W butach dziennikarza

Jak zbliżyć sędziów i przedstawicieli mediów? Doświadczenia szkoleń przeprowadzonych w ramach programu „Dziennikarz w sądzie” wskazują, że najlepiej na chwilę zamienić ich rolami tak, by poznali uwarunkowania swoich zawodów.

Pomysł na realizowany w latach 2001- 2005 program „Dziennikarz w sądzie” zrodził się z obserwacji, że poważnym mankamentem w dyskusjach o relacjach media-sądy jest fakt prowadzenia ich bez udziału „drugiej strony”. Często jest tak, że sędziowie w swoim gronie narzekają na słabo wyedukowanych dziennikarzy, zaś dziennikarze opowiadają sobie o problemach z uzyskaniem szybkiej informacji z sądu i o sędziach, którzy uprzykrzają im życie. W efekcie wszyscy po trosze mają rację, ale też po trosze obracają się w kręgu własnych lęków i uprzedzeń.

Sędziowie i dziennikarze, chcąc nie chcąc, muszą się wzajemnie znosić i tolerować. Obywatele mają prawo do szybkiej, kompetentnej i rzetelnej informacji o działaniach wymiaru sprawiedliwości. Rola mediów w tym wypadku to nie tylko dostarczanie informacji, ale też edukowanie prawne obywateli oraz pośrednictwo w społecznym nadzorze nad funkcjonowaniem wymiaru sprawiedliwości.

Oczywistym jest, że nierzadko potrzeby czy oczekiwania sędziów i dziennikarzy nie są ze sobą spójne i często prowadzą do nieporozumień. Sędziowie chcieliby, aby informacje o przebiegu rozpraw i wyroku były prezentowane szczegółowo i z uwzględnieniem wszystkich istotnych okoliczności, dziennikarze zmuszeni są do przedstawiania relacji krótkich i syntetycznych. Sędziowie oczekują od dziennikarzy posługiwania się językiem prawniczym i używania precyzyjnych pojęć, dziennikarze wiedzą, że muszą do czytelnika lub słuchacza przemawiać zrozumiałym językiem. Dziennikarze chcieliby mieć dostęp do informacji możliwie najszerszy, sędziowie świadomi ograniczeń proceduralnych zmuszeni są czasem limitować dostęp do informacji oraz dostęp do akt sądowych (lista zgłoszonych przez uczestników programu uwag względem dziennikarzy i sędziów – patrz ramki). Rzecz w tym, by – przy zachowaniu wszelkich wymogów proceduralnych – oba środowiska dostrzegły wzajemne potrzeby i ograniczenia, a także by nadmiernie nie utrudniały sobie pracy.

Innowacyjna metoda wyjścia z impasu

Sędziowie o mediach
Uwagi, jakie zgłaszali uczestnicy programu „Dziennikarz w sądzie” o pracy reporterów sądowych
• Stosowanie nieuzasadnionej krytyki w publikacjach prasowych
• Gonitwa za sensacją ze szkodą dla obiektywizmu relacji
• Obniżanie autorytetu sądownictwa na podstawie jednej wycinkowej sprawy poprzez użycie przyciągających uwagę tytułów, np.: „Gang sędziów”, „Skandal w sądzie”, „Pijany jak sędzia”
• Deprecjonowanie ciężkiej pracy sędziego, brak zrozumienia dla ogromu pracy wykonywanej poza rozprawami oraz ciążącej na nim odpowiedzialności
• Próby wywierania presji na wymiar sprawiedliwości poprzez emocjonalne relacjonowanie spraw, ferowanie rozstrzygnięć bez znajomości faktów i przepisów oraz powoływanie się na ekspertów, którzy udzielają komentarzy nie znając sprawy
• Skupienie się na relacjonowaniu spraw karnych, statystycznie nie tak licznych
w pracy sądów powszechnych
• Brak obiektywizmu i dokładności w relacjach prasowych, opisywanie lub komentowanie sprawy po wysłuchaniu tylko jednej strony, ubarwianie faktów, przytaczanie twierdzeń, które nie mają oparcia w faktach i materiale   dowodowym
• Formułowanie ocen zamiast czystego przekazu informacji
• Ferowanie wyroków już przed orzeczeniem pierwszej instancji
• Spłycanie problemu prawnego, powierzchowność opisu, brak chęci  zrozumienia meritum rozstrzyganej sprawy i istoty problemu prawnego
• Krzywdzenie osób występujących w sprawie poprzez ujawnianie ich danych osobowych oraz innych informacji ich dotyczących, często o charakterze intymnym
• Brak odpowiedniego dla powagi sądu zachowania w sali rozpraw  (prowadzenie głośnych rozmów, wprowadzanie zamieszania), nieodpowiedni strój

Szkolenia w ramach programu „Dziennikarz w sądzie” składały się z dwóch modułów: swobodnej dyskusji na temat problemów we współpracy pomiędzy sądem a mediami (pierwszy dzień) oraz symulacji rozprawy sądowej (drugi dzień). Zwłaszcza metoda warsztatowa polegająca na symulacji rozprawy umożliwiła wzajemne poznanie uwarunkowań pracy przedstawicieli obu środowisk.

