Więzienie na Mokotowie

Tagi:

Pawe__Szab_owski_1_Fot._Muzeum__o_nierzy_Wykl_tych_i_Wi__ni_w_Politycznych_PRL29 lutego 2016 r. Minister Sprawiedliwości Zbigniew Ziobro powołał do życia Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL, które ma się mieścić w dzisiejszych budynkach Aresztu Śledczego przy ul. Rakowieckiej 37 w Warszawie. Sam areszt ma zostać zlikwidowany do końca 2017 r., dlatego też przypominamy historię jednego z najsłynniejszych więzień w Polsce.

Więzienie przy ul. Rakowieckiej jest jednym z najstarszych tego typu obiektów w Warszawie. Historia więzienia na Mokotowie zaczęła się w roku 1902, kiedy Mokotów był jeszcze wsią leżącą pod Warszawą, to właśnie w tym roku podjęto prace nad stworzeniem więzienia. Wmurowanie kamienia węgielnego pod budowę więzienia nastąpiło 26 września 1902 r. Budowa trwała przeszło dwa lata i 24 listopada 1904 r., w obecności gubernatora warszawskiego Dymitra Martynowa, gmach został oddany do użytku.

Zabory i okres międzywojenny

Więzienie na Mokotowie zostało zbudowanie dla osób odbywających karę za przestępstwa kryminalne, a nie dla więźniów politycznych, którzy w większości byli przetrzymywani na warszawskiej Cytadeli. Jedyny wyjątek od tej zasady, w czasach zaborów, miał miejsce w latach 1905-1907, kiedy przy Rakowieckiej zostali osadzeni uczestnicy rewolucji 1905 r.

Zasadniczy gmach więzienia powstał na planie krzyża i dzielił się na dwie części – pawilon ogólny i pawilon mieszkalny. W pawilonie ogólnym znajdowały się pokoje administracji, pokój przejściowy dla nowych więźniów, pokój widzeń oraz kaplice katolicka i prawosławna. W pawilonie mieszkalnym znajdowały się cele przeznaczone dla 800 więźniów, a w dolnej części budynku mieściły się pomieszczenia gospodarcze takie jak: piekarnia, kuchnia i magazyny. W piwnicach pawilonu mieszkalnego zlokalizowano karcer oraz warsztat krawiecki, introligatorski, stolarski i szewski.

Na terenie więzienia działał również budynek szpitala, z czterdziestoma łóżkami dla chorych oraz budynki gospodarcze mieszczące papiernie, zakład ślusarski, stolarnie, kuźnie, świniarnie. Cały kompleks był bardzo nowoczesny. Cele mieszkalne były skanalizowane i podłączone do ogólnego systemu centralnego ogrzewania.

Już w 1908 r. podjęto decyzję o przekształceniu części pomieszczeń gospodarczych na cele mieszkalne. Było to spowodowane dużym przeludnieniem więzienia i złymi warunkami sanitarnymi. Po uzyskaniu dodatkowych pomieszczeń mieszkalnych, w więzieniu, do wybuchu I wojny światowej przebywało od 1600 do 1800 skazanych.

W 1915 r. Rosjanie wycofali się z Warszawy, a ich miejsce zajęli Niemcy. W roku 1916 niemiecki generał gubernator Hans von Beseler dokonał rozszerzenia administracyjnych granic miasta, włączając w jego obszar m.in. Mokotów. Przy okazji tej zmiany więzienie otrzymało nową nazwę „Więzienie Warszawa Mokotów”.

Po odzyskaniu niepodległości w listopadzie 1918 r., Naczelnik Państwa Józef Piłsudski wydał 8 lutego 1919 r. dekret ustanawiający tymczasową organizację więziennictwa w Polsce. Był to początek tworzenia nowej formacji mundurowej, nazwanej Strażą Więzienną.

