Prokuratorzy, porozmawiajmy

Tagi:

32. Dubois OK_fmtNowelizacja procedury karnej to historycznie największa szansa prokuratury, by się unowocześnić. Więc zamiast przyjmować postawy płaczek oczekujących na pogrzeb prokuratury, oskarżyciele powinni znaleźć skuteczny pomysł na ewolucję swojej instytucji.

Jeśli chcemy sprowokować dyskusję, to najlepiej trochę rozzłościć liderów prowokowanej grupy i poskakać po ich ambicjach. W felietonie „Popłoch w prokuraturze” w „Na wokandzie” sprzed pół roku napisałem, że oskarżyciele obawiają się nadchodzących zmian procedury karnej, krytykując przy tym wypowiedzi prokuratora Jacka Skały. Najprostszy sposób okazał się skuteczny. Natychmiast zareagował… prokurator Tomasz Salwa, jego kolega ze związku zawodowego i opublikował w ostatnim wydaniu kwartalnika swoją polemikę.

Dziękuję Panu. Dotychczas miałem okazję wymieniać poglądy z kolegami prokuratorami na temat nadchodzących zmian w przerwach pomiędzy rozprawami. Dzięki Panu możemy rozmawiać o tym publicznie. To się nazywa demokracja.

W replice czytam, że – z uwagi na głoszone przeze mnie poglądy, a zwłaszcza niedocenianie felietonistyki prokuratora Jacka Skały – nie powinienem publicznie wypowiadać się na temat prokuratury. Szanowny Adwersarzu, przywdziewając szaty reformatora i krytykując swoją firmę za skostniałość, sam sięga Pan po metody z minionego okresu. Pozbawianie oponentów prawa do wyrażania poglądów to podstawowa metoda systemu, którego zaszłości chce Pan eliminować. Panie Prokuratorze, nie idźmy tą drogą! Każdy może rozmawiać o kondycji adwokatury czy sądów, i uprawnienie to nie zanika, gdy zbliżamy się do fortyfikacji prokuratury. Pana firma jest nadal instytucją publiczną, ale nawet gdyby ją przekształcić w dobro prywatne Skała&Salwa Co., to prawo do wyrażania poglądów na jej temat też nie zniknie. Zamiast polemiki chciałby Pan zapewne delektować się peanami na cześć Jacka Skały. Tak się jednak nie da.

Uważa Pan, że mój głos to jedynie przekaz z krzywego zwierciadła, oceniający stan prokuratury z perspektywy interesów adwokatów jako grupy zawodowej. Czytam z tego, że – Pańskim zdaniem – w interesie adwokatury jest atakowanie prokuratury i jej osłabianie. Jest Pan w błędzie! I gubi Pan tak ważną w naszym zawodzie umiejętność odróżniania wrogów od przyjaciół. Oczywiście, nasze profesje stoją w naturalnej opozycji, jednak efektem sądowych batalii zawsze winno być dobro wymiaru sprawiedliwości. A jeśli chodzi o zwycięstwo, to prawdziwie cieszy ono wtedy, gdy przychodzi po walce z równym przeciwnikiem.

I jeszcze jedno. Żyjemy w Polsce. Sprawne organy ścigania to również gwarancja naszego bezpiecznego i normalnego życia, czego rękojmię daje dobrze funkcjonująca prokuratura.

Oceniając obecną kondycję prokuratury, obaj jesteśmy zgodni, że daleko jej do doskonałości. Pan dopatruje się tego w złych przepisach, zbyt małej ilości etatów i zaniżonym budżecie. Ja zgadzam się z tą diagnozą. Twierdzę jednak, że to nie jedyne powody. Złe przepisy i brak pieniędzy utrudniają działanie, jednak go nie uniemożliwiają. Wszystkie adwokackie firmy funkcjonują w oparciu o te same przepisy, ale tylko niektóre odnoszą sukces rynkowy. Wiele zależy bowiem od ludzi i umiejętności zarządzania, czego Pan, Panie Prokuratorze, w swoich rozważaniach nie dostrzega.

Najlepszą metodą sprawdzenia, czy jakiś organizm chce się rozwijać, jest zbadanie, jak reaguje na informacje o zachowaniach, które go kompromitują. Jeśli eliminuje błędy, to oznacza, że jest zdolny do ewolucji. Jeśli nie chce się samooczyszczać, to tak naprawdę interesuje go wyłącznie trwanie. Wielokrotnie testowałem ten mechanizm pisząc do prokuratur o naruszeniach prawa przez jej pracowników. Odpowiedzi w większości przypominały bardziej humor zeszytów szkolnych niż merytoryczną polemikę. Brak szacunku dla zasad nie jest najlepszą wróżbą dla wewnętrznych zmian.

W swojej polemice twierdzi Pan, że krytykuję prokuratora Skałę za to, że odważył się mówić o niedoskonałości w prokuraturze. Chapeaux bas, że ma odwagę mówić o tym, że jego pracodawca nie jest gotów do nadchodzących wyzwań. Ale czy zmiany systemowe powinno się wstrzymywać, jeśli któraś z grup nie jest na nie gotowa? Czy też owa grupa powinna jak najszybciej dostosować się tak, by nie być hamulcowym wymiaru sprawiedliwości?

Sam Pan napisał, że w prokuraturze nadal obowiązują regulacje z okresu totalitarnego. Jeśli 25 lat wolnej Polski nie wystarczyło na zmiany, to sam musi Pan przyznać, że mamy do czynienia z niezłą skamieliną.

Cenię odpowiedzialność prokuratora piszącego o zapaści prokuratury, ale krytykuję go za to, że przyjmuje postawę płaczki oczekującej na pogrzeb prokuratury, zamiast znaleźć skuteczny pomysł na jej ewolucję. Nowelizacja procedury karnej to historycznie największa szansa prokuratury, by się unowocześnić.

Napisał Pan, że czytał mój tekst z rozbawieniem. Lubię żartować, ale akurat w tym felietonie starałem się być poważny. Może rozbawiała Pana końcówka, w której stwierdzam, że sytuacja nie jest wszak beznadziejna, bo jeśli prokuratura nie da sobie rady, to zawsze może… wynająć adwokata. Otóż zapewniam, że to żaden żart, tylko zwyczaj powszechnie stosowany na wyspach brytyjskich. Tam prokuratorzy koncentrują się na prowadzeniu postępowań karnych, zaś w dużych procesach przed sądem korzystają z usług wynajętych adwokatów.

Na koniec, Panowie Prokuratorzy, proszę się nie obrażać za to, że Panów zaczepiam i prowokuję. U mnie to przejaw sympatii. Bo dobrze jest rozmawiać, zaś tej rozmowy w oficjalnych kontaktach prokuratorsko-adwokackich boleśnie brakuje.