Która aplikacja lepsza – radcowska czy adwokacka?

Tagi:

Witold_Cie_la3Wśród absolwentów studiów prawniczych, decydujących się na zdobycie uprawnień umożliwiających pracę jako profesjonalny prawnik, największe uznanie znajdują aplikacje adwokacka i radcowska.

W 2016 roku do egzaminu wstępnego na aplikację adwokacką zapisało się ok. 2980 osób, a na radcowską – ok. 4420 osób. Dla przypomnienia, w roku 2015 do egzaminów wstępnych dopuszczonych zostało: na aplikację adwokacką – 3066 osób (przystąpiło 2945, zdało 1105 osób, tj. 37,5%), a na aplikację radcowską – 4785 osób (przystąpiło 4645, zdało 1597 osób, tj. 34,4%). W związku z podobnym zakresem uprawnień, które przysługują adwokatom i radcom prawnym, nasuwa się pytanie: co wpływa na decyzję wyboru jednego, bądź drugiego z tych zawodów?

Na aplikacji radcowskiej łatwiej o pracę

Argumentem uzasadniającym wybór aplikacji radcowskiej jest to, że praktycznie nie ma ograniczeń dotyczących zatrudnienia w jej trakcie. „Aplikację radcowską wybrałem dlatego, że cenię sobie swobodę. Jak wiadomo, aplikanci radcowscy mają znacznie szerszy zakres dopuszczalnych miejsc i podstaw zatrudnienia, co na dzisiejszym, trudnym rynku pracy, stanowi wartość samą w sobie. Co więcej, zawsze bardziej „ciągnęło” mnie do doradzania biznesowi, niż udzielania się w sprawach karnych” – podkreśla Mateusz Mroczek, aplikant II roku przy Okręgowej Izbie Radców Prawnych w Krakowie. Dodaje, że wobec zrównania uprawnień obydwu zawodów, nie ma to dzisiaj jednak większego znaczenia. Jego zdaniem, utrzymywanie dwóch odrębnych samorządów zawodowych adwokatów i radców prawnych jest niezasadne. Wiele argumentów finansowych, organizacyjnych i prawnych, przemawia za połączeniem samorządów.

Radca prawny Michał Kiedrowicz podkreśla, że aplikacja radcowska w Warszawie ma opinię merytorycznej, przygotowującej w bardzo dobrym stopniu do pracy na rynku prawniczym. W zmienionym niedawno programie aplikacji radcowskiej położono zwiększony nacisk na zajęcia o charakterze ćwiczeniowym, praktycznie przygotowujące do egzaminu zawodowego oraz samodzielnego wykonywania zawodu. Odstąpiono również od weryfikacji wiedzy w formie testów – kolokwia przeprowadzane są w formie ustnej albo zadań pisemnych (kazusów), polegających na sporządzeniu pisma procesowego, umowy albo opinii prawnej. „Organizacja zajęć skoncentrowana była w dużej mierze na praktycznych aspektach wykonywania zawodu radcy prawnego. Wartym odnotowania jest także fakt otwartości władz samorządu na wprowadzenie dodatkowych zajęć umożliwiających doskonalenie wiedzy i umiejętności przed kolokwium czy też przed samym egzaminem radcowskim” – mówi Michał Kiedrowicz.

Za wyborem aplikacji radcowskiej przemawia również fakt, że w jej trakcie łatwiej znaleźć pracę, co podkreśla Piotr Kłodziński, aplikant radcowski III roku, kierujący zespołem prawnym Euro-Apteka. W jego opinii wielu młodych absolwentów prawa chce uniezależnić się od pomocy rodziców i rozważa zatrudnienie poza kancelariami, co może zagwarantować lepsze zarobki. „Przez dwa lata aplikacji prowadziłem negocjacje kontraktów na największe wydarzenia sportowe i muzyczne w Polsce. Aktualnie, w wieku 27 lat, zarządzam zespołem prawnym sieci aptek, co wiąże się przede wszystkim z dużą odpowiedzialnością, ale także niesie ze sobą szerokie perspektywy i pozwala także na całkowite uniezależnienie się od rodziców. Tego niestety wielu kolegów pracujących „przymusowo” w kancelariach adwokackich powiedzieć nie może. Dlatego zdecydowanie nie żałuję tego wyboru. Nie wykluczam jednak, że jeśli zdecyduję się w przyszłości na otwarcie swojej własnej kancelarii, rozważę decyzję o wpisie na listę adwokatów” – stwierdza. Dodaje, że dla wielu klientów, z którymi miał kontakt, pojęcie profesjonalnego pełnomocnika niesłusznie wiąże się tylko z zawodem adwokata.

