Zoll

Współpraca polskich i niemieckich prawników

Tagi: , ,
Andrzej Zoll

Rys. Łukasz Jagielski

Dwudziesta rocznica podpisania układu o przyjaźni pomiędzy Rzeczpospolitą Polską a Republiką Federalną Niemiec jest dobrą okazją dla przypomnienia współpracy polskich i niemieckich prawników.

Prezes Brandenburskiego Sądu Krajowego Wolf Kahl był gospodarzem seminarium poświęconego tej rocznicy, które odbyło się 22 września na Uniwersytecie Europejskim „Viadrina” we Frankfurcie nad Odrą. Seminarium zaszczycił swoją obecnością m.in. Minister Sprawiedliwości RP Krzysztof Kwiatkowski, który wygłosił okolicznościowe przemówienie.

Współpraca polskich i niemieckich prawników ma bardzo różnorodne korzenie, których przypomnienie uważam za ważne z punktu widzenia zdefiniowania kultury prawnej leżącej u podstaw naszych ustawodawstw, praktyki i nauki prawa.

W XIX wieku, w którym kształtowały się w Europie fundamenty nowoczesnej jurysprudencji, w Polsce przerwany został naturalny rozwój myśli prawniczej kształtowany od wieków w Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Pozbawienie Polaków możliwości samodzielnego kształtowania ustawodawstwa, ograniczenie możliwości sprawowania urzędów związanych ze stosowaniem prawa, stanowiło bardzo poważne zagrożenie dla rozwoju świadomości prawnej w społeczeństwie polskim. Stopień tego zagrożenia był różny w poszczególnych zaborach, a także zmieniał się w różnych okresach trwania obcej władzy.

Niezwykle ważnym czynnikiem pozwalającym, po uzyskaniu w 1918 r. niepodległości, odbudować polskie prawo i rozwinąć rodzimą kulturę prawną, było stosunkowo częste studiowanie przez polską młodzież prawa na uniwersytetach europejskich, w tym szczególnie na uniwersytetach niemieckojęzycznych. Getynga, Heidelberg, Lipsk, Berlin, Freiburg lub Wiedeń były siedzibami uniwersytetów, na których przygotowywali się do przyszłej służby już dla niepodległej Polski nasi luminarze w dziedzinie prawa. Szczególnie w pracach powołanej w 1919 r. Komisji Kodyfikacyjnej, której zadaniem była unifikacja obowiązującego na terytorium Polski prawa i opracowanie własnych pomników polskiego ustawodawstwa, widać było znakomitą znajomość przez członków Komisji zarówno doktryny jak i ustawodawstwa, praktyki prawniczej szczególnie z obszaru niemieckojęzycznego. Nie można zapominać, że w pierwszych latach niepodległości, a w niektórych dziedzinach prawa – do wybuchu II wojny światowej, na terenie Polski obowiązywały prawa państw zaborczych. Polskie sądy, w tym Sąd Najwyższy, dokonywały interpretacji prawa zastanego po okresie rozbiorów.

Miałem w latach dziewięćdziesiątych XX w. okazję recenzować rozprawę doktorską przygotowaną na Uniwersytecie w Moguncji, w której autor, znający znakomicie język polski, badał wykładnię § 59 niemieckiego StGB, a więc przepisu o błędzie, w orzecznictwie polskiego Sądu Najwyższego, przeprowadzając ciekawą analizę rozbieżnych kierunków wykładni tego samego tekstu warunkowanych odmienną sytuacją społeczno-polityczną. W uzasadnieniach rozstrzygnięć polskiego Sądu Najwyższego w latach dwudziestych ubiegłego wieku bardzo często można było znaleźć odwołania do literatury niemieckiej i to nie tylko w zakresie mojej dyscypliny, a więc prawa karnego, ale także prawa cywilnego i administracyjnego. Chociaż ta ostatnia dziedzina była w Polsce pod silnym wpływem doktryny i praktyki francuskiej.

Okres powojenny z jego rezultatami umowy jałtańskiej i poczdamskiej charakteryzował się bardzo silnym działaniem w kierunku zerwania więzów kulturowych społeczeństwa polskiego z kulturą zachodnioeuropejską i narzucenia w to miejsce norm postępowania ukształtowanych przez rewolucję październikową i wywodzącą się z marksizmu i leninizmu doktrynę społeczną, także w zakresie kultury prawnej. Na uniwersytetach, polscy profesorowie zmuszeni byli do wykładania poglądów radzieckich prawników z absolutnym autorytetem lat pięćdziesiątych XX w., z Andrejem Wyszyńskim na czele.

Ratunkiem dla polskiej kultury prawnej było wyjątkowe, w porównaniu z innymi państwami obozu komunistycznego, pozostawienie w zasadniczym zakresie przedwojennego ustawodawstwa zarówno karnego, jak i cywilnego. Pomimo wielu ustaw dostosowujących polski porządek prawny do potrzeb ustroju komunistycznego rdzeń polskiego ustawodawstwa był zdrowy i stanowił też przedmiot kształcenia młodych adeptów prawa. To pozwalało w Polsce, w znacznie szerszym zakresie, niż w innych krajach komunistycznych, nawiązywać do doktryny okresu przedwojennego i powojennej doktryny państw zachodnich, w tym nauki zachodnioniemieckiej. Zachowanie więzi z europejską kulturą, a w szczególności z kulturą prawną, było uświadomionym przez większość Polaków zadaniem mojego pokolenia.

