Roztropnie z biegłymi

48. Machura-Szczęsna Jolanta sędzia1_Andrzej RachwalskiRacjonalny ustawodawca winien uporządkować kwestię ustalania urzędowych list biegłych sądowych. Reszta, związana z wyborem i oceną kompetencji konkretnego biegłego, także spoza listy, powinna pozostać domeną sędziów – postuluje sędzia Jolanta Machura-Szczęsna.

Biegły to pomocnik sądu w orzekaniu. Osoba, która posiada specjalistyczne wiadomości lub umiejętności, powoływana tylko wówczas, gdy wydanie wyroku wymaga odwołania się do takiej wiedzy. Niestety, tabloidyzacja współczesnego życia sprzyja fetyszyzacji roli biegłych w postępowaniu sądowym. Przypisuje się im decyzyjną rolę w procesie wymierzania sprawiedliwości, wręcz moc wyręczania sędziego od sądzenia.

Pomoc, nie wyręczanie

W procedurze cywilnej sąd powołuje biegłego „po wysłuchaniu wniosków stron co do liczby i ich wyboru”. Ten kodeksowy zapis stanowi poważny argument przeciwko zarzutom wyręczania się biegłymi. Sąd nie decyduje samodzielnie o powołaniu biegłego – za wyjątkiem sytuacji, gdy działa z urzędu, co w procedurze cywilnej jest wyjątkiem od zasady kontradyktoryjności. Oczywiście, odmienne zasady rządzą (jeszcze) procesem karnym, w którym naczelną zasadą jest inkwizycyjność i działanie z urzędu.

Biegły nie wyręcza zatem sądu w orzekaniu. Opinia ekspercka jest elementem postępowania dowodowego, tak jak każdy inny dowód (co charakterystyczne, nikomu nie przyjdzie do głowy twierdzić, że na podobnej zasadzie świadek wyręcza sąd w orzekaniu). To sąd wydaje werdykt. Nie polemizuje z opinią, lecz ocenia ją przez pryzmat zgodności z tezą dowodową, kompletności, korelacji z pozostałymi dowodami.

Korzystając ze swojej wiedzy prawniczej, praktyki zawodowej oraz życiowego doświadczenia, sędzia może odnieść się do przyjętej w ekspertyzie metodyki, jej przydatności dla danej sprawy, w konsekwencji także zakwestionować wnioski eksperta. Bądź z przedstawionych wariantów teoretycznych wybrać ten, który należy zastosować w danym stanie faktycznym (jak często bywa np. w sprawach z ubezpieczeń komunikacyjnych). W razie wątpliwości sąd dopuszcza opinię uzupełniającą albo powołuje innego biegłego. Może też nie podzielić opinii eksperta i orzec wbrew niej, choć są to rzadkie przypadki, wymagające solidnego uzasadnienia.

Często opinia biegłego warunkuje ocenę wybranego aspektu sprawy, nie przesądzając jednak o jej ostatecznym wyniku. Przykładowo, sąd oceniając kwestię legitymacji stron przesądza o zakresie ich odpowiedzialności, zaś biegły księgowy, rewident czy rzeczoznawca dokonuje specjalistycznych wyliczeń. Owszem, są sprawy, w których powołanie biegłego jest obligatoryjne (sprawy karne, sprawy egzekucyjne z nieruchomości). Jest też kategoria spraw ocierających się o szczególnie skomplikowaną materię, w których opinia biegłego stanowi dowód kluczowy. Takie sprawy zawsze będą zdarzać się w praktyce wymiaru sprawiedliwości. Sędzia nie jest bowiem urzędnikiem stosującym przepisy, lecz organem wyposażonym w swobodę w zakresie oceny dowodów i interpretacji prawa. Nie dysponując specjalistyczną wiedzą z danej dziedziny, jest zobowiązany przez ustawodawcę do skorzystania z pomocy podmiotu profesjonalnego, który taką wiedzę posiada.

Kwestie do uregulowania

Racjonalny ustawodawca przy tworzeniu lub reformowaniu aktów prawnych powinien jednoznacznie rozgraniczyć uważne wsłuchiwanie się w głos społeczeństwa i praktyków od ulegania populizmowi. W kontekście reformy instytucji biegłego sądowego, pojawiające się w przekazach medialnych kazusy „pomroczności jasnej” to nic innego jak tylko umiejętne stosowanie argumentum ad populum – zwłaszcza w sprawach głośnych, z udziałem celebrytów, lub w sprawach szczególnie bulwersujących opinię publiczną. Tymczasem tzw. przypadki medialne to przecież zaledwie promil spośród dziesiątków tysięcy spraw w polskich sądach, w jakich co dzień zapadają wyroki.

