Użyteczni skazani

Tagi:

27. przemoc w rodzinie2Wrocław ma autorski i sprawnie funkcjonujący system wykonywania przez skazanych prac na cele społeczne. Wszystko dzięki specjalizacji tamtejszych kuratorów oraz ich dobrej współpracy z dwoma podmiotami wytypowanymi przez miasto. Jednym z nich jest organizacja pozarządowa na co dzień pomagająca skazanym.

Funkcjonujący we Wrocławiu model zainicjowany został w 2007 r., kiedy to tamtejsze Stowarzyszenie Pomocy „Ludzie Ludziom” postanowiło zaangażować się w działania mające na celu zwiększenie efektywności stosowania kar nieizolacyjnych. – Od lat zajmujemy się pracą z osobami wychodzącymi po odsiadkach. Prowadzimy Dom Socjalny, w którym schronienie i pomoc mogą znaleźć byli więźniowie. Znamy losy ludzi, którzy do nas trafiają i widzieliśmy, że często kary ograniczenia wolności nie skutkują i takie osoby w końcu lądują w więzieniu, co łamie im życie na zawsze. Uznaliśmy, że powinniśmy zrobić coś, by urealnić wykonywanie kar nieizolacyjnych, by ustrzec skazanych przed negatywnymi skutkami odsiadek – mówi Erazm Humienny, założyciel i prezes Stowarzyszenia.

Jednocześnie, w sądach rejonowych we Wrocławiu zapoczątkowano działania zmierzające do zwiększenia liczby instytucji, w których prace na cele społeczne mogą być wykonywane.

To był ciężki czas, w którym brakowało koordynacji całego procesu kierowania skazanych do tych prac. Szczęśliwie, pojawiło się Stowarzyszenie, które tę koordynację w dużej mierze przejęło. Nastąpiła też specjalizacja w grupie kuratorów – pojawili się tacy, którzy koncentrują się na kwestii wykonywania kary ograniczenia wolności – dodaje Marek Poteralski, dziś rzecznik prasowy Sądu Okręgowego we Wrocławiu, który wcześniej, jako sędzia sądu rejonowego, był zaangażowany w tworzenie systemu kierowania skazanych do wykonywania prac na cele społeczne.

Wspólne wysiłki sądów, kuratorów i stowarzyszenia zostały w pewnym momencie wsparte przez samorząd Wrocławia. – Prezydent miasta wyznaczył dwa podmioty, do których kierowane są wyroki. W zależności od części miasta, są to Stowarzyszenie Pomocy „Ludzie Ludziom” oraz Centrum Integracji Społecznej – mówi Grzegorz Miśta, zastępca kuratora okręgowego we Wrocławiu.

Miasto dofinansowuje działalność obu instytucji. Roczna dotacja dla Stowarzyszenia Pomocy „Ludzie Ludziom” to ok. 200 tys. zł. Wyszukuje ono w imieniu miasta miejsca wykonywania pracy na cele społeczne, a także dogląda, czy praca ta jest należycie organizowana i wykonywana. Kuratorzy sądowi współpracują w tym procesie ze Stowarzyszeniem, m.in. współorganizując szkolenia pracowników placówek.

W ciągu siedmiu lat liczba placówek, w których wykonywane są przez skazanych prace, wzrosła z ok. trzydziestu do blisko stu. – Realizacja naszego projektu przynosi efekt nie tylko w postaci skutecznej resocjalizacji, ale też wymiernych korzyści finansowych, zarówno dla społeczności lokalnej, jak i dla budżetu państwa – mówi Erazm Humienny.

Wartość pracy wykonanej przez osoby skazane przewyższa wysokość dotacji gminy Wrocław dla Stowarzyszenia. W 2013 r. skazani wykonali prace na rzecz miasta o wartości 254 tys. zł (przy wycenie godziny pracy na 12 zł). Koszt obsługi jednej godziny pracy skazanego to 2,95 zł. Należy także mieć na uwadze potencjalny koszt wykonania alternatywnej kary izolacyjnej (ok. 2,5 tys. zł miesięcznie za jednego osadzonego).

Model kaskadowy

Model wykonywania kary ograniczenia wolności, jaki ukształtował się we Wrocławiu, zastępca kuratora okręgowego Sądu Okręgowego we Wrocławiu nazywa modelem kaskadowym. W przeciwieństwie do modelu tradycyjnego, w którym to kurator pozostaje w bezpośrednim kontakcie z placówkami, w których skazani odbywają karę, tutaj pojawia się pośrednik, jakim jest organizacja pozarządowa lub wyspecjalizowana komórka miejska.

