Sądownictwo – kierunki zmian

Tagi:

Jacek_Przyg_cki_sprawny_proces2Sądownictwo potrzebuje stabilizacji. Ciągłe zmiany mu nie służą, ale jednocześnie nie można przejść do porządku nad obecnym jego stanem, który „petryfikuje” szereg nieprawidłowości.

Warto raz, ale porządnie dokonać jego naprawy, tak by zmiany (oby dobre) funkcjonowały latami bez potrzeby istotnych poprawek.

Zanim jednak zabierzemy się za naprawę tej części wymiaru sprawiedliwości jaką jest sądownictwo musimy najpierw zastanowić się czemu ma ono służyć. Norma art. 45 ust. 1 Konstytucji mówi iż, „każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd”, co chyba najtrafniej definiuje cele jakich oczekuje suweren od sądownictwa.

Sprawność postępowania

Aby zapewnić sprawne postępowanie musimy zdać sobie sprawę z tego, iż od lat do sądów wpływa coraz więcej spraw. Jeśli było ich w 2011r. – 13.584.064 to już w 2015r. – 15.156.076. A wszystko to przy podobnym poziomie zatrudnienia (2011r. – 10.283 sędziów i 26.696 urzędników, a w 2015r. – 10.448 sędziów i 27.285 urzędników). Natomiast załatwienie wyniosło w roku 2011 – 13.385.551, a w roku 2015 – 15.101.482, a więc o 1.715.931 więcej!

Nie możemy więc mówić o tym, że sędziowie i pracownicy się lenią skoro załatwili około 12% spraw więcej, a wzrost zatrudnienia wyniósł jedynie 1,6-2,2%. Jak widać zatem, nie problem w samej wydajności pracowników sądownictwa, a w zbyt rozbudowanej kognicji. Bowiem czy sądy powinny zajmować się choćby prowadzeniem rejestru zastawów skoro procent odmów waha się poniżej 1%? Czy sądy rzeczywiście powinny zajmować się ogromną ilością wykroczeń i to w dwóch instancjach? Same źródła prawa karnego gospodarczego są zamieszczone w ponad stu pozakodeksowych ustawach karnych. Przykładów można by mnożyć.

Pomocnym dla oceny niezbędnej kognicji sądów jest jednak poza praktycznością odróżnienie sprawowania wymiaru sprawiedliwości od ochrony prawnej. O ile sprawowaniem wymiaru sprawiedliwości muszą się zajmować sądy o tyle ochroną prawną mogą zajmować się inne organy państwa.

Kolejny problem to tzw. „kognicja wewnętrzna”, czyli to czym powinien zajmować się sędzia. Znaczna część pracy sędziego ma charakter biurowy i administracyjny np. prowadzenie korespondencji, doręczanie odpisów pism, doprowadzanie aresztowanych na rozprawę, wywoływanie rozpraw i przekazywanie informacji o rozprawie, wpływ na protokołowanie rozpraw itp. Tych czynności sędziowie nie powinni wykonywać, a niestety w części je wykonują lub w nich uczestniczą – np. przez wydawanie zarządzeń. Sędziowie mają coraz mniej czasu na to, co jest istotą ich pracy – na orzekanie. Fakt, iż sędziowie mają do pomocy referendarzy, sekretarzy czy asystentów nie załatwia sprawy. Obecnie obowiązujący stan prawny stanowi, że pracę referendarzy mogą wykonywać sędziowie, którzy nierzadko ich zastępują. Natomiast asystenci nie mogą wykonywać samodzielnych czynności. Wykonują projekty na rzecz sędziego – wymagające jego akceptacji. Również pracownicy sekretariatu poza niewielkimi wyjątkami, gdzie mogą działać samodzielnie, wykonują większość czynności na zarządzenie sędziego.

Zatem jak najwięcej czynności, które nie wymagają tego, a muszą pozostać w ramach kognicji sądowej powinna być wykonywana przez innych – samodzielnych pracowników sądów – referendarzy, asystentów, sekretarzy, ewentualnie z możliwym i ograniczonym do minimum nadzorem sędziego lub trybem odwoławczym do niego.

Na sprawność postępowania ewidentnie wpływa też ilość spraw jakie muszą być rozpoznane w trybie spornym na rozprawie. Tu przez zmiany w prawie zarówno materialnym, jak i procesowym celowym jest dokonanie separacji spraw niespornych, a także rozbudowanie trybów konsensualnych. Nie bez znaczenia byłoby uproszczenie procedur (tryb wyznaczania, powiadamiania, doręczeń, odroczeń, sporządzania uzasadnień itp.).

Musimy też zadbać o zapewnienie środków materialnych na dobre funkcjonowanie sądownictwa. Nie można oczekiwać od wymiaru sprawiedliwości szukania na każdym kroku oszczędności. Nie można szastać publicznymi pieniędzmi i wydawać je nieracjonalnie, ale jeśli chcemy sprawnego i szybkiego sądownictwa musimy zapewnić mu również odpowiednie warunki materialne. Chodzi tu o nakłady na dodatkowe etaty asystentów, referendarzy, sekretarzy (kognicja wewnętrzna), na infrastrukturę sądów, na nowoczesne środki (w tym informatyczne) obsługujące biurowość sądów i pozwalające na szybszy kontakt na linii obywatel – sąd.

Nie bez znaczenia są też środki finansowe pozwalające zapewnić sądom stabilną i profesjonalną kadrę urzędniczą co oznacza przyzwoitą płacę dla tych pracowników. Wówczas zapobiegnie to dużej fluktuacji kadr (zwłaszcza w większych ośrodkach), a w dłuższym okresie czasu pozwoli na zwiększenie efektywności ich pracy.