Więzienie na Mokotowie w czasach międzywojennych pełniło głównie funkcję miejsca izolacji przestępców kryminalnych. Było ono uznawane za jeden z najcięższych zakładów karnych w Polsce i zostało zaliczone, zgodnie z rozporządzeniem Prezydenta RP z 7 marca 1928 r., jako więzienie I klasy. W tym okresie naczelnikami więzienia byli Władysław Ficke, który pełnił służbę od 1 stycznia 1920 do 31 marca 1939 r., a następnie od 1 kwietnia 1939 r Mieczysław Kobyłecki.

Okupacja niemiecka

Wraz z wybuchem II wojny światowej zmieniła się również sytuacja na Mokotowie. Zgodnie z dekretem amnestyjnym Prezydenta RP, znaczną część więźniów wypuszczono. Reszta osadzonych, pod kierownictwem Straży Więziennej i naczelnika Kobyłeckiego, ewakuowała się w kierunku wschodnim.

28 września 1939 r., kiedy wojska niemieckie wkroczyły do Warszawy, zajęte zostało również więzienie. Początkowo zarząd nad gmachem miało Gestapo, ale już w listopadzie więzienie przy Rakowieckiej zostało przekazane niemieckiej policji kryminalnej Krippo. Przywrócono część przedwojennej kadry więzienia. Naczelnikiem ponownie został Władysław Ficke.

Więzienie na Mokotowie jako jedyne w Warszawie zachowało swoje pierwotne przeznaczenie i stanowiło miejsce odosobnienia dla przestępców kryminalnych w Generalnym Gubernatorstwie. Niezależnie od pochodzenia narodowego, byli tu przetrzymywani Polacy, Żydzi jak i Niemcy. W szczytowym okresie w połowie roku 1940 r. w więzieniu przebywało 2500 osadzonych.

Pawe__Szab_owskiNa kilka dni przed Powstaniem Warszawskim w lipcu 1944 r., okupanci zwolnili z więzienia Niemców i volksdeutschów tam osadzonych. Kiedy 1 sierpnia wybuchły walki powstańcze na Mokotowie, w więzieniu przebywało 808 osób. Oddziały SS rozpoczęły wówczas jego pacyfikację. Osadzonych zmuszono do wykopania trzech dołów o długości 25 metrów, szerokości 2 metrów i jednego metra głębokości. Więźniów, którzy wykopali te doły SS-mani zamordowali strzelając im w tył głowy. Reszta osadzonych widząc przez okna co robią Niemcy podjęła próbę walki. Tak opisał to jeden z anonimowych więźniów z Mokotowa, który przeżył pacyfikację: Kiedy zaczęła się egzekucja, więźniowie podnieśli ogromny wrzask wołając o pomoc ze strony powstańców. […] Następnym oddziałem miał być oddział VI, na którym byłem i ja. Widząc, co się dzieje, postanowiliśmy próbować ucieczki lub zginąć w walce. W tym czasie kiedy trwała egzekucja, my przy pomocy ław wywarzyliśmy drzwi od cel na korytarz, dokładnie już nie pamiętam, i na korytarzu podpaliliśmy sienniki i słomę, uprzednio już wyrzucone, tworząc ogromną barykadę. Kiedy Niemcy zobaczyli, że cały korytarz jest w ogniu, otworzyli ogień wzdłuż korytarza. Wszystkich drzwi do cel nie można było otworzyć, więc więźniowie powybijali dziury w ścianach od jednej do drugiej celi i w błyskawicznym tempie, nie będąc narażonym na ostrzał mogliśmy poruszać się wzdłuż całego oddziału VI. Niemcy, nie mogąc przez ogień przejść, wkroczyli na oddział VII. Z celi 36 ocalał tylko jeden co zdążył ukryć się w sienniku. Po bohatersku zachowała się cela 37. Kiedy trzech Niemców weszło do celi jeden młody chłopak stawił opór, a kiedy otrzymał postrzał i runął na asfalt celi, rozwścieczony Niemiec rzucił się na niego. Było to jakby hasłem dla więźniów. Porwali za kubki, miski, noże i co kto miał pod ręką i dalej na Niemców. Dwaj Niemcy uciekli na korytarz, a w międzyczasie jeden z więźniów wyrwał granaty zza pasa ubitego już Niemca i rzucił je na korytarz za uciekającymi. Po wybuchu granatów Niemcy uciekli na dół po pomoc, lecz więźniowie z oddziału VI, korzystając z ich osłupienia, zbudowali potężną barykadę z żelaznych łóżek (wyrwane ze ścian), stołów i ław, uniemożliwiając w ogóle dojście z dołu po schodach na nasze oddziały VI, VII, IX. Dokoła barykady podłożone były sienniki ze słomą, ażeby na wypadek ataku je podpalić. W tym samym czasie ubitego Niemca z celi 37 wsadzono głową do ogromnej beczki z wodą, stojącej na korytarzu, zabierając granaty i pistolet. […] W czasie całej akcji zapadł wieczór i po wybiciu wszystkich drzwi stojących na przeszkodzie oraz wybiciu dziur w ścianach i dachu, po murach i dachach wśród ulewnego deszczu w nocy z 2 na 3 sierpnia 1944 r. uciekliśmy na Aleje Niepodległości.

