Strasburg o zasadzie domniemania niewinności

Tagi: ,

31. domniemanie niewinnościDomniemanie niewinności stanowi fundament prawa do rzetelnego procesu karnego. Europejski Trybunał Praw Człowieka, orzekając w sprawach przeciwko Polsce, kilkakrotnie negatywnie ocenił praktykę jego naruszania, przesądzając tym samym o odpowiedzialności za brak powściągliwości organów władzy publicznej.

 Istota domniemania niewinności (sformułowanego wprost w ustępie 2 Artykułu 6 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności) sprowadza się do nakazu traktowania każdej osoby, przeciwko której prowadzone jest postępowanie karne, za niewinną aż do czasu stwierdzenia jej winy prawomocnym wyrokiem. Nakaz ten obowiązuje przede wszystkim sądy, choć z orzecznictwa Trybunału można wnosić, że obowiązek jego przestrzegania spoczywa także na wszystkich innych organach władzy.

Europejski Trybunał Praw Człowieka stoi zatem na stanowisku, że osoby piastujące stanowiska publiczne nie mogą oficjalnie wypowiadać się w przedmiocie winy konkretnej osoby w zakresie popełnienia określonego przestępstwa, dopóki nie zostanie ona potwierdzona przez sąd. Należy przy tym dokonać rozróżnienia pomiędzy wypowiedzią odzwierciedlającą opinię, iż konkretna osoba jest winna, a wypowiedzią, która odnosi się do pewnego stanu przypuszczenia. Pierwsza narusza zasadę domniemania niewinności, podczas gdy druga może nie stanowić naruszenia Artykułu 6 ust. 2 Konwencji.

Zasada domniemania niewinności nakłada przy tym na organy publiczne cały szereg obowiązków. Poza obowiązkiem traktowania oskarżonego jako osoby niewinnej, na organach procesowych spoczywa też ciężar dowodu winy w procesie karnym. Z zasady domniemania niewinności wynika także nakaz rozstrzygania nie dających się usunąć wątpliwości na korzyść oskarżonego.

Perspektywa tymczasowego aresztowania

W sprawie Finster przeciwko Polsce (skarga nr 24860/08, wyrok z 8 lutego 2011 r.) w toku prowadzonego przeciwko skarżącemu postępowania karnego sądy kolejno przedłużały stosowanie wobec niego tymczasowego aresztowania. W uzasadnieniu jednego z takich postanowień sąd apelacyjny, przedłużając stosowanie środka zapobiegawczego stwierdził: (…) Potrzeba dalszego stosowania środka o charakterze izolacyjnym jako środka zapobiegawczego jest dodatkowo uzasadniona faktem, że oskarżeni popełnili przestępstwo, o które zostali oskarżeni działając w zorganizowanej grupie przestępczej lub współpracując z tą grupą (…).

Trybunał, do którego skarżący wniósł skargę formułując zarzut naruszenia Artykułu 6 ust. 2 Konwencji, podkreślił, że w uzasadnieniu tym sąd apelacyjny stwierdził, iż dowody zebrane przeciwko oskarżonym, w tym skarżącemu, wskazują, że popełnili przestępstwa, o które zostali oskarżeni. Trybunał wyraźnie zaznaczył, że istnieje zasadnicza różnica pomiędzy stwierdzeniem, że ktoś jest jedynie podejrzany o popełnienie przestępstwa, a przesądzeniem – przy braku wyraźnego prawomocnego wyroku skazującego – że osoba taka popełniła zarzucane jej przestępstwo. Uwzględniając wyraźny i bezwarunkowy charakter sformułowania zamieszczonego w treści spornego postanowienia, Trybunał uznał, iż przesądzało ono winę skarżącego, zanim został on skazany przez sądy krajowe.

Tego rodzaju przypadek mógłby zostać uznany jedynie za lapsus językowy, warto jednak podkreślić, iż nie miał on charakteru wyjątkowego. Do analogicznej sytuacji doszło np. w sprawie Garycki przeciwko Polsce (skarga nr 14348/02, wyrok z 6 lutego 2007 r.), w której w dniu 8 października 2001 r. sąd okręgowy przedłużył tymczasowe aresztowanie skarżącego do dnia 17 stycznia 2002 r. W dniu 30 października 2001 r. sąd apelacyjny utrzymał w mocy postanowienie, co do którego skarżący wniósł środek odwoławczy. Sąd apelacyjny w uzasadnieniu tego rozstrzygnięcia wskazał m.in., że (…) Zażalenie na postanowienie nie było uzasadnione. Na wstępie stwierdzić należy, wbrew zarzutom oskarżonych, że popełnili oni zarzucane im przestępstwa (…).

