Bariery dla obywateli w procedurze cywilnej wpływające na negatywny odbiór wymiaru sprawiedliwości

Reguły postępowania cywilnego są niezrozumiałe dla stron występujących bez pomocy profesjonalnych pełnomocników i postrzegane jako niegwarantujące uzyskania orzeczeń odpowiadających poczuciu sprawiedliwości. Tej sytuacji może zaradzić instytucja tzw. omawiania sprawy.

Zarówno przepisy krajowe, jak i międzynarodowe gwarantują wszystkim obywatelom prawo do sądu. Rzecz jasna nie jest ono równoznaczne z prawem do „wygrania” sprawy, oznacza jedynie, że sprawa przedstawiona do rozstrzygnięcia musi być przez sąd rzeczywiście rozpoznana. Tymczasem osoba przegrywająca sprawę sądową z reguły jest przeświadczona, że sąd nie rozpoznał prawidłowo sporu i wydał niesprawiedliwe rozstrzygnięcie. Przekonanie to spowodowane jest nieznajomością przepisów prawa przez strony, wynika również z samego formalizmu procesowego.

Nieznajomość nie szkodzi

Uczestnik postępowania cywilnego, który nie posiada wykształcenia prawniczego, jest w stanie wskazać jedynie okoliczności faktyczne sprawy, natomiast z reguły nie ma żadnych wiadomości dotyczących podstawy prawnej swojego roszczenia, ponadto brakuje mu wiedzy o skutkach czynności procesowych.

Z kolei z analizy przepisów Kodeksu postępowania cywilnego wcale nie wynika, by w postępowaniu sądowym obowiązywała paremia, iż nieznajomość prawa szkodzi. Co więcej, widoczne jest dążenie ustawodawcy do tego, by strona z powodu nieznajomości prawa nie doznawała uszczerbku. W razie uzasadnionej potrzeby sąd może bowiem udzielić uczestnikom postępowania występującym w sprawie bez adwokata lub radcy prawnego niezbędnych pouczeń co do czynności procesowych. Najczęściej jednak strona otrzymuje pouczenie, że powinna ustanowić profesjonalnego pełnomocnika. Skutkiem tego jest jej przekonanie, że jeśli nie ustanowi pełnomocnika, nie otrzyma żadnej pomocy czy informacji prawnej, a tym samym proces przegra. Jak zapobiec takim sytuacjom? Rozwiązaniem mogłoby być większe zaangażowanie Sądu w udzielanie informacji lub pouczeń prawnych, a tym samym skuteczne zapobieganie przekonaniom stron, że sprawy przegrywają z powodu braku reprezentacji profesjonalnych pełnomocników.

Strona z przywilejami

Zgodnie z art. 217 § 1 k.p.c., strona może aż do zamknięcia rozprawy przytaczać okoliczności faktyczne i dowody na uzasadnienie swych wniosków lub dla odparcia wniosków i twierdzeń strony przeciwnej. Tymczasem, mocą przepisu art. 207 § 3 k.p.c., stronę reprezentowaną przez adwokata, radcę prawnego, rzecznika patentowego lub Prokuratorię Generalną Skarbu Państwa, przewodniczący składu sędziowskiego może zobowiązać do złożenia w wyznaczonym terminie pisma przygotowawczego, w którym strona jest obowiązana do powołania wszystkich twierdzeń, zarzutów i dowodów pod rygorem utraty prawa powoływania ich w toku dalszego postępowania.

Cel wprowadzenia takiej regulacji do Kodeksu postępowania cywilnego wynika z zasady ekonomiki procesowej oraz zasady koncentracji materiału dowodowego. Ustawodawca wprowadził narzędzie dyscyplinujące adwokatów i radców prawnych, którzy zobowiązani przez sąd do powołania wszystkich okoliczności w piśmie przygotowawczym nie mogą zgłaszać takich wniosków później. Ma to jednak negatywny wpływ na sytuację ich mocodawców – uczestników postępowania. Profesjonalny pełnomocnik procesowy musi bowiem ujawnić na samym początku sporu wszystkie dowody, podczas gdy strona nieposiadająca pełnomocnika nie jest zobowiązana do takiego działania.