Wspólne i kompleksowe rozwiązania polegające na ograniczeniu kognicji, odciążeniu sędziów od rzeczy zbędnych, zmianach proceduralnych oraz rozsądnych nakładach materialnych w niedługim czasie powinny przełożyć się na spełnienie normy konstytucyjnej „rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki”.

Sprawiedliwość

s_d11_WojciewskiNie mniej ważnym aspektem poza sprawnością oraz czasem trwania postępowania jest oczekiwanie, a co za tym idzie przekonanie społeczeństwa, iż wyroki zapadające przecież w imieniu RP są sprawiedliwe (każdy ma prawo do sprawiedliwego … rozpatrzenia sprawy) i to jest zrozumiałe.

Obywatel oczekuje, że wyrok będzie sprawiedliwy, czyli po jego myśli. Niestety, gdy jest spór i występują w nim co najmniej dwie strony, nie dla każdego proces kończy się wygraną, a zatem uzyskaniem „sprawiedliwości”. Klasyczna definicja sprawiedliwości pochodzi od rzymskiego prawnika Ulpiana, według którego sprawiedliwość jest stałą i niezmienną wolą przyznania każdemu należnego mu prawa (Iustitia est constans et perpetua voluntas ius suum cuique tribuendi). Ale nie o taką idealistyczną definicję prawa obywatelowi chodzi. Mówi się potocznie, że do sądu nie idzie się po sprawiedliwość, ale po wyrok. Według mnie, zadaniem naszym tj. sędziów jest przekonanie obywateli, że nawet jeśli się przegra sprawę to „sprawiedliwość” będzie oznaczała po prostu uczciwe, bezstronne traktowanie i ocenianie.

Służy temu dbałość sądu o przestrzeganie jasnych i czytelnych dla przeciętnego obywatela procedur. Równe i bezstronne traktowanie stron postępowania oraz wytłumaczenie zrozumiałym językiem treści, przyczyn danego orzeczenia sądu może przyczynić się w większej mierze do wzrostu poszanowania dla stanowiska końcowego sądu. Tu poza pracą nad uproszczeniem procedur, tak by były one czytelne dla zwykłego obywatela (a nie tylko dla prawnika) oraz zmianą zasad sporządzania orzeczeń i ich uzasadnień (wolnych od kazuistyki prawnej, cytowania przepisów, orzecznictwa, powtarzania stanów faktycznych, wymieniania setek – tysięcy nieraz dowodów itp.), należałoby przeprowadzić szeroko zakrojoną akcję szkoleniową wśród sędziów, zmierzającą do nauczenia ich prostego i zrozumiałego uzasadniania swych orzeczeń. Duża jest też rola rzeczników prasowych za pośrednictwem których, możemy kreować bardziej pozytywny obraz wymiaru sprawiedliwości.

Niezawisłość

To jak należy rozumieć konstytucyjny postulat: właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd (zarówno z punktu widzenia obywatela, jak i sędziego), wiąże się bezpośrednio ze sprawiedliwym rozpatrzeniem sprawy. Truizmem byłoby stwierdzenie, że sąd niewłaściwy, zależny, stronniczy, czy podległy wyda sprawiedliwy wyrok. Niektórzy uznają, że nawet sąd o właściwych cechach może orzekać źle i nic ich nie przekona. Jednak respektowanie wskazań konstytucyjnych pozwoli zmniejszyć liczbę tych osób do niezbędnego minimum.

Sąd właściwy to sąd określony odpowiednią procedurą jasną, stałą i czytelną dla obywatela. Naruszenie tej procedury może być podstawą odwoławczą. Czy jednak wyznaczenie sędziego (często orzekającego jednoosobowo) musi i powinno być w 100% losowe? Oczywistym wydaje się, że sędziowie nie są zainteresowani orzekaniem w konkretnej sprawie. Niekiedy pojawiają się jednak zarzuty, że sędzia został przydzielony do danej sprawy z pominięciem elementu losowości (listy orzecznicze), a co za tym idzie, wyrok jaki zostanie wówczas wydany może być dotknięty, na podobieństwo grzechu pierworodnego skazą nie do wytłumaczenia. Dlatego też zrozumiałe są próby zmian prawa w tym zakresie, by z losowości przydziału sprawy zrobić zasadę tak ważną, iż jej naruszenie może stanowić bezwzględną przyczynę odwoławczą (kpk). Niestety, należy zwrócić uwagę na to, że względy praktyczne (urlopy, choroby, wyłączenia, staż sędziowski, obciążenia indywidualne i wydziałowe) oznaczają też konieczność dokonania wyjątków. Nie da się jednak ściśle określić każdej sytuacji, dlatego albo dopuszczamy możliwość „elastycznego” wyznaczania spraw z pominięciem listy, np: „z powodu innej ważnej przyczyny” – co należy zaznaczyć w zarządzeniu. Sprzyja to polepszeniu sprawności postępowań, o czym była mowa na początku artykułu, ewentualnie stosujemy sztywne zasady godząc się jednocześnie na utrudnienia odnośnie czasu trwania spraw.

By zapadały sprawiedliwe orzeczenia, w rozsądnym terminie niezbędnym jest utrzymanie niezależności i niezawisłości sądów. Na czym to polega – środowisku sędziowskiemu nie muszę tłumaczyć. Warto jednak upowszechniać tę wiedzę i potrzebę w społeczeństwie, które niekiedy jest skłonne poprzeć populistyczne hasła podjęcia działań zmierzających do jej ograniczenia, nie zdając sobie sprawy, iż tylko niezależny i niezawisły sąd zagwarantuje im sprawiedliwy proces i orzeczenie.