Strasburg a skuteczny krajowy środek prawny

Tagi: ,

Szymon_Janczarek2W myśl Artykułu 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka odpowiedzialność za zagwarantowanie praw i wolności w niej przewidzianych spoczywa w pierwszej kolejności na władzach krajowych, a cały system ochrony praw człowieka ma jedynie charakter subsydiarny.

Tego typu rozwiązanie ma oczywiście swoje ważkie konsekwencje. Po pierwsze, osoba, której prawo lub wolność została naruszona, powinna mieć do dyspozycji środek, za pomocą, którego mogłaby domagać się usunięcia skutków naruszenia na szczeblu krajowym. Wymóg istnienia takiego środka wynika z Artykułu 13 Konwencji, a jego brak może stanowić jej naruszenie. Samo istnienie tego typu środka nie będzie tu jednak wystarczające, musi on bowiem być wystarczający do zbadania istoty konkretnej sprawy oraz musi umożliwiać zadośćuczynienie naruszeniu. Z drugiej jednak strony, o ile środek tego rodzaju istnieje i jest skuteczny, zgodnie z Artykułem 35 Konwencji, Trybunał odrzuci jako przedwczesną skargę wniesioną bez wykorzystania mechanizmu krajowego.

Zasady ogólne

Zasada wyczerpania krajowych środków odwoławczych zawarta w Artykule 35 § 1 Konwencji wymaga, by skarżący w pierwszej kolejności skorzystał z dostępnych i skutecznych środków odwoławczych celem uzyskania zadośćuczynienia z tytułu zarzucanego naruszenia. Istnienie tego typu środków odwoławczych musi być wystarczająco pewne nie tylko w teorii, ale również w praktyce. Skuteczność środka odwoławczego w rozumieniu Artykułu 13 będzie przy tym uwarunkowana charakterem prawa lub wolności, którego zagwarantowaniu ma on służyć. Nie zależy ona oczywiście od pewności uzyskania przez skarżącego korzystnego dla niego rezultatu. Ponadto, nawet, jeżeli pojedynczy środek sam w sobie nie spełnia wymagań określonych w Artykule 13, suma dostępnych środków odwoławczych może już to czynić.

W kwestii wyczerpania krajowych środków odwoławczych, obowiązuje podział ciężaru dowodu. Rząd powołujący się na niewyczerpanie środka krajowego jest zobowiązany przekonać Trybunał, że środek ten był skuteczny i dostępny, tak w teorii, jak i w praktyce. Jednakże, gdy ciężar dowodu został zaspokojony, to zadaniem skarżącego będzie wykazanie, że środek odwoławczy wskazywany przez rząd został faktycznie wykorzystany lub z jakichś przyczyn był nieadekwatny i nieskuteczny w konkretnych okolicznościach danej sprawy. Bądź też, że istniały inne szczególne okoliczności zwalniające skarżącego z wypełnienia tego wymogu.

Gdyby okazało się jednak, że środek krajowy nie przyniósł odpowiedniego rezultatu, który powinien był przynieść, gdyby został zastosowany prawidłowo, osoba, która z niego skorzystała zachowuje status ofiary naruszenia, a skarga przez nią wniesiona będzie z formalnego punktu widzenia dopuszczalna.

Skuteczny środek krajowy

Jak już zostało wyżej wspomniane do uznania określonego środka odwoławczego za skuteczny konieczne jest wykazanie nie tylko jego dostępności w teorii, ale również i w praktyce. Tak jak dostępność środka zależy z reguły od ustawodawcy, który decyduje o jego wprowadzeniu do konkretnego porządku prawnego, tak o jego skuteczności w praktyce przesądza sposób jego stosowania przez organy krajowe, a przede wszystkim sądy.

W sprawach polskich, w szeregu różnych kontekstów faktycznych i prawnych za skuteczny środek odwoławczy, co najmniej w teorii, uznane zostało na przykład powództwo o ochronę dóbr osobistych. Przykładem mogą być sprawy dotyczące warunków odbywania kary pozbawienia wolności, czy też wykonywania tymczasowego aresztowania, w szczególności pobytu w przeludnionych celach.