W drugiej połowie sierpnia 1944 r. na terenie więzienia dokonano również masowych mordów na okolicznych mieszkańcach Mokotowa.

Pod okupacją sowiecką

W styczniu 1945 r., kiedy Armia Czerwona weszła do Warszawy, zajęte zostały również budynki więzienia, które nie zostały zniszczone w trakcie walk powstańczych, za wyjątkiem budynku szpitalnego.

O pierwszych miesiącach funkcjonowania więzienia pod zarządem sowieckim nie wiemy praktycznie nic. Pierwsze informacje jakie mamy pochodzą dopiero z czasów, gdy Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego objęło zarząd nad obiektami związanymi z więziennictwem.

Pawe__Szab_owski_2_Muzeum__o_nierzy_Wykl_tych_i_Wi__ni_w_Politycznych_PRLFormalnie więzienie przy Rakowieckiej było podległe Departamentowi Więzień i Obozów MBP, jednak w praktyce faktyczną władzę nad więzieniem miał Dyrektor Departamentu Śledczego MBP Józef Różański vel Józef Goldberg. Nie służyło ono tylko jako miejsce odbywania kary, ale również jako miejsce przesłuchań, przeprowadzania rozpraw sądowych oraz wykonywania kar śmierci.

Na początku okupacji komunistycznej w więzieniu na Rakowieckiej masowo przetrzymywano aktywnych żołnierzy konspiracji niepodległościowej, m.in. byłych żołnierzy Armii Krajowej, czy inne osoby, które uznane były za element wrogi dla nowej komunistycznej rzeczywistości. Na Mokotowie przetrzymywani byli m.in.: August Emil Fieldrof, Witold Pilecki, Zygmunt Szendzielarz, Łukasz Ciepliński, Stanisław Skalski, Tadeusz Płużański, Stefan Bronarski, Hieronim Dekutowski, Bolesław Kontrym, Aleksander Krzyżanowski, Wiktor Stryjewski.

Więzienie w II połowie lat 40 było bardzo przeludnione, a więźniów przetrzymywano w dramatycznych warunkach. W celi o wielkości kilku metrów kwadratowych mogło być trzymanych nawet osiem osób. Na terenie więzienia istniało wiele karcerów, w których przetrzymywano więźniów często po kilka dni. Jeden z zachowanych do dzisiaj karcerów ma wymiary: 150 cm wysokości, 50 cm szerokości oraz 50 cm długości. W takim karcerze mjr. Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka” był przetrzymywany przez siedem dni bez możliwości wyjścia, nawet do łazienki.

