Twórca polskiego sądownictwa

Tagi:

51_Ilustrowany Kurier _optPo ponad 120 latach zaborów, w listopadzie 1918 r., Polska odzyskała niepodległość. Jednak już rok wcześniej odrodziło się polskie sądownictwo. Symbolem tego procesu był Stanisław Pomian-Srzednicki – legenda sądownictwa początków II Rzeczpospolitej, Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego.

Działalność Sądu Najwyższego uroczyście zainaugurowano 1 września 1917 r. w Pałacu Rzeczpospolitej przy warszawskim Placu Krasińskich. Była to przełomowa chwila. Po raz pierwszy od dziesiątków lat powołano do życia system sądów orzekających w języku polskim, obsadzony przez sędziów Polaków, podległych autonomicznym władzom polskim. Stanisław Bukowiecki, reprezentant Tymczasowej Rady Stanu, mówił podczas inauguracji: „Herbem naszym jest Orzeł Biały, nie rozpięty na piersiach innego orła dwugłowego, ale samoistny; to symbolizuje charakter niepodlegle państwowy sądów polskich w Królestwie Polskim (…). Sądownicy stanowią pierwszą placówkę nowotworzącego się państwa narodowego”.

Na czele nowej instytucji stanął Stanisław Pomian-Srzednicki, który wcześniej, przez z górą pół wieku, sprawował funkcje sędziowskie na terenach Królestwa Polskiego. Jego postać stanowi wspaniały przykład niezłomności i konsekwencji. Szykany rosyjskiego zaborcy przez blisko cztery dekady stały na przeszkodzie jego karierze, ale nie zmieniły jego ideałów. Swoje powołanie widział w służbie rodakom. U schyłku życia spełnił swoje marzenie. Odbudował polskie sądownictwo.

Edukacja i kariera

Urodził się 8 maja 1840 r. w Brańszczyku nad Bugiem, jako jedno z trojga dzieci w rodzinie szlacheckiej przywiązanej do tradycji patriotycznych. Chociaż jego ojciec gospodarował w niewielkim majątku, stać go było na pokrycie kosztów edukacji syna. Dzięki temu młody Stanisław zdobył wykształcenie, którym w owych czasach mogło się pochwalić bardzo niewielu Polaków.

W 1856 r. ukończył on Instytut Szlachecki – elitarną szkołę średnią, która przez krótki czas działała w stolicy Królestwa Polskiego rządzonego z nadania rosyjskiego cara. W Warszawie nie funkcjonowała wówczas szkoła wyższa przygotowująca prawników. Po zamknięciu Uniwersytetu Warszawskiego, w ramach represji po Powstaniu Listopadowym, prawo można było studiować jedynie na uniwersytetach położonych w głębi imperium rosyjskiego. Na to mogli sobie pozwolić tylko zamożniejsi polscy studenci. Dodatkowo, studia takie stanowiły skuteczne narzędzie rusyfikacji młodych Polaków. Miały one ukształtować w nich lojalność wobec rosyjskiej rodziny panującej i sprzyjały zatracaniu więzów z tradycjami narodowymi. Pomian-Srzednicki oparł się jednak tym naciskom.

Znakomite wyniki ze szkoły średniej oraz wsparcie materialne rodziny pozwoliły mu odbyć studia w Moskwie i Petersburgu. Zdał on również egzamin państwowy z ustawodawstwa polskiego. W 1860 r. uzyskał stopień kandydata praw, odpowiadający w przybliżeniu dzisiejszemu doktoratowi, dzięki czemu mógł rozpocząć prawniczą karierę. Po studiach od razu powrócił na ziemie polskie. W tym okresie wciąż jeszcze utrzymywały się odrębności polskiego systemu sądowniczego, m.in. posługiwano się językiem polskim w salach sądowych. W Królestwie Polskim Pomian-Srzednicki odbył aplikację, dzięki której w 1862 r. został pisarzem sądu pokoju w Krasnymstawie. Potem awansował, kolejno, na podsędka oraz asesora Sądu Kryminalnego w Lublinie. W 1875 r. znalazł się w Warszawie, gdzie w randze sędziego pierwszej instancji został mianowany urzędnikiem do specjalnych poruczeń w Komisji Rządowej Sprawiedliwości. W tym czasie jego zainteresowania przeniosły się z prawa karnego na cywilne i to w tej dziedzinie zyskał sławę uznanego specjalisty.