Strony występujące w procesie wraz z pełnomocnikiem nie rozumieją, dlaczego ich sytuacja jest „gorsza” niż stron działających samodzielnie. Zdarza się, że niektórzy podejmują działania zmierzające do ominięcia powyższego rygoru. Wystarczy, że uczestnik sporu sam podpisze pismo procesowe rozpoczynające postępowanie sądowe, a w trakcie postępowania do sprawy wstąpi adwokat czy radca prawny. Stwarza to możliwość wnoszenia w dalszym ciągu ewentualnych wniosków dowodowych.

Dla pełnej realizacji wymogu powołania wszystkich okoliczności w piśmie przygotowawczym konieczne jest, by klient przedstawił te okoliczności swojemu pełnomocnikowi. Niestety, dość często strona nie jest świadoma znaczenia wszystkich faktów i dowodów w sprawie, dlatego istnieje ryzyko, że od razu ich nie ujawni, a tym samym narazi się na możliwość przegrania procesu. Może się także zdarzyć, że pełnomocnik wykaże się brakiem staranności i nie wykona zobowiązania przewodniczącego do podania wszystkich okoliczności i dowodów istotnych dla sprawy. W takim przypadku strona będzie pozbawiona możliwości naprawienia uchybień swojego pełnomocnika. Osoba, która odniosła negatywne skutki działania pełnomocnika, nie ma możliwości powoływania się na ten fakt w sporze sądowym i tym samym nie ma szans na zmianę swojej sytuacji prawnej.

Wydaje się, że jedynym sposobem na rozwiązanie powyższych problemów jest zwiększenie świadomości prawnej obywateli, a także większa wrażliwość Sądu na okoliczność, że szybkość postępowania nie może wpływać na jego jakość.

Kłopoty z prekluzją

Najwięcej problemów dla laików nastręcza postępowanie gospodarcze. Nie wszyscy przedsiębiorcy korzystają z usług profesjonalnych pełnomocników i wielu z nich, z powodu braku dostatecznej wiedzy prawniczej, nie jest w stanie – mimo posiadanych dowodów i racji w sporze – wygrać sprawy sądowej.

Trudności wynikają zwłaszcza z przyjętej w postępowaniu gospodarczym instytucji tzw. prekluzji dowodowej (art. 47914 k.p.c.). W pozwie powód jest obowiązany podać wszystkie twierdzenia oraz dowody na ich poparcie pod rygorem utraty prawa powoływania ich w toku postępowania, chyba że wykaże, że ich powołanie w pozwie nie było możliwe albo że potrzeba powołania wynikła później. W tym przypadku dalsze twierdzenia i dowody na ich poparcie powinny być powołane w terminie dwutygodniowym od dnia, w którym powołanie ich stało się możliwe lub wynikła potrzeba ich powołania. Podobny rygor obowiązuje w stosunku do pozwanego.

Głównym argumentem przeciwko instytucji prekluzji jest wypaczenie – wskutek jej „automatycznego” (mocą ustawy) stosowania – celu procesu, którym powinno być wydanie sprawiedliwego rozstrzygnięcia. Na krytykę zasługuje tu formalizm procesowy, a więc praktyka oddalenia roszczeń lub ich uwzględniania wyłącznie z przyczyn formalnych.

Prekluzja dowodowa miała w istocie służyć przyspieszeniu postępowania gospodarczego, w rzeczywistości zaś przyczynia się do jego spowolnienia. Skutkiem daleko posuniętej ostrożności procesowej i obawy przed obostrzeniami jest nagminne składanie przez strony szeregu nie zawsze potrzebnych wniosków dowodowych. Z uwagi na powyższe rygory, w postępowaniu gospodarczym bardzo często zapada też wyrok, który nie odpowiada rzeczywistemu stanowi rzeczy, a jedynie jest oparty na materiale zebranym w sprawie. Niewątpliwie rodzi to u stron przegrywających takie postępowania poczucie krzywdy i niesprawiedliwości.

