Na wokandzie ETPCz

8. nagĹ‚ówek 2strony APrezentujemy omówienie wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka wydanych w okresie wrzesień – listopad 2014 r. w sprawach ze skarg przeciwko Polsce.

W omawianym okresie w sprawach polskich Trybunał wydał sześć wyroków. Dwa z nich dotyczyły kwestii naruszenia swobody wypowiedzi, w sprawach Stankiewicz i inni przeciwko Polsce (wyrok z 14 października 2014 r.) oraz Braun przeciwko Polsce (wyrok z 4 listopada 2014 r.).

W kolejnym wyroku, w sprawie Ślusarczyk przeciwko Polsce, Trybunał stwierdził naruszenie zakazu nieludzkiego i poniżającego traktowania w związku z kwalifikacją skarżącego do kategorii tzw. osadzonych niebezpiecznych oraz jego pobytem w przeludnionej celi, jak również naruszenie prawa do wolności i bezpieczeństwa osobistego z powodu nadmiernej długości stosowanego wobec niego tymczasowego aresztowania. Tego ostatniego problemu dotyczył również wyrok wydany 4 listopada 2014 r. w sprawie Mierzejewski przeciwko Polsce.

W tym samym dniu Trybunał ogłosił także wyrok rozstrzygający kwestię słusznego zadośćuczynienia w sprawie Potomska i Potomski przeciwko Polsce, w której pierwotny wyrok stwierdzający naruszenie Artykułu 1 Protokołu Dodatkowego Nr 1 ETPCz wydał 29 marca 2011 r.

Z kolei w dniu 25 listopada 2014 roku Trybunał wydał wyrok w sprawie K.C. przeciwko Polsce. W sprawie tej Trybunał badał sformułowane przez skarżącą zarzuty naruszenia Art. 5 § 1 lit. e Konwencji (prawo do wolności) oraz Art. 5 § 4 (prawo do niezwłocznej kontroli zgodności z prawem pozbawienia jednostki wolności) w związku z jej przymusowym umieszczeniem w domu pomocy społecznej oraz brakiem możliwości zakwestionowania bezprawności i konieczności pozbawienia jej wolności. Trybunał w sprawie tej stwierdził naruszenie Art. 5 § 1, natomiast nie doszukał się naruszenia Art. 5 § 4 Konwencji.

Swoboda wypowiedzi dziennikarskiej

W sprawie Stankiewicz i inni Trybunał uznał, iż ingerencja w swobodę wypowiedzi skarżących – dwójki dziennikarzy oraz wydawcy dziennika Rzeczpospolita, spółki Presspublica, nie była konieczna w społeczeństwie demokratycznym.

Ocena tego rodzaju została przez Trybunał poczyniona na tle następującego stanu faktycznego. W 2003 r. Rzeczpospolita opublikowała artykuł, w którym zasugerowano, że W. D. – urzędnik Ministerstwa Zdrowia – domagał się korzyści majątkowej w zamian za pomoc przy wpisaniu leków na listę leków refundowanych z budżetu państwa. Przeciwko W. D. wszczęto postępowanie karne, które zostało jednak umorzone z uwagi na brak dostatecznych dowodów potwierdzających, iż dopuścił się przestępstwa łapownictwa. Sam W. D. wystąpił przeciwko autorom artykułu i wydawcy dziennika na drogę postępowania cywilnego, domagając się ochrony swoich dóbr osobistych. Postepowanie cywilne zakończyło się wyrokiem niekorzystnym dla skarżących, pomimo tego, iż sąd I instancji oddalił powództwo, wskazując, że skarżący działali zgodnie z regułami etyki dziennikarskiej. Tym niemniej sąd apelacyjny ostatecznie uwzględnił powództwo W. D., dokonując odmiennej oceny kwestii zachowania należytej staranności przez dziennikarzy i nakazał pozwanym publikację przeprosin, obciążając ich kosztami procesu.

Rozstrzygając niniejszą sprawę, Trybunał przeprowadził analizę co do tego, czy ingerencja w swobodę wypowiedzi skarżących, w postaci wyroku uwzgledniającego powództwo, była przewidziana prawem krajowym, służyła realizacji prawowitego celu, jak również, czy była konieczna w społeczeństwie demokratycznym. Co do dwóch pierwszych wymogów, tak Trybunał, jak i strony postepowania, nie miały wątpliwości, że zostały one zrealizowane. Co do trzeciego elementu testu, Trybunał uznał, iż ingerencja nie była konieczna.