Jakie są zalety takiego rozwiązania? Paradoksalnie, pomimo dojścia dodatkowego poziomu w strukturze zarządzania, jednym z plusów jest znaczne przyspieszenie reakcji na problemy w wykonywaniu kary. W modelu kaskadowym, gdy skazany nie stawia się w miejscu świadczenia pracy, następuje natychmiastowy kontakt pracownika placówki, w której kara jest odbywana, z koordynatorem ze Stowarzyszenia. Pracownicy Stowarzyszenia mogą więc natychmiast podjąć działania naprawcze, a także na bieżąco informować kuratora o stanie sprawy. Skazany może np. w ciągu jednego dnia zmienić placówkę, w której wykonuje karę. Jest to możliwe dzięki wypracowaniu efektywnej sieci podmiotów, w których wykonywana jest kara, z niesformalizowanym stylem komunikacji.

W modelu tradycyjnym, w którym kurator bezpośrednio kontaktuje się z instytucją będącą miejscem wykonywania kary, kontakt zazwyczaj bywa bardziej sformalizowany. – Musimy pamiętać o tym, że kurator zdecydowaną większość swoich obowiązków wykonuje w terenie, w sądzie pełniąc jedynie dyżury dwa razy w tygodniu. Pracownicy Stowarzyszenia są zaś do dyspozycji zarówno skazanych, jak i pracowników nadzorujących wykonywanie pracy, przez cały tydzień. Tworzą w ten sposób swoistą „centralę monitoringu” pracy skazanych – mówi zastępca kuratora okręgowego we Wrocławiu. Takie rozwiązanie pozwala także stopniować reakcję na uchybienia. W efekcie, wnioski kuratorów o zarządzenie kar zastępczych poprzedzone są bardzo dokładną weryfikacją przyczyn nierealizowania obowiązków.

Kurator i jego pośrednik

Udział Stowarzyszenia w lokalnym systemie wykonywania kary ograniczenia wolności umożliwia kuratorom wygospodarowanie dodatkowego czasu na optymalizację procedur. Kontakt z pracownikami Stowarzyszenia odbywa się na bieżąco drogą telefoniczną i mailową. Wymiana dokumentów i informacji dokonuje się w odstępach tygodniowych. Dzięki wykorzystaniu w komunikacji środków teleinformatycznych, doprowadzono do przyspieszenia reakcji kuratorów na przypadki niewykonywania przez skazanych obowiązków. Standardem jest reakcja kuratora następnego dnia po wyznaczonym terminie na przystąpienie do pracy. – Ta różnica w czasie ma kolosalne znaczenie. Szybka reakcja na występujące problemy zwiększa bowiem szanse na wykonanie kary, a co za tym idzie – na skuteczne oddziaływanie resocjalizacyjne na skazanego oraz wynagrodzenie społeczeństwu wyrządzonej przestępstwem szkody – przekonuje kurator Grzegorz Miśta.

27. kara w zawieszeniuUsytuowana w stowarzyszeniu koordynacja kierowania skazanych do wykonywania prac ma również tę zaletę, że specjalizująca się w pomocy osobom skazanym organizacja ma większe możliwości selekcji odpowiednich osób do odpowiednich miejsc pracy. – W mojej pracy sędziego sądu rejonowego zdarzył się przypadek skazanej kobiety, która ze względu na pogarszający się stan zdrowia nie mogła wykonywać pracy fizycznej. Okazało się, że Stowarzyszenie potrafiło znaleźć dla niej odpowiednie miejsce, w którym wykonywała ona prace biurowe. W ten sposób, mimo istniejących obiektywnych przeciwności, odbyła ona w całości karę, która była dopasowana do jej umiejętności, ale i dysfunkcji – mówi sędzia Marek Poteralski.

Skazani o największych deficytach komunikacyjnych i osobowościowych, uzależnieni czy stwarzający zagrożenie dla bezpieczeństwa innych osób, nie są kierowani do placówek. – Osobom najbardziej dysfunkcyjnym Stowarzyszenie umożliwia wykonywanie pracy na terenie swojej siedziby, pod nadzorem pracowników Stowarzyszenia – mówi Erazm Humienny. Kurator Grzegorz Miśta dodaje: – Minimalizuje to przypadki niezadowolenia pracowników podmiotów, w których wykonywana jest większość kar i wpływa na ich relatywnie większe zaangażowanie i lepsze nastawienie do kierowanych skazanych.

Pośrednik w postaci organizacji pozarządowej to także dodatkowe możliwości oddziaływań wychowawczych, prowadzonych przez osoby niebędące elementem „aparatu represji”, mające doświadczenie w pomocy skazanym. Mogą one być w wielu przypadkach skuteczniejsze niż w przypadku bezpośredniego kontaktu z kuratorem. Grzegorz Miśta podkreśla jeszcze jeden aspekt związany z możliwością współpracy z organizacjami pozarządowymi: – W przeciwieństwie do kuratorskiej służby sądowej, organizacje pozarządowe mają możliwość pozyskiwania na projekty dodatkowych środków zewnętrznych. Pozwala to na zaangażowanie ekspertów. W ramach jednego z takich projektów, ok. 100 osób wykonujących karę ograniczenia wolności uczestniczyło w szeregu zajęć podnoszących ich kompetencje społeczne i redukujących obszary deficytów, m.in. poprzez warsztaty aktywizacji zawodowej, treningi komunikacji, spotkania z psychologiem.

Obszar do usprawnień

Zdaniem Grzegorza Miśty, obszarem wymagającym dalszej optymalizacji jest współpraca kuratorów z sędziami. – Kuratorom w ostatnich latach powierzono nowe odpowiedzialne zadania w procesie nadzorowania i organizowania wykonywania kary ograniczenia wolności. M.in. to kurator teraz podejmuje decyzje o rodzaju, miejscu i terminie rozpoczęcia wykonywania kary – mówi kurator Miśta. – Planowana zmiana polityki karnej państwa, której efektem będzie bardzo istotny wzrost liczby orzekanych kar ograniczenia wolności, wymagać będzie bardzo ścisłej współpracy na linii sędzia-kurator. Powinniśmy się do tego przygotować. Dobrym pomysłem byłoby wyznaczenie asystenta sędziego, który na bieżąco współpracowałby z kuratorem prowadzącym kary ograniczenia wolności, przygotowując m.in. wokandy wykonawcze. Postulat efektywności wykonywania kary wymaga zapewnienia warunków do szybkiego orzekania w postępowaniach incydentalnych. Sądy powinny także częściej sięgać do art. 64 k.k.w., „pilnując” terminu na wykonanie kary. Po jego upływie sąd ma możliwość oceny, czy cele kary zostały już osiągnięte. Dawanie skazanym, którzy – pomimo prawidłowego pouczenia i braku obiektywnych przeciwwskazań – nie wykonywali prawidłowo kary kolejnych szans prowadzi do znacznego wydłużenia procesu wykonywania kary. Skazani przy tym uczą się od siebie, że kara nie jest nieuchronna.

Inną kwestią, na którą zwraca uwagę sędzia Marek Poteralski, jest fakt, że prokuratorzy rzadko korzystają z art. 335 § 1 k.p.k., w związku z którym prokurator może dołączyć do aktu oskarżenia wniosek o wydanie wyroku i orzeczenie uzgodnionych z oskarżonym kar lub innych środków przewidzianych w k.k. za przypisany mu występek, bez przeprowadzenia rozprawy, jeżeli okoliczności popełnienia przestępstwa nie budzą wątpliwości, a postawa oskarżonego wskazuje, że cele postępowania zostaną osiągnięte. – Szersze stosowanie tych możliwości przez prokuratorów mogłoby zwiększyć skalę skazań na kary ograniczenia wolności. Jeśli procesowi temu towarzyszyłby namysł nad doborem odpowiednich dla skazanego form pracy na cele społeczne, mogłoby to przyczynić się do większej efektywności karania – podkreśla sędzia Poteralski.

Potwierdza to kurator Grzegorz Miśta. – Istnieje przekonanie, że kara ograniczenia wolności jest mniej dolegliwą od kary pozbawienia wolności z warunkowym jej zawieszeniem. Nasze doświadczenia tego nie potwierdzają. Kara ograniczenia wolności wiąże się dla skazanych z bardzo konkretnym wyrzeczeniem. Co miesiąc muszą poświęcić kilkadziesiąt godzin swojego czasu. Już sama praca ma walor wychowawczy. Kara może być też obudowana obowiązkami probacyjnymi. Jej dolegliwość potwierdza fakt, że znaczny odsetek skazanych nie wykonuje jej, mimo zagrożenia zastępczą karą pozbawienia wolności – mówi Grzegorz Miśta. – Wydaje się, że w świadomości środowisk prawniczych panuje stereotyp, że kara ograniczenia wolności jest sankcją mało efektywną i sprawiającą problemy w wykonaniu. Z perspektywy kuratorskiej służby sądowej widać jednak, że efektywność kar ograniczenia wolności regularnie rośnie.

Rolę kar wolnościowych podkreśla także podpisana przez Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego w lutym 2014 r. Strategia Modernizacji Przestrzeni Sprawiedliwości w Polsce na lata 2014-2020. W strategii eksponuje się rolę kuratorskiej służby sądowej w wykonywaniu i kontrolowaniu kar polegających na pracy na cele społeczne. W strategii jest również mowa o modelu sądu dla społeczności lokalnej, która zakłada włączanie się organizacji społecznych w proces wykonywania kar.