Sporo w złotówkach, niewiele w euro

Statystyczny początkujący sędzia w Europie zarabia ok. 53 tys. euro rocznie, sędzia w Polsce – 15 tys. euro. Biorąc pod uwagę relację uposażeń do średniej krajowej, polscy sędziowie zarabiają jednak lepiej niż ich koledzy z Niemiec czy Francji. Jaka jest prawda o uposażeniach polskiej Temidy? Oto analiza ostatniego raportu CEPEJ.

Zawód sędziego jest jedynym zawodem, o którego płacach wspomina Konstytucja RP. W artykule 178. stwierdza, że „Sędziom zapewnia się warunki pracy i wynagrodzenie odpowiadające godności urzędu oraz zakresowi ich obowiązków”. Fundamentalne zasady dotyczące wynagrodzeń sędziowskich zostały również wyrażone w międzynarodowych aktach. Artykuł 13. Uniwersalnej Karty Sędziego głosi, iż „Sędzia musi otrzymywać wynagrodzenie, które chroni jego faktyczną niezależność ekonomiczną i nie może być zależne od efektów pracy sędziego, a także nie może być obniżane w trakcie sprawowania urzędu”. Artykuł 6.1. Europejskiej Karty Statutu Sędziego (zwanej Kartą Sędziowską) stanowi, że „Sędziowie sprawujący wymiar sprawiedliwości są uprawnieni do wynagrodzenia na poziomie, który ochroni ich przed jakimikolwiek naciskami na podejmowane decyzje i tym samym utwierdzi ich niezależność i bezstronność”.

Choć praktycznie we wszystkich (poza Niemcami) krajach UE uposażenie początkującego sędziego stanowi wielokrotność tzw. średniej krajowej, to sędziowie wszystkich europejskich krajów, nawet ci zarabiający dziesięciokrotność polskich stawek, narzekają na wysokość pensji. Zarobki nieodpowiadające powadze urzędu, obciążenie pracą nieproporcjonalne do wynagrodzenia, rosnące dysproporcje w płacach w porównaniu do wynagrodzeń przedstawicieli komercyjnych zawodów prawniczych – oto zastrzeżenia zgłaszane przez sędziów od Lizbony po Rzym.

Polski sędzia na tle Europy

Z ostatnich, opublikowanych w październiku 2010 r., badań Europejskiej Komisji na rzecz Efektywności Sądownictwa CEPEJ (raport „Efficiency and quality of justice” obejmujący dane za 2008 r.) wynika, że początkujący polski sędzia, z zarobkami nieco ponad 15 tys. euro rocznie, plasował się dopiero w czwartej dziesiątce zestawienia płac sędziów europejskich. – Z państw Unii Europejskiej tylko sędziowie w Bułgarii mają niższe uposażenia – analizuje sędzia Wojciech Postulski, kierownik Działu Współpracy Międzynarodowej w Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury. Nieco więcej niż Polacy zarabiają sędziowie z takich krajów jak Rumunia, Litwa, Łotwa, a także, nienależące do UE, Serbia, Macedonia i Turcja.

Warto podkreślić, że raport nie uwzględnia podwyżki uposażeń sędziów, jaką polski parlament uchwalił w 2009 r. Zakładając, że roczne wynagrodzenie sędziów w Polsce zwiększyło się o 12 tys. zł oraz przyjmując, że zarobki sędziów w innych krajach w tym czasie nie wzrosły, z 39. pozycji w rankingu, polski sędzia awansowałby na 35. pozycję (wyprzedzając sędziów z Serbii, Macedonii, Litwy i Rumunii).

Z raportu CEPEJ wynika, że najlepiej opłacanymi w Europie są sędziowie z Irlandii. Ich roczne zarobki są prawie dziesięciokrotnie większe, niż sędziów w Polsce. Na kolejnych miejscach pod względem wysokości zarobków znaleźli się przedstawiciele stanu sędziowskiego ze Szkocji, Anglii, Walii i Irlandii Północnej. – Urząd sędziego w krajach systemu common law to kwiat zawodów prawniczych. Skomplikowany system dojścia do zawodu powoduje, że sędziów jest tam bardzo mało. To powoduje, że zarobków polskich sędziów właściwie nie możemy porównywać z tymi krajami – zauważa sędzia Postulski.