Obowiązywanie prekluzji powoduje, że w postępowaniu gospodarczym często dochodzi również do nadużyć. Pojawiły się m.in. pozwy o charakterze „rozpoznawczym“, tj. takie, w których powód rozmyślnie wskazuje wyłącznie część tez i dowodów na ich poparcie, celem uzyskania kompletnego stanowiska pozwanego. Taki pozew następnie jest cofany. Po pewnym czasie powód składa pozew już właściwy, dotyczący całego roszczenia, w którym znajdują się fakty, dowody i zarzuty uwzględniające stanowisko wyrażone wcześniej przez pozwanego. Takie postępowanie powoda wymaga dużych nakładów finansowych (opłaty sądowe), jednakże w sprawach o bardzo wysokich wartościach przedmiotu sporu jest ze wszech miar opłacalne.

Rozwiązaniem problemu prekluzji mogłoby być zniesienie tej instytucji w obecnym kształcie, w zamian zaś wprowadzenie innej konstrukcji procesowej, która nie z ustawy, lecz mocą decyzji sądu, pozwoliłaby na osiągnięcie celu w postaci przyspieszenia postępowania.

Remedium okaże się tu z pewnością projekt Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego znoszący postępowanie gospodarcze (Projekt ustawy z dnia 4 listopada 2009 r. o zmianie ustawy Kodeks postepowania cywilnego i niektórych innych ustaw, dostępny na stronie www.ms.gov.pl w zakładce poświęconej pracom Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego).

Konsekwencją likwidacji postępowania gospodarczego będzie równoczesna zmiana treści wspomnianego art. 217 k.p.c. Utrzyma on zasadę, że strony mogą prezentować materiał procesowy do zamknięcia rozprawy (§ 1), ale jednocześnie przyzna sądowi uprawnienie do pominięcia spóźnionych twierdzeń i dowodów, chyba że strona nie zgłosiła ich we właściwym czasie bez swej winy lub uwzględnienie spóźnionych twierdzeń i dowodów nie spowoduje zwłoki w rozpoznaniu sprawy, albo wystąpią inne wyjątkowe okoliczności.

Powyższe rozwiązanie oznaczać będzie ustanowienie tzw. systemu dyskrecjonalnej władzy sędziego jako podstawowej metody koncentracji materiału procesowego prezentowanego przez strony. Pominięcie spóźnionych dowodów nastąpi wskutek decyzji sądu, a nie z mocy prawa. Każdorazowo sąd będzie dokonywał oceny, czy strona powołała twierdzenia lub dowody we właściwym czasie, czy za późno. Powyższe unormowanie będzie obejmowało nie tylko dowody, ale także prezentacje twierdzeń co do okoliczności faktycznych.

Niezrozumienie prymatu prawdy formalnej

Aktualnie w postępowaniu cywilnym obowiązuje zasada prymatu prawdy formalnej, kształtowanej przez materiał zebrany w toku procesu (prawda aktowa). Prymat ten jest także skutkiem czynności stron, w tym ich inicjatywy dowodowej oraz formalizmu procesowego.

Uczestnicy postępowania bardzo często nie rozumieją jednak, dlaczego skutkiem zobowiązania ich do przedstawienia wszystkich dowodów (wspomniany art. 207 § 3 k.p.c.) lub skutkiem prekluzji dowodowej jest niemożność powołania się na spóźniony dowód. Niejasne jest dla nich, że okazanie dokumentu, z którego wynika określony fakt, nie spowoduje wzięcia go pod uwagę przy wydawaniu rozstrzygnięcia. Nie sposób również wytłumaczyć stronom, że nawet okoliczność, iż dany dowód fizycznie znajduje się w aktach, nie zmieni ich statusu. Co więcej, strony niejednokrotnie nie mają pojęcia o tym, że ciąży na nich obowiązek zbierania, przedstawiania i przeprowadzania dowodów, zaś orzekając sąd bierze pod uwagę wyłącznie przedstawiony materiał dowodowy.

