Jakie zmiany w procedurze karnej?

Konferencja Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego poświęcona kierunkom zmian w post

Fot. Krzysztof Wojciewski

Usprawnienie postępowania przy jednoczesnym zagwarantowaniu dojścia do prawdy materialnej i przestrzeganiu gwarancji  procesowych – to główny cel, jaki w pracach nad prawem karnym procesowym stawia sobie Komisja Kodyfikacyjna.

30 marca br. w Ministerstwie Sprawiedliwości odbyła się konferencja Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego poświęcona kierunkom zmian w postępowaniu karnym. Konferencję prowadził przewodniczący Komisji, prof.

, oraz jej wiceprzewodniczący, prof. Piotr Hofmański. W obradach wzięli udział członkowie kierownictwa resortu sprawiedliwości, z ministrem Krzysztofem Kwiatkowskim i wiceministrami Stanisławem Chmielewskim, Krzysztofem Kluzem oraz Zbigniewem Wroną, jak również naukowcy zajmujący się procedurą karną.
Spotkanie rozpoczęto od prezentacji referatów przedstawiających niedomagania postępowania karnego oraz propozycje ewentualnych zmian w przepisach.

Cztery propozycje zmian

W pierwszym referacie prof. Jerzy Skorupka, kierownik Katedry Postępowania Karnego Uniwersytetu Wrocławskiego, przedstawił m.in. warunki konieczne dla prawidłowego biegu postępowania. Zaliczył do nich: zaktywizowanie oskarżyciela publicznego, nałożenie ciężaru dowodu na podmiot zgłaszający dowód, zapewnienie obligatoryjnej obrony w postępowaniu sądowym, eliminowanie z procesu dowodów uzyskanych w sposób sprzeczny z ustawą, wprowadzenie instytucji sędziego do spraw postępowania przygotowawczego, a także wprowadzenie obligatoryjnego posiedzenia przygotowawczego przed rozprawą główną, na którym strony przedstawiają dowody do przeprowadzenia na rozprawie. Prof. Skorupka podkreślił konieczność nałożenia wyłącznie na oskarżyciela, a nie również na sąd, jak ma to miejsce obecnie, obowiązku dowiedzenia faktu popełnienia przestępstwa przez oskarżonego.

Autor drugiego referatu, prof. Cezary Kulesza, kierownik Katedry Postępowania Karnego Uniwersytetu w Białymstoku, wskazał, że nie sposób dokonać radykalnego przyspieszenia obu etapów procesu – przygotowawczego i sądowego. Problem procedury karnej to, według niego, brak odpowiedzialności prokuratora za wynik procesu, co sprzyja przewlekłości postępowania. Związanie sądu odstąpieniem oskarżyciela publicznego od wniesionego oskarżenia (skutkiem odstąpienia byłby wyrok uniewinniający) przyczyniłoby się do zwiększenia tej odpowiedzialności.

Trzeci referent, sędzia Sądu Najwyższego dr Dariusz Świecki, do czynników powodujących przewlekłość postępowania karnego zaliczył m. in. konieczność protokołowania wszystkich czynności, nadmierne rozbudowanie postępowania dowodowego oraz obowiązek udziału oskarżonego w rozprawie. Jego zdaniem, usprawnienie postępowania sądowego można osiągnąć przenosząc odpowiednie regulacje z postępowania uproszczonego do zwyczajnego. Należy postulować przy tym uproszczenie postępowania zwyczajnego, a w konsekwencji zlikwidowanie trybu uproszczonego oraz przyspieszonego. Docelowo postępowanie powinno toczyć się w jednym z trzech trybów: zwyczajnym, nakazowym i prywatnoskargowym.

Ostatni referat, wygłoszony przez prof. Andrzeja Siemaszkę, dyrektora Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości, analizował bieg spraw karnych w polskim wymiarze sprawiedliwości. Z przedstawionych danych wynika, że aż 98 proc. dochodzeń i śledztw prowadzonych jest przez policję, a tylko 2 proc. przez prokuraturę (z reguły dotyczą one przestępczości zorganizowanej). 40 proc. postępowań w 2009 r. kończyło się wniesieniem aktu oskarżenia, 20 proc. było umarzanych z powodu niewykrycia sprawcy. Postępowanie w prokuraturach rejonowych trwa średnio około miesiąca, w okręgowych – od trzech do pięciu miesięcy. Na jednego prokuratora rejonowego przypadają średnio 273 sprawy rocznie. Postępowania w sądach trwają przeciętnie cztery miesiące (w sądach okręgowych – 5,4 miesiąca). W ubiegłym roku ponad tysiąc spraw w sądach rejonowych i ok. stu w okręgowych trwało dłużej niż osiem lat.

