Szkoła w rozwoju

Ozałożeniach i funkcjonowaniu Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury, także o pojawiających się zarzutach aplikantów wobec organizacji szkoleń, „Na wokandzie” rozmawia z sędzią Leszkiem Pietraszko, dyrektorem KSSiP.

– Krajowa Szkoła, a wraz z nią scentralizowany system kształcenia kadr wymiaru sprawiedliwości, powstały na skutek likwidacji instytucji asesora. Czy całkowita rezygnacja z asesorów była dobrym rozwiązaniem?

– Powstanie Krajowej Szkoły nie ma związku z likwidacją instytucji asesora sądowego, likwidacja wymusiła jedynie stworzenie modelu wydłużonej aplikacji sędziowskiej. Celem centralizacji systemu kształcenia wstępnego kadr sądownictwa i prokuratury było natomiast ujednolicenie programu szkolenia, a także podwyższenie jego poziomu. Przed reformą szkoleniem zajmowało się ponad 30 ośrodków przy sądach i prokuraturach apelacyjnych, a także przy niektórych sądach okręgowych. W poprzednim systemie w poszczególnych apelacjach było nawet po stu kilkudziesięciu aplikantów sędziowskich na roku, dziś aplikacja ogólna liczy 300 osób, a sędziowska i prokuratorska – po 75. Obecnie mamy jeden zespół wykładowców – wyselekcjonowanych, najlepszych fachowców z całego kraju. Wszystko to daje gwarancję jednolitości programu i wysokiego poziomu szkolenia.

– Słychać opinie, że wykładowcy nadal prezentują różne, wyniesione z poszczególnych apelacji, czasem specyficzne, poglądy prawne.

– Nigdy nie będzie tak, że wszyscy będą mieli takie same poglądy. Wykładowcami są przecież sędziowie, którzy niezawisłość mają we krwi i prokuratorzy wyposażeni w przywilej niezależności. Chcę jednak podkreślić, że wykładowcy uzgadniają między sobą treść i formę prowadzonych zajęć, a ich poglądy prawne nie mają wpływu na program szkolenia i oceny ze sprawdzianów.

– Jaka jest Pana wizja zawodów sędziego i prokuratora?

– Te zawody to służba państwu, powołanie społeczne, ich przedstawicieli powinna cechować uczciwość, nieposzlakowany charakter i odwaga cywilna. Sędziowie i prokuratorzy muszą być znakomicie przygotowani merytorycznie i stale podnosić swoje kwalifikacje.

Chciałoby się, żeby zawód sędziego był szanowany, w najwyższym stopniu budził zaufanie obywateli. W interesie państwa i społeczeństwa jest też, aby sędzia był niezależny finansowo. Chodzi o to, by nie musiał szukać dodatkowych źródeł zarobkowania, żeby nie narażał się na zarzuty niegodnego zachowania. Sędzia powinien skupić się na szlachetnej i odpowiedzialnej misji wymierzania sprawiedliwości.

– Pana zdaniem sędziowie zarabiają godnie?

– Zdaję sobie sprawę, że wynagrodzenia młodych sędziów nie są imponujące. Również ich wzrost nie jest proporcjonalny do wzrostu poziomu życia społeczeństwa. Dotyczy to przede wszystkim sędziów pracujących w dużych miastach. Z dezaprobatą odbieram jednak takie formy protestu sędziów w sprawie wynagrodzeń, jak dni bez wokandy, czy zwłaszcza groźba bojkotu udziału w komisjach wyborczych.

– Jaki wpływ na działalność Szkoły ma Minister Sprawiedliwości?

– Sprawuje nadzór w zakresie zgodności jej działania z ustawą i statutem. Najważniejsza rola Ministra polega na akceptacji budżetu Szkoły i nadzorowaniu jego wykonania. Minister jest też organem odwoławczym od decyzji administracyjnych dyrektora, określa limity przyjęć na aplikacje, powołuje Radę Programową KSSiP. Ma wpływ na skład komisji oraz zespołów konkursowych i egzaminacyjnych, niektóre z tych ciał zresztą powołuje. Minister deleguje też sędziów do pracy w Szkole.

