Stop piratom drogowym

Tagi:

Piotr_Rogozi_skiW Ministerstwie Sprawiedliwości trwają prace nad projektem ustawy o zmianie ustawy Kodeks wykroczeń oraz niektórych innych ustaw (numer w wykazie prac legislacyjnych Rady Ministrów UD 130). Wprowadza on modyfikacje do kilku aktów prawnych, których przedmiotem są szeroko rozumiane zagadnienia bezpieczeństwa w ruchu drogowym.

Chodzi o kilka kwestii, które od dłuższego czasu nurtowały policjantów, prokuratorów i sędziów, a także opinię publiczną. Do tej pory nie znalazły one niestety dostatecznego odzwierciedlenia w pracach legislacyjnych, choć potrzeba ich wprowadzenia (a przynajmniej rozpoczęcia dyskusji z udziałem wszystkich zainteresowanych środowisk nad konkretnymi propozycjami normatywnymi) wydaje się oczywista. Aktualnie obowiązujące uregulowania nie odpowiadają bowiem w sposób wystarczający na wszystkie problemy związane z bezpieczeństwem ruchu drogowego, a niejednokrotnie umożliwiają skuteczne uchylanie się od odpowiedzialności.

Nie bez znaczenia jest również fakt, że obecnie obowiązujące zagrożenia karne czasem wyraźnie rozmijają się nie tylko ze społecznym poczuciem sprawiedliwości, ale – co gorsza – nie odzwierciedlają w dostateczny sposób stopnia społecznej szkodliwości groźnych przestępstw i wykroczeń w ruchu drogowym. Jest to tym bardziej nieakceptowalne w obliczu wręcz przerażających danych statystycznych, zbieranych przez Policję. W 2014 roku na 100 wypadków drogowych zginęło w Polsce aż 9 osób, a w tym samym okresie w Niemczech, czy Austrii – jedna osoba. W 2015 roku ponad 2200 wypadków na polskich drogach, zakończonych śmiercią lub poważnym uszczerbkiem na zdrowiu, spowodowały osoby będące pod wpływem alkoholu.

Problem przedawnienia

Pierwszym zagadnieniem, którego dotyczy projekt, jest przedawnienie karalności wykroczeń. Rzecz jasna odnosi się ono do wszystkich wykroczeń, lecz znaczenie szczególne ma w przypadku wykroczeń popełnianych przeciwko bezpieczeństwu w ruchu drogowym. Wiele z nich przysparza w praktyce trudności na etapie postępowania sądowego, co znacznie wydłuża postępowanie. Chodzi o sprawy dotyczące kolizji drogowych, ale również o przekroczenia dozwolonej prędkości, zarejestrowane za pomocą stacjonarnych urządzeń pomiarowych.

Wymagają one niejednokrotnie dokonywania czynności procesowych w ramach pomocy prawnej (gdy kierujący i świadkowie zamieszkują w oddaleniu od miejsca popełnienia czynu), przesłuchania wielu świadków, a nawet dopuszczenia dowodu z opinii biegłego z zakresu taktyki i techniki jazdy. Wszystko to sprawia, że wykroczenia należące do tej kategorii szczególnie często ulegają przedawnieniu karalności. Z danych Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że w 2015 r. przedawniły się sprawy ponad 1000 obwinionych o wykroczenia drogowe sprawców (w tym 150 kolizji i 320 przekroczeń prędkości).

Czas dla sądu

Nie chodzi tylko o wykroczenia drogowe. Warto uświadomić sobie, że 2015 r. sądy zmuszone były umorzyć postępowania z powodu przedawnienia karalności w 274 sprawach o kradzieże będące wykroczeniami. Niewątpliwie to, że organy ścigania i wymiaru sprawiedliwości nie poradziły sobie z osądzeniem obwinionego w ustawowym terminie, rozzuchwala potencjalnych sprawców i stanowi niedobry sygnał dla opinii publicznej, mogący wskazywać na niewydolność organów państwa.

