Bitwa o podpis, wojna o nadzór

rys. Łukasz Jagielski

Sędziowie wygrali potyczkę w kampanii zmierzającej do ograniczenia władzy ministra nad sądami. Decyzji o przeniesieniu sędziego nie podpisze już wiceminister. Cała wojna może przynieść jednak więcej szkody niż pożytku. Zwycięstwo jest ważne, choć dość słabe. Oparto go na kruczku prawnym, a nie na słuszności argumentów. Rozstrzygający ten spór Sąd Najwyższy w pełnym składzie stwierdził, że postanowienie o przeniesieniu sędziego na inne miejsce służbowe wbrew jego woli, ze względu na możliwy wpływ takiego postanowienia na standard niezawisłości sędziowskiej, nie jest zwykłą decyzją administracyjną. A zatem nie obowiązuje tu generalna w administracji zasada, że szefa organu może w części prac wyręczyć jego

Tagi:

Czekając na Godota

rys. Łukasz Jagielski

Mamy doręczeniowe perpetuum mobile. Sądy same dzwonią do stron, by powiadomić je o terminach rozpraw. Prokuratorzy wożą apelacje służbowymi samochodami, zaś adwokaci i ich klienci przeczesują miasto w poszukiwaniu punktów odbioru korespondencji sądowej. Promienie słońca leniwie przebijają się przez szybę, rozgrzewając moje zmarznięte zimą ciało. Za oknem, w miejsce śnieżnych bałwanów, widać pierwszych rowerzystów. W powietrzu czuć wiosnę… W takich momentach wyobraźnia działa ze zdwojoną intensywnością. Pod zmrużonymi powiekami pojawia się obraz wypełnionych wiatrem żagli. Ach, wyruszyłoby się w morską podróż… Tylko, jak co roku, przeszkodą jest ten przeklęty prawniczy kalendarz przypominający, że jednak trzeba iść do sądu. A może tym razem się uda? Sięgam