Niezrozumienie przez obywateli zasady prawdy formalnej niejednokrotnie rodzi u nich przekonanie, że sąd jest nierzetelny, orzeka wbrew dowodom, zaś wyrok jest niesprawiedliwy. Uniknięcie powyższego problemu zależy od należytego uświadomienia uczestników procesu, że ustawodawca nie zrezygnował z prymatu prawdy obiektywnej opartej na rzeczywistych zdarzeniach, zaś zmianie uległ jedynie sposób dochodzenia do prawdy – poprzez ograniczenie obowiązku sądu działania z urzędu oraz wzmocnienie obowiązków stron.

Obywatele toczący spór prawny powinni być świadomi, że to oni są obowiązani wykazywać aktywność w dochodzeniu roszczeń i obronie swych praw poprzez wskazywanie faktów i dowodów na poparcie swoich stanowisk (art. 6 k.c.) i że nie może ich w tym zastąpić sąd. Dobrze by było, gdyby również Sąd częściej pamiętał o przepisie art. 232 k.p.c., który daje mu możliwość dopuszczenia dowodu niewskazanego przez stronę. Tymczasem znaczenie tego przepisu jest raczej marginalizowane i w praktyce rzadko zdarza się, by sąd wykazywał inicjatywę dowodową. Warto jednak po ten przepis sięgnąć, zwłaszcza, gdy strony działają nieumiejętnie lub nieporadnie.

Remedium: omówienie sprawy

Wobec nieznajomości i niezrozumienia obowiązujących przepisów prawnych, strona w razie przegrania procesu czuje się pokrzywdzona. Takiemu stanowi rzeczy mogłoby zaradzić wprowadzenie do porządku prawnego regulacji wzorowanej na niemieckiej instytucji materialnego kierowania procesem (Materielle Prozessleitung – instytucja uregulowana w § 139 Zivilprozessordnung, niemieckiego kodeksu postępowania cywilnego).

W obecnej praktyce orzeczniczej sąd informuje o dokonanej subsumpcji konkretnego przepisu prawa do stanu faktycznego dopiero w momencie wskazywania ustnych motywów rozstrzygnięcia kończącego postępowanie w sprawie lub ewentualnie w pisemnym uzasadnieniu wydanego przez siebie orzeczenia. Strony wcześniej nie mają właściwie możliwości skonfrontowania swojego stanowiska ze stanowiskiem sądu. Wprowadzenie instytucji omówienia sprawy przewiduje projekt nowelizacji k.p.c. przygotowany przez Komisję Kodyfikacyjną Prawa Cywilnego (Projekt ustawy z dnia 4 listopada 2009 r. o zmianie ustawy Kodeks postępowania cywilnego i niektórych innych ustaw, dostępny na stronie www.ms.gov.pl w zakładce poświęconej pracom Komisji). Instytucja ta ma być uregulowana w znowelizowanym art. 212 § 1 k.p.c. oraz nowym art. 2121 k.p.c.

Art. 212 k.p.c. odnosi się do tzw. słuchania informacyjnego stron. Zgodnie z jego aktualnym brzmieniem, przewodniczący składu sędziowskiego, jeżeli to możliwe, jeszcze przed wszczęciem postępowania dowodowego przez zadawanie pytań stronom ustala, jakie okoliczności sprawy są między nimi sporne, i dąży do ich wyjaśnienia. Jest to szczególnie ważne, gdy strona przedstawi twierdzenia niewystarczające, by w ogóle móc merytorycznie ocenić jej żądanie. Zgodnie z nowym brzmieniem przepisu art. 212 § 1 k.p.c. „sąd na rozprawie przez zadawanie pytań stronom lub w inny sposób będzie dążył do tego, aby strony przytoczyły lub uzupełniły twierdzenia lub dowody na ich poparcie oraz udzieliły wyjaśnień koniecznych dla zgodnego z prawdą ustalenia podstawy faktycznej dochodzonych przez nie praw lub roszczeń. W ten sam sposób sąd dąży do wyjaśnienia istotnych okoliczności sprawy, które są sporne“.