Kontradyktoryjność a konsensualizm

W dyskusji po wysłuchaniu referatów prok. Aleksander Herzog zaapelował o rozwagę w pracach legislacyjnych prawa karnego. – Stabilizacja prawa jest istotną wartością, tymczasem w k.p.k. w ciągu 12 lat dokonano aż 60 zmian – zauważył. Pod rozwagę obecnych na konferencji poddał pytanie, czy celem prac Komisji ma być wyłącznie przyśpieszenie postępowania, czy również zachowanie zasady kontradyktoryjności. Jak zauważył, prawie 4/5 spraw karnych odbywa się dziś bez udziału prokuratora, co nie służy jej realizacji.

Prof. Romuald Kmiecik, kierownik Katedry Kryminalistyki i Prawa Dowodowego UMCS, obrazowo przyrównał polską procedurę karną do wydmy nadmorskiej, która zmienia swój kształt zależnie od tego, skąd „wieją wiatry”. Jak zauważył, wielka popularność konsensualizmu wśród sędziów i prokuratorów nie może dziwić, gdyż dzięki negocjacjom i ugodom mają oni mniej pracy. Taka praktyka ze sprawowaniem wymiaru sprawiedliwości ma jednak niewiele wspólnego. Profesor przestrzegł przed nadmiernym rozbudowywaniem konsensualizmu i zauważył, że w procedurach wielu państw jest on traktowany jak zło konieczne.

Innego zdania był sędzia Sądu Najwyższego Michał L askowski. Stwierdził on, że coraz więcej spraw (z wyjątkiem zbrodni) powinno rozstrzygać się w trybie ugodowym, zaś jedynym celem zmian przygotowywanych przez Komisję Kodyfikacyjną powinno być właśnie usprawnienie postępowania. Jego przewlekłość jest często efektem nieprawidłowości organizacyjnych i kadrowych wiążących się z ograniczonymi możliwościami skarbu państwa, a nie tylko słabości przepisów.

Dr Sławomir Steinborn z Katedry Prawa Karnego Procesowego i Kryminologii Uniwersytetu Gdańskiego zauważył z kolei, że wyroki zapadające w trybie konsensualnym bywają surowsze od tych wydawanych w zwykłym trybie – zwłaszcza, że do ugody dochodzi często w wyniku swoistego „dyktatu” prokuratora.

Za dużo baroku

W swoich wystąpieniach uczestnicy konferencji dużo uwagi poświęcili kwestii organizacji postępowania przygotowawczego.
W opinii prof. Katarzyny Dudki z Katedry Postępowania Karnego UMCS, prokuratorzy dokonują czynności czasami niepotrzebnych i wnoszą o przeprowadzenie każdego dowodu, gdyż boją się, że sąd zwróci im sprawę do uzupełnienia. Sąd I instancji zwraca zaś sprawę w obawie, by sąd odwoławczy nie uchylił wyroku z powodu nieuwzględnienia wszystkich okoliczności. Prof. Dudka przeanalizowała 660 spraw karnych. Tylko w 160 z nich przeprowadzono rozprawy – i było ich 725. Średni odstęp między jedną a drugą rozprawą sięgał dwóch miesięcy. Oznacza to, że tam, gdzie dochodziło do rozpraw, postępowanie trwało co najmniej półtora roku.

Prof. Ryszard Stefański, kierownik Katedry Prawa Karnego w Wyższej Szkole Handlu i Prawa, przypomniał, że w sprawie tzw. „ośmiornicy” tymczasowe aresztowanie trwało 10 lat. W wielu przypadkach sprawy karne toczą się więc znacznie dłużej, niż wynika to z raportu Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości. Najważniejszym wyzwaniem, zdaniem profesora, jest dziś zreformowanie postępowania przygotowawczego. W obecnej praktyce sąd jest nie tyle organem orzekającym, co weryfikującym ustalenia dokonane przez policję i prokuratora.

Według dr. Michała Rusinka z Katedry Postępowania karnego UJ, należy – przy zachowaniu gwarancji dojścia do prawdy materialnej – skłonić prokuratorów do większej aktywności. Pożądane byłoby także upoważnienie sądu do zgłaszania dowodów z urzędu. Jak z kolei zauważyła prok. Grażyna Stanek, wicedyrektor Departamentu L egislacyjno- Prawnego resortu sprawiedliwości, mamy dziś „barokowo rozwinięte” postępowanie przygotowawcze, w dużej mierze powtarzane potem przed sądem, skutkiem czego jest jego niepotrzebne przedłużanie w czasie.

