Po co komu portal?

Dobra strona www instytucji wymiaru sprawiedliwości to rzetelność przekazu, większa skuteczność działania oraz możliwość edukacji prawnej obywateli. Popularność i prestiż, choć istotne, są tylko efektem ubocznym „bycia w internecie”.

Mija szósty rok od uruchomienia portalu internetowego Prokuratury Okręgowej w Zielonej górze oraz prokuratur rejonowych jej podległych. Strona www.zielona-gora. po.gov.pl nosi wszelkie znamiona profesjonalnego serwisu informacyjnego adresowanego do szerokiej publiczności. Aktualizowana jest codziennie, poprzez umieszczanie krótkich, pisanych zrozumiałym dla laika językiem informacji o aktach oskarżenia, komunikatów o listach gończych, a także informacji o zmianach w prawie, które mogą przydać się obywatelom.

Portal zielonogórskiej prokuratury odwiedza średnio siedem tysięcy czytelników dziennie. Statystyki rosły najpierw skokowo, w ostatnim czasie wręcz lawinowo – na pierwsze sto tysięcy odwiedzin trzeba było czekać ponad rok, milionowe „wejście” licznik pokazał po czterech latach, ale już rok później, 1 kwietnia 2009 r., na portalu zalogował się trzymilionowy gość. Dziś jest ich już o kolejne trzy miliony więcej. Zważywszy, że zielonogórski okręg liczy ok. 500 tys. mieszkańców, to jest to wynik, o jakim marzyłby niejeden komercyjny portal.

Nie o pieniądze tu jednak chodzi, ale o coś znacznie ważniejszego – o sprawny i odpowiadający wymogom współczesności środek komunikacji społecznej w służbie publicznej.

Korzyść pierwsza – rzetelność
– Powstanie naszego portalu było reakcją na rzeczywistość, która wymagała rzetelnych informacji o szczególnie interesujących przejawach pracy prokuratury, głównie w zakresie przygotowywanych aktów oskarżenia. Takie informacje nie powinny być epizodyczne – mówi Jan Wojtasik, były zielonogórski prokurator okręgowy, główny inicjator utworzenia portalu.

W przeszłości praktyki w tym zakresie nie należały do najlepszych. Przed powstaniem portalu bywało, że dziennikarze lokalnych i krajowych mediów zwracali się do prokuratury z pytaniami o konkretne sprawy, będąc wcześniej zainspirowani przez strony postępowań – świadków, pokrzywdzonych, ale głównie podejrzanych lub oskarżonych. Zwracali się już z określonym nastawieniem, oczekując od rzecznika prokuratury wycinkowego ustosunkowania się do któregoś z wątków sprawy. Oczekiwali odpowiedzi kilkuzdaniowej, bez wikłania się w niuanse całego postępowania. Czasem trudno było też przekonać dziennikarza do racji leżących po stronie oskarżyciela, czy choćby do faktu, że praca prokuratora z samej swej natury i na każdym etapie jest przedmiotem sporu. I wreszcie, że akt oskarżenia o niczym nie przesądza, bo jest on dla sądu pewną hipotezą do weryfi kacji. – W konsekwencji relacje medialne na temat naszych działań były bardzo jednostronne, nie uwzględniały racji każdej ze stron – mówi Wojtasik.

Portal wyszedł więc naprzeciw zapotrzebowaniu prokuratorów, którzy mogą publicznie i wyczerpująco zaprezentować efekty swojej pracy współtworząc medialny przekaz w danej sprawie. Dziś bywa nawet, że informacje o aktach oskarżenia są od razu przedrukowywane w lokalnych mediach lub podawane w serwisach informacyjnych w wersji zaprezentowanej na portalu. Choć najczęstsza praktyka jest taka, że pięć minut po opublikowaniu na portalu ciekawego i nośnego medialnie newsa, w gabinecie rzecznika prasowego prokuratury rozdzwaniają się telefony od dziennikarzy. To zwykle prośby o rozszerzenie któregoś z wątków lub wyjaśnienie niezrozumiałej frazy. – Skutek jest taki, że prokuratorzy nie są już zaskakiwani pytaniami, zaś informacje o śledztwach są prezentowane w mediach w sposób bardziej rzetelny – mówią w zielonogórskiej prokuraturze.