– Czy Szkoła jest niezależna? Pojawiają się sugestie, że to nie minister-polityk, ale np. Krajowa Rada Sądownictwa powinna ją nadzorować.

– Szkoła musi mieć duży stopień niezależności od władzy wykonawczej i uważam, że obowiązująca ustawa taką niezależność daje. Co istotne, Szkoła ma faktyczną niezależność w zakresie kształtowania i realizacji programu szkolenia. Mimo pewnego kryzysu finansów państwa Szkoła ma też stabilną sytuację budżetową, co umożliwia niezależne działanie. Sugestie, o których Pan wspomina, odnoszą się do koncepcji rozszerzenia kompetencji KRS, co wymagałoby jednak głębokich zmian systemowych.

– Mówiliśmy o kompetencjach Ministra. Czy Prokurator Generalny ma jakikolwiek wpływ na funkcjonowanie Szkoły, która uczy też przyszłych prokuratorów?

– KSSiP powstała w czasie, gdy Minister Sprawiedliwości był również Prokuratorem Generalnym, w związku z tym dla Prokuratora Generalnego nie przewidziano w ustawie pewnych samoistnych uprawnień. Z tego powodu nie może on np. wskazywać swoich przedstawicieli do Rady Programowej Szkoły. Przy najbliższej nowelizacji ustawy powinno to ulec zmianie. W Radzie zasiada jednak trzech prokuratorów wskazanych przez Krajową Radę Prokuratury. Prokurator Generalny może też delegować prokuratorów do pracy w KSSiP, zaś osoby te, których obecnie jest osiem, mają wpływ na program i realizację szkolenia.

– Czy dotychczasowe funkcjonowanie Krajowej Szkoły skłania do rozważań nad nowelizacją ustawy?

– Istnieje taka konieczność. W lutym tego roku opracowaliśmy projekt zmian, który został przedstawiony Ministrowi Sprawiedliwości. Zmiany mają dotyczyć m.in. wprowadzenia możliwości sprawowania patronatu nad aplikantami przez referendarzy sądowych, co obecnie jest wykluczone, usankcjonowania przyjętej przez dyrektora Szkoły wykładni przepisów art. 25 i 26 ustawy o KSSiP dotyczących zasad końcowej oceny aplikantów aplikacji ogólnej, czy wreszcie przesądzenia problemu wykładni przepisów o dodatkowym miesięcznym stypendium. Powinno ono przysługiwać tylko tym, którzy po zakończeniu aplikacji ogólnej będą mieli realne szanse przyjęcia na sędziowską lub prokuratorską. Zmiany nie będą procedowane w tej kadencji Sejmu, jednak część przedstawionych przez nas propozycji już trafiła do projektu nowelizacji u.s.p.

– A propos wspomnianej wykładni art. 26, aplikanci zarzucają Panu zmianę reguł dotyczących ustalania końcowej oceny aplikacji ogólnej. W ustawie jest mowa o „sumie punktów uzyskanych przez aplikanta ze wszystkich sprawdzianów i praktyk”, sumujecie jednak punkty ze sprawdzianów oraz… średnią z praktyk.

– Na pewno nie doszło do zmiany zasad, ich po prostu nie było. Zareagowaliśmy wówczas, gdy kwestia oceny stała się aktualna na tle niejednoznacznego przepisu i pojawiły się pytania aplikantów. Uważam, że liczenie średniej z ocen wystawianych przez patronów jest słuszne. Przemawia za tym szereg argumentów, m.in. ten dotyczący dużo większej miarodajności ocen ze sprawdzianów w stosunku do ocen z praktyk. Każdy sprawdzian jest oceniany przez jedną komisję stosującą wobec wszystkich aplikantów te same kryteria, natomiast opinie z praktyk sporządza rzesza prawie trzech tysięcy patronów, nie zawsze mających możliwość porównania pracy choćby kilku aplikantów.

– Czy istnieje konflikt między Dyrektorem Szkoły a Radą Programową, która wspomniany przepis interpretowała literalnie?