Także w tym przypadku Trybunał zauważył, że w uzasadnieniu postanowienia sąd II instancji uznał, iż oskarżeni, włączając w to skarżącego, popełnili zarzucane im czyny. Podczas postępowania przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka polski rząd argumentował, że biorąc pod uwagę całościowy kontekst postanowienia, sąd odwoławczy odniósł się w ten sposób do istnienia dowodów wskazujących na duże prawdopodobieństwo, iż skarżący popełnił zarzucane mu czyny, nie zaś do kwestii jego winy lub niewinności. Jednak również w tym przypadku Trybunał podkreślił, iż należy dokonać zasadniczego rozróżnienia pomiędzy podejrzeniem popełnienia przestępstwa a wyraźnym stwierdzeniem, przy braku prawomocnego wyroku, że je popełniono. Biorąc pod uwagę dosłowne znaczenie użytych słów i całościowy kontekst zaskarżonego orzeczenia, Trybunał uznał, iż sprowadzało się ono do stwierdzenia winy skarżącego, zanim została ona udowodniona zgodnie z prawem. Podkreślił przy tym, że nie może być żadnego usprawiedliwienia dla tego typu przedwczesnych opinii wyrażanych przez sąd.

Kluczowa wydaje się więc precyzja w formułowaniu uzasadnień decyzji wydawanych w postępowaniu karnym, zwłaszcza tych o charakterze incydentalnym, zwłaszcza, że podobnego rodzaju „wpadki” językowe znaleźć można również w sprawach Wojciechowski przeciwko Polsce (wyrok z dnia 9 grudnia 2008 r., skarga nr 5422/04) i Kaźmierczak przeciwko Polsce (wyrok z dnia 10 marca 2009 r., skarga nr 4317/04).

Odpowiedzialność za słowo

Prawdopodobnie najbardziej znaną sprawą, w której pojawiła się problematyka naruszenia zasady domniemania niewinności, jest sprawa Mirosław Garlicki przeciwko Polsce (skarga nr 36921/07, wyrok z 14 czerwca 2011 r.). W sprawie tej skarżący sformułował m.in. zarzut naruszenia Artykułu 6 ust. 2 Konwencji z powodu kategorycznych stwierdzeń wypowiedzianych przez Ministra Sprawiedliwości – Prokuratora Generalnego oraz szefa CBA w trakcie konferencji prasowej 14 lutego 2007 r. Odniósł się on w szczególności do stwierdzenia, które padło z ust Ministra Sprawiedliwości pod adresem jego osoby: Już nikt nigdy przez tego pana życia pozbawiony nie będzie.

Europejski Trybunał Praw Człowieka, zanim rozstrzygnął o meritum sprawy, musiał najpierw zbadać, czy – jak twierdziła w toku postępowania strona rządowa – w sprawie tej odpowiednie władze krajowe (sądy) nie stwierdziły już wcześniej naruszenia tego postanowienia Konwencji. Skarżący, nie czekając na rozstrzygnięcie strasburskie, wystąpił bowiem z powództwem przeciwko Zbigniewowi Ziobrze, byłemu Ministrowi Sprawiedliwości, w postępowaniu o ochronę dóbr osobistych.

Badając, czy skarżący nadal jest ofiarą naruszenia Konwencji, Trybunał stwierdził, że w zainicjowanym przez skarżącego procesie cywilnym sądy krajowe w sposób wyraźny stwierdziły, iż wypowiedź Zbigniewa Ziobry naruszyła jego cześć. Dochodząc do takiego wniosku zarówno Sąd Okręgowy, jak i Sąd Apelacyjny w Krakowie podkreśliły, że kwestionowana wypowiedź naruszyła konstytucyjną i ustawową zasadę domniemania niewinności. Ponadto, Sąd Okręgowy w sposób wyraźny odniósł się do orzecznictwa Trybunału dotyczącego Artykułu 6 ust. 2 i zauważył, że w celu poszanowania zasady domniemania niewinności, podczas informowania opinii publicznej o toczących się postępowaniach karnych, władze powinny działać z należytą rozwagą i powściągliwością. Po przeanalizowaniu kwestionowanej wypowiedzi Sąd Okręgowy wyraźnie stwierdził, że naruszono spoczywający na urzędnikach państwowych obowiązek zachowania daleko idącej wstrzemięźliwości. W konsekwencji, sąd krajowy uznał, że Minister Sprawiedliwości – Prokurator Generalny nie ograniczył się do samego relacjonowania toku postępowania w sprawie, ale wygłosił wypowiedź, która była emocjonalna i niewyważona. Sąd Apelacyjny w pełni potwierdził ustalenia sądu pierwszej instancji i podkreślił, że zasada domniemania niewinności nakładała na Ministra obowiązek wyjątkowej troski i staranności w publicznym formułowaniu jakichkolwiek wypowiedzi w zakresie zarzutów postawionych skarżącemu.