Szybkość nie za wszelką cenę

– Zwiększenie szybkości postępowania jest bardzo cennym dobrem, ale nie może prowadzić do pogorszenia standardów wymiaru sprawiedliwości – podkreśliła w swoim wystąpieniu dr Maria Jeż-Ludwichowska z Katedry Postępowania Karnego UMK. Wskazała, że przyczyną wielu problemów związanych ze sprawnością postępowań karnych jest zła organizacja pracy organów ścigania i sądów. – W ściganiu przestępstw bierze udział nie więcej niż jedna trzecia ogólnej liczby prokuratorów. Jeśli chodzi o sędziów, to kiedyś wychodzili oni z pracy o godz. 18-tej, teraz wychodzą ok. południa – mówiła Jeż-Ludwichowska.

Dr Andrzej Sakowicz z Katedry Prawa Karnego Uniwersytetu w Białymstoku uznał, że przy dużych różnicach w obciążeniu sądów i długości rozpatrywania spraw, zasadne byłoby przyjęcie pensum dla sędziów, jak również terminu instrukcyjnego na rozpoznanie sprawy w pierwszej instancji. Podkreślił, że ciężar dowodu w postępowaniu spoczywa nie na sędziach, lecz na oskarżycielu publicznym – i to on winien wykazywać się w tym względzie największą aktywnością.

Uczestnicy konferencji rozważali też zasadność wprowadzenia zasady stanowiącej, że udział oskarżonego w rozprawie jest jego prawem, a nie obowiązkiem. Sędzia Dariusz Świecki przypomniał, że oskarżeni nie stawiają się na pierwsze terminy rozpraw, zaś doprowadzenia są często nieskuteczne. Zdaniem dr. Kuleszy dobrze byłoby jednak, gdyby oskarżony „zobaczył” wymiar sprawiedliwości, zanim ten wymierzy mu karę, dlatego rezygnacja z obowiązkowego udziału oskarżonego w rozprawie nie wydaje się uzasadniona.

W końcowym wystąpieniu wiceprzewodniczący Komisji Kodyfikacyjnej prof. Piotr Hofmański wskazał, że celem działań Komisji jest usprawnienie postępowania, nie zaś doktrynalne przestrzeganie takiej czy innej zasady, wedle której miałoby być prowadzone. Jak podkreślił, żadne zmiany w postępowaniu karnym nie mogą naruszyć podstawowej wartości, jaką jest sprawiedliwość – a więc realizacja zasady prawdy materialnej.

– Zapewniam, że Komisja Kodyfikacyjna zamierza pełnić rolę swoistego hamulca w stosunku do zamierzeń legislacyjnych, nie tylko resortu sprawiedliwości, ale i posłów. Ilość projektów zmian procedury karnej będących w obiegu nieco nas bowiem przeraziła – stwierdził, podsumowując konferencję, prof.

.

Nie zmieniajmy dla samej zmiany

Rozmowa z prof. Andrzejem Zollem, przewodniczącym Komisji Kodyfikacyjnej Prawa KarnegoW ostatnich latach pojawia się bardzo dużo zmian w przepisach. Prawo musi być wysoce niedoskonałe, skoro ciągle chcemy je zmieniać?
Wiele z tych propozycji jest niepotrzebnych. Można zmieniać interpretację prawa, zastanowić się, dlaczego aktualne unormowanie nie prowadzi do dobrych rezultatów. Przyczyny niedostatecznej sprawności postępowania karnego wcale nie muszą tkwić w treści normy, często w grę wchodzą problemy organizacyjne. Należałoby zastanowić się nad ich rozwiązywaniem, zamiast od razu proponować zmianę przepisów – co jest najłatwiejsze do zrobienia, ale często nie daje żadnych rezultatów. Stabilność jest bardzo ważną zaletą prawa i powinniśmy do niej dążyć.

Mimo dziesiątek nowelizacji k.p.k. niewiele zmieniło się na lepsze, postępowania wciąż trwają latami.
Widać więc, jak mało skuteczne są zmiany tych przepisów. Dlatego zmieniajmy rzadziej, ale mądrze, nie dla samej zmiany. Komisja Kodyfikacyjna zrezygnowała np. z wprowadzenia do porządku prawnego instytucji sędziego śledczego, bo uznała, że to nie przyniesie żadnych pozytywnych rezultatów. Mieliśmy już w polskim prawie sędziów śledczych, ich funkcjonowanie było krytykowane i nie stanowiło remedium na bolączki wymiaru sprawiedliwości.

Tylko co trzeci prokurator zajmuje się obecnie ściganiem przestępców. Co można na to poradzić?
Prokuratorzy nie chodzą na wszystkie sprawy, to oczywiście jest niedobre zjawisko. Od niedawna mamy niezależnego Prokuratora Generalnego, który nie jest już organem politycznym, to on powinien się zastanowić, jak poprawić organizację pracy prokuratury.