Ministerstwo czyli sędziowie

Bohdan Zdziennicki

Fot. Krzysztof Wojciewski

„Iustitia” powinna starać się, by na delegacje do Ministerstwa Sprawiedliwości udawali się najlepsi, otoczeni szacunkiem środowiska sędziowie. To od ich pracy w głównej mierze zależy kształt ustrojowy oraz kondycja naszego sądownictwa – zauważa sędzia, Bohdan Zdziennicki.

Po prawie 30 latach pełnienia funkcji sędziego i wydaniu tysięcy rozstrzygnięć przechodzę w stan spoczynku. Byłem nie tylko sędzią orzekającym w Naczelnym Sądzie Administracyjnym i Trybunale Konstytucyjnym, czy prezesem TK, ale i sędzią delegowanym do pełnienia funkcji Wicedyrektora Departamentu Prawnego Ministerstwa Sprawiedliwości, funkcji Podsekretarza Stanu w MS, Sekretarza Generalnego Rady Legislacyjnej, członka Komisji ds. Reformy Prawa Cywilnego, itp. Wspominam o tym, bo w ramach tego, co socjologowie określają jako „obserwacja uczestnicząca”, miałem możliwość nie tylko kontestowania, ale i udziału w złożonych relacjach sędziów z organami władzy sądowniczej, jak i z różnymi organami władzy wykonawczej i władzy ustawodawczej.

Przechodzę w stan spoczynku i nie mam zamiaru schlebiać ani „władzy”, ani „sędziom- buntownikom”. To dzięki, niedocenionej w środowisku „orzeczników”, działalności szeregu sędziów delegowanych władza sędziowska ma w RP obecną pozycję. Co prawda jeszcze nie w pełni należną i wymagającą zmian i korekt, ale w ostatecznym bilansie nie odbiegającą od zasadniczych standardów obowiązujących w demokratycznym państwie prawnym.

Żmudna praca, żmudny kompromis

Nie jest tak, że o tym, co uzyska władza sądownicza, przesądza samo brzmienie art. 178 Konstytucji, a zwłaszcza jego ustępu 2 („sędziom zapewnia się warunki pracy i wynagrodzenie odpowiadające godności urzędu oraz zakresowi ich obowiązków”). To nie jest tak, że KRS odbywa w tej mierze jakąś „ważną” rozmowę i podejmuje „odważną” uchwałę. Trzeba dopiero stworzyć rozwiązania prawne i przeprowadzić je przez cały proces ustawodawczy (gdzie jest wielu oponentów i ludzi źle oceniających funkcjonowanie sądów oraz poziom kadry sędziowskiej) i wywalczyć na ich realizację odpowiednie środki. I to w sytuacji chronicznego w RP kryzysu fi nansów publicznych oraz skierowanego do wszystkich organów państwa polecenia cięć i oszczędności budżetowych.

Kiedy jako sędzia delegowany pełniłem w MS obowiązki wicedyrektora Departamentu Prawnego, udało się opanować, m.in. poprzez stworzenie rejestru przepisów resortowych, lawinę tzw. prawa powielaczowego uniemożliwiającego sędziom efektywną pracę. Z kolei poprzez przygotowanie odpowiednich zmian legislacyjnych udało się zlikwidować Państwowy Arbitraż Gospodarczy i stworzyć od początku sądownictwo gospodarcze. Później, podczas pełnienia obowiązków Podsekretarza Stanu w MS, doprowadziłem wraz z zespołem do rozpoczęcia informatyzacji sądownictwa, uruchamiając na początku Bankowy Zastaw Rejestrowy, potem Krajowy Rejestr Sądowy i wreszcie rozpoczynając największe przedsięwzięcie – informatyzację ksiąg wieczystych.

W procesie ustawodawczym do głosu dochodzi wielu oponentów i ludzi źle oceniających funkcjonowanie sądów oraz poziom kadry sędziowskiej

Uruchomiony został proces szybkiego przejścia w polskim sądownictwie z zacofania „epoki gęsiego pióra” do nowoczesnej epoki informatycznej XX i XXI w. Robiłem to, poza normalnymi obowiązkami, wraz z sędziami delegowanymi z sądów z całej Polski oraz z niedawno emerytowanym dyrektorem, nie waham się powiedzieć bohaterskim dyrektorem, Wojciechem Malinowskim. Wymagało to pokonania setek barier prawnoorganizacyjnych, oporu sędziowskiej konserwy i uzyskania z budżetu, przy jego chronicznej mizerii, ogromnych środków. W tym samym czasie w nadzorowanym przeze mnie Departamencie Prawnym powstał projekt o stanie spoczynku sędziów. W Sejmie zaś przeprowadził całą sprawę, przy dużym oporze posłów reprezentujących inne zawody i grupy społeczne, ówczesny Minister Sprawiedliwości prof. Leszek Kubicki. Powinien na zawsze pozostać we wdzięcznej pamięci sędziów.