Do wykonania tego zadania przyczynili się w bardzo poważnym stopniu niemieccy profesorowie prawa i środowiska akademickie. Począwszy od lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku Fundacja im. Aleksandra v. Humboldta, Deutcher Akademischen Austausch Dienst, Towarzystwo Maxa – Plancka z jego znakomitymi instytutami prawa porównawczego i zagranicznego umożliwiły setkom polskich młodych prawników odbycie w Niemczech staży naukowych. W latach osiemdziesiątych doszło np. w zakresie nauk penalnych do bardzo bliskiej współpracy polskich i niemieckich prawników. Odbywały się regularnie konferencje polsko- niemieckie i stała wymiana nie tylko personalna, ale przede wszystkim intelektualna pomiędzy naszymi środowiskami. Dzięki tej współpracy polscy prawnicy byli dobrze merytorycznie przygotowani do zbliżającego się przełomu ustrojowego i mogli w nim wziąć aktywny, twórczy udział.

Po 1989 r. współpraca polskich i niemieckich prawników nadal była bardzo intensywna. Należy tu wspomnieć działalność Akademii Sędziowskiej z Trewiru z Wolfgangiem Heuslem, bardzo częstym gościem w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku w Polsce. Akademia pomagała w kształceniu polskich sędziów, w przebudowaniu mentalności sędziego, który nie miał być już funkcjonariuszem aparatu państwowego, lecz miał stać się wyłącznie funkcjonariuszem prawa. Proces przebudowy mentalności sędziowskiej był w Polsce wyjątkowo ważny. Zrezygnowano bowiem z powszechnej lustracji sędziów orzekających w okresie PRLu. Wychodzono z założenia, że stworzenie ustrojowych gwarancji niezależności sądownictwa i niezawisłości poszczególnych sędziów doprowadzi do samooczyszczenia tego środowiska. Myślę, że w ogólnym bilansie zysków i strat założenie to nie okazało się błędne.

Nie mogę w tym miejscu pominąć pomocy jaką otrzymał polski Trybunał Konstytucyjny w staraniach o przyjęcie do Europejskiej Unii Sądów Konstytucyjnych ze strony Niemieckiego Federalnego Sądu Konstytucyjnego. W 1991 r. byłem członkiem delegacji polskiego Trybunału Konstytucyjnego składającej wizytę w Karlsruhe. Od tej wizyty rozpoczęły się stałe kontakty naszych sądów i nie ograniczały się one jedynie do wizyt o charakterze protokolarnym. Łączyły się zawsze z merytoryczną debatą na tematy ważne z punktu widzenia interpretacji zasad konstytucyjnych.

Bardzo bliska współpraca sądów konstytucyjnych nie była ewenementem. Stałe kontakty mają także polski Sąd Najwyższy z niemieckim Najwyższym Sądem Związkowym. Nie mogę pominąć istotnego dla wzajemnego poznania porządków prawnych, znaczenia tworzenia Szkół Prawa Niemieckiego na polskich uniwersytetach, a także Szkoły Prawa Polskiego ułatwiającego zaznajomienie się z polskim porządkiem prawnym młodych prawników niemieckich funkcjonującej na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Coraz bardziej aktywne na terenie Niemiec jest stowarzyszenie niemieckich prawników znających język polski.

W tym miejscu musi zostać szczególnie podkreślona rola Uniwersytetu „Viadrina” we Frankfurcie nad Odrą i Kolegium Polskiego w Słubicach. Obie te, współdziałające ze sobą placówki, kształcą też prawników poznających systemy prawne obu państw. Przełomowym dla współpracy polskich i niemieckich prawników, szczególnie praktyków wymiaru sprawiedliwości, było wstąpienie 1 maja 2004 r. Polski do Unii Europejskiej. Polska, także od strony formalno-prawnej stała się członkiem historycznego dzieła tworzenia wspólnej przestrzeni prawnej państw europejskich. Od tego czasu zarówno Rzeczpospolita Polska jak i Republika Federalna Niemiec są członkami wspólnego systemu prawnego opartego na akceptowanych przez oba Narody wartościach ochrony przyrodzonej i niezbywalnej godności człowieka i wynikającej z niej wolności, sprawiedliwości, solidarności. Intensyfikacja współpracy na płaszczyźnie aktywności organów wymiaru sprawiedliwości nastąpiła w związku z wejściem w życie Traktatu Lizbońskiego. Intensyfi kacja współpracy gospodarczej, kontaktów kulturalnych, a przede wszystkim otwarcie granic, także dla rynku pracy, wymaga skoordynowania porządków prawnych i ścisłego współdziałania organów wymiaru sprawiedliwości.

Trzeba podkreślić, że obecnie współpraca polsko-niemiecka w zakresie współdziałania organów wymiaru sprawiedliwości nie ogranicza się do szczebla centralnego tzn. współpracy rządów obu państw lub ministerstw sprawiedliwości, ale rozwija się bardzo intensywnie na płaszczyźnie poszczególnych sądów apelacyjnych lub okręgowych, a także prokuratur.

Wydaje mi się, że obecna sytuacja pozwala określić poziom współpracy polskich i niemieckich prawników jako zadawalający. Traktujemy się jako partnerzy zmierzający do wspólnego celu – zbudowania przestrzeni prawnej Unii Europejskiej, przestrzeni, która pozwoli w pełni realizować cele Unii, a więc swobodną i bezpieczną wymianę handlową, obrót finansowy, wymianę intelektualną i kulturalną, wspólny rynek pracy zabezpieczający godny byt obywatelom Unii i innym mieszkającym na jej terenie osobom.

Rzeczywiście, my prawnicy mamy do wykonania w procesie integracji europejskiej zasadniczą rolę. Polscy i niemieccy prawnicy w ostatnim dwudziestoleciu pokazali, że swoje zadanie rozumieją dobrze.