Dilerów karać, uzależnionych leczyć

Przygotowana w Ministerstwie Sprawiedliwości nowelizacja ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii umożliwi umarzanie postępowań wobec osób, u których znaleziono niewielką ilość narkotyku posiadanego na własny użytek. Efekt? Do zakładów karnych trafiać będą handlarze, a nie osoby używające narkotyków czy od nich uzależnione.

Uchwalona w 1997 r. ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii przewidywała w art. 48 ust. 4 odstąpienie od karania posiadania środków odurzających lub substancji psychotropowych – w przypadku posiadania ich w nieznacznej ilości i na własny użytek. W 2000 r. nowelizacją ustawy wprowadzono pełną penalizację posiadania narkotyków. Zmiana ta miała ułatwić organom ścigania dotarcie do źródeł „narkobiznesu”, zaś sędziom – sprawiedliwe karanie sprawców przestępstw wytwarzania, przetwarzania, wprowadzania do obrotu czy udostępniania środków odurzających.

Jednak ani znowelizowana w 2000 r. ustawa, ani też nowa ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii uchwalona w 2005 r., nie spełniły tych oczekiwań. Okazało się po latach, że w zakładach karnych przebywają nie handlarze, na czym zależało ustawodawcy, ale właśnie osoby zażywające narkotyki. Powstała w ten sposób nowa kategoria przestępców – osoby uzależnione. Należy przy tym wyraźnie zaznaczyć, że uzależnienie od narkotyków, podobnie jak alkoholizm, jest w Polsce jednostką chorobową, a nie przestępstwem. Naturalną koniecznością stało się zatem wprowadzenie stosownych zmian w polityce karnej.

Statystyki, które dają do myślenia

Prowadzone w Ministerstwie Sprawiedliwości prace zmierzające do zmiany przepisów w zakresie polityki antynarkotykowej poprzedziły wnikliwe badania. Okazało się, że za posiadanie środków odurzających i substancji psychotropowych w 1999 r. skazano 1896 osób, zaś po nowelizacji w 2000 r. ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii liczba ta zaczęła drastycznie rosnąć. W niespełna rok od wprowadzenia w życie zmienionych przepisów liczba takich skazanych uległa podwojeniu i wyniosła 2815, by w 2009 r. osiągnąć poziom 6802 skazanych na kary pozbawienia wolności.

Co ważne, po nowelizacji z 2000 r. nie odnotowano zwiększenia wykrywalności przestępstwa wprowadzania do obrotu środków odurzających. O ile w 1999 r. było 1714 skazanych za to przestępstwo, to po nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii odnotowano spadek wyrażony liczbą skazań na poziomie 1417. Osiągnięto więc skutek odwrotny od zamierzeń legislacyjnych. Dodatkowo budżet państwa poniósł poważne konsekwencje ekonomiczne. Jak pokazują analizy Instytutu Spraw Publicznych, represjonowanie posiadaczy narkotyków kosztuje podatników ok. 80 mln zł w skali roku (zob. Ewelina Kuźmicz, Zofia Mielecka-Kubień, Dorota Wieszejmko-Wierzbicka „Karanie za posiadanie. Artykuł 62 ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii – koszty, czas, opinie”, ISP Warszawa 2009).

Liczba osób używających narkotyki, które w ostatnich latach trafiły do zakładów karnych, znacznie wzrosła (podobnie jak szacunkowa ogólna liczba osób uzależnionych), z drugiej strony możliwości ścigania przez państwo handlarzy narkotyków radykalnie się zmniejszyły. Jak zatem, w miejsce karania uzależnionych i traktowania ich jak handlarzy narkotyków, zapewnić im odpowiednie wsparcie i pomoc?

Trzy przesłanki

Rozmowa z Barbarą Wilamowską, prawnikiem i socjologiem, wieloletnim pracownikiem Monaru, obecnie Koordynatorem Krajowego Programu Przeciwdziałania Narkomanii w Ministerstwie Sprawiedliwości.

Kiedy patrzę na polskie ulice, mam wrażenie, że problem narkomanii już nie istnieje.
Narkomani albo po prostu osoby, które używają narkotyków, byli, są i będą. Z reguły nie wiemy, że osoba, która siedzi obok nas w autobusie, może używać narkotyków. Obciążeni jesteśmy stereotypami, że narkoman to zaniedbany, zgięty w pół młody człowiek żebrzący przy dworcu kolejowym. Tymczasem obraz narkomana w ostatnich latach bardzo się zmienił. Statystyczny użytkownik amfetaminy to młody zapracowany trzydziestoparolatek. To jest nowa narkomania, która wymaga innego rozumienia tego problemu.

Sejm w burzliwej atmosferze przyjął nowelizację ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Za było 258 posłów, przeciw 159, sześciu wstrzymało się od głosu. Długo Pani o tę ustawę walczyła…
Uczestnicząc w posiedzeniu, na którym przyjęto nowelizację, z jednej strony czułam ogromną radość, że praca tak wielu ludzi, od kilku lat zaangażowanych w prace nad projektem, znalazła swój pozytywny finał. Z drugiej strony z zażenowaniem i smutkiem słuchałam wystąpień osób, które po raz kolejny wykorzystywały tę ustawę do celów politycznych.

Tymczasem rozwiązania zaproponowane przez rząd są doskonale przemyślane i poparte badaniami oraz analizą danych. Do zakładów karnych w ostatnich latach trafia coraz więcej osób uzależnionych, które z uwagi na czas trwania kary nie mogą liczyć na terapię. Jednocześnie organy ścigania, usatysfakcjonowane wzrastającą statystyką skazań, zaczęły wykazywać mniejsze zainteresowanie przestępstwami produkcji, wprowadzania do obrotu czy przemytu narkotyków. Okazuje się, że rocznie wydajemy ok. 80 mln zł na ściganie „posiadaczy” narkotyków, a po góra dwóch latach wydajemy ponownie taką samą kwotę na te same osoby, z powodu ich powrotu do przestępstwa. W aktach spraw nie ma przy tym żadnych informacji o charakterze używania przez nich narkotyku. Nie wiemy tak naprawdę, kogo skazujemy i dlaczego – czy jest to osoba uzależniona, czy okazjonalny użytkownik. Nie różnicujemy w ten sposób naszej reakcji prawnej i kolejne tysiące młodych ludzi wykluczamy z rynku pracy.

Obowiązujące jeszcze przepisy są doskonałym przykładem na to, jak przy pomocy instrumentów prawa, zamiast pozbyć się dotychczasowych problemów, generujemy nowe.

Nowe przepisy tym razem nie zawiodą?
Zaproponowane rozwiązania w żaden sposób nie zaszkodzą w wymiarze polityki społecznej. Mogą istotnie zwiększyć liczbę osób uzależnionych od narkotyków, które podejmują kontakt terapeutyczny, mogą równocześnie zmniejszyć liczbę skazań na karę pozbawienia wolności za posiadanie środków odurzających, obecnie orzekaną aż w 60 proc. spraw związanych z narkotykami. Nowe regulacje nie będą też zamykać drogi życiowej i zawodowej osobom, którzy wpadli w incydentalny mariaż ze środkami odurzającymi.

Teraz rozpoczyna się dla nas wszystkich – prokuratorów, policjantów, sędziów i kuratorów sadowych – długa droga uczenia się tego, jak stosować sankcje karne tak, by odnieść rzeczywisty sukces na polu walki z uzależnieniami.

Na czym powinna polegać dobra polityka antynarkotykowa?
Powinna rozróżniać miedzy problemami z kategorii zdrowia publicznego a problemami prawnokarnymi. Używanie środka odurzającego nie jest przestępstwem, jego posiadanie – już tak. To przy tym jedyne przestępstwo, gdzie sprawca czynu zabronionego jest jednocześnie osobą poszkodowaną.

Poszukiwaniem odpowiedzi na to pytanie zajął się powołany w kwietniu 2008 r. zespół ekspertów pod przewodnictwem prof. Krzysztofa Krajewskiego z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Zasiadali w nim przedstawiciele wielu resortów, organizacji pozarządowych, sądów oraz prokuratury. Wypracowany przez zespół projekt założeń nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii został przyjęty przez Radę Ministrów dnia 8 września 2009 r., a projekt samej nowelizacji ustawy – 24 sierpnia 2010 r. Ostatecznie ustawa o zmianie ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii oraz niektórych innych ustaw została uchwalona przez Sejm 1 kwietnia 2011 r. (druk sejmowy nr 3420), zaś podpisana przez Prezydenta 25 maja 2011 r.

Znowelizowana ustawa umożliwi umorzenie postępowania wobec posiadacza narkotyku, przy czym posiadania narkotyków nie legalizuje ani nie depenalizuje. Zgodnie z brzmieniem nowego art. 62a, przyjęta regulacja wyraźnie wskazuje trzy przesłanki umożliwiające umorzenie: nieznaczna ilość posiadanego narkotyku, przeznaczenie go na własny użytek oraz niski stopień społecznej szkodliwości czynu. Postępowanie będzie mogło być umorzone wyłącznie w przypadku wystąpienia wszystkich trzech przesłanek jednocześnie.

– Proponując takie rozwiązanie kierowaliśmy się przekonaniem, że w sytuacji, gdy te trzy przesłanki występują kumulatywnie, nie mamy do czynienia z przestępcą, ale z osobą pilnie wymagającą leczenia lub edukacji. „Przede wszystkim leczyć” to zasada, która przyświecała nam w trakcie nowelizowania ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii – mówi Minister Sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski.

Błędne jest zatem przekonanie, iż przedmiotowa nowelizacja oznacza legalizację narkotyków. W świetle jej przepisów posiadanie nawet najmniejszej ilości środka odurzającego lub substancji psychotropowej będzie nadal czynem zagrożonym karą pozbawienia wolności do lat trzech. Prokurator będzie natomiast miał możliwość odstąpienia od ścigania osoby posiadającej nieznaczną ilość środków odurzających lub substancji psychotropowych przeznaczonych na własny użytek. Przed wydaniem postanowienia o wszczęciu śledztwa bądź dochodzenia będzie mógł (ale nie musi), umorzyć postępowanie wobec takiej osoby, jeśli orzeczenie kary wobec sprawcy byłoby niecelowe z uwagi na okoliczności popełnienia czynu, a także z uwagi na stopień szkodliwości czynu.

Dalsze obowiązki

Znowelizowana ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii nałoży na prokuraturę i sąd obowiązek zbierania informacji dotyczących używania przez podejrzanego (oskarżonego) środków odurzających lub substancji psychotropowych. Dotyczyć to będzie sytuacji, w których istnieje uzasadnione podejrzenie, że osoba taka używa tych środków. Rozwiązanie to stworzy podstawy do kierowania podejrzanych (oskarżonych) na leczenie.

W nowelizacji ustawy zaproponowano również zmiany umożliwiające szersze wykorzystanie instytucji zawieszenia postępowania. Prokurator będzie miał taką możliwość w sytuacji podjęcia przez osobę uzależnioną leczenia. Natomiast po uwzględnieniu wyników leczenia prokurator będzie decydował o dalszym prowadzeniu postępowania bądź wystąpieniu do sądu z wnioskiem o jego warunkowe umorzenie. Co ważne, prokurator taką decyzję podejmie po analizie opinii specjalisty ds. uzależnień, który oceni charakter używania przez sprawcę narkotyków.

Ponadto, dzięki wprowadzeniu znowelizowanych przepisów skazany na karę pozbawienia wolności będzie mógł uzyskać przerwę w jej odbywaniu w celu podjęcia leczenia odwykowego poza zakładem karnym. Chodzi tu o skazanych za przestępstwa popełnione w związku z uzależnieniem. Za udzieleniem tej przerwy będą jednak musiały przemawiać względy lecznicze i wychowawcze.

Podczas parlamentarnych prac nad zmianą ustawy wiele kontrowersji wzbudził brak sprecyzowania w nowych przepisach pojęcia „nieznaczna ilość narkotyku”. Autorzy projektu nowelizacji celowo zrezygnowali z bliższego jego definiowania. – Określenie wartości granicznych byłoby rodzajem legalizacji, „boczną furtką” umożliwiającą posiadanie określonych ilości narkotyków, na co absolutnie nie wyrażamy zgody – tłumaczy minister Kwiatkowski.

Oceny, czy dana ilość narkotyku jest nieznaczna, na etapie postępowania przygotowawczego dokona prokurator, zaś na etapie postępowania sądowego – sąd, na podstawie materiału dowodowego, w tym w oparciu o opinię specjalisty terapii uzależnień. Wskazówką dla instytucji stosujących prawo mogą tu być ich wewnętrzne wytyczne określające odpowiednie wartości graniczne. Takie rozwiązania praktykowane są w wielu krajach europejskich.

Uderzyć w handlarzy

Nowe przepisy wyraźnie oddzielają osoby uzależnione i używające narkotyków od osób, które dopuszczają się przestępstwa ich produkcji czy handlu. Nowelizacja ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii zwiększa też odpowiedzialność karną dilerów. Przestępstwa popełniane w związku z wprowadzaniem do obrotu i uczestniczeniem w obrocie środkami odurzającymi, zgodnie z przepisem art. 56 ust. 3 ustawy, zagrożone będą karą do 12 lat pozbawienia wolności.

Opisywana nowelizacja wydaje się być krokiem w dobrym kierunku. Nie liberalizuje przepisów dotyczących posiadania narkotyków, zaś konstrukcję jej przepisów oparto na badaniach i wieloletnim doświadczeniu specjalistów terapii uzależnień. I co najważniejsze – w sprawach karnych z zakresu posiadania narkotyków pozwoli organom ścigania i wymiarowi sprawiedliwości dostrzec ludzkie dramaty.

Autorka jest pracownikiem Wydziału Informacji w Ministerstwie Sprawiedliwości