– Nie ma konfliktu, zarysowała się jedynie różnica zdań w zakresie metody ustalania oceny końcowej. Rada nie zgodziła się z moim stanowiskiem i podjęła w tym zakresie uchwałę, którą przyjąłem do wiadomości. Przy okazji chciałbym poinformować, że w dwóch pierwszych sprawach, które w trybie odwołania od decyzji Ministra Sprawiedliwości podtrzymującej stanowisko dyrektora Szkoły trafiły do sądu, Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie potwierdził słuszność przyjętej przeze mnie wykładni.

– Dużo jest takich spraw?

– Wiem o ok. 60 odwołaniach od decyzji dyrektora Szkoły do Ministra Sprawiedliwości. Nie wiem natomiast, w ilu sprawach wniesiono skargi do WSA.

– Aplikanci podnoszą także kwestię braku uczciwych reguł oceniania sprawdzianów poprawkowych. Ktoś, kto oblał w pierwszym podejściu, a w drugim zaliczył np. na czwórkę, w końcowej klasyfikacji wypada lepiej od tego, kto od razu zaliczył na tróję.

– Każde rozwiązanie dotyczące zasad ustalania oceny ze sprawdzianu po poprawce będzie krytykowane. Nie ma żadnej regulacji, która pozwalałaby na obniżenie oceny z ponownego sprawdzianu czy wyciągnięcie średniej z obu ocen. W tej sytuacji przyjęta interpretacja jest jedyną dopuszczalną. Chcę dodać, że przez lata z egzaminami sędziowskimi również było tak, że w przypadku niezaliczenia pierwszego podejścia liczyła się ocena z egzaminu poprawkowego. Wymiar tego problemu jest niewielki, ale jeśli jest to rozwiązanie kontrowersyjne, to nie ma przeszkód, żeby rozważyć jego modyfikację poprzez zmianę prawa. Z punktu widzenia efektywności szkolenia nie jest jednak istotne, czy ktoś opanował materiał egzaminacyjny na pierwszy, czy na drugi termin.

– A co z zarzutami dotyczącymi złej organizacji egzaminów na aplikację?

– Są bezpodstawne. Konkurs na aplikację ogólną to ogromne przedsięwzięcie logistyczne. W 2010 r. został przeprowadzony prawidłowo, zgodnie z przepisami. Najlepszym na to dowodem jest mała liczba odwołań – 19, przy liczbie zdających 1320. Pośród tych odwołań tylko jedno zawierało zarzut nieprawidłowego zorganizowania konkursu, reszta dotyczyła kwestii ocen.

– Ale kolokwia musieliście powtarzać…

– Zdarzył się jeden taki przypadek. Sprawdzian trzeba było powtórzyć, ponieważ podczas przygotowywania materiałów dla aplikantów pomyłkowo dołączono do nich kopię decyzji procesowej, która miała zostać sporządzona. Najprawdopodobniej aplikanci nie zdążyli nawet zapoznać się z tym dodatkowym materiałem, ale z uwagi na potrzebę wykluczenia wszelkich wątpliwości zdecydowałem o powtórzeniu egzaminu.

– Słyszałem zarzut, że prace pisemne, zamiast przez komisję, faktycznie sprawdzane są przez jednego egzaminatora, którego opinia nie jest weryfikowana.

– Dyrektor zarządzeniem powołuje komisję do przeprowadzenia sprawdzianu i nie ingeruje w jej merytoryczną pracę. W skład komisji wchodzą osoby wykonujące zawody wymagające umiejętności oceniania i obiektywizmu, wyłaniane spośród wykładowców. Ocena sprawdzianu jest zawsze oceną komisji, a nie poszczególnych egzaminatorów. Warto dodać, że prace egzaminacyjne są kodowane.

– Czy Szkoła wybierając wykładowców, np. sędziów, bada ich umiejętności dydaktyczne?