Szymon_JanczarekPoczątkowo Trybunał z ostrożnością podchodził do kwestii skuteczności powództwa o ochronę dóbr osobistych w tego typu sytuacjach. Zdaniem Trybunału, jeszcze 13 października 2009 r., to znaczy w dniu wydania pierwszych wyroków dotyczących tej problematyki, w sprawach Orchowski i Norbert Sikorski, praktyka krajowych sądów cywilnych zezwalająca pozbawionym wolności na dochodzenie roszczeń w oparciu o art. 24 w związku z art. 448 Kodeksu cywilnego, dopiero zaczynała się kształtować. W ocenie Trybunału, pomimo orzeczenia Sądu Najwyższego z 2007 r., w którym wskazano na możliwość dochodzenia zadośćuczynienia przed sądem cywilnym przez osobę osadzoną w warunkach urągających jej godności, do czasu wydania przez Sąd Najwyższy w marcu 2010 r. kolejnego wyroku potwierdzającego takie stanowisko, nie istniała w tym zakresie w pełni ugruntowana, konsekwentna i oparta na solidnych podstawach, praktyka sądów cywilnych.

Trybunał przyjął więc, że generalnie we wszystkich sprawach, w których w czerwcu 2008 r., zarzucane naruszenie zostało wyeliminowane poprzez umieszczenie skarżącego w warunkach zgodnych z Konwencją lub zakończyło się ponieważ skarżący został zwolniony, skarżący ci winni wnieść powództwo cywilne na podstawie art. 24 w związku z art. 448 Kodeksu cywilnego.

Przed skargą

Dokonując wyboru tej konkretnej daty, Trybunał kierował się z jednej strony swoim własnym orzecznictwem, wymagającym stosowania Artykułu 35 Konwencji z pewną dozą elastyczności oraz uwzględniania w sposób realistyczny kontekstu, w jakim funkcjonują krajowe środki odwoławcze, a z drugiej strony – implikacjami ze swoich własnych ustaleń w sprawach Orchowski i Norbert Sikorski. W wyrokach tych, Trybunał uznał, że co najmniej do połowy 2008 r., przeludnienie w polskich jednostkach penitencjarnych miało charakter strukturalny i było niezgodne z Konwencją. Systemowe naruszanie Artykułu 3 Konwencji zostało już jako takie zidentyfikowane przez Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 26 maja 2009 r. Kolejnym istotnym czynnikiem była konieczność dysponowania przez skarżących wystarczającym czasem na realistyczne skorzystanie z tego środka odwoławczego.

Zasadniczo, w kontekście warunków bytowych w jednostkach penitencjarnych, Trybunał uznaje powództwo o ochronę dóbr osobistych za skuteczny środek krajowy, z którego należy skorzystać przed wniesieniem skargi do Strasburga. Zdarza się jednak tak, że pomimo wniesienia tego typu powództwa, nie okaże się ono skuteczne w konkretnej sprawie, na przykład przez wzgląd na niewystarczające zadośćuczynienie stwierdzonemu naruszeniu.

W sprawie Janusz Wojciechowski przeciwko Polsce skarżący wystąpił z powództwem przeciwko Skarbowi Państwa, domagając się słusznego zadośćuczynienia za naruszenie jego godności, w związku z pobytem przez 309 dni w przeludnionych celach. Sąd krajowy podzielił argumentację skarżącego, co do tego, iż jego umieszczenie w przeludnionej celi stanowiło poniżające traktowanie, naruszające tak prawo krajowe, jak i Konwencję. Przyznał mu kwotę 5.000 złotych tytułem zadośćuczynienia. Trybunał zauważył jednak, iż to korzystne dla skarżącego orzeczenie nie pozbawiło go automatycznie statusu ofiary naruszenia, bowiem władze krajowe, nie przyznały mu słusznego zadośćuczynienia w odpowiedniej wysokości. Przyznana w kraju kwota w sposób znaczący odbiegała bowiem od tego, co sam Trybunał przyznawał w podobnych sprawach.

Powództwo cywilne

Powództwo cywilne z tytułu ochrony dóbr osobistych może być skuteczne w innych przypadkach złego traktowania, o ile oczywiście nie tylko identyfikuje naruszenie prawa, czy wolności chronionej Konwencją, ale również dostarcza odpowiedniego zadośćuczynienia. W sprawie M.C. przeciwko Polsce ten pierwszy element został spełniony, natomiast zastrzeżenia Trybunału ponownie wzbudziła wysokość zadośćuczynienia.

W sprawie tej skarżący został oskarżony o seksualne wykorzystanie małoletniego i w związku z tym należał do grupy więźniów szczególnie narażonych na przemoc ze strony współosadzonych. Pozwał on Skarb Państwa, podnosząc, że podczas jego osadzenia nie zapewniono mu dostatecznego poziomu bezpieczeństwa. Sąd Okręgowy w Warszawie uwzględnił powództwo skarżącego. Uznał, że Skarb Państwa ponosi odpowiedzialność za zaniedbania ze strony pracowników aresztu śledczego, którzy nie zareagowali na trwające przez ponad trzy dni poniżające traktowanie skarżącego przez współosadzonych.