Korzyść druga – skuteczność

Z punktu widzenia skuteczności działań prokuratury, głównym atutem portalu są publikacje dotyczące listów gończych oraz ilustrowane portretami pamięciowymi informacje o nagrodach oferowanych za pomoc w ujęciu sprawców przestępstw. Z jednej strony wiadomości te są powielane przez media, z drugiej – dzięki dużej popularności portalu – docierają do tysięcy internautów. W efekcie prokuratorzy i policja częściej dostają informacje od obywateli o miejscu pobytu osób ściganych, a portal regularnie publikuje wiadomości o odwołaniu listów gończych wraz z podziękowaniami dla tych, których postawa przyczyniła się do ujęcia poszukiwanych.

Ze skutecznością działań prokuratury wiąże się jednak pewien problem. Po części bierze się on stąd, że podobnego portalu nie ma jeszcze wiele sądów w kraju. Sąd Okręgowy w Zielonej górze ma wprawdzie witrynę internetową, nie zamieszcza jednak na niej opisów orzeczeń czy sentencji wyroków, które stanowiłyby konsekwencję, niejako domknięcie informacji o oskarżeniach publikowanych na www. zielona-gora.po.gov.pl. W efekcie oskarżeni, którzy zostają uniewinnieni w sądzie, często dzwonią do zielonogórskich gazet z pretensjami, że te poinformowały o ich oskarżeniu, a o sądowym fi nale sprawy już nie.

Takim sytuacjom stara się zaradzić portal zielonogórskiej prokuratury, publikując informacje także o wyrokach skazujących i uniewinnieniach. – Przede wszystkim jednak dziennikarze i czytelnicy dostają na portalu skrót aktu oskarżenia, a potem, znając terminy rozpraw sądowych, mogą monitorować interesujące ich historie. I trzeba przyznać, że w przypadku głośnych spraw media idą tropem naszych informacji i sprawdzają je w sądach – podkreśla Wojtasik.

Wraz z funkcjonowaniem portalu ujawnił się też mankament natury technicznej. Chodzi o problem usuwania danych osobowych z serwerów wyszukiwarek internetowych. – Mieliśmy sytuację, kiedy osoba ścigana listem gończym, której dane umieściliśmy na portalu, została w sądzie uniewinniona. Oczywiście usunęliśmy wszelkie ślady po liście gończym na naszych serwerach, ale dane personalne tej osoby wciąż pojawiają się w archiwach wyszukiwarek internetowych w kontekście jej ścigania. Niestety, nie mamy już na to wpływu – relacjonuje prokurator.

Korzyść trzecia – edukacja

Najczęściej odwiedzaną rubryką na portalu jest dział „Precedensy”, który liczy sobie już ok. 2 tys. wpisów. To prawdziwa kopalnia informacji dla studentów prawa, ale także wszystkich zainteresowanych problematyką prawną. Tematyka działu odpowiada również na aktualne zapotrzebowanie czytelników. Przykładowo ostatniej zimy, kiedy kraj został przysypany śniegiem, na stronie pojawiły się publikacje dotyczące praw i obowiązków wynikających z Ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, a także sentencje najciekawszych wyroków z tego zakresu. Kiedy zaś na zielonogórskim stadionie dochodzi do zamieszek czy incydentów, na portalu pojawia się omówienie przepisów dotyczących zabezpieczeń imprez masowych oraz stosowne orzeczenia sądów.

Całą obsługą portalu zajmuje się zaledwie czterech pracowników Prokuratury Okręgowej, i to poza ich głównymi obowiązkami. Jego redaktor naczelna, z wykształcenia politolog, zatrudniona jest w pionie administracyjnym. – Podjąłem decyzję, żeby portalem zajmowały się osoby niebędące prawnikami, choć zatrudnione w prokuraturze. Chodzi o to, żeby odejść od maniery pisania hermetycznym językiem prawniczym – podkreśla Wojtasik.