Im więcej, tym mniej

Z analizy przytoczonego raportu wynika, że decydujący wpływ na poziom sędziowskich wynagrodzeń w poszczególnych krajach ma ogólna liczba pracujących w nich sędziów. W Hiszpanii, gdzie sędziów w porównaniu z liczbą obywateli jest dwa razy mniej niż w Polsce, zarabiają oni trzy razy więcej. W Szwecji natomiast, gdzie sędziów jest prawie 10 razy mniej niż w Polsce, zarabiają oni prawie cztery razy więcej.

Co do zasady, tendencja jest taka, że im więcej sędziów w danym kraju, tym mniejsze ich płace. W Irlandii, gdzie sędziowie zarabiają najlepiej, współczynnik ilości sędziów na 100 tys. obywateli wynosi 3,3, zaś w Anglii, Walii i Szkocji – 3,5. Dla porównania w Bułgarii, gdzie sędziowie zarabiają najmniej spośród wszystkich krajów UE, jest 28,3 sędziów na 100 tys. obywateli. Podobna ilość sędziów pracuje w Polsce (25,9 na 100 tys. obywateli), Litwie (22,5), Łotwie (20,8) oraz Rumunii (19,2) – a więc krajach UE, w których zarobki sędziów wyrażone w euro są stosunkowo niewysokie.

Od ogólnej zasady istnieją wyjątki, np. sędziowie ze Słowenii (53,5 na 100 tys. obywateli) zarabiają 177 proc. wartości płacy polskich sędziów. Ale stosunek ich rocznego wynagrodzenia do średniej krajowej jest już niższy (1,6) niż w Polsce. Jednak na Węgrzech i w Czechach, gdzie stosunek liczby sędziów na 100 tys. mieszkańców jest wyższy niż w Polsce (odpowiednio – 28,9 oraz 29,2), sędziowie zarabiają więcej – zarówno w kwotach bezwzględnych wyrażonych w euro, jak i w stosunku do średniej krajowej.

Polska utrzymuje jedną z największych spośród wszystkich krajów UE liczbę profesjonalnych, pracujących na pełen etat orzeczników – ok. 10 tys. osób. To powoduje, że – przy obecnej strukturze sądownictwa – zarobki sędziowskie nie mogą być znacząco wyższe. – Można by zapytać, czy w Polsce potrzeba aż 10 tys. sędziów, skoro jeszcze 20 lat temu było ich cztery tysiące – zastanawia się Roman Kęska, wiceprzewodniczący Krajowej Rady Sądownictwa. – Jednak w ciągu ostatnich 20 lat tak rozszerzono kognicję sądów, że takie są potrzeby. Przypuszczam, że od czasu likwidacji kolegiów ds. wykroczeń liczba sędziów zwiększyła się o blisko dwa tysiące. Warto też wspomnieć o dwuinstancyjności sądownictwa, na którą wiele krajów po prostu nie stać. Gdy dodać do tego możliwość odwołań w postępowaniu wykonawczym, robi się naprawdę dużo pracy, którą ktoś przecież musi wykonać – dodaje Kęska.

Jednak nie tak źle Według raportu Banku Światowego „Transforming Judicial Systems in Europe and Central Asia”, w 2005 r. wydatki na sądownictwo w Polsce stanowiły 2,1 proc. budżetu państwa, co stawiało nas wówczas na pierwszym miejscu krajów UE, ex aequo z Rumunią, pod względem ich wysokości. Tuż za Polską była Słowenia (1,7 proc.), Słowacja (1,2 proc.) oraz Litwa (1 proc). W ciągu ostatnich sześciu lat procentowy udział wydatków na sądownictwo w budżecie przekroczył 3 proc. Z ustawy budżetowej na 2010 r. wynika, że zaplanowane w 2010 r. wydatki resortu sprawiedliwości wyniosły 3,7 proc. budżetu państwa, przy czym 1,9 proc. wydatków dotyczyło części 15 budżetu („sądownictwo powszechne”), zaś 1,8 proc. – części 37 („sprawiedliwość”). W części 15 budżetu wyodrębniono wydatki na płace, które ogółem wyniosły 3,320 mld zł. Na same wynagrodzenia dla 10 322 etatowych sędziów w 2010 r. skarb państwa przeznaczył 1,230 mld zł. Z prostego rachunku wynika, że na pensję „statystycznego” sędziego w ciągu roku przypadało ponad 119 tys. zł. To niemało. Według ustawy budżetowej na 2011 r. wydatki z budżetu państwa w części 15 i 37 zostały zwiększone w porównaniu z rokiem poprzednim, zaś na wynagrodzenia 10 323 sędziów zaplanowano prawie 1,289 mld zł.