Szymon_Janczarek_Strasburg_a_skuteczny_krajowy__rodek_prawnyTrybunał stwierdził więc, że władze krajowe, co do zasady, potwierdziły fakt naruszenia Artykułu 3 Konwencji w części dotyczącej obowiązku zapewnienia należytej ochrony fizycznej i psychicznej integralności skarżącego. Pomimo tego, że skarżący domagał się zadośćuczynienia w równowartości 20.000 euro, Sąd Okręgowy przyznał mu jedynie równowartość 750 euro. Trybunał uznał jednak, że nawet uwzględniając szczególne okoliczności sprawy, kwota przyznana przez Sąd Okręgowy jest znacząco niższa od kwot przyznanych przez Trybunał w porównywalnych sprawach. W świetle powyższego stwierdził, że skarżący w dalszym ciągu może uważać się za ofiarę naruszenia materialnego aspektu Artykułu 3 Konwencji.

Nieskuteczny środek krajowy

W sprawach polskich Trybunał stwierdzał naruszenie Artykułu 13 Konwencji z uwagi na brak skutecznego środka odwoławczego głównie w sprawach dotyczących nadmiernej długości postępowania, o czym jeszcze niżej. Poza tym Trybunałowi zdarzyło się jeszcze stwierdzić naruszenie Artkułu 13, choćby w sprawach Al Nashiri oraz Husayn (Abu Zubaydah) przeciwko Polsce, Bączkowski przeciwko Polsce, czy też Frasik przeciwko Polsce. W pierwszej z nich brak skutecznego środka związany był z nieskutecznością śledztwa dotyczącego istnienia tajnych więzień CIA na terytorium Polski. W drugiej – z brakiem pewności, iż w przypadku odmowy wyrażenia zgody na odbycie zgromadzenia publicznego, środek odwoławczy od tego typu decyzji zostanie rozpoznany przed planowanym jego terminem. W trzeciej – problematyczny dla Trybunału był brak środka, za pomocą którego tymczasowo aresztowany mógł zakwestionować decyzję sądu , do którego dyspozycji pozostawał, o odmowie wyrażenia zgody na zawarcie związku małżeńskiego.

Skarga na przewlekłość

Odmienny problem stanowiła (i nadal stanowi) kwestia istnienia i skuteczności środka krajowego dotyczącego nadmiernej długości postępowania.

Niewątpliwie do czasu implementacji wyroku w sprawie Kudła przeciwko Polsce poprzez uchwalenie ustawy o skardze na naruszenie prawa strony do rozpoznania sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki w roku 2004 środek krajowy w ogóle nie istniał. Po jego wprowadzeniu Trybunał uznał ten środek, w dwóch decyzjach o niedopuszczalności skargi w sprawach Charzyński i Michalak, za a priori skuteczny. Potem jednak zaczął mieć wątpliwości, co do słuszności tego typu konkluzji, zwróciwszy zwłaszcza uwagę na pewien fenomen. Do Trybunału zaczęło bowiem wpływać coraz więcej skarg, w których skarżący nie uzyskali czy to stwierdzenia naruszenia ich prawa, czy też przyznania im świadczenia majątkowego w określonej wysokości, pomimo wniesienia skargi na przewlekłość postępowania. A zatem, pomimo wykorzystania środka krajowego, pozostawali nadal ofiarami naruszenia. Tego typu sytuacja mogła świadczyć tylko o jednym: o nieskuteczności wprowadzonego w 2004 r. rozwiązania. Istniały dwie powiązane ze sobą przyczyny leżące u podstaw takiego stanu rzeczy i stwierdzonego przez Trybunał w wyroku Rutkowski i inni przeciwko Polsce naruszenia Artykułu 13.

Pierwszą przyczyną było niestosowanie się przez polskie sądy do linii orzeczniczej Trybunału w zakresie oceny rozsądnej długości postępowania, w szczególności jego wyroków uznających, że okres, który należy uwzględnić, obejmuje całość postępowania krajowego. Drugą kwestią jest niestosowanie przez polskie sądy standardów Trybunału dotyczących słusznego zadośćuczynienia przyznawanego na szczeblu krajowym, w przypadku stwierdzenia naruszenia prawa do rozpoznania sprawy w rozsądnym terminie.

W konsekwencji, pomimo wprowadzenie krajowego środka odwoławczego, Trybunał był (i nadal jest) zmuszony zastępować sądy krajowe. Rozstrzyga w wielu sprawach, gdzie jego rola ogranicza się do przyznania zadośćuczynienia, które powinno zostać uzyskane przy użyciu środka krajowego.