Przedmiotem symulacji była zmodyfi – kowana na potrzeby seminarium autentyczna sprawa karna dotycząca – lubianego przez media kontrowersyjnego tematu – przekroczenia granic obrony koniecznej. Każdy z uczestników spotkania otrzymywał przygotowaną wcześniej rolę do odegrania. Dziennikarze wcielali się w role procesowe składu sędziowskiego, oskarżonego, prokuratorów, adwokatów, świadków, biegłych, oskarżyciela posiłkowego, przedstawiciela społecznego. Sędziowie z kolei musieli wykonać zadanie dziennikarskie: przygotować relację prasową (np. tekst do poważnego dziennika, tekst do dziennika sensacyjnego lub o charakterze tabloidowym, minireportaż), radiową (np. krótka relacja „z sali sądowej”, informacja do serwisu wiadomości, reportaż) oraz telewizyjną. Do dyspozycji otrzymali odpowiedni sprzęt techniczny, umożliwiający przygotowanie i odtworzenie w miarę możliwości profesjonalnych relacji. Po ogłoszeniu wyroku następowało przygotowanie relacji dziennikarskich. Następnie wspólnie odsłuchiwano i przeglądano powstałe materiały, wymieniano wrażenia i doświadczenia, omawiano błędy oraz oceniano „relacje dziennikarskie” i „profesjonalizm odgrywających role procesowe”. Na zakończenie spotkania sędziowie i dziennikarze mieli okazję wybrać spośród drugiej grupy zawodowej: najlepszego „dziennikarza” oraz najlepszego uczestnika procesu, w tym obdarować go symboliczną nagrodą.

Efekty „medialnej” edukacji

Niewątpliwą zaletą warsztatów była wzajemna nauka oraz wspólne pokonywanie uprzedzeń i lęków. Obie grupy zawodowe dostrzegły własne błędy.

Dziennikarze dowiedzieli się z warsztatów, że niekiedy przeceniają swoją rolę, oczekując od sędziów działań, które nie mieszczą się w dopuszczalnych prawem sposobach postępowania. Nie zauważają też, że sędzia ma zdecydowanie więcej obowiązków aniżeli tylko obsługiwanie mediów, nie jest też komentatorem wydarzeń w sali sądowej. Z kolei prawdą jest, że bywają sędziowie, którzy przykładają nadmierną wagę do utrudniania pracy dziennikarzom, wytykania im błędów merytorycznych oraz braku umiejętności używania prawniczej terminologii. Sędziowie ci bardziej skupiają się np. na niewłaściwych strojach przedstawicieli mediów niż na umożliwieniu im realizacji obowiązków zawodowych wynikających ze społecznej potrzeby dostępu do informacji.

Dzięki programowi „Dziennikarz w sądzie” doprowadzono do spotkania dwóch środowisk i do szczerego omówienia praktycznych i konkretnych problemów w relacjach media-sądy. Jak wynika z opinii jego uczestników, taka wymiana doświadczeń była dla nich pouczająca i zainspirowała do przemyśleń. Wpłynęła też na wprowadzenie realnych zmian.

Jednym z konkretnych efektów programu było np. zorganizowanie przez Sąd Okręgowy w Poznaniu spotkania aplikantów sędziowskich z dziennikarzami. Kolejny rezultat to kontynuacja w niektórych sądach roboczych spotkań z dziennikarzami. W jednym z sądów uznano, że trzeba istotnie zmienić formułę funkcjonowania rzecznika prasowego sądu. Były też sądy, w których zdecydowano się na stworzenie specjalnych stanowisk pracy lub wydziałów do obsługi mediów i zatrudniano w nich doświadczonych dziennikarzy sądowych. Wielu sędziów uczestniczących w warsztatach relacjonowało później, że do wygłaszanych przez siebie ustnych motywów wyroku zaczęli dodawać kilka komunikatywnych zdań ujmujących istotę rozstrzygnięć. Dzięki temu prostemu zabiegowi relacjonujący proces dziennikarz ma gotowy cytat do artykułu lub relacji radiowej, natomiast sędzia zyskuje pewność, że w prasie ukaże się dokładnie to, co chciał powiedzieć.

