Temida w mediach: zasady współpracy

Wydaje się, że dziennikarza od sędziego czy prokuratora różni niemal wszystko. Tymczasem dziennikarze, podobnie jak przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości, wykonują zawód zaufania publicznego i zdecydowana większość z nich chce służyć prawdzie. Jak zatem postępować z mediami, by ta prawda w relacjach medialnych była obecna?

Mimo niewątpliwego „ocieplenia” na linii sądy i prokuratura – media, nikt dziś nie zaprzeczy, że to wciąż dwa przeciwne obozy. Dziennikarze być może czują cichą satysfakcję, gdy nagrywają stremowanego sędziego prowadzącego sprawę, sędzia być może czuje satysfakcję, gdy w końcu usuwa ich z sali wypowiadając przy tym niezrozumiałą prawniczą formułkę. Ofi arą tej sytuacji pada najczęściej nieświadomy niczego obywatel, do którego poprzez media dociera nieścisła, a niekiedy po prostu nieprawdziwa informacja z przebiegu sprawy sądowej. Jeśli dodać do tego niezbyt dobre doświadczenia z wymiarem sprawiedliwości tzw. zwykłego Kowalskiego, który na własnej skórze odczuł rytualizację przebiegu postępowania w sądzie czy prokuraturze, także hermetyczność prawniczego języka oraz udrękę przeciągających się postępowań, nikogo już nie powinno dziwić, dlaczego sądownictwo nie cieszy się dobrą opinią w społeczeństwie.

Szanowny Panie Redaktorze…

Sędziowie i prokuratorzy mówiąc o swoich doświadczeniach z mediami skarżą się zazwyczaj na dwie sprawy: ignorancję i manipulację. Brak wiedzy prawniczej u dziennikarzy, pozwalającej na rzetelne przygotowanie relacji prasowej, skutkuje – jak powszechnie uważają przedstawiciele sądownictwa – kreowaniem w tej ostatniej wątków sensacyjnych. Dziennikarze również mają swoje zarzuty co do kontaktów z przedstawicielami wymiaru sprawiedliwości. „Zimne dranie, w dodatku nigdy nie odbierają telefonów” – taki opis prokuratorów otrzymał pewien młody reporter od swoich bardziej doświadczonych kolegów. Chroniczny brak czasu i nieprzychylna postawa wobec mediów – to stereotyp sędziów i prokuratorów podzielany powszechnie przez dziennikarzy.

Jak wiadomo, problemem wymiaru sprawiedliwości jest już samo „przebicie się” z informacją do szerszego grona odbiorców. I tu pojawia się banalna konstatacja – nawet najlepsza polityka medialna sądów czy prokuratur niczego nie zmieni, jeśli zabraknie życzliwej postawy samych dziennikarzy. To wśród nich szukać należy sprzymierzeńców w nierównej walce z dezinformacją. Wszak to dziennikarze są ekspertami od komunikacji, a więc przekazywania treści w taki sposób, by być zrozumianym. Warto więc, by sędziowie i prokuratorzy, mimo czasem uzasadnionych oporów, jako pierwsi wyciągnęli rękę do przedstawicieli mediów. Przyda się przy tym skorzystanie z kilku prostych rad.

Dziennikarz też człowiek

W budowaniu dobrych relacji z mediami, na początek, pomóc może zdanie sobie sprawy z faktu, że dziennikarze, zwłaszcza ci, którzy pojawiają się w sądach, na ogół nie są kompletnymi ignorantami poszukującymi taniej sensacji. Nie są także ślepymi wyznawcami zasady „bad news is good news”, czyhającymi na potknięcie się rozmówcy, bądź też cynikami gotowymi wykorzystać swój potencjał twórczy i energię po to tylko, by intencje rozmówcy zafałszować, a słowa poprzekręcać. Warto uzmysłowić sobie, że sami dziennikarze są także rozliczani z efektów swojej pracy, niekiedy szeroko komentowanej i ocenianej, także przez profesjonalistów.

Faktem jest też to, że dziennikarz z zasady nie jest prawnikiem. Wypominanie przedstawicielom mediów w nieskończoność braku wiedzy prawniczej nie ma więc większego sensu. Wszak dziennikarz powinien znać się przede wszystkim na dziennikarstwie, a więc szybkim, sprawnym i atrakcyjnym dla odbiorców przekazywaniu treści. Odpowiedzialność za merytoryczną warstwę swoich wystąpień sędzia czy prokurator muszą niestety wziąć na siebie.