– Istnieje specjalna procedura kwalifikacyjna. Przyszli wykładowcy oceniani są przez Radę Programową, która bierze pod uwagę ich dorobek zawodowy i dydaktyczny. Ci, którzy już są wykładowcami, są oceniani w drodze ankiet ewaluacyjnych. Tak jest z każdymi zajęciami – aplikanci wystawiają wykładowcom oceny punktowe oraz przedstawiają swoje uwagi i spostrzeżenia. Wyniki ankiet są analizowane, a kadrę weryfikujemy.

– Czy prokuratorzy z Uzbekistanu będą szkolić naszych? Głośna była sprawa podpisania przez KSSiP memorandum o współpracy z uzbecką Wyższą Szkołą Prokuratury Generalnej. Minister Sprawiedliwości zażądał od Pana wyjaśnień.

– Podpisanie memorandum nie było błędem. Szkoła prowadzi szeroką współpracę międzynarodową z różnymi instytucjami, ma dwustronne porozumienia z jednostkami zajmującymi się szkoleniem w poszczególnych państwach. Blisko współpracujemy ze szkołami francuskimi, hiszpańskimi oraz holenderską.

Gościliśmy delegacje z różnych krajów, w tym m.in. z Uzbekistanu, Rosji, Gruzji, Chin, Kazachstanu. W wielu z tych państw są problemy z przestrzeganiem praw człowieka. Szkoła nie może jednak izolować podmiotów szkolących w tych państwach kadry wymiaru sprawiedliwości i zamykać się na kontakty. We wspomnianym memorandum musiała być zadeklarowana wzajemność, bo tak nakazują zasady stosunków międzynarodowych. Nie ma podstaw prawnych do dyskryminacji Uzbekistanu, Polska utrzymuje z tym krajem normalne stosunki dyplomatyczne. Był czas, że Polska korzystała z pomocy innych krajów, teraz naszą powinnością jest przekazywanie dobrych wzorców w zakresie budowania demokracji wszędzie tam, gdzie tego potrzebują. Warto dodać, że rozwój praworządności w Uzbekistanie aktywnie wspiera Unia Europejska.

– Czy zatem krytyka Szkoły bywa uzasadniona?

– Konstruktywna krytyka jest niezwykle cenna, trzeba z niej wyciągać wnioski. Szkoła jest instytucją młodą i nie wszystko w niej funkcjonuje doskonale.

– Jakich sędziów będziemy mieli po Krajowej Szkole? Można spotkać się ze stanowiskiem, że sądzenia będą uczyć się na sali rozpraw, ze szkodą dla stron.

– Co to znaczy uczyć się sądzenia na sali? Czy ktoś wymyślił inny sposób niż rzeczywista praca? Weryfikacja sali rozpraw dotyczy jednak wszystkich, także adwokatów i radców prawnych. Co innego jest wiedzieć, jak się zachować na sali, a co innego to robić. Nasz program szkolenia zakłada jednak symulacje różnych czynności, w tym prowadzenia rozprawy. W sensie umiejętności procesowych aplikanci KSSiP będą bardzo dobrze przygotowani. Przekonamy się o tym na początku 2016 r., kiedy to o etaty sędziowskie będą się ubiegać pierwsi absolwenci naszej Szkoły.

– Czy Szkoła, którą Pan kieruje, uczy bycia niezależnym, bezstronnym?

– Bezstronność i niezależność to cechy charakteru, które można jedynie wzmacniać. Dzieje się to poprzez kontakt aplikantów z wykładowcami i patronami, naukę odpowiednich zachowań i reakcji, pokazywanie dobrych praktyk. Na zajęciach z etyki omawiane są konkretne przykłady. Ufam, że aplikantom zostaną przekazane wartości, na których nam zależy.

– Pytam o niezależność, ponieważ w reakcji na krytykę prasową Szkoły powodowaną skargami aplikantów zaczęto ich podobno dyscyplinować z powodu nieobecności na zajęciach.

– Dyscyplinowanie aplikantów nie ma żadnego związku z krytyką prasową. Po prostu w ostatnim okresie znacząco wzrosła absencja na zajęciach. Należało zareagować. Nigdy nie było naszego przyzwolenia na nieusprawiedliwione opuszczanie zajęć.