Czego więc w kwestii reformy instytucji biegłego sądowego należałoby oczekiwać od legislatorów? Przede wszystkim, uporządkowania kwestii ustalania list biegłych sądowych prowadzonych przez prezesów sądów okręgowych dla poszczególnych gałęzi nauki, techniki, sztuki, rzemiosła i innych umiejętności. Listy te mają dla sędziów charakter pomocniczy, zaś weryfikacja biegłych przed wpisem sprowadza się do kontroli dokumentów, rozmowy, odebrania przyrzeczenia. Prezes sądu nie jest w stanie ocenić profesjonalizmu biegłego, absurdem zaś byłoby weryfikowanie przyszłego biegłego przez innego, w założeniu „lepszego”, specjalistę. Z drugiej strony, z powodu różnorodności specjalności nie sposób wprowadzić jednolitej metody oceny kwalifikacji przyszłych biegłych – w przeciwieństwie np. do tłumaczy przysięgłych czy syndyków masy upadłości, którzy zdają branżowe egzaminy. Trzeba natomiast zracjonalizować fikcyjną dziś rolę prezesa sądu w „egzaminowaniu” kandydatów na biegłych. W typowych specjalizacjach, jak np. lekarze, rzeczoznawcy majątkowi, rzeczoznawcy ubezpieczeniowi, łatwo bowiem zweryfikować fachowe kwalifikacje. Gorzej sprawdzić rzetelność, doświadczenie czy wymaganą bezstronność danego eksperta. Dużą rolę w tym drugim procesie powinni odgrywać sami sędziowie, już na etapie procesu orzekania.

48. biegĹ‚y1Jestem zdania, że obecna – dopuszczalna w sytuacji wystąpienia trudności ze znalezieniem biegłego w danej dziedzinie – możliwość powołania przez sąd na biegłego każdej osoby, która posiada pożądaną wiedzę i spełnia pozostałe, ogólnikowe przesłanki co do wieku, korzystania z praw cywilnych i obywatelskich, rękojmi, a także złoży stosowne przyrzeczenie, powinna pozostać. Sprawy sądowe bywają zaskakująco różne i nietypowe. Dlatego nie powinno się nakładać na sędziów kolejnego ograniczenia swobody wyboru pomocnika w dostępie do rzadkich specjalności.

Osobną kwestią jest brak na rynku pewnej kategorii biegłych, szczególnie w poszukiwanych i dobrze płatnych profesjach, których przedstawiciele byliby rzeczywiście zainteresowani realnym pełnieniem funkcji biegłych. Przeciwnie, tacy biegli traktują swoją rolę wyłącznie jako wyróżnik, gdyż – wbrew obiegowym negatywnym opiniom o sądach – tytuł biegłego „sądowego” dodaje splendoru. W praktyce zdarza się, że na opinie takich specjalistów sąd czeka miesiącami, i to nawet mimo faktu, że ich wynagrodzenia są ponadprzeciętne.

Są też specjalności niezwykle rzadkie, wówczas problemem jest samo znalezienie biegłego. Jednak strony również w tym zakresie mają inicjatywę. Mogą proponować kandydatów i to czynią. Doprawdy, w sprawach gospodarczych nie przypominam sobie przypadku, aby tylko z powodu problemów z biegłym – o ile w innych sferach sąd działał bez zarzutu – strony miały pretensje o przewlekłość. Oczywiście, nieco inaczej jest w sprawach cywilnych, w których biorą udział obywatele. Trudno się dziwić, że w społeczeństwie o tak niskiej kulturze prawnej zdesperowane strony – z powodu przekazów medialnych z reguły nastawione negatywnie do sądów – oczekują szybkiego i korzystnego dla nich działania i nie można oczekiwać od nich zrozumienia, w czym tkwi sedno problemu

Można też zastanowić się nad wprowadzeniem do orzekania elementu profesjonalnego, a tym samym nad połączeniem w jednym organie funkcji sądzenia i opiniowania – poprzez ograniczenie kognicji sądów w sprawach specjalistycznych (arbitraż gospodarczy) lub poprzez poszerzenie udziału czynnika społecznego (przykładowo o członków korporacji handlowo-rzemieślniczych w pewnej kategorii spraw, jak ma to miejsce w niektórych ustawodawstwach europejskich).