Pawe__Szab_owski_3_Muzeum__o_nierzy_Wykl_tych_i_Wi__ni_w_Politycznych_PRLPrzesłuchania na Rakowieckiej odbywały się początkowo na jednym z pięter pawilonu mieszkalnego. Specjalnie jednak na potrzeby przesłuchań wybudowano pawilon śledczy zwany przez więźniów „Pałacem Cudów”. Pawilon ten został oddany do użytku w 1949 r. i to w nim absolutnym panem i władcą był Józef Różański. Stosowano w nim brutalne metody tortur by skłonić przetrzymywaną osobę do złożenia fałszywych zeznań. Bicie i zrywanie paznokci było tylko wstępem do innych okrutnych praktyk. Kazimierz Moczarski, autor książki „Rozmowy z katem”, który był więziony przy Rakowieckiej, opisał 49 rodzajów tortur, jakim został poddany w trakcie śledztwa na Mokotowie.

W więzieniu mokotowskim przeprowadzano również procesy sądowe osadzonych. Proces mógł się odbywać na jednej z sal, która przed wojną służyła jako kaplica i świetlica, albo bezpośrednio w celi. Sądzony z braku miejsca siadał na klozecie, dlatego też takie procesy nazywano „procesami kiblowymi”. Tak swój proces po latach opisał bohater bitwy o Anglię Stanisław Skalski: Pamiętam, był Wielki Piątek. Jak mnie wywołali z celi, akurat oddziałowy wydawał obiad. Zdążyłem go wziąć, ale nie zdążyłem zjeść, „Prędzej, prędzej” – ponaglał strażnik. Nawet nie wiedziałem, że idę na swój proces. Gdy wróciłem, zupa była jeszcze ciepła. Ile więc mógł trwać cały proces – pół godziny maksimum. Sądził mnie major Widaj. Do niczego w śledztwie, jak i na rozprawie się nie przyznałem. Jedyny świadek, jakiego wezwano – Władysław Śliwiński– też zaprzeczył, abym przekazywał mu jakieś wiadomości lub orientował się w jego szpiegowskiej działalności… Mimo to ogłoszony wyrok brzmiał: Sąd Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej uznaje Stanisława Skalskiego, byłego majora WP, za winnego działalności szpiegowskiej na rzecz Stanów Zjednoczonych oraz Anglii i za to skazuje go na karę śmierci.

Pawe__Szab_owski_4_Muzeum__o_nierzy_Wykl_tych_i_Wi__ni_w_Politycznych_PRLNa terenie więzienia były co najmniej trzy miejsca, w których wykonywano wyroki śmierci. Pierwsze z nich to szubienica, na której wieszano niemieckich zbrodniarzy i kolaborantów. Na tej samej szubienicy został powieszony również gen. August Fieldorf ps. Nil, który został skazany na śmierć za kolaborację z Niemcami. Drugim miejscem było wąskie przejście między murem a budynkiem kotłowni. Trzecim – była piwnica znajdująca się pod pawilonem śledczym. Szacuje się, że na Mokotowie mogło zostać wykonanych blisko 350 wyroków śmierci na bohaterach walczących o wolną Polskę. Nie wiemy ilu zostało zamęczonych w trakcie śledztwa, bądź zginęło w innych okolicznościach.

Po śmierci Józefa Stalina w bloku państw komunistycznych reżim nieco osłabł. Zaprzestano części brutalnych metod i masowych kar śmierci. Więzienie na Rakowieckiej, w zasadniczej formie znowu stało się więzieniem kryminalnym. Jednak funkcjonowało kilka oddziałów w pawilonie XII, oddanym do użytku w 1950 r., na które mieli wejście tylko funkcjonariusze służby bezpieczeństwa. Do końca lat 80 byli tam przetrzymywani więźniowie polityczni, m.in. Andrzej Czuma, Antonii Macierewicz, Adam Michnik, Jacek Kuroń, Kornel Morawiecki i wielu innych działaczy opozycji antykomunistycznej.

Po roku 1989 w Areszcie Śledczym na Mokotowie przebywają już tylko skazani za przestępstwa kryminalne i tymczasowo aresztowani. W lutym 2016 r. Minister Sprawiedliwości Zbigniew Ziobro podjął decyzję o powołaniu Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL, które mieścić się będzie w budynkach aresztu. Areszt ma zostać zlikwidowany do końca 2017 r.