Wyolbrzymianie przez media tego, co w wymiarze sprawiedliwości złe, a umniejszanie lub pomijanie tego, co pozytywne, także nie powinno nikogo dziwić. Po pierwsze demokratyczne społeczeństwo tego właśnie od dziennikarzy oczekuje. Ludzie chcą ufać, że gdy zdarzy się coś niepomyślnego, co może negatywnie wpłynąć na ich życie, media o tym poinformują. Drugim powodem, dla którego dziennikarze zazwyczaj bardziej skupiają się na tym, co złe, jest konstrukcja ludzkiej psychiki. Informacja zła jest bardziej cenna z punktu widzenia interesów jednostki, niż informacja dobra. Złe wiadomości przyciągają uwagę skuteczniej niż te dobre, mają one większe znaczenie – większy wpływ na nasze działania i postawy. Psychologowie nazywają to zjawisko „efektem negatywności” i twierdzą, że taka poznawcza wybiórczość ma głęboki ewolucyjny sens, że bez niej ludzkość po prostu by nie przetrwała. Nie ma więc większego sensu obwinianie mediów za ich przesadne zainteresowanie tym, co w wymiarze sprawiedliwości szwankuje. Taką postawę dziennikarzy należy po prostu uznać za wyraz pewnego powszechnego zjawiska, a nie za przejaw złej woli konkretnego reportera czy też efekt „medialnego spisku”.

Próba mikrofonu

Kontaktując się z dziennikarzami dobrze jest mieć w pamięci kilka zasad. Po pierwsze, warto uświadomić sobie, do kogo się zwracamy. Pamiętajmy, że mówimy do czytelników, widzów lub słuchaczy, a nie do „pani redaktor”.

Wiedząc, do kogo się zwracamy, należy dobrze przemyśleć, co ów odbiorca powinien usłyszeć, jak powinien naszą wypowiedź zrozumieć, co w jego pomięci powinno z naszego wystąpienia pozostać. Wymaga to pewnego wysiłku, jednak należy sobie wyobrazić osobę, która nas usłyszy lub zobaczy – kim jest, co robi, ile ma czasu na skupienie uwagi. Na te pytania można sobie odpowiedzieć kierując się charakterem programu lub czasopisma, którego dziennikarz jest reprezentantem. Inaczej powinniśmy formułować naszą wypowiedź, jeśli ma ona być wykorzystana jako krótki „news”, inaczej, gdy będzie stanowiła element dłuższego materiału prasowego.

W kontaktach z mediami elektronicznymi należy pamiętać o tym, że ludzie słuchają wiadomości „jednym uchem” – robiąc w tym czasie np. kanapki, wiążąc krawat, czekając na fi lm. Zadanie, przed którym stajemy w tej sytuacji, to próba dotarcia do rozproszonej uwagi odbiorcy. Uda nam się to tylko wtedy, gdy wypowiemy się krótko, prostym językiem i od razu na temat. Jeśli z kolei udzielamy informacji dziennikarzowi programu adresowanego do osób interesujących się poruszanymi przez nas zagadnieniami, mamy wtedy więcej czasu i możemy rozwinąć ważne wątki oraz posługiwać się bardziej specjalistycznym językiem. Możemy także pozwolić sobie na wstęp bądź opowiedzenie anegdoty, co na pewno uczyni naszą wypowiedź bardziej atrakcyjną.

Drugą niezwykle ważną zasadą, obowiązującą bez względu na to, w jakim programie ukaże się nasza wypowiedź, jest życzliwe nastawienie do odbiorcy. Nie jest to wcale łatwe – zazwyczaj dziennikarz odrywa nas od codziennych obowiązków, bardzo się spieszymy lub mamy ogromną tremę. Warto się jednak postarać, wszak życzliwe skupienie się na odbiorcy zmniejszy tremę i złagodzi złość.

Kamera… Akcja!

Najwięcej emocji wzbudzają wystąpienia przed kamerą, szczególnie te na żywo. Zatem kilka rad o charakterze technicznym z pewnością się przyda.