10. sedziowie1Dochodząc do powyższego wniosku, Trybunał nie podzielił stanowiska sądów krajowych co do braku rzetelności „śledztwa” przeprowadzonego przez dziennikarzy na potrzeby przygotowania materiału prasowego, uznając, że było ono dokładne i zgodne z regułami etyki dziennikarskiej. Trybunał stwierdził w szczególności, że sądy krajowe nie dokonały oceny rzetelności dziennikarzy z perspektywy tych informacji, które były dostępne w momencie sporządzania artykułu. Ponadto, również fakt wszczęcia i prowadzenia postępowania karnego przeciwko W. D., w którego toku zgromadzono znaczną ilość materiału dowodowego, nie może pozostać tu bez znaczenia. Trybunał podkreślił w szczególności, że sądy krajowe nie wzięły pod uwagę statusu W. D. oraz szerszego zakresu tolerancji na krytykę mającego zastosowanie do polityków i osób pełniących funkcje publiczne. Ponadto pominęły fakt, że informacja o zarzutach korupcyjnych pochodziła od firmy farmaceutycznej i jako taka została opisana przez skarżących oraz to, że artykuł dotyczył kwestii cieszących się zainteresowaniem publicznym.

Uznając, że w sprawie doszło do naruszenia Art. 10 Konwencji, Trybunał przyznał skarżącym dziennikarzom 5000 euro tytułem słusznego zadośćuczynienia za szkodę niemajątkową, a wydawcy dziennika Rzeczpospolita kwotę 2650 euro tytułem szkody majątkowej oraz 6000 euro tytułem kosztów i wydatków.

Swoboda wypowiedzi osoby prywatnej

Innego rodzaju sytuacji dotyczyła sprawa Grzegorz Braun przeciwko Polsce, związana z wypowiedzią skarżącego, która padła w trakcie debaty radiowej dotyczącej lustracji. W wypowiedzi tej skarżący stwierdził, iż skonkretyzowany przez niego przedstawiciel świata nauki (profesor J. M.) był tajnym współpracownikiem komunistycznej służby bezpieczeństwa. J. M. wystąpił z powództwem o ochronę dóbr osobistych przeciwko skarżącemu, a proces przed Sądem Okręgowym w Warszawie zakończył się uwzględnieniem powództwa i nakazaniem przeproszenia powoda w mediach.

Sądy krajowe uznały, że twierdzenia skarżącego były nieprawdziwe, ponieważ nie zostało wykazane, iż profesor był tajnym i świadomym współpracownikiem w rozumieniu przepisów prawa polskiego. Podstawy do takiego stwierdzenia nie mogły stanowić tak wyniki postepowania przed specjalną komisją badającą problem infiltracji środowiska akademickiego, które nie miały jednoznacznego charakteru, jak i dokumenty z archiwów Instytutu Pamięci Narodowej, które rzekomo istniały, jednakże nie zostały odnalezione. Sądy krajowe wskazały przy tym, że wprawdzie na dziennikarzu nie może spoczywać ciężar wykazania prawdziwości wszystkich jego twierdzeń, jednakże tego rodzaju standard nie ma zastosowania do osoby skarżącego, którego wypowiedź nie miała charakteru wypowiedzi dziennikarskiej, a padła z ust osoby prywatnej.

Również w tym przypadku, przy stosowaniu testu mającego na celu zbadanie, czy ingerencja w sferę swobody wypowiedzi była zgodna ze standardem konwencyjnym, bezspornym było, że doszło tu do takowej, była ona przewidziana przez prawo wewnętrzne, a konkretnie art. 23 i 24 polskiego k.c., jak również służyła realizacji jednego z celów wynikających z § 2 Art. 10 Konwencji – ochronie dobrego imienia innej osoby. Co do kwestii ewentualnej konieczności ingerencji w społeczeństwie demokratycznym Trybunał podkreślił, iż sądy dokonały rozróżnienia pomiędzy standardami mającymi zastosowanie do dziennikarzy, a tymi, które dotyczą innych osób uczestniczących w debacie publicznej. Uznały jednak, że zgodnie z orzecznictwem Sądu Najwyższego wymóg należytej staranności oraz dobrej woli ma zastosowanie tylko do tych pierwszych, a takie osoby jak skarżący, którzy nie są dziennikarzami, mają obowiązek wykazania prawdziwości swoich twierdzeń.

Pomimo tego, iż skarżący polemizował z opinią sądów krajowych w zakresie kwalifikowania jego wypowiedzi do kategorii wypowiedzi dziennikarskiej, bowiem rzekomo był on aktywnym dziennikarzem przez szereg lat, okoliczność ta miała dla ETPCz drugorzędne znaczenie. To, co okazało się naprawdę istotne, to fakt zaangażowania się przez skarżącego w debatę publiczną dotyczącą istotnych kwestii, do udziału w której został zaproszony jako specjalista od spraw lustracyjnych. Z tego też powodu Trybunał nie zaakceptował założenia przyjętego przez sądy krajowe co do tego, że od skarżącego należało wymagać wyższego standardu niż od dziennikarza, a zwłaszcza – konieczności wykazania prawdziwości jego twierdzeń.