– Jakie będą szanse absolwentów KSSiP w otwartych konkursach na wolne stanowiska sędziowskie? Ustawa nie gwarantuje im pewności zatrudnienia.

– Wprowadzenie takiej gwarancji w przyszłości byłoby pożądane. Obecnie aplikanci Szkoły nie mają taryfy ulgowej, otrzymują jedynie uprawnienie do przystąpienia do konkursu na wolne stanowisko sędziowskie. Mam nadzieję, że dzięki dobremu przygotowaniu do sprawowania urzędu sędziego nasi absolwenci przekonają do siebie zgromadzenia sędziów, KRS i w końcu Prezydenta.

– Mam wrażenie, że przez zawód adwokata i radcy prawnego może prowadzić szybsza i łatwiejsza droga do togi sędziowskiej, o ile młodzi ludzie dalej będą o niej myśleć.

– Faktycznie, problemem jest długość szkolenia, które trwa łącznie ponad pięć lat. Nie wiem, czy Szkoła będzie najbardziej skuteczną drogą dojścia do zawodu sędziego, ale zrobimy wszystko, żeby aplikanci byli doskonale przygotowani do jego wykonywania. Proszę też pamiętać, że aplikantom proponujemy nie tylko darmowe szkolenie w doskonałych warunkach, ale też stypendia, by mogli się skupić tylko na pogłębianiu wiedzy.

– Czy zdaniem Pana Dyrektora ma sens jednakowy okres nauki dla asystentów sędziów i referendarzy? Stawiane im wymagania są przecież różne.

– Zgadzam się. Inne umiejętności powinien mieć referendarz, a inne asystent sędziego. Opowiadam się za rozdzieleniem kształcenia referendarzy i asystentów. W stosunku do referendarzy obecny model kształcenia to krok wstecz wobec poprzedniego systemu. Przedstawiając projekt nowelizacji ustawy o Szkole zasygnalizowałem ten problem Ministrowi Sprawiedliwości.

– Jakie zasadnicze problemy pojawiają się podczas szkolenia aplikantów sędziowskich i prokuratorskich? Czego przede wszystkim brakuje absolwentom wydziałów prawa?

– Już podczas konkursu na aplikację ogólną wychodzi brak umiejętności rozwiązywania kazusów. Absolwenci nie radzą sobie z oceną stanu faktycznego i dokonywaniem oceny prawnej. Nie najlepiej też jest z przedstawianiem argumentacji prawnej na piśmie.

– Znamy już tegoroczne limity miejsc na aplikacjach?

– Termin konkursu na aplikację ogólną został wyznaczony na 5 i 26 października 2011 r., egzamin zostanie przeprowadzony w Warszawie. Limit miejsc określono na 200. Minister Sprawiedliwości nie wskazał jeszcze tegorocznych limitów przyjęć na aplikację sędziowską i prokuratorską. Moim zdaniem limity te powinny być ustalane dla poszczególnych roczników wspólnie z limitem na aplikację ogólną – po to, by aplikanci wiedzieli, ilu z nich będzie miało szansę na dalsze szkolenie. Jest nadzieja, że tak stanie się jeszcze w tym roku.

– Jak zachęciłby Pan Dyrektor absolwentów prawa do wyboru aplikacji w Krajowej Szkole?

– Szkoła daje dobre przygotowanie do zawodu sędziego i prokuratora pod każdym z możliwych względów. Aplikacja odbywa się w bardzo dobrych warunkach. Zajęcia prowadzone są w piętnastoosobowych grupach, przez wybitnych specjalistów, głównie sędziów i prokuratorów, przy zastosowaniu nowoczesnych metod szkoleniowych. Aplikanci otrzymują stypendium, które wynosi 3300 zł brutto na aplikacji ogólnej, a potem 3800 zł na specjalistycznej. Proponujemy zakwaterowanie w nowoczesnym domu aplikanta, w pokojach jednoosobowych z dostępem do Internetu i programów prawniczych.

Poza wszystkim, sędzia i prokurator to piękne zawody dające ogromną satysfakcję.

Rozmawiał sędzia