Zasadniczy termin przedawnienia karalności wykroczeń powinien być stosunkowo krótki. Wykroczenia to czyny o najniższym stopniu szkodliwości społecznej, ale organy państwa powinny na nie reagować szybko. Obowiązujący roczny termin do wszczęcia postępowania o wykroczenie należy zatem uznać za wystarczający. Jednakże nie może budzić żadnych wątpliwości, że jeżeli organy państwa podejmą stosowne działania w tym terminie i postępowanie zostanie wszczęte, to musi być przez ustawodawcę zapewniony dostatecznie długi czas, aby doprowadzić w każdej sprawie do jej prawomocnego rozstrzygnięcia.

Aktualnie, zgodnie z art. 45 § 1 Kodeksu wykroczeń, jeżeli w tym okresie wszczęto postępowanie, karalność wykroczenia ustaje z upływem dwóch lat od popełnienia czynu, a zatem w tym okresie musi zapaść prawomocne rozstrzygnięcie sprawy. Na bieg tego terminu nie ma już bowiem wpływu sam tok sprawy, odraczanie i przerywanie rozprawy, czy uchylenie wyroku w drugiej instancji i zwrot sprawy do ponownego jej rozpoznania.

Do trzech lat od popełnienia czynu

Każdy, kto zetknął się ze sprawami skomplikowanymi pod względem dowodowym, dobrze wie, że jeżeli postępowanie o wykroczenie wszczęto pod koniec rocznego okresu liczonego od dnia popełnienia wykroczenia, to zwłaszcza w sądach wielkomiejskich doprowadzenie do umorzenia postępowania z powodu przedawnienia karalności czynu nie jest niczym wyjątkowym. W niektórych wypadkach rzeczywisty czas na rozpoznanie takiej sprawy przez sąd w dwóch instancjach wynosi 8-10 miesięcy, co w praktyce często okazuje się niemożliwe również z przyczyn obiektywnych. Uwzględnić bowiem trzeba konieczność przeprowadzenia postępowania sądowego, z zachowaniem wszelkich gwarancji jego uczestników, w postaci bardzo zbliżonej do procedury w sprawach o przestępstwa.

Projekt ustawy wydłuża okres przedawnienia do trzech lat od dnia popełnienia czynu, jeżeli postępowanie o wykroczenie zostało wszczęte przed upływem zasadniczego, rocznego okresu. Umożliwi to prawomocne zakończenie spraw w sądowym postępowaniu o wykroczenia i pozwoli uniknąć tak częstych umorzeń postępowań z uwagi na ustanie okresu karalności wykroczenia.

Sposób karania

Kolejną kwestią wymagającą pogłębionej refleksji jest realne zagrożenie karą wobec sprawców najcięższych i najbardziej drastycznych wypadków komunikacyjnych. Chodzi o wypadki, których skutkiem była śmierć człowieka lub ciężki uszczerbek na zdrowiu, spowodowane przez nietrzeźwych lub będących w stanie odurzenia kierowców.

Pomimo tego, że spowodowanie śmierci lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu nie było umyślne, to jednak zupełnie słusznie, w powszechnym przekonaniu, samo kierowanie pojazdem przez osobę świadomą swego stanu nietrzeźwości lub odurzenia, czyli stwarzającą wysokie niebezpieczeństwo dla innych użytkowników drogi, implikować powinno uzmysłowienie sobie przez tę osobę potencjalnych tragicznych skutków podjętej decyzji o kierowaniu pojazdem w takim stanie. A to z kolei wymaga surowego karania, co do zasady, karami bezwzględnego pozbawienia wolności, gdyż zaatakowanym dobrem jest nie tylko bezpieczeństwo w ruchu drogowym, ale również życie i zdrowie ludzkie. Stopień społecznej szkodliwości tych czynów jest bowiem, również in concreto, bardzo wysoki.