Warto zapomnieć o kamerze i wyobrazić sobie, że tuż obok niej stoi życzliwy słuchacz, do którego zwracamy się bezpośrednio. Unikajmy pozycji siedzącej, fi lmowani z góry wyglądamy gorzej. Pozycja stojąca dodaje nam dostojeństwa i jest wyrazem szacunku dla odbiorcy. Należy stać wygodnie, mocno oprzeć się na obu stopach, poczuć grunt pod nogami, starając się zachować swobodę. W trakcie wypowiedzi można gestykulować, co podkreśla wagę niektórych słów, za to należy unikać kiwania się na boki.

Zanim zaczniemy mówić do kamery, warto upewnić się, ile mamy czasu na naszą wypowiedź. Jeśli jest go niewiele, trzeba mówić tylko to, co najważniejsze, wtedy w zmontowanej i nawet najbardziej skróconej wypowiedzi pojawi się informacja, którą chcieliśmy przekazać. Dobrze jest też zapytać wcześniej, czy pytania redaktora również znajdą się w programie. Jeśli nie, warto zacząć każdą odpowiedź od krótkiego powtórzenia pytania. Ułatwia to widzowi właściwe zrozumienie wypowiedzi, a przede wszystkim zmniejsza prawdopodobieństwo niezgodnego z naszą intencją zmontowania materiału.

W co się ubrać? Zasada numer jeden brzmi: bez przesady. Jeśli okazja nie jest wybitnie uroczysta, wystarczy skromna elegancja i zapewnienie sobie poczucia swobody. Kamera ma jednak swoje ulubione kolory. Nienajlepszym pomysłem jest np. bluzka lub koszula w kolorze jaśniejszym od twarzy. Biały kolor, doskonały na wiele okazji, w telewizji wygląda niekorzystnie. Niezbyt dobrze zaprezentujemy się też w jednolicie czarnym stroju. Lubiane przez kamerę kolory to niebieski, jasnogranatowy, czerwony, wiśniowy, jasnozielony.

Nie bez znaczenia dla naszej prezencji na ekranie tv jest też tło pomieszczenia, w którym udzielamy wywiadu. Nigdy nie pozwól, by ustawiono Cię na tle okna lub białej ściany. Warto także wiedzieć, że ekipa przyjeżdżająca do prokuratury lub sądu zazwyczaj nie bierze ze sobą sprzętu pozwalającego na właściwe oświetlenie twarzy. Jeśli pogoda na to pozwala, wskazane jest zatem wyjście w plener. Cichy park, zadbany ogród lub ładna architektura jest świetnym tłem, choć tylko w miejscu delikatnie zacienionym. Słońce to bezlitosna lampa, która podkreśla wszystkie wady naszej fi zjonomii.

Jeśli to możliwe, warto też skorzystać z usług charakteryzatora. Stres i wysoka temperatura bijąca z telewizyjnych lamp powodują pocenie się, delikatna warstwa pudru zlikwiduje mało atrakcyjny połysk.

Teraz już łatwiej

Media to dziś najważniejszy partner w budowaniu efektywnej komunikacji z opinią publiczną. Dziennikarza na sądowym korytarzu czy w sali rozpraw po prostu należy zaakceptować. Łudzenie się, że dociekliwy reporter w końcu się znudzi i sobie pójdzie, może przynieść wymiarowi sprawiedliwości więcej szkód niż korzyści.

Dlatego odbierzmy w końcu urywający się telefon i sprawdźmy pękającą w szwach skrzynkę poczty elektronicznej. Traktujmy dziennikarzy z większą wyrozumiałością, a stosując się do przedstawionych zasad, zaskarbimy sobie ich życzliwość i szacunek. Dodatkowo pamiętajmy, by – słuchając rad specjalistów od komunikacji społecznej czy uczestnicząc w treningach medialnych – nie zagubić się w technicznych sztuczkach i nie uczynić dobrego „pokazania się” celem samym w sobie. Pudrując nosy i układając zgrabne wypowiedzi pamiętajmy, że wystąpienie w mediach jest środkiem, nie celem.

Media uczyńmy sprzymierzeńcem w budowaniu kultury prawnej i zaufania do wymiaru sprawiedliwości. Celem nadrzędnym jest przecież dotarcie do obywateli, którzy zasługują na to, aby byli dobrze poinformowani.

Autorka jest doktorem psychologii, wykładowcą Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury