Europa sędziów, Europa dialogu

Warunkiem tworzenia się nowej kultury prawnej zjednoczonej Europy jest dialog sądów krajowych i sądów UE. Prowadzenie prawniczej dysputy umożliwiają m.in. pytania prejudycjalne. Warto byśmy w Polsce odważniej korzystali z tej instytucji – pisze prof.

.

Zauważono kiedyś nie bez racji, że dialog pomiędzy sądami we współczesnej Europie jest alternatywą dla wojny sędziów albo dla kształtowania się czegoś, co bywa określane mianem sędziowskich rządów (judicial government). Jeśli dialogu nie ma, to imperium rationis zostaje zastąpione przez ratio imperii. Parafrazując znane stwierdzenie Talleyranda na temat polityki i wojny, wojna jest tylko innym sposobem prowadzenia dialogu, tyle że bardziej kosztownym i niekoniecznie tak samo skutecznym.

W „wielosegmentowej” Europie złożonej z tak bardzo zróżnicowanych kultur i tradycji prawnych, systematyk prawa, sposobów jego wykładni, siatek oraz znaczeń pojęć i konstrukcji prawnych, hierarchii zasad i preferencji określonych wartości, znaczeń precedensu sądowego oraz relacji pomiędzy najwyższymi instancjami sądowymi, w takiej Europie pola potencjalnego konfliktu są aż nadto wyraźnie zaznaczone. Należałoby wręcz wyrazić zdumienie, czemu w tych warunkach „wojna” nie jest regułą opisującą rzeczywistość bardziej adekwatnie niż „dialog”, który wydaje się wręcz niemożliwy.

Dialog w przestrzeni europejskiej

Jeśli stawiamy dzisiaj tak często pytanie o formy dialogu sędziów, a nie o to, czy jest on w ogóle możliwy, to dlatego, że drugie pytanie ma charakter czysto retoryczny. Nawoływanie do dialogu nie jest zaklinaniem rzeczywistości, ale jest przez tę rzeczywistość silnie determinowane. Pojęcie dialogu ma także wymiar metaforyczny – dialog ma być synonimem otwartości, wymiany koncepcji, idei i wartości dokonywanej w formie właściwej dla wypowiedzi sądów, a więc poprzez orzecznictwo.

Fenomen dzisiejszych czasów polega na tym, że tak rozumiany dialog toczy się pomiędzy sędziami w skali nieporównywalnie szerszej niż kiedykolwiek wcześniej. Dobrze ilustruje to prosty przykład: dla sądu polskiego mieć będzie istotne znaczenie problem podniesiony w postanowieniu odsyłającym sądu duńskiego, który z kolei powołuje się na orzecznictwo ukształtowane na tle spraw greckich. Dialog sądów staje się w tej sytuacji sposobem na kreowanie nowej kultury prawnej w Europie. Następuje konwergencja pojęć i konstrukcji, metod interpretacji i stosowania prawa – jednak nie poprzez mechaniczne i czysto eklektyczne „zlepianie” nieprzystających do siebie koncepcji, ale w drodze tworzenia zupełnie nowej wartości odpowiadającej wyzwaniom czasu.

Wydawałoby się, że na temat dialogu sędziowskiego w Europie powiedziano już nieomal wszystko i w tej chwili nastał czas na korzystanie z wypracowanego mechanizmu. Mechanizmu ukształtowanego głównie w drodze rozwoju kilkudziesięcioletniej praktyki pytań prejudycjalnych (pytań wstępnych), które pozwalają sądom krajowym występować do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości o wykładnię prawa unijnego. Oczywiście, taki ogląd sytuacji byłby czystym złudzeniem. Rozwój nowej europejskiej kultury prawnej charakteryzuje się tak silną dynamiką, że – nie kwestionując wartości i znaczenia tego, co zostało już osiągnięte, zwłaszcza gdy chodzi o wyeksponowanie wspólnej aksjologii – zdecydowanie jest za wcześnie na to, by już dzisiaj obwieszczać osiągnięcie zakładanych celów.

Wejście w życie Traktatu z Lizbony wyznacza nowy etap drogi, która wydaje się coraz bardziej stroma. Traktat wprawdzie nie zmienił w sposób zasadniczy ram prawnych współpracy sędziowskiej, ale dodał pewne znaczące elementy, które mogą mieć istotny wpływ na dialog sędziowski.

Warto postawić pytanie o znaczenie tego dialogu dla jednostek prowadzących różne sprawy przed sądami krajowymi.

Mechanizm pytań prejudycjalnych

Od czasu słynnego orzeczenia ETS w sprawie CILFIT (wyrok z 6 października 1982 r., C‑283/81) zasadnicze kwestie związane z mechanizmem pytania prejudycjalnego zostały klarownie rozstrzygnięte. Orzeczenie wyraźnie przesądza m.in. o tym, że obowiązek postawienia pytania pojawia się każdorazowo, gdy odwołanie do prawa europejskiego jest konieczne do rozstrzygnięcia sporu toczącego się przed jurysdykcją krajową (od której nie ma już odwołania), a norma europejska wymaga interpretacji. Późniejsze orzecznictwo Trybunału oraz doktryna wniosły szereg elementów precyzujących istotę mechanizmu prejudycjalnego, w tym zasadę acte clair (dot. niekierowania pytania wstępnego w sytuacji, gdy przepis prawa wspólnotowego jest dostatecznie jasny), acte éclairé (dot. stosowania wykładni Trybunału odnośnie danego przepisu we wszystkich kolejnych sprawach), domniemania istotności pytania prejudycjalnego, kwestię tzw. pytań hipotetycznych, etc.

Zasadniczo Trybunał odrzuca pytania, które kierowane są w sprawach o charakterze czysto wewnętrznym. Jednak szczególnie skomplikowana wydaje się w dalszym ciągu kwestia związana z pytaniami prejudycjalnymi w odniesieniu do sytuacji z zakresu prawa wewnętrznego, w których regulacja wspólnotowa znajdować może zastosowanie pośrednie, na zasadzie odesłania przyjętego bez takiej konieczności przez prawodawcę krajowego lub orzecznictwo. W tej kwestii stanowisko ETS nie jest defi nitywnie ukształtowane, uznaje się jednak co najmniej uprawnienie sądu krajowego do inspiracji orzecznictwem Trybunału w zakresie, jaki sąd krajowy uzna za użyteczny w danej sprawie. Trafny jest moim zdaniem pogląd, że bez względu na kontekst normatywny, w jakim pojawia się mechanizm wspólnotowy w systemie krajowym, potrzeba jego interpretacji w postępowaniu krajowym prowadzi do aktualizacji obowiązku postawienia pytania prejudycjalnego. Stanowisko takie zdaje się być logiczną konsekwencją koncepcji zakładającej jednolitość interpretacji prawa europejskiego przez ETS jako podstawowej gwarancji koherencji systemu.

Nie jest moim celem omawianie w tym artykule konstrukcji odesłania prejudycjalnego. Kilka uwag chciałbym natomiast poświęcić konsekwencjom naruszenia obowiązku postawienia takiego pytania. Nie można wszak zaprzeczyć, że – bez względu na rozbieżności co do istnienia i skali tego obowiązku na tle niektórych sytuacji prawnych rozpatrywanych przez sądy krajowe – teza ogólna przyjmująca aktualizację obowiązku postawienia pytania wstępnego znajduje swoje mocne oparcie w samym tekście Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej. Warto zastanowić się nad znaczeniem tego obowiązku w świetle prawa jednostki do sprawiedliwego i rzetelnego procesu. Nie ulega wątpliwości, że obowiązek sądu krajowego postawienia pytania w granicach określonych w art. 267 TFUE z całą pewnością może być traktowany jako procesowa gwarancja prawidłowego rozstrzygnięcia sprawy.

Odesłanie a prawo do sądu

O celowości odesłania prejudycjalnego decyduje ostatecznie sąd rozpoznający sprawę, a nie strona postępowania. Nie oznacza to jednak, że decyzja sądu w tej kwestii może być arbitralna, a naruszenie obowiązku postawienia pytania prejudycjalnego pozostaje bez konsekwencji. W ostatnich latach, choć kwestia ta nie jest wolna od kontrowersji, przebija się coraz wyraźnej myśl, że pytanie prejudycjalne powinno być uznane za składnik szerszego prawa każdej strony do rzetelnego procesu gwarantowanego w ramach art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Takie stanowisko zdaje się, co najmniej pośrednio, wynikać z dotychczasowego orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

„Obowiązek sądu krajowego postawienia pytania prejudycjalnego, choć nie jest elementem uprawnień procesowych strony, to z całą pewnością stanowi dla jednostki gwarancję prawidłowego i rzetelnego rozstrzygnięcia sprawy. „

Szczególnie istotne znaczenie dla przybliżenia tego zagadnienia mają orzeczenia Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w sprawie Köbler (wyrok z 30 września 2003 r., C-224/01) oraz Traghetti (wyrok z 13 czerwca 2006 r., C-173/03). W obu tych sprawach centralnym problemem nie była kwestia związana z ustaleniem zakresu obowiązku postawienia pytania prejudycjalnego, ale ustalenie przesłanek odpowiedzialności odszkodowawczej państwa z tytułu wadliwego rozstrzygnięcia sądowego naruszającego prawo wspólnotowe, mimo to związek pomiędzy tymi zagadnieniami był bardzo bliski. Wadliwość rozstrzygnięcia sądowego wiązała się bezpośrednio z błędną wykładnią normy wspólnotowej, a ta z kolei wynikała z zaniechania wystąpienia z odesłaniem prejudycjalnym.

W orzeczeniach tych ETS bardzo jasno podkreślił związek pomiędzy skuteczną ochroną jednostki na gruncie prawa wspólnotowego, a instytucją pytania prejudycjalnego: „(…) w celu uniknięcia, aby prawa przyznane jednostkom (…) były naruszane, sąd krajowy, którego orzeczenia nie podlegają zaskarżeniu według prawa wewnętrznego, zobowiązany jest na podstawie art. 234 ust. 3 WE zwrócić się do Trybunału Sprawiedliwości z wnioskiem o wydanie orzeczenia w trybie prejudycjalnym”.

Uznanie przez Trybunał obowiązku odpowiedzialności władzy publicznej z tytułu wadliwego orzeczenia sądowego opartego na błędnej wykładni normy wspólnotowej (o ile naruszenie tej normy jest wystarczająco istotne i posiada oczywisty charakter) jest w gruncie rzeczy równoznaczne z ustaleniem pośrednio swoistej sankcji z tytułu zaniechania wystąpienia przez sąd z pytaniem prejudycjalnym.

Nie można rzecz jasna wywodzić stąd wniosku, że samo naruszenie obowiązku postawienia pytania prejudycjalnego rodzi odpowiedzialność władzy publicznej (pomimo naruszenia tego obowiązku orzeczenie sądu krajowego może być np. mimo wszystko prawidłowe), wobec braku innych przesłanek odpowiedzialności (szkoda, związek przyczynowy). Wydaje się jednak, że na tle obu tych wyroków należy przyjąć, że naruszenie obowiązku postawienia pytania prejudycjalnego może być traktowane jako znaczące kryterium przy ustaleniu, w jakim stopniu wadliwe rozstrzygnięcie podjęte na tle normy prawa europejskiego może być traktowane jako oczywiste i istotne.

Dialog sędziowski w Polsce

„We współczesnej Europie następuje konwergencja pojęć i konstrukcji, metod interpretacji i stosowania prawa – jednak nie poprzez mechaniczne i czysto eklektyczne „zlepianie” nieprzystających do siebie koncepcji, ale w drodze tworzenia zupełnie nowej wartości. „

Podsumowując należy zauważyć, iż z jednej strony obserwujemy coraz większe otwarcie na stosowanie prawa europejskiego przez sądy poszczególnych krajów, a z drugiej powściągliwość samego ETS we wkraczaniu w sferę należącą do autonomii legislacyjnej ustawodawcy krajowego. Z perspektywy polskiej praktyki orzeczniczej dostrzec można jednak daleko idącą ostrożność w stawianiu pytań prejudycjalnych. Znacząca większość tych pytań dotyczy obecnie kwestii podatkowych, a przecież nie ulega wątpliwości, że „wymiar europejski” problemów prawnych pojawiających się w postępowaniach sądowych jest bez porównania szerszy.

Nie można wykluczyć, że dla wzmocnienia w Polsce dialogu sędziowskiego pożądane byłoby wprowadzenie pewnych zmian organizacyjnych, np. swoistej specjalizacji niektórych sędziów w sprawach europejskich, pozwalającej na stały „monitoring” tego, co dzieje się w sferze orzecznictwa europejskiego. Takie rozwiązania przynoszą w niektórych krajach UE, np. w Holandii, bardzo dobre rezultaty. Warto kwestię tę uczynić przedmiotem szerszej dyskusji.

Autor jest profesorem prawa, sędzią Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, byłym prezesem Trybunału Konstytucyjnego