Jakie jest kryterium doboru treści umieszczanych w Internecie? – Każda z naszych prokuratur dostała zalecenie, by regularnie dzielić się informacjami, które mogą zainteresować opinię publiczną. Decyzja o tym, którą sprawę upublicznić i na jakim jej etapie, zawsze należy do prokuratora prowadzącego śledztwo – dodaje.

Po sześciu latach od uruchomienia portalu Jan Wojtasik zauważa zmianę nastawienia społecznego do działań zielonogórskiej prokuratury. – Przeglądałem regularnie fora internetowe i kiedyś pełno było tam niepochlebnych opinii o naszej pracy. A to, że w prokuraturze nic się nie dzieje, to znów, że zajmujemy się nie wiadomo czym, zamiast ścigać przestępców. Od pewnego czasu tego typu wpisy zniknęły, choć to moje subiektywne spostrzeżenie – mówi.

Tajemnica sukcesu czyli koordynacja

ze strony www.zielona-gora.po.gov.pl
znaczną grupę stanowią niepełnosprawni.
W 2009 i 2010 r. w krajowym konkursie
„Strona internetowa bez barier” przyznali
oni portalowi pierwszą nagrodę w kategorii
stron administracji publicznej. To
głównie zasługa zainstalowanej na portalu
mówiącej wyszukiwarki ułatwiającej korzystanie
ze strony osobom niewidomym
i niedowidzącym.

Potencjalnie wszystkie korzyści związane z funkcjonowaniem zielonogórskiego portalu mogłaby osiągnąć strona internetowa jakiegokolwiek sądu okręgowego w Polsce. W okręgach toczą się sprawy najbardziej istotne z punktu widzenia opinii publicznej, a przecież właśnie to do niej taki serwis informacyjny winien być adresowany.

Jak wynika z doświadczeń zielonogórskich, koordynacja jest najlepszym słowem-kluczem, jeśli chodzi o sprawne poprowadzenie podobnego portalu. Pierwszym krokiem było znalezienie odpowiedniego redaktora naczelnego – koordynatora, czyli pracownika łączącego w sobie cechy internetowego pasjonata oraz znawcy prawniczej materii, który potrafi ł przystępnie i w opisowej formie oddać treść aktów oskarżenia, a także streszczać najistotniejsze wątki spraw. W następnej kolejności stworzono siatkę współpracowników w podległych okręgowi prokuraturach rejonowych. W każdej z nich jedna osoba, zwykle prokurator, codziennie przysyła do koordynatora e-maila z informacją o decyzjach, którymi prokuratorzy zdecydowali się podzielić z opinią publiczną (w zależności od wielkości rejonu, robi się to rzadziej).

Koordynator portalu każdorazowo prosi o przesłanie akt najciekawszych spraw i dokonuje ich redakcyjnej oceny. Przygotowaną przez siebie informację umieszcza na portalu, oczywiście bez podawania danych personalnych osób podejrzanych i oskarżonych. Akta są potrzebne, gdy w gabinecie rzecznika prasowego rozdzwaniają się telefony od dziennikarzy. W podobny sposób koordynator przygotowuje informacje dotyczące spraw, które rozstrzygane są na poziomie okręgu.

Pod względem informatycznym oraz grafi cznym przygotowanie portalu sądowego na wzór zielonogórskiego nie wymagałoby wiele wysiłku. Sądy mają już gotowe witryny internetowe, zatem spora część pracy od strony technicznej została wykonana. Kwestia w tym, że wiele z tych witryn nie przekształciło się w dynamiczne i na bieżąco aktualizowane portale. Zwykle brakuje tu codziennej, żmudnej pracy redakcyjnej.

Bez wątpienia zadań przy organizacji sprawnie działającego portalu informacyjnego jest wiele. jednak gra warta jest świeczki. Toczy się o rzetelność przekazu informacyjnego, skuteczność działania oraz szeroko pojętą edukację prawną społeczeństwa – wartości w przypadku instytucji wymiaru sprawiedliwości nie do przecenienia.

Autor jest dziennikarzem specjalizującym się w tematyce prawniczej oraz gospodarczej