Kształcenie prawników a wyzwania współczesności

Mateusz_Mroczek_zdj.W systemie kształcenia przyszłych radców prawnych i adwokatów od wielu lat nie przeprowadzono istotnych zmian. W zasadzie ograniczano się jedynie do kosmetycznych nowelizacji programów szkoleniowych.

W tym samym czasie na rynku usług prawnych nastąpiły kolosalne i nieodwracalne już zmiany, które zburzyły “stare porządki”. Wiele wskazuje na to, że zbliżamy się do momentu, w którym wszystkie zainteresowane podmioty będą zmuszone pochylić się nad zagadnieniem dostosowania procesu kształcenia prawniczego do realiów współczesności.

Przełomowy zamęt

Disruptive innovation (dosł. destrukcyjna innowacja, wprowadzająca “przełomowy zamęt”) to termin ukuty w połowie lat 90. przez harwardzkiego profesora Claytona M. Christensena, badającego rozwój i upadek wielu modeli biznesowych na amerykańskim rynku. Christensen dostrzegł, że nowe, innowacyjne firmy, często budowane od zera, mogą w niezwykłym tempie doprowadzić do destrukcji całych branż oraz niszczyć korporacyjne molochy, którym brakuje biznesowej zwinności. W taki sposób Apple zrewolucjonizowało rynek urządzeń mobilnych, Uber – przewozy taksówkarskie, a Facebook i Twitter – kanały komunikacji międzyludzkiej oraz marketingu. Telefony Nokii to dzisiaj już tylko miłe wspomnienie prostych urządzeń do dzwonienia, tradycyjne taksówki kojarzą się jedynie z niewygodą i wysokimi cenami, a zwykłe SMS-y i marketing w tradycyjnych kanałach medialnych odchodzą w niebyt. Te obserwacje nie dotyczą jednak tylko rynków czysto technologicznych. Patrząc na polski i światowy rynek usług prawnych można i na nim dostrzec silne oznaki “przełomowego zamętu”.

Kończą się małe, wielobranżowe kancelarie bez wyspecjalizowanej praktyki. Z jednej strony zastępują je duże kancelarie korporacyjne, posiadające potencjał ludzki i intelektualny pozwalający na “ogarnianie” wielu dziedzin prawa. Z drugiej – małe, ale nowoczesne i sprofilowane pod kątem określonych praktyk kancelarie butikowe. Nie mówiąc już o zagarnięciu dużej części rynku prostych spraw przez doradztwo on-line lub korzystanie przez potencjalnych klientów z ogólnodostępnej w Internecie wiedzy prawnej.

Klienci korporacyjni już lata temu przestali oczekiwać od swoich prawników jedynie umiejętności sporządzenia umowy lub pisma procesowego. Nowoczesny prawnik ma być swoistym doradcą biznesowym, który potrafi przetłumaczyć na zrozumiały język skomplikowane konstrukcje prawne, a do tego zapewnić zgodność (compliance) działania przedsiębiorstwa z prawem. Nie wystarczy już szyld na ścianie kamienicy. Promocja usług prawnych to dzisiaj ogromny biznes oparty o nowoczesne kanały marketingowe w sieciach społecznościowych. Umowy już niedługo przestaną być jedynie zadrukowanymi kartkami papieru. Zastąpią je „samoegzekwujące” się, inteligentne kontrakty oparte o technologię blockchain.

To tylko niektóre z wyzwań, jakie stoją przed młodymi prawnikami, którzy wchodzą na rynek. Czy obecny system kształcenia prawniczego w Polsce rzeczywiście przygotowuje ich do zmierzenia się z takimi wyzwaniami? Moje osobiste obserwacje oraz doświadczenia koleżanek i kolegów aplikantów skłaniają do odpowiedzi negatywnej. Zastrzegam przy tym, że swoje uwagi odnoszę jedynie do aplikacji radcowskiej i adwokackiej.

Krótszy proces kształcenia

Oczywistym jest, że uzyskanie odpowiednich umiejętności i wiedzy, dających rękojmię należytego wykonywania zawodu, powinno być poprzedzone odpowiednio długim, żmudnym i efektywnym procesem szkolenia. Niestety, obecny system spełnia tylko pierwszą przesłankę – i to w nadmiarze. Sprawia to, że prawnik posiadający uprawnienia zawodowe wchodzi na rynek dopiero w wieku 28 lat. Zanim to nastąpi musi ukończyć 5-letnie studia prawnicze, a następnie poświęcić prawie cztery lata na uzyskanie możliwości wpisu na listę radców lub adwokatów. Przez lata musi więc zadowalać się gorszymi zarobkami, niejednokrotnie nieadekwatnymi do posiadanych już umiejętności oraz okresu życia, w którym młodzi ludzie powinni decydować się na zakładanie rodzin i uniezależnianie się od rodziców.

Mateusz_Mroczek_Kszta_cenie_prawnik_w_a_wyzwania_wsp__czesno_ci_arch_MSSkrócenie okresu kształcenia oraz poprawę jego efektywności można uzyskać poprzez lepsze wykorzystanie synergii kształcenia akademickiego na wydziałach prawa i szkolenia aplikanckiego. Nie ma bowiem najmniejszego sensu powtarzanie tego samego materiału szkoleniowego – najpierw w trakcie studiów, a następnie na zajęciach na aplikacji. Pierwsze dwa-trzy lata studiów to powinien być czas intensywnej nauki fundamentów prawa materialnego. Ostatnie lata studiów oraz okres aplikacji powinny natomiast przybrać charakter intensywnego szkolenia praktycznego. Przedmioty proceduralne na studiach należy nauczać przy większym nacisku na przydatne umiejętności – np. sporządzania pism procesowych, jasnego formułowania myśli, budowania argumentacji, itp. Egzaminy zdawane przez studentów prawa, na których wymagałoby się np. napisania apelacji (a nie rozwiązania testu!), powinny być następnie uznawane w ramach szkolenia aplikanckiego, co pozwoliłoby na skrócenie go o rok, a może nawet półtora roku.