W postępowaniu cywilnym strona ma obowiązek określenia swojego żądania i wskazania okoliczności faktycznych, które mają je uzasadniać, nie musi jednak przedstawiać podstawy prawnej swoich żądań i wniosków. Ocena prawna żądania należy do sądu. Często jednak zdarza się, że w zależności od przyjęcia określonej podstawy prawnej pojawia się celowość lub konieczność przytaczania określonych okoliczności faktycznych i przedstawiania w związku z nimi określonych dowodów. Strona powinna być zatem świadoma, jaką kwalifikację prawną mogą przyjąć jej żądania – tak, by mogła odpowiednio ukierunkować swoją aktywność w postępowaniu.

Dostrzegając potrzebę wprowadzenia instytucji omawiania przez sąd ze stronami możliwych podstaw prawnych ich żądań oraz zapobieżenia sytuacjom opierania orzeczeń na „zaskakującej” dla strony podstawie prawnej, Komisja Kodyfikacyjna zaproponowała nowy przepis art. 2121 k.p.c. Zgodnie z nim „Sąd na rozprawie omawia ze stronami możliwe podstawy prawne ich żądań (§ 1). Orzeczenie może być oparte na podstawie prawnej, której strona nie wskazała lub co do której się nie wypowiedziała tylko wtedy, gdy sąd omówił ją ze stronami zgodnie (§ 2). Przepisy § 1 i 2 mają zastosowanie do rozstrzygnięcia dotyczącego roszczenia głównego (§ 3).

Zwiększyć zaufanie

Instytucję omawiania sprawy można określić jako pewien rodzaj dysputy prowadzonej przez sąd i uczestników postępowania. Co oczywiste, sąd nie będzie udzielał wskazówek co do sposobu dochodzenia roszczeń czy obrony przez pozwanego, a jedynie dążył do ustalenia stanu faktycznego i prawnego sprawy.

Opisane rozwiązania nie stoją w sprzeczności z procesową zasadą kontradyktoryjności postępowania. Nie spowodują one przeniesienia ciężaru prowadzenia sporu na sąd, nie będą też skutkowały zmianą modelu procesu na inkwizycyjny. Strony będą nadal samodzielnie podejmowały decyzje o swoich działaniach procesowych i nie będą związane stanowiskiem wskazanym przez sąd.

„Omawianie sprawy” będzie skutkowało całościowym rozpoznaniem sprawy w postępowaniu przed sądem I instancji, a tym samym ograniczeniem ilości zaskarżanych orzeczeń. Strona przegrywająca zyska świadomość, dlaczego zapadło takie, a nie inne rozstrzygnięcie. Instytucja ta zapewne przyczyni się też do realizacji zasady ekonomiki procesowej. Obecnie często toczone są wieloletnie procesy, które, gdyby istota sprawy została wyjaśniona stronom we wstępnym etapie postępowania, mogłyby zakończyć się szybkim i trafnym rozstrzygnięciem. Uchroni ona także strony przed rozbudowanymi wnioskami dowodowymi, dotychczas składanymi z ostrożności procesowej.

Co najważniejsze, „omawianie sprawy” z pewnością przyczyni się do zwiększenia zaufania społecznego do wymiaru sprawiedliwości. Obywatelom zostanie zapewniony aktywny udział w postępowaniu w celu prawidłowego dochodzenia i należytej obrony ich praw. W efekcie stronom zdecydowanie łatwiej będzie zrozumieć zagadnienia prawne mające zastosowanie w toczonych przez nie sporach.

Autorka jest adwokatem, członkiem powołanego przez Komisję Kodyfikacyjną Prawa Cywilnego Zespołu Problemowego ds. Dokumentu i Formy Dokumentowej, a także działających przy Ministrze Sprawiedliwości zespołów ds. elektronicznego postępowania upominawczego oraz ds. informatyzacji postępowań sądowych