O tym, że rozpatrywanie wynagrodzeń w kwotach bezwzględnych wyrażonych w euro nie jest do końca miarodajne, można się przekonać odnosząc sędziowskie uposażenia do średniej płacy krajowej. Raport CEPEJ wskazuje, że w 2008 r. początkujący sędzia w Polsce zarabiał 1,8 wartości średniej krajowej, podobnie jak sędzia z Luksemburga, ale już więcej niż sędzia w Hiszpanii i Portugalii (1,7 średniej krajowej), Danii i Belgii (1,6), Finlandii (1,5), Holandii (1,4), Francji oraz Austrii (1,1).

Warto dodać, że pod koniec 2008 r. polski rząd zaproponował zmianę zasad wynagradzania sędziów poprzez powiązanie ich pensji ze średnią krajową z II kwartału roku poprzedniego. Począwszy od 2009 r. mnożnik dla początkującego sędziego wynosi już 2,05 średniej krajowej. Wprawdzie rządowy projekt przewidywał w 2010 r. kolejną podwyżkę, do 2,5 średniej krajowej, jednak uchwalenie ustawy zwiększającej wynagrodzenia sędziów nastąpiło w czasie rozpoczynającego się światowego kryzysu gospodarczego, dlatego zrezygnowano z drugiego etapu podwyżek. W efekcie od 2009 r. zarobki sędziów są większe o ok. 1 tys. zł miesięcznie.

Zawsze za mało

Zarobki sędziów to drażliwy temat we wszystkich krajach europejskich. Sędziowie powszechnie narzekają, że ich zarobki są znacząco mniejsze niż prawników wykonujących zawody komercyjne. – W Anglii, gdzie początkujący sędzia zarabia ponad 100 tys. funtów rocznie, trzy lata temu sędziowie masowo zaprotestowali wobec braku obiecanej podwyżki, która została anulowana w związku z potrzebą budowy nowych zakładów karnych – zauważa Roman Kęska. Sędzia Wojciech Postulski z KSSiP dodaje, że nawet wysokie zarobki sędziów europejskich nie idą w parze z zadowoleniem z comiesięcznej pensji. – Nie tak dawno miałem okazję rozmawiać z orzekającym od roku sędzią z Austrii, który narzekał na swoje zarobki. Tymczasem austriaccy sędziowie zarabiają trzy razy więcej niż polscy – zauważa sędzia Postulski.

Co więcej, nawet w bogatych krajach Europy Zachodniej dochodzi do protestów sędziów na tle płacowym. – Niecały rok temu zorganizowaliśmy strajk przeciwko decyzji rządu dotyczącej obniżenia uposażenia sędziów – mówi Clara Cormio, sędzia sądu pierwszej instancji w rzymskim Tribunale Civile, która w marcu 2010 r. była w Polsce na dwutygodniowej wymianie sędziowskiej. – W ubiegłym roku w Niemczech toczyły się procesy kilkorga sędziów przed sądami administracyjnymi – dodaje Ullrich Wetzel, prokurator z Mainz, który również był na stażu w Polsce. – Twierdzą oni, że poziom ich wynagrodzenia nie odpowiada statusowi i odpowiedzialności, jaką ponoszą, a więc jest niezgodny z konstytucją. Uważają też, że różnica w zarobkach sędziów i prawników korporacyjnych, mimo porównywalnego wykształcenia, bardzo się zwiększyła na przestrzeni ostatnich lat. Tu pojawia się kolejny problem: brak waloryzacji płac sędziów i prokuratorów w Niemczech oraz znaczne ograniczenie pakietu wynagrodzeń – dodaje Wetzel.

Zarobki rzecz względna

Poziom sędziowskich płac można rozpatrywać na wielu płaszczyznach – biorąc pod uwagę kwoty bezwzględne wyrażone w euro, porównując pensje ze średnią krajową, a także uwzględniając koszty utrzymania w danym kraju. Wysokość uposażeń polskich sędziów na tle sędziów z innych krajów europejskich, w tym Unii Europejskiej, jest zarówno niska, jak i całkiem spora – w zależności od tego, jakie kryteria zostaną przyjęte do analizy tych wynagrodzeń. Jak pokazuje przykład sędziów brytyjskich i niemieckich, bez względu na wysokość zarobków i pozycję w rankingu CEPEJ, sędziowie w całej Europie bywają niezadowoleni z zarobków. Kwestia w tym, by to niezadowolenie nie zagrażało sprawności wymiaru sprawiedliwości.

Autorka jest dziennikarką, studentką prawa na WPiA UW