Wyzwania dla sędziego

Należy spodziewać się, że legislacyjne uregulowanie kwestii biegłych nie przyniesie – co wynika z dotychczasowej obserwacji procesów legislacyjnych – rozwiązania zasygnalizowanych wyżej problemów. Bo i materia trudna do uregulowania, i widoki na zwiększenie środków finansowych na wynagrodzenia dla biegłych marne. Jednak każde, nawet niedoskonałe prawo, można próbować rozsądnie stosować w praktyce.

Dla zapewnienia profesjonalizmu biegłych ważna jest weryfikacja w praktyce ich umiejętności, co w sądach z reguły ma miejsce. Chodzi o to, aby sędziowie informowali prezesa prowadzącego listy biegłych o przypadkach niesubordynacji ekspertów, przetrzymywaniu przez nich akt bez uzasadnionej przyczyny, braku rzetelności. Tego typu informacje powinny z kolei rzutować na odmowę przedłużenia wpisu na listę dla nierzetelnego biegłego lub skreślenie jego nazwiska z takiej listy.

Jestem natomiast zdecydowanie przeciwna dyscyplinowaniu biegłych grzywnami i innymi karami, przewidzianymi również dla świadków, bez naprawdę ważnej i uzasadnionej przyczyny. To jedynie zniechęca potencjalnych biegłych. Jeśli zatem biegły okaże się nieprzydatnym, lepszym rozwiązaniem jest niepowoływanie go do sprawy w przyszłości. Tym bardziej, że biegli to osoby prywatne bądź instytucje – dopóki więc ustawodawca nie zapewni w kwestii biegłych zdrowej rynkowej zasady przewagi podaży nad popytem, sądy i tak pozostaną wobec ekspertów w niewygodnej pozycji petentów.

Kwestią kolejną jest terminowa wypłata wynagrodzeń biegłym, tym bardziej, że jest to obecnie domena referendarzy sądowych oraz personelu administracyjnego sądów. Opóźnienia w wypłacie wynagrodzeń, w procedurze cywilnej z reguły zabezpieczonych zaliczkami stron, wpływają destrukcyjnie na motywację biegłych. To oczywiste, że za wykonaną pracę należy się wynagrodzenie. Sądy nie mają wprawdzie wpływu na jego wysokość (stawki są urzędowe), decydują jednak o realnej wypłacie. Solidność i szybkość w realizowaniu rachunków na pewno przyczynia się do budowania wzajemnego zaufania i dobrej współpracy między sądem a biegłymi.

Co zrobić, aby sędziowie nie nadużywali instytucji biegłego? To już domena przygotowania zawodowego przedstawicieli naszego środowiska. Im sędzia orzekający dysponuje większą wiedzą ogólną i doświadczeniem, tym łatwiej będzie mu uniknąć sytuacji pochopnego powoływania ekspertów, a także łatwiej formułować właściwe tezy dowodowe. Co do wiedzy, duża w tym rola rzetelnych szkoleń specjalistycznych. Przykładowo, seria szkoleń z zakresu księgowości przygotowana dla sędziów przy okazji tworzenia wydziałów gospodarczych w sądach okazała się niezwykle pomocna w orzekaniu w sprawach gospodarczych i upadłościowych. Co do doświadczenia – zarówno zawodowego, jak i życiowego – to jest to czynnik nie do przecenienia w zawodzie sędziego. Wiecznie aktualnym pozostaje postulat, niestety lekceważony przez legislatorów, takiego ukształtowania kariery zawodowej sędziów, by do zawodu trafiały osoby o jak największym i wszechstronnym doświadczeniu. I postulat kolejny – by doświadczenie to następnie rozsądnie wykorzystywać do orzekania, nie zaś do wykonywania urzędniczych funkcji.

Skazani na biegłych

Współczesność staje się coraz bardziej skomplikowana i sprofilowana. Sala rozpraw pozostaje odzwierciedleniem realnego życia, dlatego biegli są i będą w sądach niezbędni. I to w coraz szerszym zakresie.

Racjonalne ukształtowanie wzajemnych relacji sąd – biegły może zatem pozytywnie wpłynąć na jakość procesu wymierzania sprawiedliwości. W konsekwencji – na bardziej sprawiedliwą ocenę sędziów w oczach społeczeństwa, w kierunku przeświadczenia, że to niezawisły sędzia, a nie biegły, wydaje orzeczenie. Wszak artes serviunt vitae, sapientia imperat – umiejętności służą życiu, mądrość nimi włada.