Obowiązek urzędnika państwowego

W powyższej sprawie, Europejski Trybunał Praw Człowieka w pełni zgodził się ze stanowiskiem sądów krajowych, podkreślając, że obowiązkiem najwyższych urzędników państwowych jest poszanowanie zasady domniemania niewinności, a także wykazywanie szczególnej ostrożności przy formułowaniu jakichkolwiek wypowiedzi na temat toczących się postępowań karnych. Trybunał uznał, że dowolna wypowiedź naruszająca zasadę domniemania niewinności wygłoszona przez wysokiego rangą urzędnika państwowego jest tym bardziej naganna, skoro może zostać odebrana jako wskazówka adresowana do podległych mu osób. Trybunał wyraził swoją satysfakcję tym, że sądy krajowe, uwzględniając jego orzecznictwo, w sposób wyraźny i jednoznaczny potwierdziły, że wypowiedź Ministra Sprawiedliwości – Prokuratora Generalnego naruszyła cześć skarżącego i stanowiła pogwałcenie zasady domniemania niewinności.

Jak podkreślił Trybunał, do uznania, że interes skarżącego został należycie zaspokojony na szczeblu krajowym, poza wyraźnym stwierdzeniem przez organy krajowe, że w sprawie doszło do naruszenia, konieczne jest jeszcze zadośćuczynienie jego naruszonym interesom. W sprawie tej sądy krajowe nakazały byłemu Ministrowi Sprawiedliwości – Prokuratorowi Generalnemu opublikowanie przeprosin z powodu naruszenie czci skarżącego, zasądzając na jego rzecz kwotę 30 000 złotych tytułem zadośćuczynienia za szkodę niemajątkową. Skarżący twierdził, że forma, w jakiej doszło do przeprosin oraz przyznane zadośćuczynienie nie były dla niego w pełni satysfakcjonujące.

Jeżeli chodzi o treść przeprosin, Europejski Trybunał Praw Człowieka zauważył, że kwestia ta została dokładnie zbadana przez sądy krajowe, które uznały, że stanowią one wystarczające zadośćuczynienie o charakterze niepieniężnym, które eliminuje skutki naruszenia. Co do formy, w jakiej przeprosiny zostały opublikowane przez pozwanego (rozmiar i kolor liter oraz tła, czas trwania emisji, brak wcześniejszej zapowiedzi), Trybunał zwrócił uwagę, iż skarżący mógł precyzyjnie sformułować swoje żądanie w tym zakresie. W postępowaniu krajowym sądy nakazały opublikowanie przeprosin, na koszt Zbigniewa Ziobro, w trzech ogólnopolskich stacjach telewizyjnych. Przeprosiny zostały nadane w porze największej oglądalności, stąd też przybliżony łączny koszt ich emisji wyniósł w granicach 200 tys. zł.

Biorąc pod uwagę ogólny kontekst sprawy, Trybunał nie podzielił również twierdzeń skarżącego co do tego, że zadośćuczynienie z tytułu szkody niemajątkowej było niewystarczające. Dokonując oceny wysokości kwoty, której zasądzenia domagał się skarżący, sądy szczegółowo rozważyły wszelkie istotne okoliczności, tj. stopień dolegliwości szkody, charakter naruszenia oraz jego konsekwencje dla skarżącego, a ponadto w sposób należyty uzasadniły swoje decyzje. W tych okolicznościach Trybunał nie stwierdził podstaw dla kwestionowania ustaleń sądów krajowych co do wysokości przyznanego zadośćuczynienia.

Uznawszy, że interes skarżącego został w pełnym zakresie zaspokojony w toku postępowania prowadzonego na szczeblu krajowym, Trybunał przyjął, iż utracił on status ofiary naruszenia prawa chronionego w artykule 6 ustęp 2 Konwencji i uznał jego skargę w tym zakresie za niedopuszczalną.