Największą satysfakcję organizatorom warsztatów przyniósł jednak fakt, iż m.in. dzięki doświadczeniom programu „Dziennikarz w sądzie” problematyka „medialnej” edukacji zaczęła być uwzględniana podczas tworzenia programów szkoleniowych dla sędziów. Ważne przy tym, by te zajęcia miały jak najbardziej praktyczny charakter oraz by sędziwie mogli zweryfi kować efekty swojej pracy również z punktu widzenia „drugiej strony”. Skuteczność takich szkoleń uwarunkowana jest też tym, by były to zajęcia stałe, nie tylko okazjonalne.

Lepsza informacja o prawie

Inicjatorami programu „Dziennikarz w sądzie” było Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia”, Helsińska Fundacja Praw Człowieka oraz Fundacja im. Stefana Batorego. Przyjęto optymalną liczbę uczestników każdych warsztatów na poziomie ok. piętnastu sędziów i piętnastu dziennikarzy. Zajęcia odbyły się w trzynastu okręgach sądowych. Zespół projektowy programu tworzyli: sędzia

, sędzia Barbara Rymaszewska (Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia”),

(Helsińska Fundacja Praw Człowieka) oraz

(Fundacja im. Stefana Batorego).

Na koniec refl eksja natury ogólniej. Wydaje się, że nie tylko sądy powszechne, ale też sądy administracyjne, prokuratura, Trybunał Konstytucyjny i inne „prawnicze” instytucje czeka dopracowanie zasad i metod prowadzenia polityki informacyjnej oraz kształtowania wizerunku. Obywatele mają prawo do przejrzystej i łatwo dostępnej informacji o pracy wszystkich instytucji publicznych, w tym w szczególności o pracy instytucji ochrony prawnej. Sprzyja temu rzecz jasna rozwój nowoczesnych technologii. Z pewnością można wypracować zasady i mechanizmy, w ramach których przepływ informacji o pracy sądów i innych instytucji będzie sprawny i profesjonalny. Stanie się to z pożytkiem dla obywateli i mediów, ale też dla samych sądów, bo w wielu przypadkach odciąży od zbędnych obowiązków sędziów i urzędników sądowych.

Autor jest prawnikiem, pracownikiem Fundacji im. Stefana Batorego

Reporterzy o sądach
Uwagi, jakie zgłaszali uczestnicy programie „Dziennikarz w sądzie” o postawie sędziów

• Traktowanie dziennikarzy jak „stonkę”, od której trzeba się opędzać
• Brak przygotowania do współpracy z mediami, w tym możliwości uzyskania bieżącej i szybkiej informacji (niezrozumienie, że walor aktualności decyduje o jej publikacji)
• Brak zrozumienia, że relacje dziennikarskie muszą być skrótowe, a przez to uproszczone
• Nieznajomość roli redaktora czy wydawcy, a tym samym braku wpływu dziennikarza na tytuł i długość relacji, a także zastosowane w niej skróty
• Brak dostatecznej wiedzy z zakresu prawa prasowego, co powoduje niekiedy zakazywanie sporządzania notatek podczas rozprawy, wypraszanie z sali bez formalnego wyłączenia jawności, utrudnianie świadkom lub pokrzywdzonym podejmowania decyzji co do ujawnienia ich danych personalnych
• Niechęć do rejestracji dźwięku i obrazu motywowana obawami o rzetelność relacji
• Wprowadzanie utrudnień technicznych w relacjonowaniu spraw poprzez brak zgody na ustawienie mikrofonów na stole sędziowskim, co skutkuje fatalną jakością dźwięku w materiałach radiowych i telewizyjnych, zaś de facto wyłącza jawność takich spraw
• Posługiwanie się hermetycznym, skomplikowanym i niezrozumiałym językiem powodującym trudności ze zrozumieniem wyroku
• Mówienie na sali rozpraw szybko, niewyraźnie lub zbyt cicho, co powoduje problemy ze zrozumieniem wypowiadanych kwestii, a tym samym błędne ich relacjonowanie
• Traktowanie wszystkich dziennikarzy jak osoby „żądne krwi”, podczas gdy taka postawa charakteryzuje nieliczne media o charakterze tabloidowym
• „Zamknięcie” środowiska polegające na tym, że otwarty na dziennikarzy i wychodzący poza standard sędzia doznaje szykan od swoich kolegów