Zwolnienie gorsze od choroby

44. fotograf-plock-173_optDo przewlekłości postępowań sądowych przyczyniają się wadliwe rozwiązania organizacyjno-prawne, w tym sposób usprawiedliwiania niestawiennictwa na wezwanie (zawiadomienie) organu prowadzącego postępowanie – pisze sędzia.

Powszechnie wiadomo, że zaświadczenie lekarskie jest w stanie zapewnić realizację nie tylko funkcji związanej z ochroną zdrowia i prawidłową rekonwalescencją, ale pozwala też ochronić osobę, której dotyczy, przed obowiązkami prawnymi. Lekarze nie zawsze potrafią lub chcą odnaleźć i wyważyć właściwe proporcje między tymi konsekwencjami. Niesłusznie stawiają też na ogół znak równości między niezdolnością do pracy a niemożnością wypełnienia obowiązku lub skorzystania z uprawnienia procesowego.

W procesie karnym czynności, co do zasady, nie przeprowadza się, gdy osoba zobowiązana lub uprawniona do udziału w niej usprawiedliwiła należycie niestawiennictwo (art. 117 § 2 k.p.k.). Wykazanie „należytości” usprawiedliwienia niestawiennictwa powodowanego chorobą wymaga, zgodnie z art. 117 § 2a k.p.k., przedstawienia zaświadczenia wystawionego przez lekarza sądowego, potwierdzającego niemożność stawienia się. Tak samo w postępowaniu cywilnym, usprawiedliwienie niestawiennictwa z powodu choroby stron, ich przedstawicieli ustawowych, pełnomocników, świadków i innych uczestników postępowania wymaga, zgodnie z art. 2141 k.p.c., przedstawienia zaświadczenia potwierdzającego niemożność stawienia się na wezwanie lub zawiadomienie sądu, wystawionego przez lekarza sądowego.

Jednak tego, co powinien potwierdzić lekarz sądowy i w jaki sposób ma to uczynić w wydanym zaświadczeniu, nie określają ani przepisy kodeksowe, ani ustawa z dnia 15 czerwca 2007 r. o lekarzu sądowym, ani też wydane z upoważnienia tej ustawy rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości z dnia 15 stycznia 2008 r. w sprawie wzoru zaświadczenia wystawianego przez lekarza sądowego oraz wzoru rejestru wystawionych zaświadczeń.

Brak możliwości weryfikacji

Z formuły i treści wzoru tego zaświadczenia, stanowiącego załącznik nr 1 do wskazanego wyżej rozporządzenia, wynika, że lekarz sądowy zaświadcza, iż osoba wezwana (zawiadomiona) w określonej sprawie cywilnej lub karnej nie może stawić się w określonym dniu z powodu choroby o danym numerze statystycznym. Wydane w trybie określonym przez prawo zaświadczenie „potwierdzające”, którego przedstawienie odpowiada de lege lata „należytemu” usprawiedliwieniu niestawiennictwa, nie wyjaśnia tym samym, czy lekarz sądowy ustalił przyczynę o charakterze zdrowotnym, która nie pozwala danej osobie opuścić miejsce pobytu i udać się do miejsca wskazanego w wezwaniu (zawiadomieniu) bądź ogranicza zdolność funkcjonalną do zrealizowania przynależnego tej osobie obowiązku lub uprawnienia procesowego. A jest to kwestia o charakterze zasadniczym.

50. zaświadczenie leka_optPierwsza okoliczność nie wyłącza przeprowadzenia czynności procesowych, tylko implikuje konieczność podjęcia określonych działań o charakterze organizacyjnym i/lub procesowym, pozwalającym pokonać przeszkodę (np. w trybie tzw. przesłuchania na odległość) lub przeprowadzić niezbędną czynność procesową w miejscu pobytu osoby, której wydane zaświadczenie dotyczy. Z kolei ustalenie, że osoba, której wydawane zaświadczenie dotyczy, nie doznaje ograniczeń w dotarciu do miejsca czynności procesowych, ale ma ograniczoną zdolność wykonania obowiązku procesowego o określonym charakterze lub zrealizowania odpowiedniego uprawnienia procesowego, jest przecież jedynie wskazaniem do przeprowadzenia danej czynności w sposób odpowiedni do charakteru tej okoliczności (skrócenie czasu czynności, przeprowadzenie jej w określonych warunkach, zapewnienie obecności lekarza). Niezdolność bezwzględna zmusza natomiast organ prowadzący do podjęcia odpowiednich decyzji umożliwiających rzetelne przeprowadzenie postępowania (zasięgnięcie opinii, wyznaczenie pełnomocnika z urzędu, zwrócenie się do właściwego organu lub instytucji).

Otrzymując zaświadczenie o treści odpowiadającej obowiązującemu wzorowi organ prowadzący nie tylko nie uzyskuje informacji o faktach lub okolicznościach istotnych dla postępowania i ich uwarunkowaniach, ale, co gorsza, sam nie może ich ustalić. Przedstawione zaświadczenie „potwierdzające” niemożność stawienia się nie zawiera bowiem żadnych istotnych danych (a więc także uprawdopodobniających jego niemiarodajność czy niezasadność) podlegających weryfikacji przez sąd – wprost lub z udziałem biegłego. Organowi pozostaje sprawę odłożyć na półkę na czas wskazany w zaświadczeniu.

Determinacja osób zainteresowanych przewlekłością postępowania pozwala zaświadczenia lekarza sądowego przedkładać w nieskończoność. Nie chodzi przy tym, jak widać, o nierzetelność czy nieprawidłowość zaświadczeń wystawianych przez lekarzy sądowych, tylko o nieodpowiednie instrumenty prawne, uniemożliwiające racjonalne działanie i niepozwalające w należyty sposób chronić interes publiczny oraz prawa obywateli. Zamiast rozwiązania problemu zasłaniania się bez konsekwencji zaświadczeniami lekarskimi, prawodawca z uporem ordynuje jedynie jego skomplikowanie. Nie wiadomo dlaczego zdecydował się dotychczas uwzględnić jedynie część postulatów zgłaszanych de lege ferenda (zob. D. Wysocki „Przewlekłość procesu karnego”, Zakamycze 2001, s. 104-132 i 211).

Zaświadczenie do zmiany

Przyjęta formuła, w której organ prowadzący postępowanie z założenia pozbawiony jest możliwości ustalenia, czy lekarz sądowy daje w pełni miarodajne świadectwo, jest niewłaściwa. Trzeba w należyty sposób określić wymagania, jakim powinno odpowiadać wydawane w takim trybie zaświadczenie i jego przydatność dla prowadzonego postępowania. Obowiązujący aktualnie urzędowy wzór zaświadczenia, który nie wymaga ustalenia charakteru ani stopnia ograniczenia możliwości stawiennictwa uczestnika procesu lub uczestniczenia przez niego w czynności postępowania, musi zostać zmieniony.

Zacząć należy jednak od tego, że nieprawidłowa jest sama koncepcja zaświadczenia potwierdzającego, przyjęta w art. 2141 k.p.c. i w art. 117 § 2a k.p.k. Z logicznego punktu widzenia, potwierdzenie niemożności stawienia się na wezwanie lub zawiadomienie organu prowadzącego postępowanie może bowiem nastąpić w sytuacji, gdy ktoś już stwierdził ten fakt. Tymczasem faktu takiego nikt nie stwierdza. Uczestnik postępowania chcący usprawiedliwić swoje niestawiennictwo w sądzie udaje się do lekarza po zwolnienie od pracy, które nie jest równoznaczne z niezdolnością do wypełnienia obowiązku czy też zrealizowania uprawnienia procesowego. Z takim zwolnieniem uczestnik postępowania udaje się następnie do lekarza sądowego w celu wydania zaświadczenia „potwierdzającego niemożność stawienia się”. Prawodawca uprawnia tym samym lekarza sądowego do potwierdzenia, że niezdolność do pracy odpowiada niemożności sprostania obowiązkowi czy skorzystania z uprawnienia procesowego, co oczywiście prawdą nie jest. Nie chodzi więc o zwykły jedynie przerost formy nad treścią, przejaw skłonności do zbiurokratyzowania życia publicznego. Rozwiązanie, w myśl którego zwolnienie od pracy skutecznie chroni przed prawem i procedurami prawnymi, jest po prostu absurdalne.

Możliwe wszakże, że prawodawca założył, iż lekarz sądowy w wydanym zaświadczeniu potwierdza jedynie twierdzenie uczestnika postępowania o niezdolności do stawiennictwa. W takim wypadku byłaby to jednak konstrukcja zupełnie niezrozumiała. Należałoby bowiem przyjmować, że najpierw oświadczenie o niemożności stawienia się uczestnik postępowania musi złożyć sam, ze skutkiem procesowym.

Lekarz sądowy nie powinien niczego potwierdzać, tylko kompetentnie stwierdzać, czy uczestnik postępowania, pomimo wady wrodzonej, choroby lub uszkodzenia organizmu (niepełnosprawności), jest w stanie wypełnić przynależny obowiązek lub zrealizować określone uprawnienie procesowe – w jaki sposób, w jakim zakresie, stopniu lub na jakich warunkach. Zaświadczenie lekarza sądowego ma dawać miarodajne świadectwo tego, czy dana osoba jest w stanie przybyć na wezwanie (zawiadomienie) organu prowadzącego postępowanie sama, ewentualnie przy zapewnieniu jej odpowiedniej opieki lub pomocy, czy jest w stanie zrealizować przynależny obowiązek lub uprawnienie procesowe bezwarunkowo, czy też po zapewnieniu określonych warunków, starań lub środków. Zaświadczenie takie powinno też zawierać umotywowanie stanowiska. Realizacja tego postulatu wymaga zatem zmiany art. 2141 k.p.c. i art. 117 § 2a k.p.k., przez zastąpienie w ich treści słowa: „potwierdzającego”, słowem „stwierdzającego”.

Dostosowanie stanu prawnego do istniejącej potrzeby wymaga ponadto zastąpienia obecnego rozporządzenia w sprawie wzoru zaświadczenia i wzoru rejestru zaświadczeń rozporządzeniem w sprawie wzoru i warunków, jakim powinno odpowiadać zaświadczenie lekarza sądowego. Wcześniej jednak delegacja ustawowa do wydania rozporządzenia, zawarta w art. 15 ust. 7 ustawy o lekarzu sądowym, winna spełnić warunki wymagane przez normę prawną wyższego rzędu – doczekać się dostosowania do wymagania określonego w art. 92 ust. 1 Konstytucji, zgodnie z którym upoważnienie do wydania rozporządzenia ma zawierać wytyczne dotyczące treści aktu. Ustawa o lekarzu sądowym musi w związku z tym określić, jakie istotne wskazania powinno zawierać zaświadczenie, które wydaje lekarz sądowy.

Słowo o lekarzu sądowym

Niemożność stawienia się na wezwanie lub zawiadomienie organu prowadzącego postępowanie stanowi kategorię normatywną, na którą składają się: substrat ściśle medyczny, związany ze stanem zdrowia (wada wrodzona, uszkodzenie organizmu, choroba); substrat faktyczny, obejmujący wynikające ze stanu zdrowia ograniczenie zdolności do funkcjonowania (pełnienia ról społecznych), a także substrat prawny, wyrażający znaczenie, jakie ustawa nadaje in concreto ograniczeniu zdolności do funkcjonowania powodowanemu stanem zdrowia.

Ustalenie substratu ściśle medycznego wymaga wiadomości specjalnych, które posiada lekarz, a którymi sąd nie dysponuje. Potrzebuje zatem, opartego na odpowiedniej wiedzy medycznej (lekarskiej), poznania empirycznego. Do ustalenia substratu faktycznego niezbędna jest ocena oparta już nie tylko na określonej wiedzy medycznej, ale także prawnej i procesowej. Lekarz sądowy powinien tym samym dokładnie orientować się, jakie są możliwości związane z organizacją procesu, które nie pozwolą uczynić nadmiernej ingerencji w sferę dobra osobistego jednostki (jakim jest zdrowie i związane z nim prawo do jego ochrony), a jednocześnie zapewnią należytą ochronę interesu publicznego i prawa obywatela do rozpoznania sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki.

Lekarz sądowy powinien w związku z tym orientować sie, że niezdolność do wypełnienia obowiązku procesowego obejmuje niemożność przybycia do miejsca czynności procesowej, jak również niezdolność do uczestnictwa w niej. Zdarza się, że obie te konsekwencje występują jednocześnie. Mogą być jednak i bywają niezależne od siebie. Co więcej, mają często charakter względny lub ograniczony. Nie powinny zatem w sposób bezwzględny i nieograniczony zatrzymywać biegu i komplikować przebiegu postępowania karnego bądź cywilnego.

Pozostaje wątpliwe, czy lekarze sądowi odpowiednią wiedzą w tym zakresie dysponują. Przede wszystkim dysponować nią nie muszą, ponieważ wzorcowy formularz zaświadczenia, jaki wypełniają, tego nie wymaga. Jeżeli jednak prawodawca, zamiast ciągłego zastępowania gorszego złym, zdecydowałby się na dokonanie postulowanych wyżej zmian stanu prawnego, to osiągnięcie oczekiwanego rezultatu zapewni także praktyka powoływania na funkcje lekarzy sądowych tych spośród medyków, którzy wiedzę medyczną połączą ze znajomością właściwych instytucji i rozwiązań prawnych, a także uwarunkowań społecznych i realiów postępowania sądowego. W ustawie o lekarzu sądowym należałoby zadem zadekretować konieczność odbycia przez kandydata do tej funkcji przeszkolenia w zakresie niezbędnych zagadnień materialno-prawnych i procesowych, organizowanego przez prezesa sądu okręgowego.