Szczęśliwym trafem Pomian-Srzednicki trafił do polskiego sądownictwa jeszcze przed wybuchem Powstania Styczniowego (1863-1864). Po Powstaniu, w ramach represji, Polaków aspirujących do służby państwowej zaczęto bowiem coraz częściej kierować w głąb imperium rosyjskiego. Stosunek władz rosyjskich wobec Polaków – w tym także polskich prawników – stopniowo stawał się otwarcie wrogi. W 1867 r. zlikwidowano administracyjną autonomię Królestwa Polskiego. W 1869 r. w Warszawie zamknięto polskojęzyczną Szkołę Główną – uczelnię wyższą istniejącą od 1862 r., kształcącą również prawników. W końcu, w 1876 r., wprowadzona została nowa struktura sądownictwa, podporządkowana bezpośrednio petersburskiemu Ministerstwu Sprawiedliwości. Oznaczało to likwidację wszelkich odrębności wymiaru sprawiedliwości na ziemiach zaboru rosyjskiego – włącznie z wprowadzeniem procedowania w języku rosyjskim.

Fachowiec

W konsekwencji reformy sądownictwa na terenach dawnego Królestwa Polskiego, ze stanowisk masowo usuwani byli sędziowie Polacy. Rosjanie zdecydowali się pozostawić jedynie grupę cywilistów, głównie z uwagi na pewne utrzymujące się odrębności prawa cywilnego, nieznane w prawie rosyjskim. Pomian-Srzednicki znalazł się wśród tych nielicznych, którzy zachowali swoje stanowiska. Jego atutem nie była jednak uległość wobec zaborcy, ale kompetencje.

Chociaż Polacy wciąż współtworzyli wymiar sprawiedliwości na ziemiach zaboru rosyjskiego, to możliwości awansu zawodowego wyraźnie się dla nich zmniejszyły. Sam Pomian-Srzednicki już w 1876 r. musiał opuścić Warszawę, aby objąć stanowisko sędziego Sądu Okręgowego w Piotrkowie. Tam szybko doceniono jego kompetencje. W 1881 r. mianowany został wiceprezesem tego sądu, kierującym pracą wydziału cywilnego. Było to najwyższe stanowisko dostępne dla sędziego Polaka – prezesami sądów mogli bowiem być tylko Rosjanie.

Jedyną możliwością awansu w sędziowskiej hierarchii pozostawało w tym wypadku przeniesienie do ważniejszego, bardziej prestiżowego okręgu sądowego. Taka okazja nadarzyła się Pomian-Srzednickiemu w 1888 r., gdy sędziowie Izby Sądowej w Warszawie zaproponowali jego kandydaturę na stanowisko sędziego tej Izby. Ponownie jego atutami były nieposzlakowana opinia i wysoko cenione orzecznictwo. Podobne argumenty za kandydaturą Polaka podnosili też Rosjanie, w tym prezes tej Izby sędzia P. M. Butowski, a nawet gubernator wileński Iwan Kachanow. Wytyczne carskiego Ministerstwa Sprawiedliwości były jednak inne. Na zwolnione stanowisko sędziego Izby Sądowej w Warszawie został mianowany Rosjanin.

Aż do wybuchu I wojny światowej liczba Polaków sprawujących funkcje sędziowskie w rosyjskim wymiarze sprawiedliwości systematycznie się zmniejszała. Pomian-Srzednickiemu składano wprawdzie propozycje przejścia na wyższe stanowisko, ale warunkiem było przeniesienie się do guberni leżących w głębi cesarstwa rosyjskiego. On jednak konsekwentnie odmawiał, argumentując, że jego miejsce jest na ziemiach polskich. W konsekwencji jego kariera stanęła w miejscu – przez blisko cztery dekady orzekał jako wiceprezes piotrkowskiego sądu. Dał się w tym okresie zapamiętać przede wszystkim jako praktyk, człowiek czynu. Jednocześnie stanowił ostoję miejscowej społeczności. Był organizatorem Piotrkowskiego Towarzystwa Dobroczynności dla Chrześcijan, z jego inicjatywy otwarta została biblioteka prawnicza przy Sądzie Okręgowym oraz piotrkowska biblioteka publiczna, której ofiarował część własnych zbiorów. W 1914 r. Stanisław Pomian-Srzednicki pozostawał jedynym Polakiem na stanowisku wiceprezesa Sądu Okręgowego na całym terytorium dawnego Królestwa Polskiego.

Odbudowując Polskę

Po wybuchu I Wojny Światowej większość pracowników rosyjskich sądów ewakuowała się na wschód, wraz z wycofującymi się oddziałami armii rosyjskiej. Pomian-Srzednicki jako jeden z nielicznych nie zdecydował się jednak na ewakuację, pozostając w Piotrkowie. Po raz kolejny nie chciał opuszczać rodzinnej ziemi, pomimo tego, iż wiązało się to z ryzykiem – niewykonanie polecenia służbowego odbierało mu prawo do sędziowskiego uposażenia emerytalnego. Jak się okazało, ten krok otworzył mu drogę do najwyższych godności wieńczących jego sędziowską karierę.