Podobną pracę, po moim powrocie do NSA, wykonywali kolejni delegowani sędziowie, łącznie z obecnie pracującymi w MS, którym m.in. zawdzięczamy obecny system płac oparty o przeciętną płacę w gospodarce i odpowiednie mnożniki. Został on wywalczony w sytuacji, gdy w całej „budżetówce”, w związku z kryzysem, płace zostały praktycznie zamrożone.

Cały czas są podejmowane ze strony niektórych resortów próby pozbawienia sądownictwa jego uprzywilejowanej w „budżetówce” pozycji płacowej. Próby prywatyzacji tak dochodowych rejestrów sądowych, z których wpływy powinny iść, a nie idą, na polskie sądownictwo. Próby włączenia sędziów w ogólny system ubezpieczeń społecznych poprzez pozbawienie ich stanu spoczynku. „Iustitia”, aby tak się nie stało, powinna starać się, by na delegacje do Ministerstwa udawali się najlepsi, otoczeni szacunkiem środowiska, sędziowie, a ich pobyt w MS był traktowany jako wyróżnienie i przyspieszał, a nie wyhamowywał, pokonywanie kolejnych szczebli sędziowskiej kariery. Z kolei Minister Sprawiedliwości powinien mieć zawsze w rządzie ustabilizowaną i mocną pozycję oraz cieszyć się zaufaniem i szacunkiem środowiska sędziowskiego.

Słowo o wynagrodzeniach

Już sama nazwa Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia” wskazuje, że sędzia to nie zawód. Jest tu pierwiastek metafi zyczny o wielkim duchowym wymiarze – Iustitia to mityczna bogini sprawiedliwości.

Sędzia to nie zwykła praca, a służba wymiarowi sprawiedliwości. Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia” nie może więc podejmować żadnych działań w stylu quasi związku zawodowego, ani stosować metod nie dających się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów. Wynika to nie tylko ze wskazanej istoty urzędu sędziowskiego, ale i expressis verbis z art. 178 ust. 3 Konstytucji. Działania sprzeczne z art. 178 ust. 3 spowodowałyby delegalizację „Iustitii”. Nie można też podejmować różnych prób obejścia zakazu z art. 178 ust. 3, gdyż stanowiłoby to bezprawie konstytucyjne.

Prestiż władzy sądowniczej nie jest dostatecznie wysoki. Nie podnoszą tego prestiżu sędziowskie akcje protestacyjne

Realizacja obowiązków państwa wobec sędziów, obowiązków wynikających z art. 178 ust. 2 Konstytucji, musi być zapewniona przez odpowiednie regulacje. Na przygotowaniu w tej mierze odpowiednich konkretnych i „twardych” propozycji ustawowych musi się koncentrować działalność „Iustitii” w zakresie wynagrodzeń sędziowskich odpowiadających godności urzędu oraz zakresowi związanych z nim obowiązków. Należy nareszcie wskazać na dochody sądownictwa z opłat kosztów sądowych wraz z wpływami z rejestrów sądowych i Monitora Sądowego i Gospodarczego. Czy nie powinny one tworzyć środków specjalnych przeznaczonych na potrzeby polskich sądów?

Wszyscy sędziowie są reprezentantami władzy sądowniczej, tak jak senatorowie i posłowie są przedstawicielami władzy ustawodawczej, a ministrowie reprezentują władzę wykonawczą. Stąd sposób wynagradzania sędziów powinien być powiązany ze sposobem wynagradzania najwyższych przedstawicieli władz, o których mówi art. 10 ust. 1 Konstytucji. Obok tego urząd sędziowski powinien stanowić ukoronowanie zawodów prawniczych, dlatego wynagrodzenie sędziowskie powinno być powiązane z zasadami ustalania urzędowych stawek dla innych zawodów prawniczych. Zarobki sędziów powinny być wyższe, a nie niższe niż prawdziwe, uśrednione, roczne dochody przedstawicieli tych profesji.

Z powodu znanych trudności budżetowych nie udało się jeszcze zapewnić sędziom odpowiednich wynagrodzeń, chociaż reforma wiceministra Jacka Czai (chapeau bas, Sędziowie!) dokonała już przełomu w metodzie obliczania wynagrodzeń. O znaczeniu wysokości uposażeń sędziowskich i konieczności podjęcia odpowiednich prac legislacyjnych pisałem w zdaniu odrębnym do uzasadnienia wyroku TK z 18 II 2004 r. w sprawie K 12/03. Może warto do tego nawiązać?