Na ostatnich latach studiów przyszli prawnicy mogliby więcej uwagi poświęcać zdobywaniu doświadczenia w rzeczywistym świadczeniu usług prawnych. Być może należałoby rozszerzyć obowiązek odbywania praktyk, a także nawiązanie ściślejszej współpracy pomiędzy korporacjami zawodowymi a ośrodkami akademickimi, by lepiej wprowadzać młodych adeptów prawa na rynek – np. poprzez rozbudowany system płatnych praktyk i staży. Posiadający doświadczenie stażyści, po uzyskaniu magisterium, mogliby następnie płynnie uzyskiwać zatrudnienie u patronów jako aplikanci. Na marginesie – należy rozważyć rozszerzenie możliwości zaliczenia studiów prawniczych o inne “ścieżki”, niż tylko poprzez obronę pracy magisterskiej. W dzisiejszych czasach, nie dość, że jest to niejednokrotnie pierwsza, dłuższa praca pisemna (sic!), jaką pisze student prawa w trakcie studiów, to często ma ona charakter odtwórczy i nie niesie ze sobą żadnej wartości dodanej.

Zamiast obowiązku napisania tradycyjnej „magisterki”, student powinien mieć możliwość stworzenia i obrony kompleksowej opinii prawnej, dobrego artykułu naukowego lub glosy.

Aplikacja w nowej formie

Szkolenie aplikantów powinno natomiast przybrać formę doskonalenia i szlifowania na wysokim poziomie umiejętności i wiedzy już posiadanej przez aplikantów. Aplikacja, zamiast opierać się na obowiązkowych wykładach i ćwiczeniach, nie różniących się znacząco od tych na studiach, powinna przybrać formę tutoringową. Polega ona na regularnych spotkaniach, w ramach których podopieczni samodzielnie przygotowują prace, omawiane później z opiekunem, zwanym tutorem. W ten sposób, pod okiem doświadczonych praktyków, w niewielkich grupach, z odpowiednią informacją zwrotną, aplikanci powinni uczyć się sporządzania pism i innych dokumentów, w oparciu o skomplikowane stany faktyczne, odpowiadające rzeczywistym problemom pojawiającym się w obrocie gospodarczym.

Zajęcia powinny uczyć umiejętności współpracy w grupie (tak potrzebnej w każdej kancelarii i biznesie), sprawnego formułowania myśli, wystąpień publicznych. Takie szkolenie powinno być uzupełnione o kształcenie etyki oraz umiejętności menadżerskich, marketingowych i technologicznych – bez nich zarządzanie swoją własną kancelarią oraz doradzanie klientom biznesowym nie jest obecnie możliwe. Nic zatem dziwnego, że dzisiaj aplikanci – delikatnie mówiąc – z lekceważeniem traktują wymagania stawiane im w trakcie zajęć. Wiedzą bowiem doskonale, że nie da się napisać dobrej apelacji lub opinii w trakcie dwugodzinnych ćwiczeń, a cotygodniowe, kilkugodzinne zajęcia wykładowe i ćwiczeniowe traktują jako obowiązkową mitręgę na drodze do uzyskania tytułu pełnoprawnego mecenasa.

Nie mniejsze znaczenie mają również korporacyjne ograniczenia nakładane na aplikantów i młodych radców. Tłamszą one kreatywność biznesową młodych prawników, którą rynek prawniczy mógłby znacznie lepiej wykorzystać – bez szkody dla profesjonalizmu oraz zasad etyki. Mam tu na myśli w szczególności ograniczenia dotyczące marketingu prawniczego, a także dopuszczalnych form zatrudnienia i prowadzenia działalności. Aplikanci powinni również uzyskać znacznie większy zakres podmiotowości w ramach samorządu zawodowego. Dzisiaj de facto pozbawieni są jakichkolwiek narzędzi wpływu na funkcjonowanie swoich korporacji – pomimo opłacania składek oraz wysokich opłat za szkolenie.

Holistyczne podejście

Przeprowadzenie kompleksowych reform wymagałoby zaangażowania wszystkich zainteresowanych podmiotów: ministerstw sprawiedliwości i szkolnictwa wyższego oraz samorządów zawodowych. Za szansę na jej przeprowadzenie można uznać nadchodzącą reformę szkolnictwa wyższego, opracowywaną pod egidą ministra Jarosława Gowina. Zasadniczą kwestią jest holistyczne spojrzenie na proces kształcenia prawniczego. Mamy dzisiaj bowiem do czynienia ze specyficzną “resortowością” w tej dziedzinie – brakiem realnej i efektywnej współpracy pomiędzy wydziałami prawa i korporacjami zawodowymi.

Tracą na tym młodzi prawnicy, ponieważ nie widzą realnych efektów kształcenia aplikanckiego, któremu poświęcają najlepsze lata życia, płacąc tysiące złotych. Tracą również samorządy prawnicze, a przede wszystkim polskie państwo, przedsiębiorstwa i obywatele, którzy mogliby korzystać z usług lepiej wykształconych i energicznych prawników, którzy będą potrafili mierzyć się z teraźniejszymi oraz przyszłymi wyzwaniami.

Za świetny przykład, w jaki sposób powinniśmy postępować przeprowadzając reformy kształcenia prawniczego, niech posłużą badania prowadzone przez brytyjskie środowiska prawników (zob. Setting Standards: The future of legal services education and training regulation in England and Wales).