Po opanowaniu ziem Królestwa Polskiego przez wojska niemieckie i austro-węgierskie, jesienią 1916 r. podjęto decyzję o budowie podległej im autonomicznej administracji polskiej. Było to równoznaczne z odtworzeniem polskiego wymiaru sprawiedliwości. Sędziwy już, 76-letni Pomian-Srzednicki włączył się w prace Departamentu Sprawiedliwości Tymczasowej Rady Stanu, która miała nadzorować te działania. Został członkiem dwóch komisji: prawa cywilnego oraz hipotecznej. Głównym celem ich prac było stworzenie nowej organizacji sądownictwa. Przyjęte rozwiązania nawiązywały nie tylko do tych sprzed 1914 r., ale też odwoływały się do tradycji Księstwa Warszawskiego. Przy realizacji tego projektu nie obyło się bez oporu ze strony niemieckich władz okupacyjnych. Były one świadome, że oddanie władzy sądowniczej w polskie ręce może stać się ważnym krokiem na drodze uzyskania przez Polskę faktycznej niepodległości.

Ogłoszone 19 sierpnia 1917 r. przepisy o urządzeniu sądownictwa ustalały, że na jego czele miał się znaleźć Sąd Najwyższy, jako sąd kasacyjny. 25 sierpnia 1917 r. Stanisław Pomian-Srzednicki – najbardziej doświadczony i najwyższy rangą polski sędzia na terenie Królestwa Polskiego – odebrał nominację na Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego. W kilka miesięcy później, 14 grudnia 1917 r., odbyło się pierwsze publiczne posiedzenie SN, którym kierował Pierwszy Prezes. „Niewymownie szczęśliwym się czuję, że przy schyłku życia mego, doczekałem chwil powołania sądownictwa polskiego” – mówił wówczas.

Pomian–Srzednicki sprawował funkcję Pierwszego Prezesa SN przez pięć lat i rola, jaką spełnił w rozwoju polskiego sądownictwa, jest trudna do przecenienia. Zakres jego działalności był początkowo niezwykle szeroki. Z jednej strony miał on ważny głos przy rozbudowie personalnej Sądu Najwyższego, z drugiej – sprawował bieżące kierownictwo administracyjne i techniczne. Od listopada 1918 r. wiele z tych kompetencji przejęło Ministerstwo Sprawiedliwości niepodległej II Rzeczpospolitej.

U progu niepodległości Pomian-Srzednicki był jedynym aktywnym sędzią, który swoją karierę zaczynał jeszcze w autonomicznych sądach Królestwa Polskiego. To czyniło z niego żywy symbol ciągłości polskiego prawa i polskiej państwowości. Pomimo zaawansowanego wieku, nie był sędzią jedynie tytularnym. Sprawując bieżące kierownictwo nad pracami Izby Cywilnej SN, wykazywał rygorystyczne podejście do językowej precyzji wyroków. Po ponad 120 latach zaborów możliwość formułowania orzeczeń w języku ojczystym miała zresztą szczególną wymowę. Olbrzymie doświadczenie orzecznicze czyniło Pomian-Srzednickiego nauczycielem nowych kadr sędziowskich. Z ochotą wziął on na siebie taką rolę – wiele czasu, w tym również wolnego, poświęcał młodszym prawnikom, zwłaszcza tym, którzy zasilali sądy przechodząc z palestry.

1 marca 1922 r., w wieku 82 lat, Stanisław Pomian–Srzednicki odszedł w stan spoczynku. Miał za sobą, choć brzmi to niewiarygodnie, 62 lata praktyki sędziowskiej. W oficjalnym liście współpracownicy z Sądu Najwyższego żegnali go z uznaniem jako wytrwałego organizatora i wielkiego patriotę, prawdziwego państwowca. Z tej okazji sala prezydialna w gmachu Sądu Najwyższego została ozdobiona jego portretem. Niedługo później Pomian-Srzednicki został jednym z pierwszych kawalerów Krzyża Polonia Restituta, przyznanego przez Naczelnika Państwa Józefa Piłsudskiego „za zasługi położone na polu organizacji sądownictwa Rzeczpospolitej Polskiej”.

Stanisław Pomian-Srzednicki zmarł 16 marca 1925 r. w Piotrkowie, jako prawnik i Polak prawdziwie spełniony. Żegnał go długi kondukt żałobników, w którym szła delegacja nowej generacji polskich sędziów na czele z Pierwszy Prezesem SN Władysławem Seydą, a także przedstawiciele Ministerstwa Sprawiedliwości, palestry oraz mieszkańcy Piotrkowa.