Toga

Fot. Krzysztof Wojciewski

Nie tylko przywileje

Prestiż władzy sądowniczej w badaniach opinii społecznej nie jest dostatecznie wysoki. W tej sytuacji trudno umacniać pozycję sędziów i podnosić ich status materialny. Nie podnoszą tego prestiżu sędziowskie akcje protestacyjne.

Zmorą jest przede wszystkim przewlekłość postępowania, której doświadczam na własnej skórze (już pięć lat toczy się postępowanie sądowe o ustanowienie drogi koniecznej do mojej nieruchomości, której po 76 latach została ona pozbawiona przez wadliwe czynności prawne Urzędu Miasta). „Iustitia” powinna włączyć się w prace ustawodawcze, które doprowadziłyby do radykalnego przyspieszenia wszystkich postępowań. Sprawa jest tak złożona, że dobre jej unormowanie wymaga ogromnego zaangażowania i wysiłku intelektualnego ze strony najlepszych sędziów – członków „Iustitii”.

Niezależnie od tego należy dbać o poziom merytoryczny całej kadry sędziowskiej. Chodzi o stworzenie systemu pozwalającego dobierać, a potem odpowiednio szkolić, najlepszych na urzędy sędziowskie. Niezależnie od bezbłędnej znajomości prawa i mechanizmów jego stosowania, najlepsi to ci, którzy chcą wybrać, potrafi ą wybrać i wybiorą najlepsze rozstrzygnięcia wbrew wygodnej rutynie. Tylko tacy ludzie potrafi ą dostrzec, na czym polega rozstrzygnięcie sprawiedliwe, nieuwikłane w żadne uboczne cele.

Sędziowie powinni być praktycznymi nosicielami wartości i zasad zawartych w Konstytucji. Oprócz głoszenia i analizowania wartości sędzia musi mieć stałą i niezmienną wolę ich urzeczywistnienia. Powinno się też ugruntować reguły sposobu bycia – sędzia, i w przenośni i dosłownie, powinien być zawsze godny i elegancki.

Zmian wymagają dotychczasowe metody szkolenia. Należy wykorzystać najlepsze światowe wzorce z bankowości i szkół menadżerskich, zamiast prowadzić staroświeckie wykłady. W tym m.in. powinna przejawiać się samorządność sędziowska, której chce służyć „Iustitia”.

Nadzór zgodny z Konstytucją

Kontestując powierzenie Ministrowi Sprawiedliwości nadzoru nad działalnością administracyjną sądów twierdzi się, że powyższe rozwiązanie „z istoty” narusza zasadę podziału władz. Nie jest to trafny argument. Zasada ta jest uzupełniona zasadami równoważenia się oraz współdziałania władz. Nie można więc mechanicznie eliminować wzajemnych zależności i powiązań pomiędzy poszczególnymi władzami. Sprawowanie wymiaru sprawiedliwości zostało przez Konstytucję powierzone wyłącznie sądom. W tym zakresie sądy pozostają niezależne, a sędziowie niezawiśli. Wykluczona jest ingerencja innych władz w proces orzekania.

TK w znanym wyroku z dnia 15 stycznia 2009 r. sygn. akt K 45/07 stwierdził m.in., że „nadzór Ministra Sprawiedliwości nad działalnością pozaorzeczniczą stanowi jedną z form wkraczania władzy wykonawczej w sferę działalności władzy sądowniczej. Chodzi tu jednak wyłącznie o sferę działalności administracyjnej, a więc działalności zarządzającej i organizatorskiej sądów, innej aniżeli działalność związana z czynnościami jurysdykcyjnymi (sprawowaniem wymiaru sprawiedliwości). Nadzór administracyjny nad działalnością sądów polega na weryfi kacji określonych wyżej sfer działalności sądów. Sprawując nadzór nad działalnością administracyjną sądów, organy tego nadzoru nie mogą wkraczać w dziedzinę niezawisłości sędziowskiej”. Konstytucja nie przesądza o jednym, dopuszczalnym modelu nadzoru nad działalnością administracyjną sądów. To od decyzji ustawodawcy zależy, komu powierzone zostanie sprawowanie tej funkcji. Ustawodawca polski wybrał model sprawowania nadzoru przez Ministra Sprawiedliwości. Rozwiązanie takie, co do zasady, nie jest sprzeczne z Konstytucją. Warunkiem jest jednak, aby poszczególne kompetencje nadzorcze Ministra nie naruszały sfery sprawowania wymiaru sprawiedliwości.

W ostatnim czasie Trybunał Konstytucyjny wielokrotnie wypowiadał się na temat organizacji władzy sądowniczej oraz statusu sędziego. Wyroki te powinny stanowić przedmiot zainteresowania, być może i krytycznego, „Iustitii”.