Stwierdzając naruszenie Art. 10 Konwencji, Trybunał przyznał skarżącemu kwotę 8 tys. euro tytułem szkody majątkowej, 3 tys. euro tytułem szkody niemajątkowej oraz 3 tys. euro tytułem zwrotu kosztów i wydatków.

Wolność i bezpieczeństwo osobiste

W sprawie Ślusarczyk przeciwko Polsce Trybunał doszukał się z kolei naruszenia zakazu nieludzkiego i poniżającego traktowania skarżącego w związku z jego przebywaniem w celi przeludnionej, jak również w związku z zakwalifikowaniem go do kategorii tzw. osadzonych niebezpiecznych i utrzymywaniem takiego statusu przez 1 rok, 5 miesięcy i 19 dni.

Dokonując oceny zasadności zakwalifikowania skarżącego do kategorii niebezpiecznych, podobnie jak wcześniej w sprawach Horych przeciwko Polsce Piechowicz przeciwko Polsce, Trybunał skoncentrował się przede wszystkim na konstrukcji reżimu, wskazując, iż przy podejmowaniu decyzji o utrzymaniu tego statusu władze krajowe nie były zobligowane do uwzględniania zmian w zachowaniu skarżącego podczas pobytu w izolacji.

Ponadto, ETPCz zakwestionował rutynowe kontrole osobiste przeprowadzane u skarżącego oraz zakładanie mu kajdan zespolonych, wskazując, iż ich długotrwałe stosowanie wiązało się z dolegliwością przekraczającą ten jej stopień, który zazwyczaj łączy się z odbywaniem kary pozbawienia wolności. Trybunał poddał również krytyce uzasadnienia decyzji w zakresie potrzeby dalszego stosowania reżimu wobec skarżącego, wskazując na ich jedynie formalny charakter i powtarzalność przytaczanych argumentów. Z krytyczną oceną Trybunału spotkał się również pobyt skarżącego przez 47 dni w celi o powierzchni poniżej 3 m2 na osobę oraz okres stosowania tymczasowego aresztowania przekraczający 5 lat, który nie został przez sądy krajowe uzasadniony w sposób właściwy i wystarczający. Ponadto Trybunał w sprawie tej stwierdził dodatkowo naruszenie prawa do prywatności, chronionego Art. 8 Konwencji – w związku z cenzurą korespondencji skarżącego z Rzecznikiem Praw Obywatelskich.

Naruszenia Artykułu 5 § 3 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności Trybunał doszukał się również w sprawie Mierzejewski przeciwko Polsce, w której dokonywał oceny zgodności ze standardem strasburskim okresu 3 lat i 3 miesięcy stosowania tymczasowego aresztowania. W ocenie Trybunału, nawet mając na uwadze fakt, iż postępowanie przeciwko skarżącemu dotyczyło jego kryminalnej aktywności w ramach zorganizowanej grupy przestępczej, przyjąć należało, że przyczyny przywoływane przez sądy na uzasadnienie stosowania wobec skarżącego izolacyjnego środka zapobiegawczego nie były istotne i wystarczające.

W szczególności Trybunał podkreślił, iż sądy pierwotnie wskazywały na istniejącą obawę bezprawnego oddziaływania na tok postępowania, wykluczając uznanie za podstawę przedłużającego się tymczasowego aresztowania obawy ucieczki i ukrywania się skarżącego. Po czterech miesiącach od zatrzymania skarżącego uzupełniły swoją argumentację o obawę wymierzenia surowej kary, a po roku tymczasowego aresztowania – o złożony charakter sprawy.

Trybunał odnotował ponadto, że już w 2012 r. sąd przedłużający tymczasowe aresztowanie nie przedłużył go na cały wnioskowany okres, lecz wskazał daty, w ramach których proces powinien zostać skończony. Dopiero w listopadzie 2013 r. sądy rozważyły możliwość zabezpieczenia postępowania poprzez zastosowanie poręczenia majątkowego, którego wysokości nie sposób było ocenić, przez wzgląd na lakoniczny charakter uzasadnienia stosownego postanowienia.

Trybunał, stwierdzając w tej sprawie naruszenie Art. 5 §3 Konwencji, przyznał skarżącemu słuszne zadośćuczynienie w wysokości 2,5 tys. euro.