Przyszłych radców prawnych czeka więcej egzaminów

W trakcie trwania aplikacji adwokackiej przewidziano 140 godzin rocznie zajęć liczonych według modułów 45-minutowych. Natomiast na aplikacji radcowskiej, w zależności od roku, jest 129 godzin wykładów i 111 godzin ćwiczeń z przedmiotów (I rok), 114 godzin wykładów i 126 godzin ćwiczeń z przedmiotów (II rok) oraz 86 godzin wykładów i 154 godzin ćwiczeń z przedmiotów (III rok).

Witold_Cie_la1_z_archiwum_autora__autor_Daniel_GoudaA jakie zdanie na temat swojej aplikacji mają przyszli adwokaci? „Model szkolenia aplikantów adwokackich przypomina ten znany ze studiów, z tą różnicą, że nacisk położony jest na przyswajanie umiejętności niezbędnych z punktu widzenia praktyki wykonywania zawodu” – mówi Mateusz Weredyński, Przewodniczący Samorządu Aplikantów Adwokackich Krakowskiej Izby Adwokackiej. „Moje zainteresowania oscylowały wówczas wokół szeroko pojętego prawa karnego. Adwokatura wydawała się zatem kierunkiem naturalnym, wiążącym się z niezależnością, której potrzebuję” – wskazuje na przyczyny swojej decyzji o wyborze aplikacji adwokackiej. „Pół żartem, pół serio, wydaje mi się, że w zielonym jest mi bardziej do twarzy” – dodaje po chwili.

W związku z odbywaniem aplikacji adwokackiej, na aplikancie ciąży szereg obowiązków. „Podstawowym obowiązkiem jest uczestnictwo w cotygodniowych zajęciach szkoleniowych prowadzonych w formie wykładów lub warsztatów przez praktyków, przede wszystkim adwokatów i sędziów. Podczas aplikacji adwokackiej, co do zasady, aplikant przystępuje do sprawdzianu z prawa ustrojów sądów i prokuratur, prawa o adwokaturze, historii samorządu adwokackiego, warunków wykonywania zawodu adwokata i etyki tego zawodu oraz dwóch kolokwiów: pod koniec I roku szkolenia z bloku przedmiotów prawa karnego, natomiast pod koniec II roku – z bloku przedmiotów prawa cywilnego” – wyjaśnia Weredyński. W Krakowskiej Izbie Adwokackiej sprawdziany i kolokwia odbywały się dotychczas w formie ustnej. Tegoroczny I rok szkolenia przystąpi do kolokwium także w formie pisemnej, a zadaniem ma być przygotowanie zarzutów apelacji. „Wydawać by się mogło, że to tylko trzy sprawdziany. Nietrudno sobie jednak wyobrazić, jak ogromny zakres wiedzy kryje się pod pojęciem bloku przedmiotów z danej gałęzi prawa” – kończy Weredyński.

Rozmawiając z aplikantami, a także radcami prawnymi i adwokatami, można dostrzec, że model prowadzenia szkolenia różni się w obu przypadkach. Aplikanci radcowscy mają większą liczbę zaliczeń i egzaminów, z którymi należy się uporać. Zajęcia i egzaminy przyszłych adwokatów uważane są w powszechnym mniemaniu za łatwiejsze. Jest to niewątpliwą zaletą w przypadku, kiedy ktoś chce wyspecjalizować się w konkretnej dziedzinie lub posiada już pracę i chce nabyć uprawnienia, które pozwolą mu świadczyć szerszy zakres usług.