Kary w zawieszeniu

Niestety nie można powiedzieć, że praktyka wymiaru sprawiedliwości potwierdza w sposób wystarczający tę konstatację. Pomimo tego, że w aktualnym stanie prawnym za takie przestępstwo może być orzeczona kara nawet 12 lat pozbawienia wolności, to na przykład w 2015 r. na 112 wyroków skazujących, w odniesieniu do tej kategorii sprawców, karę w 26 przypadkach wymierzono w zawieszeniu, w 2014 r. – 38 kar warunkowo zawieszono na 151 skazań, a w 2013 r. odnotowano aż 93 (!) orzeczonych kar pozbawienia wolności w zawieszeniu na 252 wyroki skazujące (dane Ministerstwa Sprawiedliwości).

Tak znaczny odsetek kar wolnościowych wymierzonych za te przestępstwa świadczy o ewidentnie niewłaściwym ukształtowaniu zwłaszcza dolnej granicy ustawowego zagrożenia za te czyny, charakteryzujące się tak wysoką społeczną szkodliwością i bulwersujące opinię publiczną. Stąd proponuje się wprowadzenie przepisu art. 178 § 1a k.k., który w takich wypadkach ustalałby dolną granicę ustawowego zagrożenia w wysokości 2 lat pozbawienia wolności, co uniemożliwiałoby, co do zasady, orzeczenie kary z warunkowym zawieszeniem jej wykonania.

W wypadkach zasługujących na szczególne uwzględnienie, będzie zawsze istniała możliwość nadzwyczajnego złagodzenia kary i orzeczenia jej z warunkowym zawieszeniem (por. art. 60 § 2 k.k.), lecz w ocenie projektodawcy stopień społecznej szkodliwości tych przestępstw stoi na przeszkodzie temu, by było to możliwe w każdej sytuacji.

Bez prawa jazdy

W przekonaniu projektodawcy, korekty wymaga też karnoprawna reakcja na niestosowanie się sprawców do decyzji właściwego organu o cofnięciu uprawnienia do kierowania pojazdami. Przestępstwo to, określone w art. 180a k.k., zagrożone jest m.in. karą pozbawienia wolności do 2 lat oraz można fakultatywnie orzec środek karny w postaci zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych.

drogaPomimo tego, że przestępstwo to polega właśnie na prowadzeniu pojazdu, mimo cofnięcia ku temu uprawnień, sądy bardzo rzadko stosują w tych sprawach środek karny w postaci zakazu prowadzenia pojazdów. W 2015 r. spośród prawie 1400 osób skazanych za jazdę bez uprawnień, odebranych decyzją administracyjną, zaledwie wobec 4 orzeczono sądowy zakaz prowadzenia pojazdów (dane Ministerstwa Sprawiedliwości).

Trzeba przy tym pamiętać, że decyzja administracyjna o cofnięciu uprawnienia zapada często w razie ujawnienia przekroczenia przez kierującego w terenie zabudowanym dopuszczalnej prędkości o ponad 50 km/h. Sprawcy takich czynów, w przypadku prowadzenia pojazdu bez uprawnień, są karani jedynie z tego artykułu przewidującego łagodne zagrożenia karne (w praktyce są to kary grzywny). Mogą oni również – pomimo wielokrotnego naruszania zakazu przewidzianego w art. 180a k.k. – po upływie okresu zatrzymania odzyskać prawo jazdy, a w razie jego utraty – zdać ponownie egzamin i otrzymać ten dokument.

Taka sytuacja, sprowadzająca się do tego, że w praktyce jedyną sankcją za niestosowanie się do administracyjnego cofnięcia uprawnień jest najczęściej grzywna, nie zasługuje na akceptację. Skoro ustawodawca uznaje, że dana osoba w pewnym okresie nie może prowadzić pojazdów mechanicznych, powinien to skutecznie wyegzekwować. W przeciwnym razie społeczeństwo nadal będzie bulwersowane doniesieniami o wypadkach drogowych z udziałem osób karanych z art. 180a k.k., którzy w międzyczasie ponownie uzyskali (lub nawet nie) uprawnienia do prowadzenia pojazdów (np. głośny ostatnio przypadek Kamila G. w Warszawie).

