sędziów. Strona po powrocie do domu zrelacjonuje zachowanie „swojego” sędziego i osoby z jej otoczenia będą następnym osobom powtarzać, że takie są sądy. W ten sposób kształtuje się wizerunek całego wymiaru sprawiedliwości.

Jeżeli widzowie oglądają w telewizji sprawozdanie z sali rozpraw i widzą sędziego w porozpinanej todze, zwiniętym żabocie, łańcuchu zwisającym gdzieś na brzuchu, to tak odbierają wszystkich sędziów. Jeżeli do tego wydaje on kontrowersyjny wyrok, beznamiętnie i niedbale odczytuje ustne motywy rozstrzygnięcia, to dziennikarze nie muszą już takiego sprawozdania w ogóle komentować, żeby skutecznie skrytykować wyrok, jak i cały wymiar sprawiedliwości.

4. Z obserwacji przekazów medialnych dotyczących sądownictwa oraz analiz badań opinii społecznej wyłania się czarny obraz polskiego sądu. Niestety, w pewnej mierze winni są temu sami sędziowie. I chociaż jest oczywiste, że wydawane przez nas wyroki muszą być zgodne z prawem, czyli niekoniecznie z oczekiwaniami społecznymi (a de facto medialnymi), to sposób, w jaki zaprezentujemy się na sali rozpraw, w jaki ogłosimy i uzasadnimy wyrok, zależy już wyłącznie od nas. A to właśnie nasze zachowanie w dużej mierze wpływa na wizerunek polskich sądów. Dlatego starajmy się nie popadać w rutynę pamiętając, że to, co dla sędziego jest codzienną praktyką, dla stron postępowania jest ich indywidualną, życiową sprawą.

Warto przywiązywać większą wagę do sposobu prowadzenia rozpraw, ogłaszania i uzasadniania orzeczeń, pouczania stron. Należy się oczywiście dostosować do charakterystyki pracy w poszczególnych wydziałach, do konkretnych stron postępowania, niemniej jednak dążenie do poprawy wizerunku sądownictwa powinno być naszym wspólnym celem. Ostatecznie bowiem właściwy wizerunek przekłada się na szacunek do sędziów i respektowanie orzeczeń.

Autor jest sędzią Sądu Rejonowego w Trzebnicy