„Sądzę, że zakres egzaminów (kolokwiów) stanowił najtrudniejszy element odbywania aplikacji radcowskiej. Było to zresztą logiczną konsekwencją merytorycznego charakteru aplikacji” – mówi radca prawny Michał Kiedrowicz. Aplikanci radcowscy w Warszawie mają do zdania o wiele większy zakres materiału niż przyszli adwokaci. Muszą sprostać pytaniom np. z prawa zamówień publicznych czy prawa upadłościowego i naprawczego. Egzaminy na aplikacji adwokackiej w stolicy są, ze względu na czas ich trwania i materiał, odzwierciedleniem egzaminu zawodowego – dotyczą procedury i prawa materialnego: karnego, cywilnego i administracyjnego.

Cotygodniowe zajęcia, obecności

„Prawdziwa trudność w ukończeniu szkolenia oparta jest na trzech elementach. Pierwszy z nich to obowiązkowe zajęcia. Niektórzy z nas, aplikantów, nie zaliczają progu obecności na zajęciach, które odbywają się co tydzień przez trzy lata, ze względu na różne okoliczności (wyjazdy, choroby, praca). Drugi z elementów, o których wspomniałem, to moim zdaniem uznaniowość egzaminów i brak możliwości odwołania od przyjętego przez egzaminatorów klucza. Wywodzę się z pokolenia, które zdawało nową maturę i egzaminy na UJ i dlatego jestem przyzwyczajony do testów, które są zawsze obiektywne. Po trzecie i chyba najważniejsze, najtrudniejszy jest sam upływ czasu – realnie 4 lata od rozpoczęcia procesu rekrutacji aż do wpisu na listę” – ocenia przebieg aplikacji radcowskiej Piotr Kłodziński. Dodaje, że w jego opinii system zdobywania uprawnień prawniczych powinien upodobnić się do amerykańskiego, gdzie cały proces trwa o wiele szybciej.

Również zdaniem Mateusza Mroczka cotygodniowe zajęcia to także duże utrudnienie: „Choć może to zabrzmieć dość absurdalnie, ale moim zdaniem w aplikacji radcowskiej najtrudniejsze jest uczestnictwo w zajęciach. Niejednokrotnie jest to kilka godzin dodatkowych obowiązków szkoleniowych, które trzeba zrealizować po ciężkich dniach w pracy. Efektywność takiego szkolenia jest raczej niska. Z obserwacji wiem, że w większości przypadków każdy oczekuje kiedy tylko  zajęcia się skończą”.

Aplikacja adwokacka łatwiejsza, ale…

Podsumowując, obie aplikacje mają swoje wady i zalety. W Warszawie aplikanci adwokaccy mają możliwość usprawiedliwiana nieobecności na zajęciach, z czego nie mogą korzystać przyszli radcowie Witold_Cie_la2_z_archiwum_autora__autor_Daniel_Goudaprawni, a co jest na pewno wygodne dla osób pracujących. Z analizy prowadzonych zajęć wynika, że zakres materiału do nauki jest nieporównywalnie większy w przypadku aplikacji radcowskiej. Aplikacja adwokacka może być korzystna dla osób, które pracują w kancelarii i potrzebują tylko uzyskać uprawnienia. Z kolei ukończenie kursów organizowanych przez Izbę Radcowską pozwoli na pewno przyswoić bardziej wszechstronną wiedzę i umiejętności, co niewątpliwie daje większe możliwości znalezienia „etatu”.

Na rynku pracy w stolicy można dostrzec, że więcej ofert jest skierowanych do aplikantów radcowskich. Pamiętajmy jednak, że ich liczba jest większa niż przedstawicieli innych aplikacji, co nie zawsze przekłada się bezpośrednio na łatwiejsze zdobycie zatrudnienia.

Przed każdym z aplikantów staje również konieczność zapłacenia za zajęcia. Nie jest to mała kwota i dlatego, w przypadku braku pomocy ze strony rodziny, należy znaleźć pracę, która umożliwi opłacenie aplikacji. Niestety nie wszyscy pracodawcy są wyrozumiali i bezproblemowo umożliwiają uczestniczenie w zajęciach w przypadku wyznaczenia porannych godzin zajęć. Być może należałoby zastanowić się nad zmianą modelu kształcenia przyszłych adwokatów i radców prawnych? Nawiązując do cytowanej powyżej wypowiedzi Mateusza Mroczka, być może zasadne byłoby połączenie obu samorządów? Odpowiedź na te pytania to jednak materiał na osobny tekst.