Zakaz prowadzenia pojazdów

Proponuje się zatem wprowadzenie obowiązku orzekania środka karnego w postaci zakazu prowadzenia pojazdów w razie skazania za czyn z art. 180a k.k. Wówczas sprawca prowadzący pojazd bez uprawnienia odpowiadałby za popełnienie przestępstwa z art. 244 k.k. – niezastosowanie się do sądowego zakazu. Celem zachowania proporcji zagrożeń karnych należy też postulować podwyższenie sankcji karnej przewidzianej za przestępstwo z art. 244 k.k. – do 5 lat pozbawienia wolności.

Ucieczki przez policją

Media często donoszą o brawurowych ucieczkach przed policją kierowców, którzy nie zamierzają się zatrzymać na wezwanie funkcjonariuszy, czasem całkiem z błahego powodu. Takie ucieczki mają miejsce w warunkach normalnego ruchu drogowego, nierzadko w obszarze zabudowanym, wśród kierowców i pieszych. Realnie zagrażają więc bezpieczeństwu powszechnemu oraz ludzkiemu życiu oraz zdrowiu.

Nie chodzi tylko o funkcjonariuszy Policji, którzy mają obowiązek pełnić służbę z narażeniem zdrowia i życia, ale również o wszystkich potencjalnych użytkowników dróg. Skutkiem tych ucieczek są nierzadko zabici, ranni – często zupełnie przypadkowe osoby – zniszczone pojazdy itd. Tego typu zachowanie stanowi aktualnie wykroczenie z art. 92 § 2 k.w., jeżeli sama ucieczka nie naraża konkretnej osoby na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu (art. 160 § 1 k.k.) lub nie spowoduje się jednocześnie wypadku drogowego (art. 177 k.k.). W praktyce wykazanie brawurowemu kierowcy popełnienia przestępstwa z art. 160 § 1 k.k. jest trudne, o czym może świadczyć przykład sprawy Roberta N., pseudonim Frog, w której biegli po kilkumiesięcznej analizie zapisu filmowego jego szaleńczej jazdy doszli do wniosku, że nie można stwierdzić, czy takie narażenie wystąpiło. Skończyło się więc na obwinieniu o wykroczenia.

Do 5 lat za brawurę

Prawnokarna reakcja na ucieczkę przed Policją aktualnie nie spełnia więc jakichkolwiek kryteriów prewencyjnych. Odpowiedzią na tę lukę regulacyjną jest propozycja zawarta w projekcie, by spenalizować jako przestępstwo, zagrożone karą do 5 lat pozbawienia wolności oraz obowiązkowym orzeczeniem zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych, ucieczkę przed pościgiem. Chodzi o pościg prowadzony przez funkcjonariusza organu uprawnionego do kontroli ruchu drogowego, który znajduje się w pojeździe albo na statku powietrznym i daje przy użyciu sygnałów dźwiękowych i świetlnych polecenie zatrzymania pojazdu. Natomiast samo niezatrzymanie się do kontroli drogowej nadal stanowić będzie wykroczenie z art. 92 § 2 k.w.

Uzupełnieniem powyższych propozycji zmian w zakresie prawa materialnego są dwa postulaty dotyczące prawa procesowego i administracyjnego. Pierwsza z nich, w celu dostarczenia sądowi kompleksowej wiedzy o osobie oskarżonego o przestępstwo przeciwko bezpieczeństwu w ruchu lądowym, nakazuje uzyskiwać także dotyczące go informacje z centralnej ewidencji kierowców oraz z ewidencji kierowców naruszających przepisy ruchu drogowego, prowadzonej przez Policję.

Ponadto proponuje się wprowadzenie do ustawy z 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym wyraźnego unormowania, stanowiącego podstawę do poddawania kierowców (w toku kontroli drogowej) badaniu w celu ustalenia zawartości w organizmie alkoholu lub obecności środka działającego podobnie do alkoholu. W aktualnym stanie prawnym wskazane uprawnienie organów kontroli wynika jedynie z interpretacji unormowań Prawa o ruchu drogowym, w szczególności z art. 129 ust. 2 pkt 3, art. 129i i art. 129j, co z punktu widzenia spójności systemu prawa i gwarancji praw obywatelskich nie jest stanem pożądanym.